Kajotek

Brony
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

8 Neutralna

O Kajotek

  • Ranga
    Shelly?

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Ulubiona postać
    Tempest...Tempest...Tempest - posunie się do wszystkiego, aby osiągnąć cel.
  1. Po całkiem dobrym ( i komicznym ) odcinku o CMC, miałem nadzieję na garść emocji i adrenaliny. Wiecie, Krysia, Mane 6, armia klonów, dysponujących tymi samymi umiejętnościami, aczkolwiek o całkowicie odmiennym charakterze. Zawiodłem się. Epizod generalnie słaby, bez jakiejś ciekawej i wartkiej akcji, od czasu do czasu przewijający się karykaturalny humor, ale to za mało aby wciągnąć. Liczyłem na jakąś potyczkę, nawet krótką, jakikolwiek wstęp do ostatecznego starcia z Chryssi... i kamieni kupa. Bohaterki całkowicie się między sobą rozmijały, ba, o spotkaniu nawet nie było mowy! Szkoda, szkoda, można było to wykorzystać, taki solidny zwrot akcji w samym środku sezonu. Może za tydzień będzie lepiej?
  2. Tjaa... każdy widzi jakąś drzazgę w propozycjach, z uwagi na przyzwyczajenie do oryginalnych postaci serwowanych od kilku lat. Tak naprawdę, jedyną sensowną opcją jest adaptacja stylu filmowego do serialu - drobny lifting z zachowaniem charakterystyki i dynamiki danego kuca. Do każdej z prezentowanych stylizacji można przyczepić się mniej lub bardziej. Ubolewam rzecz jasna nad zmianami w cechach szczególnych postaci ( pod warunkiem iż Hasbro chciałoby ciągnąć linię historyczną i łączyć fabułę między generacjami ). W tym przypadku Pinkie jako pegaz i Flutter jako jednorożec, trochę pasuje jak kulą w płot. Chyba ( ale to takie przeciągłe ), G4 zamyka doszczętnie historię kucy, a G5 zaczyna całkiem od zera. Jak i przedmówcom, tak i ja jestem poniekąd za opcją drugą, gdzie wciąż odnoszę wrażenie, iż jest ona zdrowo naciągana do oryginału. 3cia opcja pasuje jako pośrednia, ale nie na tyle by mogła zastąpić obecną. Pozostałe - no cóż, albo widzę nawiązanie do Herkulesa ( wystarczy spojrzeć na Rarity ), albo cofam się do tyłu ( G1 ), albo żywcem wyciągnięte od jakiegoś artysty z deviantarta, który zaprezentował swoją kreację na własnej roboty komiks, nijak nie pasującą do całości.
  3. O panie... i panewko. Wiek nie gra roli, nierzadko zwyczajna rutyna bierze w górę i szukasz odskoczni. Ja osobiście spróbowałem, dzięki namowom kolegi ze szkoły... no i wtedy mnie to wkręciło. Na tyle, by przelatywać odcinki jeden za drugim. Jednak osobiście nie czuję "chemii" do oglądania MLP. Po prostu to już zostało w głowie. I podświadomie odświeżasz się w poszukiwaniu niuansów na ten temat. Jedni się bardziej w to wciągają , inni mniej. Należę do tej drugiej grupy. Obejrzę odcinek by zabić czas. Ale nie jaram się przede wszystkim pierwszymi sezonami - czuć, że są zbyt ... dziecinne i proste. Dopiero późniejsze wprowadzają tą szczyptę "młodzieżówki", postacie dojrzewają z czasem, stają się bardziej wyczulone. Jednakże nie zatrzymałem się na wyłącznym oglądaniu animacji. Komiksowe fan-made, gdzie nierzadko dochodzi do aktów przemocy, produkcje i filmiki z sfm, kucykowa muza no i niesławne Rule 34. A to daje poczucie wartości, bo zwracasz uwagę na coś, na co byś się nigdy nie obejrzał. Dostrzegasz to, co jest dla Ciebie. Zderzasz się z brutalną "rzeczywistością". Co mi po moim wieku... z pewnych rzeczy nie wyrasta się w całości, albo wcale.
