Zegarmistrz

Administrator Wspierający
  • Zawartość

    1274
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

623 Equestriańska Legenda

O Zegarmistrz

  • Ranga
    The Lonely God

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    11793470

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier

Ostatnio na profilu byli

13321 wyświetleń profilu
  1. Kiedy posłaniec przybył z listem, nie zwrócił nawet na niego większej uwagi. Nie żeby chciał być złośliwy, zwyczajnie uznał, że to kolejna strata Czasu, który z biegiem ostatnich wydarzeń i pojedynków stał się niezwykle dla niego cenny. Więc rzucił kopertę na stolik obok łóżka i wrócił do kalibrowania kończyn. Jakby nie było, odrobinę przesadził w walkach które odbywał, zatem przyszło mu teraz za to srogo płacić. Kiedy skończył, wrócił do wiadomości którą mu dostarczono. Kolejna walka, tym razem z kimś nowym. Nie znał swojej przeciwniczki, płci żeńskiej sądząc po imieniu, więc kto wie, może nie będzie to całkowita strata Czasu? Przygotował się najlepiej jak mógł. Alchemik i Złodziej wciąż byli w strzępach. Kowal wymagał uzupełnienia, zaś Rycerz i Strzelec mieli swoje własne zadania. Spojrzał na półkę z amuletami. Wychodziło by na to, że do wyboru miał Króla i Marionetkarza. Bez większego zastanowienia sięgnął po odpowiedni amulet, szykując się do wyjścia. Szatnia była mu znajomym miejscem. Drugi dom, jak niektórzy czasami żartowali. To tutaj dopinał na ostatni guzik swoje przygotowania. Czasami zajmowało to dłużej, czasami krócej, ale nigdy mniej niż trzeba. Jak powiedział kiedyś wielki czarodziej - czarodziej nigdy się nie spóźnia, ni przybywa zbyt wcześnie. Jest wtedy, kiedy być musi.Poczekał aż jeden ze strażników zapuka uprzejmie w drzwi. Wiedzieli żeby mu nie przerywać. Wiedzieli jak silny był, nawet, kiedy wyglądał jak kompletny kaleka, wyciągnięty z areny przez grupę medyków. A teraz stał pośrodku pomieszczenia w pełnej okazałości. - Panie, już czas. - Zatem pora wystawić kolejne przedstawienie. Trzymaj - powiedział podając strażnikowi małą sakiewkę - dzisiaj ja stawiam wam kolejkę. Ekscytacja. Euforia. Ogień w jego krwi i metal w jego kościach. Ilekroć przechodził przez wrota, tylekroć potrafili go zaskoczyć. Tym razem jego oczom ukazała się raczej zwykłą arena, ale co tam, klasyka też jest w modzie. A poza tym, raz na jakiś czas trzeba było stoczyć pojedynek na utartej ziemi. Co prawdę jego uwagę przykuł dziwny piasek, ale na razie postanowił się nim nie przejmować. Poczekał aż Narrator zrobi swoje, aż podbuduje publikę, ciągnąc ich ciekawość do granic które Zegarmistrz planował przekroczyć. Nawet kiedy zobaczył przed sobą dziecko w zbyt dużej zbroi, nie okazał zdziwienia. W końcu był gospodarzem, był tym, który wie i tym który przewiduje. I oto jego moment, rozpoczęcie walki, sygnał startu od którego magia wybuchła pod jego stopami, tworząc w przeciągu kilku oddechów solidny tropikalny las między nim a jego przeciwniczką. Ha, to zapowiadało się ciekawie. Zegarmistrz patrzył z rozbawieniem jak kolejne drzewa zasłoniły niebo ponad jego głową. Poczekał aż zawirowania magiczne się uspokoją, nie chciał bowiem ryzykować, że jego własne zmieszają się z obecnymi. Przynajmniej jeszcze nie. Sięgnął pod płaszcz i wydobył z niego niewielki sztylet z czarnego metalu. Od zwykłych noży odróżniało go kolista garda szerokości palca wskazującego. Zakręcił nim kilka młynków pogwizdując wesołą piosenkę. Jednym płynnym ruchem wbił sztylet w podłoże, rozpoczynając