Zegarmistrz

Moderator
  • Zawartość

    1191
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Zegarmistrz

  1. Witam - pragnę żebyście zamieszczali tutaj ulubioną broń. JEDNĄ ulubioną broń. Nie kilka, nie kilkanaście, nie dwie, trzy, cztery. Jedną. Powiedzcie za co ją uwielbiacie, czemu akurat ta jest tą jedną jedyną. Pokażcie jej zdjęcie, powiedzcie coś o niej. Znawcom proponuje też zamieścić dane techniczne. Broń starożytna, Nowoczesna, krótka i długa. Co tylko chcecie. Zacznę. Kusarigama (jap. 鎖鎌 kusari-gama, dosł.: łańcuch i sierp) - jest to kama (rodzaj sierpa) z łańcuchem, na końcu którego znajduje się obciążnik, który sam w sobie może być zastosowany do ogłuszenia przeciwnika, natomiast dzięki łańcuchowi można ofiarę złapać za szyję lub kończynę i przewrócić. Całość stosowana jest też jako lina z hakiem do wspinaczki. Dzięki niewielkim rozmiarom kusarigama jest stosunkowo łatwa do ukrycia. Są różne wariacje Kusarigam, dwa sierpy połączone łańcuchem, sierp i obciążnik, sierp i młot. Wbrew budowie prostej jak cep, umiejętność posługiwania się kusarigamą należy do cięższych w opanowaniu, a mistrzów w jej używaniu jest bardzo mało. Jedni walczą nią używając Sierpa z bliska a obciążnika na średni dystans, są też tacy którzy zmniejszają długość łańcucha i korzysta z niej jak z nunchaku. Można spotkać się też z odmianami bardzo krótkimi - połączenie motyki z drugą częścią z małym wysuwanym ostrzem jest tak samo zabójcze jak użycie długiego ostrza i długiego łańcucha. W przypadku przewagi liczebnej np 2vs1 lub 3vs2 użytkownik Kusarigamy miał za zadanie unieruchomić przeciwnika by kompan mógł go swobodnie atakować. Mimo że broń ta wyszła dawno z użytku a jej zalety bojowe nie były największe - dla mnie będzie ona bronią pierwszego wyboru. Daje szerokie pole manewru, pozwala atakować i bronić się jednocześnie, zaś jej kształt i budowa pozwalają na spory wachlarz maskowania takowej. Ciekawostka: Kama najczęściej utożsamiana jest z Ninja - czy to za sprawą filmów gdzie każdy ninja nosił przy sobie łańcuch do wspinaczki z kulą, czy też za sprawą gier, takich jak Ninja Gaiden. Dość popularnym w środowisku gier stał się Axe Low - fikcyjna postać z uniwersum GuiltyGear - który posługuje się dwoma kamami w dość widowiskowy sposób. Tyle ode mnie - śmiało, teraz wy
  2. Takeo - Będę szczery jeśli powiem, że nie mam pojęcia. Dane które pan zgrał, z mojego punktu widzenia, mogą być tak samo lekiem na jakąś dotąd nieuleczalną chorobę, jak i całym sezonem jakiejś dobrej komedii. Kiedy montowano mi implant upewniłem się, że nie mam sam do niego większego dostępu. Nie chcę mieć potem w głowie szumów z powodu nadmiaru nie swoich danych. Słyszałem kiedyś o kurierze który wgrał sobie prawie dwa razy tyle danych co mógł pomieścić. Mnemonic chyba się zwał, ale ja podziękuję za takie jazdy. Człowiek zapomina potem kim jest. Zaczął zgrywać dane w trakcie rozmowy, jednocześnie samemu zastanawiając się czemu tutaj akurat teraz jest policja. Ale kto wie, różnie bywa, dlatego upewnił się że ma swoje dokumenty przy sobie. Co prawda większość policjantów go znała, co i tak nie oznaczało że uniknie zbędnego glebowania przez to. - Jakiś konkretny adres dostawy, czy mam przekazać dane do miejsca pracy, odbiór osobowy?