  4. Jakby nie spojrzeć, obwódka grzywy Twilight też zmienia odcienie w zależności od pasma. Chociaż w jej wypadku nie jest to tak wyeksponowane. Cóż, Dash znacznie lepiej wygląda z filmową grzywą, która o wiele lepiej kontrastuje z resztą sylwetki. Tak naprawdę w filmie położono nacisk na detale postaci. Rzućcie okiem na róg Luny. W serialu - prosty jak strzała, w filmie - wyraźnie widać zastosowane zaokrąglenia.
  5. Jak od SparkleSubs, to ponoć w najbliższych tygodniach. Jak ode mnie to temat niżej jest tłumaczenie
  6. Zastanawiałem się, gdzie to umieścić, ale żaden z działów twórczości mi nie pasował. Więc ląduje to tutaj. Jeżeli źle - proszę, aby moderator przeniósł to w odpowiednie miejsce. Ale do rzeczy. 3 tygodnie od premiery filmu, zapewne większość z was już go widziała na ekranach kin w polskiej zdubbingowanej wersji. Mimo to, domyślam się, że część osób woli zasmakować go w angielskim podkładzie głosowym. Z prostej przyczyny: choćby najlepsze tłumaczenie nie dorówna oryginałowi ( dla przykładu utwory, kwestie które logicznie burzą sens faktycznej wypowiedzi/zachowania bohaterów ). Podziękowania kieruję dla Mwerec, którego osoba zainspirowała mnie do podjęcia próby przetłumaczenia animacji. Nie uważam się za roszczeniowego użytkownika, doszedłem do wniosków, iż zamiast czekać na wersję od ekipy SparkleSubs, lepiej będzie samemu tego spróbować. Oczywiście, w dalszym ciągu kibicuję ich pracy i mam cichą nadzieję, że doczekam się naprawdę profesjonalnego tłumaczenia. Nie ma czego ukrywać - podszedłem do tematu pierwszy raz i zdaję sobie sprawę, że to nie jest wciąż w 100% idealne. Mimo to, świetnie się bawiłem. Co do samego tłumaczenia: posiłkowałem się po trosze translatorem, contextem, skryptami/transkryptami i polską wikipedią fandomu + to co zostało mi w głowie z angielskiego. Tłumacząc animację, miałem okazję zagłębić się w nią od podszewki, jednocześnie wyszukując i dobierając pasujący kontekst wypowiedzi. Ja osobiście jestem z efektu zadowolony, wszak poświęciłem mu... kilkanaście jak nie n-dziesiąt godzin. Poniższy plik zawiera tłumaczenie wszystkich kwestii mówionych + piosenek śpiewanych przez postacie. Powstrzymałem się jednak od utworu wstępnego oraz "Rainbow", gdyż jako muzyka rytmiczna mogłaby przysporzyć spore kłopoty, w sensownym dobraniu rymów ( zresztą w polskim dubbingu też się o to nie pokuszono ). Pasuje on do wersji, którą każdy może sobie pobrać wiadomo skąd ( podpowiem tylko iż jest to druga pozycja w wyszukiwarce ). Pliczek jest w formacie *.txt, z dostosowanymi kolorami do postaci, zadziała z całą pewnością w WMP. Proszę się nie bać krytyki, nie zjem Przyjmę każde słowo i dobre, i złe. MLP The Movie - tłumaczenie PL by Kajotek.txt
  7. Cóż, MLP można porównać do Microsoft'u - raz lepiej, dwa razy gorzej. Na pochwałę zasługuje jedynie epicka walka między Twilight a Tirek'iem. Można odczuć, że Hasbro świadomie podniosło poprzeczkę i zrezygnowało jednorazowo z ograniczenia na "brutalność"... bo w którym odcinku bohaterowie między sobą tak ostro kopią tyłki, że aż otoczenie idzie w pył?
  8. Prawda. Dotarło do tego, iż rozsądek został zagłuszony przez akt desperacji. Nic dziwnego zresztą, Twilight stanęła przed wyborem: albo uratuje zady sobie, przyjaciółkom i kucom... albo da dyla w głębiny, pozwoli by krainą zawładnęło spustoszenie. Takie momenty, które mentalnie wpływają na psychikę widzą, podświadomie chcącego jak najlepiej - to się ceni.