inkantację: - O śmierci, O śmierci, na twym tronie siadam. O śmierci, O śmierci, twe jarzmo dźwigam. Jam jest Władca Marionetek. Jam jest Marionetkarz! Z podłoża z głuchym łomotem kruszonych skał i pękającego drewna wysunął się kamienny tron. Zegarmistrz rozsiadł się wygodnie na konstrukcji mającej całe dwa metry wysokości. To spory tron, nawet jak na jego rozmiar. Ale wiedział, że to odpowiedni krok, specjalnie że planował ponownie użyć wielkich pokładów energii. Z oparcia wysunęły się metalowe żyłki, które wbijając się w jego protezy, przekazywały niezbędną mu teraz moc. Tak przygotowany mógł zacząć walkę. Me kości żelazem, Me serce otchłanią oznaczam cierpieniem, oznaczam strachem Iluzja rozmytą, Iluzją konieczną Rozrywam tą ciągłość, Rozgniatam wasz opór. Edyktem najwyższym, Śpiewam wam Pieśń przodków moich. Z jego siedziska wystrzeliły 4 kryształy, każdy w inny kraniec areny. W ten sposób miał w zasięgu całe pole bitwy. Nie wiedział gdzie jest jego przeciwniczka, ale w tym momencie nie robiło mu to żadnej różnicy. Żelazna dziewica, o Lufo ze stali, Błogosławiona patronko nas umierających, Daję ci mą siłę, wesprzyj mnie w potrzebie. Krew moja ogniem, serce me szklane. O deszczu żelazny, grzmij! Wyciągnął spod płaszcza małą kuszę naręczną. Wycelował w drzewa pond swoją głową po czym pociągnął za spust. Jedna samotna igła wystrzelona w powietrze. Przejęta i przemielona przez zaklęcie które uruchomił. A finalnie wypluta w milionach na całą arenę. Hagarem Ame. Stalowy deszcz. Przebijający liście, odcinający gałęzie, wbijający się tysiącami we wszystkie drzewa na całej arenie. Wierzył, że to urozmaici pobyt dziewczynie z którą przyszło mu się zmierzyć. Ale czym byłby deszcz bez grzmotów, prawda? Grzmij ponad Niebiosami, Prowadź zgubionych. Światłości strudzonych, ryku sprawiedliwych. Jam stworzył ci drogę, tyś zaś moim gniewem! Stalowy Grom! Piorun który uderzył w pierwszą igłę zaczął przeskakiwać na kolejne, powodując miniaturowe eksplozje tu i tam. Szukając wszelakich odgromników które postawił Zegarmistrz. I jednego, który miała na sobie Antilia.
  2. Już poprawiłem - źle spojrzałem na literki xD
  3. Ponownie ty(patrzy z zaskoczeniem na słodycze i kwiaty). Nie uważasz, że lepiej było by przyjść z czymś, co jakkolwiek pasowało by do nas, a nie do naszej drogiej siostry? A co do twoich pytań: 1. Technicznie stworzyło je Drzewo Harmonii. Drzewo stworzyły zaś Filary Equestrii. 6 kucyków o ponadprzeciętnych umiejętnościach. Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się od Twilight, ale też od Sunbursta możesz sporo na ten temat wyciągnąć. O ile znajdzie odpowiednią książkę. 2. O ile się nie mylimy, co Wigilię Serdeczności jest wystawiany z tego powodu spektakl. Dobra sztuka, jeśli możemy ją tak osądzić. Opowiada o czasach sprzed powstania Equestrii, jak to trzy rasy - kucyki ziemskie, pegazy i jednorożce musiały nauczyć się współpracować w obliczu nadchodzącej zagłady. Nic, czego nie można puścić dzieciom, na dobranoc. 3. Nic. Nie zrozum nas źle - jeśli ten człowiek postanowi zrobić coś naprawdę nierozważnego, wtedy stosownie dostosujemy wielkość gwiazdy jaką zechcemy mu zrzucić na głowę. Ale do tego czasu zostawimy politykę między-wymiarową kucom, które się na niej znają lepiej niż my.
  4. Senniki zostały zaktualizowane
  5. http://www.caissa.com/chess-tools/pgn-editor.php To się może przydać - jakby nie patrzeć, przydatna stronka I łatwa w obsłudze. Możecie sobie szybko wprowadzić konkretne ruchy i łatwiej się to to czyta wtedy. B2-B4