  3. Takeo Nie zwracał większej uwagi na detale niż musiał. Nie interesowało go co jest na płycie, tylko gdzie i komu ją dostarczyć. - Stawka standardowa, wedle cennika. Szacowany czas usługi to kilkanaście minut do kilku godzin, zależnie od ruchu ulicznego i nieprzewidzianych zdarzeń. Dane mogą być zgrane na dwa sposoby, mianowicie, na czysto, wgrywam je, zanoszę, pański kolega zgrywa. Albo z zabezpieczeniem, zgrywam dane, ustawia pan bezpośrednio hasło na nich, dane można odczytać tylko poprzez wgranie danego hasła, które wyśle pan koledze. Którą opcję wybieramy? Mu nie robiło to żadnej różnicy, ale kto wie, może uciszy tym paranoję doktorka?
  4. Oto temat do potrzeb znajdywania tego, czego jeszcze nie wiecie że szukacie. Tutaj każdy MG może wrzucić ogłoszenie z tytułu - szukam X graczy na sesję w klimatach Y. Tutaj też Gracz może wrzucić prośbę o mg który poprowadzi mu postać Z w klimatach Y. Przykład MG: MG szuka 3 Graczy na sesję w klimatach dark fantasy. postacie można tworzyć własne lub wedle ustalonego wcześniej kanonu. Przykład gracza: Szukam MG który poprowadzi sesję w klimatach cyberpunku mojemu barbarzyńcy. Takie prośby mogą leżeć w dziale 21 dni, potem będą usuwane jako niewykorzystane. Z kolei Graczy/MG którzy przyjmą prośbę, niech cytują ją w swoim poście w celu łatwiejszego znalezienia przez zainteresowanego. Na każdą z nich może odpowiedzieć więcej niż jeden MG/Gracz, w ten sposób zarówno MG jak i Gracz będą mieli jakąś pulę wyboru.
  5. Prison Break dla zaawansowanych ._.''
  6. Serio? Sprawdź czy domek ma cokolwiek w sobie wysokości 3 - potem poczekaj aż z głodu zostanie ci 1 serduszko i skocz - system nie zabiera ci itemów ani lvl jak zginiesz. Co uprzyjemnia grę bo nie panikujesz kiedy przyjdzie ci walczyć z czymś, bo wiesz że twoje ciężko wykopane surowce są bezpieczne.
  7. Znalazłem tam po drodze stacje przetopu - nie ruszałem węgla z niej, także bez zmartwień. Ale nie powiem, zaskoczyło mnie to trochę. Zwykle jak robię domek, to żeby tracić niepotrzebnie miejsca robię spiralne schody w dół do kopalni 3x3 i dopiero tam robię rozkopy. A tu nagle wpadam do czyjegoś w pełni oświetlonego przejścia. Trochę zdziwienie xD
  8. N kratek od spawna i - jak się okazuje - ktoś zbudował pod moim terenem dość długi tunel ._.'' Mój szyb kopalniany doorał się do tych 2 tunelików idących aż od spawna.
  9. Jak próbowałem to wyskoczyło że teren zabezpieczony ._.'' A właśnie, czyja jest ta wieża jednokratkowa w kosmos koło mojej twierdzy?
  10. Takeo Uśmiechnął się na samą myśl o próbie zgrania czegokolwiek co klienci mu podrzucają dla siebie. Gdyby rozeszła się plotka, że jakikolwiek kurier tak robi lub zrobił, to śmierć była by najlepszą rzeczą jaka mogła by go spotkać. I to w najlepszym przypadku. - Jestem renomowanym dostawcą, przesyłki moich klientów to ich sprawa, moja firma daje stuprocentową gwarancję bezpieczeństwa danych, co zresztą mógł pan pewnie przeczytać na dowolnej stronie kurierskiej. Nie potrzebuję leków, dziękuję. Zaczął się ubierać, jednocześnie puszczając w tle lekki skan. Wolał mieć pewność, że doktorek nie podrzucił mu czegoś co mogło by się okazać nie lada niespodzianką. Nie co dzień ktoś pyta kuriera o tak bezmyślną rzecz jak zrobienie kopii danych. Kiedy skończył, poszedł za doktorem. Nie miał chwilowo innych zleceń, więc równie dobrze mógł chwycić kolejne jak już praca sama do niego puka. - Jeśli ma pan jakieś zlecenie, z chęcią wysłucham. Nie daje jednakże gwarancji, że je przyjmę. Zawsze sprawdzam przesyłkę pod kątem potencjalnego niebezpieczeństwa, sam pan rozumie.