  9. Takie samo "100%" zaufanie ,jak do swojej uczennicy Starlight w odcinkach 25-26? Zaślepiona "miłością" do swojego idola i nie mogąca dojrzeć faktycznych wartości i potrzeb w takich sytuacjach? Księżniczka Przyjaźni cechowana negatywnie w serialu?
  10. Ze wzajemnością. Jeżeli źle odebrałeś pierwszy cytat - przepraszam. Chodziło o to, iż dla własnego dobra, lepiej będzie jak nikt nie będzie kojarzył mnie tu, w miejscach gdzie się udzielam od dłuższego czasu
  11. Formalnie bym tu konta nie założył, bo i wiek nie ten, i całkiem inny człek już jest ( mogę mieć podejrzenia, że jestem jednym z tych starszych, ale średniej wieku nie znam ). Miałem mały powód, a raczej potrzebę Więc siemka, nikt mnie nie zna ( i oby tak zostało na dłużej ) Z MLP G4 miałem do czynienia jakieś... niech będzie 5-6 lat ( czasy szkoły średniej ) i zupełnie stało się to przypadkiem. Właściwie, kumpel ze starszej klasy zachęcił po cichu ( a wtedy leciał 1szy sezon dopiero ) do obejrzenia odcinka. Wiadomo, ciekawość sprowadziła do tego, że spróbowałem. I nie powiem - wtedy mnie to zdrowo wkręciło, zacząłem oglądać kolejne serie. Z czasem jednak zapał spadł, ale nie mogę powiedzieć, że przestało mnie to interesować. Jednak, przerzuciłem się na fanfiki, komiksy oparte o świat kucy umieszczone nieraz w klimatach dla bardziej starszego odbiorcy ( nie, nie mówię tu o R34 ), muzykę tej tematyki i tak już zostało. Od czasu do czasu odcinek jakiś obejrzę, ale bardziej dla zabicia rutyny. Wspomniałem o muzyce i nie bez powodu, przeszukując YT do dziś, zbieram co smaczniejsze kąski do osobistej biblioteczki, której słucham na laptopie, w pracy, w samochodzie... 174UDSi, Aviators, SimGretina, GeneralMumble czy też remixy/covery innych artystów. Jestem zauroczony w dobrym basie, szczególnie podczas podróży - dla przykładu, jadąc w samotności autostradką ( a był to piękny, czerwcowy poranek i niewiele dusz na drodze ) - zapuściłem konkretny utwór na tyle ile pozwala mi radio i otworzyłem szyby, aby muza zderzyła się z poranną rzeczywistością - tak lubię się z tym dzielić. Mimo to, skrzętnie kryję się z tym zainteresowaniem. Mam nadzieję, że nikt mnie nie skojarzy, bo są pewne miejsca gdzie trochę bardziej mnie znają - niekoniecznie za prostym avatarem czy nickiem. Interesuje mnie grafika 3D, ale nie próbowałem jeszcze od tej strony podchodzić do tematu kucy. Może kiedyś. Jak wspomniałem na początku, konto założyłem z potrzeby. Osobiście podjąłem się przetłumaczenia w pojedynkę nowego hitu spod stajni Hasbro ( dzięki Mwerec za natchnienie ) i mam nadzieję, że zostanę tu na dłużej, nie tylko dla drobnych przyjemności. Także, ten tego, uszanowanko i kopyto
  12. Huh, człowiek za wcześnie się urodził w stosunku do rozpoczęcia G4, żeby się tego nie wstydził. Niestety, wiek jest swoje i oglądanie kucyków przynosi dyskomfort, że "no gościu, masz ponad 20 lat, a oglądasz bajeczki dla dzieci???". Nie chciałbym raczej, żeby ktoś mnie przy tym zobaczył. Właściwie - są tylko dwie osoby, które o tym wiedzą: kolega, który mnie tym "zaraził" i ( dzisiaj ) eks-dziewczyna, która dowiedziała się o tym przez moje gadulstwo. Ale uznajmy, że to było dawno temu, żeby nie skłamać - trzeba cofnąć się kilka lat wstecz. Czy się wstydzę? Nie, bo taka jest natura rzeczy, że można