Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Tow. Zaznaczony

Brony
  • Content Count

    6
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

3 Followers

About Tow. Zaznaczony

  • Rank
    MUTAS CZARNOBYLSKI

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Południowa Polska
  • Zainteresowania
    FSX, technologie 1 i 2 WŚ i ogólne, biologia, chemia, historia
  • Ulubiona postać
    Rarity

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tow. Zaznaczony

    Skoro zapraszają, to chyba czas wstąpić. Powinni zmięknąć po kilku kielonkach, a to czego szukam nie godzi w ich interesy. Ruszyłem w kierunku ruiny trzymając flaszkę na widoku aby dokładnie określić swoje zamiary wobec nich. Jeśli wszystko będzie w porządku, zawołam tutaj Zapałkę. Ciekawe gdzie łazi...
  2. Tow. Zaznaczony

    Skoro mieli ochotę na flaszkę... - Wiżu jakieś ruiny, dokładniej to nie wiem gdzie jestem. Ale to chyba wam wystarczy jeśli chodzi o pozycję. Flaszki ja jeszcze nie osuszył, więc budiet pić. Mogą okazać się dobrym źródłem informacji, a nawet być pomocnymi, bo coś mi się zdaje, że gdzieś tutaj jest to czego szukam.
  3. Tow. Zaznaczony

    Wnioskując po ich rozmowie nie wyglądali na bandytów, lub jakiś inny niezbyt bezpieczny element, ale na wszelki wypadek oddaliłem się na osłoniętą pozycję i postanowiłem skontaktować się z nimi przez ogólny kanał radiowy na którym wszyscy zwykle prowadzą rozmowy towarzyskie. - Zdraztwujtje tawariszczi! Mówi Zaznaczony. Gdzie tutaj znajdę najbliższe miasto lub jakiś obóz? Albo kogoś, kto a ochotę na flaszkę? Mam małe co nieco. Ktoś chętny? Postanowiłem sobie, że poczekam na ich reakcję, a jeśli nie odezwą się podejdę do nich z flaszką w gotowości. To powinno pomóc w prewencji ich odruchu obronnego.
  4. Tow. Zaznaczony

    Instynktownie czułem, że gdzieś w tej okolicy jest to czego szukam. A kto pyta, nie błądzi. Siedzący przy ognisku nie wyglądali w moim przekonaniu jak bandyci, ale lepiej dmuchać na zimne, szczególnie gdy jesteś w takim terenie. Postanowiłem ich podsłuchać i określić, czy należą do jakiejś frakcji, przy okazji będąc przygotowanym do ataku. Jeśli jednak okazaliby się wrodzy, lepiej się oddalić cichaczem gdzieś w krzaki. Jeden na trzech to zły bilans sił. Bez zorientowania się w terenie i tak nie mam szans na dalsze poszukiwania, a ci trzej mogą okazać się pomocni. Ale najpierw, także po cichu postanowiłem przeszukać inne ruiny.
  5. Tow. Zaznaczony

    - Nu, wiżu cel. Wygląda na to, że jesteśmy na miejscu. - Towarzysz posmakował dżemu, na który się natknął i zapakował nieco na zapas. - Spiczka (Zapałka), pójdziem teraz do miasta. My odwiedzimy bar, i zrobit swołoczy barmanowi mały wypad do Ziemłi Wiecznyjego Rassljedowania. A i napit czjego by się przydało, dawno nic mocnego my nie pili. Odpoczniem trochu. Po tych słowach Towarzysz skierował się w stronę pobliskiego miasta, a mianowicie za swój cel obrał znajdującą się tam prawdopodobnie knajpę. - Spiczka, masz ty wolne do momentu aż nie skończymy z barmanem. Idti ty i najti coś do jedzenia, w cenie rozsądnej. Zobaczym wtedy gdzie dalej iść należy.
  6. Tow. Zaznaczony

    Nu, wreszcie nie musimy łazić po omacku po całym lesie. Oby tylko to nie była jakaś zasadzka tych paskudnych plugastw. Przy mnie i tak się nie najedzą, xexexe. W każdym razie nie ufam wielu, więc przygotowałem się na konfrontację i wyjąłem pistolet. - Wnimanje Gołuboj, ja nje choczu wpasć w zasad. Osłaniam twoju zad. Ciekawe co stało się z naszą wampirzą przyjaciółką, oby podejrzenia nie padły na mnie.
  7. Tow. Zaznaczony