  11. @1stChoice Mate - bo ty masz latanie, mógłbyś też cyknąć jakąś większą fortkę mojego domku? To, jakby nie patrzeć, też dobra reklama
  12. Takeo - Dziękuję. Widząc pomieszczenie poczuł, jak nieistniejące włosy na ramionach stają mu dęba. No nic, pewnie jeszcze przez kilka lat będzie tak reagował na pomieszczenia tego typu. Warsztaty lalek. Rzucił szybko okiem na sprzęt do ekstrakcji danych, starając się szybko w głowie przypomnieć czy nie będzie problemów z napięciem. Kiedy już uspokoił swoje wewnętrzne troski, usiadł w fotelu, ściągnął bluzę ukazując obie protezy. Miał na sobie podkoszulek, zwyczajnie szary bez żadnych oznakowań czy obrazków, który teraz zdawał się być lekko za ciasny. Ale wiedział że to tylko w jego głowie. Lekkim dotykiem na karku rozsunął powłokę ochronną dla portów wejścia/wyjścia, po czym poczekał na lekarza. - Jestem gotowy, zgrywamy. Złapał dłońmi oparcie siedzenia, bowiem zdarzało się że w trakcie zgrywania mogło trochę trząść. A wolał uniknąć niepotrzebnego mu uderzenia o ziemię.
  13. Poproszę - nie ma to jak tanki widziane z góry
  14. Wujek Zegar radzi - na Originie w darmowych Plant vs Zombie GOTY do przygarnięcia.
  15. Takeo - Witam, tak, to ja. Nie chcę zabrzmieć nieuprzejmie, ale wie pan jak to jest z danymi. Im szybciej z głowy tym mniej problemów. Z pewnością była to wina wspomnień, ale nie mógł się pozbyć wrażenia że stanie się coś złego. Ale co mogło się stać w tym w pełni chronionym budynku? Takeo, chłopie, weź się w garść, jesteś kurier a nie ciota. Dodatkowo nie widział nigdzie w pomieszczeniu stacji odbioru danych. Czyli pewnie będzie siedział na stołku i zgrywał wszystko na jakiegoś pena. Niby nie robiło mu to większej różnicy, bo tak czy siak danym nic nie groziło przy bezpośrednim zgrywaniu, ale mimo wszystko stacja bezpośredniego odbioru była wydajniejsza, szybsza, zgrywanie na pena może zająć nawet do 20 minut, z kolei bezpośrednio zajmowało to tylko 2-3 minuty. - Mają państwo sprzęt do zgrywania? Czy też będziemy zgrywać na nośnik? Niezależnie od tego co on wolał, klient miał tutaj ostatnie zdanie. Zawsze.
  16. Takeo Białe pomieszczenia. Aż zaswędziały go protezy. Nie żeby nie lubił swoich protez, ale wspomnienia związane z wymianą, z amputacją kończyn, nie były jego ulubionymi. Postanowił skupić się na wszystkim, cop nie było białe - strzałka na podłodze, przyciski windy, twarze ludzi. Nacisnął guzik i postanowił chwilę poczekać. W planach miał dostać się na stosowne piętro a potem znaleźć stosowną osobę. Nie żeby czas go naglił, ale lubił załatwiać wszystkie takie przesyłki od ręki. Ważne informacje miały niestety to do siebie, że często ściągają kłopoty. A zbyt często miast właściciela, obrywa posłaniec.
  17. Pozdrowienia z chwilowo jeszcze małej twierdzy Udało mi się już namówić Xsadi do gry - mojego głównego architektomurzyna, więc teraz praca powinna strzelić do przodu jak obietnice wyborcze polskich polityków na tydzień przed wyborami Powyższy screen to nie zrzut z horroru - to tylko dyniowy hełm z texture packu Glimmara - Glimmar's Steampunk Texture pack. Bardzo polecam jeśli ktoś lubi ciemniejszą kolorystykę, ozdobne elementy(od groma) i straszne potwory. I barwniki w fiolkach - te akurat wyglądają przecudnie
  18. Takeo Przez chwilę przyglądał się mężczyźnie który odjechał na butorolkach. Swoją drogą ciekawy pomysł, być może kiedyś sam Takeo zainwestuje w podobne, lecz na razie trzeba było pomyśleć o bardziej przyziemnych sprawach. Powoli podszedł do ochroniarzy. - Dobry wieczór. Kurier z MedicTechnology, przesyłka wirtualna. Gdzie mogę znaleźć kogoś uprawnionego do odbioru? Nadawca to Dr. Nina Lion. Standardowa procedura przy której ściągnął okulary by mogli swobodnie przeskanować jego twarz. Zakładał że, jak w większości takich paczek, pokuszą się też o skan siatkówki. Ale co poradzić, nie każdy mógł sobie wejść do budynku twierdząc, że ma coś w głowie.