się zainteresować tym co nie jest w założeniach przeznaczone, nawet pomimo wieku. Oczywiście nie wstydzę się tego przed samym sobą, ale przed innymi osobami sprawa ma się trochę inaczej. Słucham kucykowej muzy, oglądam kucykowe arty, jednak się z tym nie chwalę, a nawet skrzętnie ukrywam - raz poleciał w samochodzie utwór pt. "Forever" autorstwa General Mumble i omal siostra mnie nie zagadała o tytuł ( a trzeba wiedzieć, że kompozycja jest ustawiona na dobry bas, co oboje lubimy ). Mimo to, preferuję słuchanie takiej muzyki w samotności. Czy się ukrywam ze swoim hobby? Oczywiście, wręcz mam obawy przed tym, żeby ktoś mnie nie przyłapał. Niestety, środowisko w którym żyję - czy to rodzina, koledzy, itp. jest dosyć nastawione na konkretniejszy i bardziej popularny tryb bytu, a kuce dla ( dziś już nie nastolatka ) nie wchodzą nawet w grę. Czy wyparłbym się bycia brony? Kwestia dosyć sporna, bo trzeba znać granicę. A z tym jest trochę kłopot. Ogląda się ( nie zawsze ), bardziej jak wspomniałem słucha, ale z drugiej strony nie jeżdżę na konwenty, nie udzielam się w środowisku typowo jako artysta... mimo to, nie wyszedłbym pierwszy ze swoją osobowością. Za dużo tego "shy" we mnie. Zbyt za dużo. Ale taki jestem.... nawet założenie konta na MLPPL było dosyć sporym wyzwaniem, gdyż wolę stać na uboczu, a ktoś mógłby mnie skojarzyć z innej działalności.
  13. Mimo to, trzeba mieć na uwadze iż MLP było kierowane do młodszych widzów, którzy niekoniecznie potrafią pojąć tak skomplikowane momenty akcji jakie proponujecie. Ot proste szast-prast i heja na ratunek. Ta taktyka w animacjach sprawdzała się zawsze i ci mniejsi/młodsi byli zadowoleni. A to właśnie o nich chodziło scenarzystom. Co dla nas faktycznie jest bolesne. Miałem okazję obejrzeć film i faktycznie, czuję jakiś niedosyt. Króla Burzy było zdecydowanie za mało w kadrze, ot 2-3 razy pokazał się na dłuższą chwilę. Mimo tego, rekompensował to swoim podejściem do otoczenia. Z jednej strony - surowy władca, powodowany pragnieniem władzy nad światem, a z drugiej - no po prostu dziecko, które cieszy się nową zabawką, mogącą bujać planetami na wszystkie strony. Większość osób pewnie stwierdzi, że to Tempest była główną antagonistką, nie on. Twórcy zaserwowali widzom paskudny, złowrogi charakter, kapitalnie zagrany w oryginalnej wersji przez Emily Blunt. Tajemnicza przeszłość, nieznane motywy działania - takie elementy trzymane do ostatniej chwili ,konkretnie rozpędzają akcję. Akcja jest, a czy znajdzie się trochę rozrywki? Owszem - zabawne gagi, sytuacje, mimika twarzy postaci. Takie rzeczy cieszą oko i jak widać postarano się wypełnić nimi film. Oprawa dźwiękowa - świetna, żywa, wpadają w ucho. Kilka utworów zagościło w mojej osobistej biblioteczne do słuchania. Już przy pierwszym trailerze zasłuchałem się w wycinku śpiewanym przez Lukasa Grahama. Także Sia - po prostu żywioł. No i nie mogę nie wspomnieć o "Open up your eyes". Doniosły utwór z charakterem. Szkoda jedyne, że zdrowo okrojony przez leniwą wstawkę dźwiękową, bo jednak miał potencjał i z chęcią bym widział jego rozszerzoną wersję. Kończąc ten wywód - jak dla mnie 8,5/10. Jest świetne, ale nie obeszło się bez błędów. Decydując się na ToonBoom Harmony ,stworzono całkiem nowy punkt widzenia między filmem, a serialem.