Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Nataniel Avenetrus Glorius

Brony
  • Content Count

    2
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

2 Neutral

1 Follower

About Nataniel Avenetrus Glorius

  • Rank
    Źrebaczek

Informacje profilowe

  • Ulubiona postać
    Luna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nataniel Avenetrus Glorius

    Powiem tak, przebiłem się przez fanfic "Lordowie i Księżniczki" tego samego autora i widzę ewidentną poprawę zarówno formy jak i treści. Oczywiście profesjonalizm pisarski to nie jest, ale skok jakościowy widać gołym okiem. Poprawie uległy zwłaszcza opisy, których na początku wcześniej wspomnianej serii prawie nie było. Literówek nie wypatrzyłem, interpunkcja też ujdzie, fabuła... gimby jadą na wycieczkę i przez głupi pomysł pakują się w kłopoty. Niby motyw bez potencjału, ale o dziwo autorowi się udało skleić całkiem ciekawy obraz psychiczny głównego bohatera. Jako że jest to Oneshot, cała historia zostaje zgrabnie zamknięta, zakończenie jest oryginalne i jedyne czego mógłbym się przyczepić to imion niektórych postaci, które przy próbie tłumaczenia wywołują lekki niepokój (choć osobiście przyjąłem to jako taki smaczek dla osób, które czytały groteskowych "Lordów"). Co tu dużo mówić... udany SoL, który wydaje się na pierwszy rzut oka kolejnym nudnym fillerem w świecie MLP, a kończy (czy bardziej rozwija) wątkiem szkolnego popycha, który o dziwo staje się najciekawszą z postaci. I to wcale nie dlatego, że reszta postaci jest płytka, tego nie powiedziałem. To dlatego, że mamy "jajogłowego", którego głowa skrywa ciekawe i niecodzienne myśli w sytuacji gdy trzeba komuś pomóc..., dalej nie spoiluję.
  2. Ogólna opinia co do fanfic'a: Sprawia on wrażenie (i zapewne tak właśnie jest) jakby był to pierwszy fanfic tego autora, co widać po tym, że z chapter'a na chapter zachodzi jawny progres w pisarskim skill'u. O ile przebijemy się już przez pierwsze kilkadziesiąt stron, fabuła, która z początku była niezwykle chaotycznie prowadzona zaczyna mieć ręce i nogi. W pewnym momencie wszystkie wątki, które zapowiadały się na bycie tymi głównymi, schodzą na dalszy plan, a na scenę wkracza czwórka czarnych charakterów, których mógłbym przyrównać do bohaterów "Sucuide Squad". Kolejno ujawniają się archetypy Harley Queen, El Diablo, Jokera, a na koniec Enchantness (sorka, jak niechcący literówkę machnąłem w ksywkach). W momencie pojawienia się owego kwartetu, historia zaczyna się rozkręcać. Co prawda, mamy tu mnóstwo wątków pobocznych, a sam wątek główny momentami za bardzo gna, można to wybaczyć, gdyż całość jest pisana raczej jak scenariusz filmu niż książka. I tak mamy tu przejścia kamery do postaci pobocznych tylko po to, by pokazać ich punkt widzenia, a potem wracamy do głównych bohaterów, którymi są tu ci źli, gdyż główna szóstka pełni rolę bardzo epizodyczną. W każdym razie do czasu. Trzeba zaznaczyć, że fabułę należy chłonąć z przymrużeniem oka na błędy interpunkcyjne, ortograficzne czy ewentualne niedociągnięcia spowodowane rush'owaniem akcji. Sama historia jest pełna groteski, sceny śmierci (której tu pełno) są przedstawione w sposób zahaczający o satyrę, główni bohaterowie są konkretnie stuknięci, a sam mrok zdaje się zanikać w gęstej mgle dziwactw, na które wpadają ci źli. "Okładka" zresztą zdaje się idealnie oddawać, z czym mamy do czynienia. Jaskrawe postaci siedzą wesoło na czarnej, owalnej scenie i uśmiechają się do czytelnika. Za nimi widnieje kolorowe miasto w ogniu. Szczytu groteski dopełniają plamy krwi na ziemii oraz czaszka trzymana przez najradośniejszego z bohaterów. Obrazek kryje wiele symboliki, której na pierwszy rzut oka nie widać, ale stwierdzić można jedno: ten fanfic można z całą pewnością ocenić po okładce. Historia jest oryginalna. Bardzo oryginalna. Niestety poprowadzona na początku bardzo chaotycznie. Jeżeli jednak nie zniechęcimy się pierwszymi rozdziałami, to już mniej więcej po dziesiątym (są stosunkowo krótkie), zobaczymy, z czym to się je. Jeżeli macie ochotę przeczytać lekką, momentami dziwną, outsider'ową opowieść o grupce kolorowych wariatów z sadystycznymi upodobaniami, którzy sieją zamęt w Equestrii, wywracając kanon do góry nogami (akcję datuję na przełom sezonów 4 i 5) to polecam dać autorowi kredyt zaufania. Jeżeli jednak wolicie głęboką historię, gdzie czyny bohaterów mają jakieś konsekwencje to albo sobie odpuśćcie, albo spróbujcie swoich sił (tylko nie bądźcie wtedy zbyt krytyczni w komentarzach). Mówiąc krótko: taka Ferdydurke w wersji beta
×
×
  • Create New...