  19. Rasp Potrawka była gotowa do spożycia, więc przygasił trochę ogień śniegiem, żeby nie przypalić pożywienia. Mógł wprawdzie zjeść surowe - lubił smak mięsa sam w sobie - ale z przyprawami było o wiele lepsze. W czasie kiedy kuc jeszcze spał Rasp nazbierał sporo kolców w które ten się wcześniej wplątał. Po wygotowaniu trucizna z nich idealnie nadawała się do uzupełnienia jego własnych składów. Była dobra i wydajna, do tego łatwa w użyciu. Spojrzał na klacz i miejsca które musiał przypalić. Cóż, wiele z nich będzie widocznych nawet po latach. Ale wtedy będzie ona na tyle dorosła by wybaczyć samej sobie, że potrzebowała jego pomocy. Tak jak on nigdy nie wybaczy sobie, że musiał jej udzielić. Krąg życia, jak mawiał jego ojciec. Ale trzeba było się powoli zbierać. Dogasił ogień pod potrawką, potem potrząsnął kucem. - Pobudka, musimy iść - podał jej trochę przygotowanej potrawy - jedz szybko, ale żuj dokładnie. Uratowałem cię od trucizny, nie planuję ratować od zadławienia. Czekał aż skończy, samemu zjadając stosowną porcję, potem zaś rzucił hełmem w bok. Zabieranie pancerzy należących do zmarłych uważał za zły omen. Dość pecha krążyło po lesie, żeby jeszcze ze sobą taszczyć kawałek. Planował teraz wrócić na trakt, specjalnie że miał nadliczbowy bagaż. Sprawdził jeszcze raz wszystkie torby, po czym okrył kuca swoim płaszczem i ułożył go sobie na ramionach, niczym worek ziemniaków. Nie była to najwygodniejsza opcja dla nich obu, ale przynajmniej zapewniała tępo marszu psa, a nie rannego kuca. No i nawet bez płaszcza futro Raspa wystarczało by było mu ciepło, czego nie można było powiedzieć o sierści, teraz dość naruszonej, kuca.
  20. To ja poproszę tą.
  21. Takeo Niezwłocznie wysłał zdjęcie pod podany adres, upewniając się uprzednio że jest dobrze zaszyfrowane. Trzydzieści sekund później wysłał na ten sam adres kod do deszyfracji, wypełniając tym zlecenie do ostatniego punktu. Kredyty będą przydatne w swoim czasie, a na razie musiał wtopić się w tłum. Zwolnił trochę kroku, przechodząc z jednej strefy do drugiej. To zawsze było dziwne uczucie. Nie było bram, wielkich wrót. Tylko jedna ulica, która zmieniała perspektywę świata na to miejsce. I wedle tych ulic ludzie żyli, pracowali, kradli i umierali. Ściągnął kaptur żeby wyglądać mniej podejrzanie, ale zostawił okulary. Tak długo jak nie ściągnie rękawiczek, nie będzie widać że ma jakiekolwiek wszczepy, co mogło być przydatne na dłuższą metę. Wybrał kierunek i wznowił tempa, by literalnie mieć paczkę z głowy.