    Miałem ochotę dać w morde temu niebieskiemu fafroclowi, ale nie chciałem iść pod sąd wojenny za bicie dowódcy. - Da, pozabijaj nas! Takaś mądra skatina, to teraz zrób jakieś przejście i nas stąd wyciągnij! Po całej tej akcji z niewidzialnym wrogiem postanowiłem uruchomić wykrywacz anomalii, tak na wszelki wypadek i pozostawić w trybie ciągłego skanowania. - Nu, gołuboj, paszli zanim ten pożog zdieła z nas kiełbasu z grila. Ja pajdu z zadnyj stronu, ty gołuboj, szto ja wu nie dowiernie. Bystro, paszli! (Postanowiłem myśli pisać po polsku, żeby nie było niedomówień potem, dialogi łamanym rosyjskim ala Wędrowycz, dla klimatu. Jak chcecie wiedzieć dlaczego ciągle pisze o niebieskim to poszukajcie sobie na internecie symboliki niebieskiego w Rosji . Koniec ogłoszeń parafialnych)
  8. Tow. Zaznaczony

    Wciąż siedząc na drzewie zerwałem sobie kilka liści i spożyłem, bo było mi głodno. Poczekam na rozwój sytuacji przy okazji dalej się nie ujawniając.
  9. Tow. Zaznaczony

    Zobaczyłem dziwne gesty niebieskiego, po czym odpowiedziałem mu Międzynarodowym Znakiem Przyjaźni i Pokoju. Stwierdziłem, że najlepiej będzie posuwać się cichaczem po drzewach i jednocześnie oflankować delikwenta. Pokazałem niebieskiemu, żeby narobił trochę hałasu albo wystawił jakąś szmatę zza drzewa, przydałoby się zobaczyć gdzie się schował. A jeżeli swołocz będzie w zasięgu strzału i nie będzie miał kolegów, to kulka z TTtki powinna załatwić sprawę.
  10. Tow. Zaznaczony

    - Da, ubjezpieczam twoj tył, niebieskij. Jakby co, idź ku mienia, załatwim swołocz. Zdecydowałem się pozostać na drzewie, on ucieknie, aj nie zdążę. Ustawiłem karabin na ogień pojedynczy, żeby nie dziabnąć "niebieskiego". Jeśli to te obrzydliwe paskudztwa, to zapakuje im kulkę bez litości. Przydało by się szybko ruszyć dalej, anie sterczeć w miejscu lądowania.
  11. Tow. Zaznaczony

    Postój przedłużał się, a bimberek się skończył. Z nudów zacząłem rozmontowywać i czyścić swojego pm-a, czysta i zakonserwowana broń to podstawa niezawodności, więc skierowałem na nią całą swoją uwagę. Po skończeniu sprawdziłem detektor anomalii magicznych, filtry do maski i płytki pancerne w kombinezonie. Mam nadzieję, że wytrzyma spotkanie z tutejszymi warunkami. - Da, niby twardy - myślałem - ale jednak coś zostało z jego przeszłości. Mam nadzieję, że po dorodze się nie rozklei. Ciekawe jak będzie się sprawować w akcjii... - Ej, pilot, ile jeszcze stąd mamy drogi do punktu zadaniowego, haw? - zadałem pytanie.
  12. Tow. Zaznaczony

    Tymczasem w kabinie Zaznaczony kombinował jak niezauważony dostać się do swojego zakamuflowanego bimberku. Zdecydowanie nie lubił gdy postój się przedłużał. - Ale z tego niebieskiego się czołg zrobił. Szkoda że do Zony nie wlazł z tym żelastwem, wszystkie okoliczne Elektry bardzo by się zainteresowały. - myślał sobie. - Te, niebieski. Gawari mi tu, szto ty diełał jako partizant zanim cie łapneli, ha? - zapytał Crusadera o jego przeszłość.
  13. Tow. Zaznaczony

    W głowie Zaznaczonego pojawiła się epicka wizja konwojów cystern z dumnym napisem C2H5OH zmierzających do jego domku. Taa... życie będzie piękne. Wracając do teraźniejszości. - Żadnych pytań, jestem gotowy do akcji. Ręka nienasyconego alkoholika przesunęła się w kierunku butelki z niebieskawym płynem stojącej na stole. Ciekawe czy smakuje jak płyn chłodniczy? Zaczynamy się niecierpliwić, trzeba działać natychmiast, a nie czekać aż zadek przymarznie nam do ławy.
  14. Tow. Zaznaczony