  22. Takeo Nabywca zdjęcia to bardzo dobry interes. Wszak w dzisiejszych czasach kredyty piechotą nie chodziły. Lecz by z miejsca oddać rzeczone zdjęcie, do tego na miejscu - nie, to kolidowało z pierwotnym zadaniem. Takeo był znany jako skuteczny i zaufany człowiek. Ciężko zapracował na szczątki szacunku, jakim darzą go klienci. I nie zamierzał ich poświęcić teraz na drobne kieszonkowe. Wysłał numer konta na adres zwrotny ogłoszenia, z zawiadomieniem że mogą otrzymać zdjęcie do minuty po uiszczeniu zapłaty, albo dopiero kiedy skończy obecną trasę dostawczą. Zamieścił też w wiadomości swój tatuaż przedstawiający pająka z dopiskiem Kumo Takeo - wszak jego marka była już niektórym znana, co miało uspokoić potencjalnego nabywce. Łatwo o przekręt elektroniczny, dlatego zaufanie było drogie, a marka której można było ufać - bezcenna.
  23. Witajcie! Przejdę od razu do setna sprawy - poprzedni regulamin poszedł z dymem bo ktoś(pokazuje palcem na Tarretha) nie pilnował żeby grafika nie znikła nagle z hostingu. Oh well. Jako że dział nie może stać nieregulaminowy - trzeba spisać go na nowo. Więc jako stoi: 1. Regulamin ogólny ponad wszystko. Nawet ponad ten tutaj. 2. Są działy tematyczne - zanim stworzysz temat, sprawdź czy nie nadaje się do działu kucowego lub innego już umieszczonego w Wymiarze. 3. Standardowo ograniczamy ilość mięsa, bluzgów i tym podobnych. 4. Spam zabawy polegające między innymi na napisaniu jednego słowa będą bezzwłocznie kasowane. Nie ma wyjątków(chyba że naprawdę wymyślisz jakiś imb4 argument - wtedy zapraszam na PW). Administracja i moderacja zastrzega sobie prawo do nagłych zmian w wyżej wymienionym regulaminie.
  24. Takeo Tego się właśnie spodziewał. Postanowił niezwłocznie wykorzystać wskazaną drogę, lecz mimo wszystko z zachowaniem ostrożności. Przyśpieszył kroku oddalając się od całego zamieszania. W międzyczasie na podręcznym PDA zaczął obrabiać zdjęcia które zrobił. Redukcja szumów, zwiększenie detali na podstawie zdjęć dostępnych w sieci. Jeśli jego zdjęcie miało rozmazany obszar, na pewno znalazły się inne, które ten konkretny obszar miały bardziej widoczny i dokładny. Mało kto teraz używał tak starego pomysłu, by z wielu zdjęć jednego miejsca zrobić jedno, ale szczegółowo doskonałe. A kiedy miał już wszystko wyraźne, postanowił umieścić na tablicy informacyjnej tylko jeden wpis. Podał w nim czas i miejsce wybuchu z dopiskiem - wyraźny obraz napastników - 1000 kredytów. Kto wie, może ktoś z poszkodowanego gangu będzie chciał się mścić, teraz, kiedy jeszcze sprawa była świeża. Bo potem, jak już ktoś rządzący zrobi podliczenie strat, może się to okazać kompletnie nieopłacalne. A tak zawsze jakiś amator może chcieć zabrać się za to samemu. Kiedy skończył, postanowił przyśpieszyć, bowiem wiedza w chipie zaczynała mu ciążyć. Zbyt wiele rzeczy w tym mieście nie dzieje się z przypadku. A Eony mu świadkiem - Takeo nie lubił przypadków.
  25. Rasp Miał dziwne wrażenie, że cokolwiek było w tym lesie, jeszcze z nim nie skończyło. Lecz chwilowo musiał zając się problemem który teraz miał w łapach. I to dosłownie. Nie miał czasu na nadmierne rozmyślanie. Teraz liczyło się każde ziarnko piasku w klepsydrze kuca. Pobieżna analiza dała mu dość informacji, by wiedział z czym walczy. I by zrozumiał, jak bardzo ta walka nie jest łatwa. Ale kto nie kopie ten nie je, jak mawiało stare przysłowie. Zawinął kuca w swój płaszcz, po czym zaniósł go do obozu, lub tego co z niego zostało, gryfów. Zamierzał wykorzystać je do ostatniej kropli. Najpierw podał kucowi jeden ze specyfików który miał na stanie. Dość żeby utrzymać go na nogach przez najbliższe kilkanaście minut. Pancerze gryfów były spore, specjalnie jeśli chciało się w nie wcisnąć kuca. Więc Rasp postarał się rozkulbaczyć te które były na ziemi, pomagając sobie tu i tam pazurami, a następnie Zebrał je wszystkie na kupie tak, by osłonić jak najlepiej kuca. Wspomógł się też swoim płaszczem, tak, by razem z pancerzami tworzył dla poszkodowanego mały namiot. Potem zabrał się za drewno, karczując pazurami okoliczne krzewy i gałęzie, które wisiały za nisko. Te mające więcej igieł posłużyły za wzmocnienie "ścian" namiotu, powiązane każdym kawałkiem rzemienia jaki znalazł przy gryfach, te mniejsze będą podpałką. Wyciągnął jedną z licznych mikstur jakie posiadał, dodał do niej kilka kropli innej po czym oblał drewno. Swąd siarki był okropny, ale miał dwie zalety, po pierwsze odstraszał niektóre zwierzęta. Po drugie, nie taki zapach można by było wybaczyć, jeśli towarzyszył mu buchający ogień. Lata spędzone z ojcem w głuszy były teraz dla psa błogosławieństwem. Dorzucił większe kawałki drewna z gałęzi, ale zdawał sobie sprawę że na długą metę to nie wystarczy. Ale dość żeby kuc się ogrzał, przynajmniej chwilowo. Jedno z ostrzy wsadził w ogień, tak, żeby wystawała tylko rękojeść. Musiał przypalić niektóre rany kuca, nie miał wystarczająco opatrunków ani maści żeby załatwić to inaczej. - Pobudka mały, masz, pij - kolejny specyfik, kolejna trucizna, choć tym razem powodująca bezsenność - wiem, niedobre, ale musisz pić, musisz żyć. Wiedział, że być może kiedyś będzie mu za to wdzięczny. I wiedział też, że zaraz będzie go za to przeklinać. - Muszę ci wypalić niektóre rany. Inaczej trucizna rozejdzie się po ciele. Jesteś słaba, organizm nie da sobie rady sam. Potrzebujesz adrenaliny, potrzebujesz ciepła. Co mówiąc sięgnął po nóż i po pas od swojej torby. - Gryź, z całej siły. Nie będę kłamał, będzie bolało. Ale przeżyjesz - złapał ją mocniej, by nie wyrwała mu się, po czym zaczął przypalać, miarowo, raz za razem każde z większych skaleczeń. Nie było to miłe, ani dla niej, ani dla niego, ale wiedział co musi być zrobione. Adrenalina wypali jego truciznę z ciała, tak jak ogień wypali resztę roślinnego jadu. Potem przyjdzie zmęczenie, adrenalina opadnie, najpewniej urywając świadomość. Wtedy pozwoli jej spać, sprawdzając tylko co jakiś czas oddech. W końcu miał obietnice do dotrzymania. Ułoży ją plecami do ognia, by ciepło zrobiło swoje, a sam zacznie robić potrawkę z mięsa gryfa i kilku drobnych przypraw z własnych racji. Obecne tu ciała były w idealnym stanie dla niego. Zimno nie pozwala na rozmnożenie się zarazków i robactwa, a mięso gryfów miało przyjemny smak, zbliżony do kurczaka. Dodatkowo nie musiał martwić się o zużycie zbyt wielu racji, że o tryskającej krwi nie wspomni. Musiał się z tym uwinąć szybko, bo kuc swoje już widział i nie trzeba do tego było dodawać patroszenia gołąbków. Dlatego tam gdzie nie mógł poradzić sobie ostrzami, to radził sobie kłami i pazurami. Jedną blaszaną stronę czyjegoś napierśnika wykorzystał nawet jako patelnię, żeby mieć na czym smażyć, czyjś hełm z kolei, po odpowiednim wybebeszeniu miękkiej strony, posłużył za garnek. Okoliczny śnieg, po roztopieniu i przepuszczaniu przez jego alchemiczny filtr, pozwalał pozyskać wodę na herbatę. Co prawda nie był to pierwszy raz gdy parzył ją przyborami alchemicznymi, ale akurat tutaj wolał być ostrożnym. Wciąż miał w myślach to uczucie strachu, które nijak mu nie pasowało. Dlatego ani na chwile nie zostawiał ostrzy dalej, niż na zasięg łapy.