    Czas nagli, więc lepiej szybko ruszać do akcji, zamiast przesiadywać i nic nie robić. - powiedziałem - Można mnie też nazywać Zaznaczony, nie mam pojęcia dlaczego, ale tak mnie zwali... nieważne. Nu, pytanie jest proste. Jaka będzie całkowita liczebność oddziału na miejscu? Będę też potrzebował osobisty wykrywacz anomalii magicznych, nie wiadomo jakie pułapki czekają po drodze, a nie mam zamiaru skończyć jako żaba, czy coś. Jeśli takie przedmioty są dostępne. Poza tym muszę zaopatrzyć się w amunicję. Najlepiej kilka paczek płaszczowej (standardowa) i jedną przeciwpancernej (z metalowym penetratorem, przebija pancerz efektywnie). Pistoletowa standardowa, nie potrzeba dźwigać dodatkowej masy. Sprzęt mam w pogotowiu, a jest wytrzymały, więc nic więcej mi nie potrzeba. Jeśli chodzi o wynagrodzenie, jak nie wrócę, to dajcie zapomogę mojej żonie. A jako że nie jestem zachodnim kapitalistycznym najemnikiem (jak ten niebieski skrzydlak - pomyślałem) myślę że 1000 monet i beczka dobrej gorzałki mi starczy. Powiedziawszy to, dokończyłem pozostałą w butelce ciecz. 1 flaszka na początek, mało, ale tym razem nie będziemy się upijać. Jak ładnie proszą, to nie powinno się odmawiać.
  15. Tow. Zaznaczony

    Ciekawe pomieszczenie, nie to co stare katakumby w kompleksach X, wszystko ładnie oświetlone i wytynkowane... Towarzysze bardzo by się ucieszyli z tych wszystkich technologii jeśli ktoś by je sobie "pożyczył". A może mają swoje? Minęło kilka lat. Eh, przynajmniej metody mają swojskie, idziesz albo... hehehe. Dobra, jak już nas wpakowali w ta kabałe, to trzeba zmierzyć się z wyzwaniem. Co my tu mamy? Niebieski pegaz, nie powinno być z nim problemów, wygląda na zaprawionego, ale nie w trunkach, wszystkie te pegazy to mają słabe głowy jeśli chodzi o prawdziwe picie, mimo wszystko wygląda na jakiegoś zachodniego specsołdata, nie wiadomo do czego jest zdolny. Ta słodziutka burżujka z tym tam swoim rogiem to pewnikiem zemdleje po godzince marszu, prezes stowarzyszenia dobroczynnego, może jeszcze przedszkolankę nam dadzą. Ten drugi element... niebezpiecznie. Trzeba będzie załatwić srebrną nitkę i doszyć w kołnierzu. Naprawdę, nie spodziewałem się że wampiry mogą istnieć. I jeszcze zbierają dusze. Co to jest dusza? Nigdy mi nie wspominali, że coś takiego istnieje, widocznie takie informacje są zarezerwowane dla wyższych rangą. Chociaż w tym zwariowanym świecie gdzie co drugi ma te skrzydełka, co trzeci magiczny róg, a po lasach pałętają się jakieś dziwactwa chyba wszystko jest możliwe. Te ich służby specjalne mają też dziwny gust. O alkohol... Co do tego pytania... - Niet, towarzyszu, nie wiemy nic na temat takiego obiektu. Zajmujemy się kł... znaczy usuwaniem szkodników jako zwyczajny ochotnik, znaczy się myśliwy. Po czym sięgnął po karafkę, od której zawartości nie mógł oderwać wzroku już od jakiegoś czasu. Kieliszki mają jakieś takie małe... O szklanka! Wraz z napływem cudownego C2H5OH sytuacja okazała się w sumie całkiem ciekawa, nie to co ten parszywy magiczny las z biegającymi tu i ówdzie żywymi patykami i innymi dziwacznymi wytworami wyobraźni ewolucji. Oj, pewnie mi się oberwie od żonki za nie stawienie się w domu. Po powrocie muszę się pożegnać na jakiś czas z "soczkami".
×
×
  • Create New...