  6. No dobra, ale zaznaczam, że komplementy to akurat nie jest moja dziedzina...
  7. A co mi tam. Jak umrę to zginę.
  8. Equestria chwilowo jest spokojna. Miła rzecz, spokój. Pozwala ci spojrzeć na pewne rzeczy z dystansem. 1. Jest wspaniałe. Potężne, lecz jednocześnie delikatne. Powstało by chronić Equestrię, lecz w zamian Equestria musi chronić je. Jak dotąd ta współpraca działa. 2. Uhhh. Jest uciążliwy, kłamliwy, bezczel...khm...znaczy się, mamy swoje prywatne sprawy z nim, wolimy żeby pozostały prywatnymi. 3. To ciężki temat. Tartar to straszne miejsce. Ale kara jest adekwatna do przewinienia. Nawet Discord nie doprowadził Equestrii do takiego stanu. A mówimy to o osobniku który jest uosobieniem chaosu. Uważamy że nasze pozdrowienia dla Siostry są zbyteczne - o wiele bardziej ucieszy ją, jeśli zrobisz to osobiście.
  9. No dobrze dzieci, mam gorączkę i nie zamierzam się powtarzać. Albo się żalicie, albo pocieszacie żalących. Kąśliwe komentarze odnośnie tego, która rada jest dobra a która "idiotyczna" zostawcie sobie na PW. Inaczej będę bił. A co do powyższych porad - kilka z nich ma sens, kilka z nich jest rzeczywiście żałosnych i/lub idiotycznych. Jestem w związku 10 lat z okładem, kilka związków pomogłem zbudować, kilku pomogłem się rozpaść zanim stały się niezgrabnie toksyczne dla ich właścicieli, zatem mogę powiedzieć szczerze - najpierw popracuj nad sobą. Stań się osobą, z którą chciałbyś przebywać, potem znajdź sobie znajomych z którymi polubisz przebywać, a najlepiej takich, którzy polubią też przebywanie z tobą. A dopiero na końcu zacznij się rozglądać za związkiem. Inaczej będziesz się babrał w 1-4 miesięcznych przygodach, które być może zniszczą ci całkowicie opinię o płci przeciwnej(byłem tam, widziałem to, nie polecam, nie pozdrawiam). Pamiętaj. Doświadczenie to ważna rzecz i nie można go zdobyć na skróty - nie ważne ile porad przy tym wykorzystasz, to nie gra RPG.
  10. Pytanie strategiczne - czy można się ponownie zapisać jeśli było się uczestnikiem poprzedniej edycji?
  11. No to może ja coś wrzucę od siebie. Skyrim - jeden z NPCów po otrzymaniu, dla odmiany, sztyletu w kolano, stał się mocno wierzący
  12. Zaktualizowano całą listę - jest nas coraz więcej ludziki
  13. Hahaha...dziecko, czy rozumiesz wagę swej decyzji? Czy przemyślałaś ją? Przeżułaś tą kość pomysłu aż do szpiku koncepcji? Oh, dawno nie polowałem. Dawno nie dawałem o sobie znać. Teraz przyjdzie mi to wszystko nadrobić. Szanuję twą twórczość, osobowość, niegasnącą wolę bycia. Zatem zgoda. To będzie wspaniałe. Żadnych odwrotów, żadnych kapitulacji. Ja, Shen Zegarmistrz Long, strażnik Strażnicy Cieni, brudny anioł, samozwańczy demonolog i złodziej, obiecuję, że nie zachowam nic. Niczego nie wstrzymam, dam z siebie wszystko. Bez ograniczeń i bez żalu. W końcu pole bitwy warte mnie. W końcu wojna zdolna pochłonąć żywoty wszystkich kruków tego świata! Zatem widzimy się na polu zmagań. Poczekam - wszak czymże jest czekanie w obliczu nieskończoności?
  14. Dawno mnie tu nie było. Oj dawno. A tyle niewysłowionej mocy tylko czeka by ją uwolnić. Tyle pomysłów drży by przelać je na słowa. Chyba najwyższa pora, żeby przypomniał niektórym, jak wspaniała potrafi być magia. Pora pokazać, że jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Excelsior przyjaciele, bo powróciłem. Ja Shen Zegarmistrz Long szukam przeciwnika. Lecz nie byle kogo. Niezależnie od tego, czyś słaby, czy młody, stary a potężny. Ktokolwiek stanie na przeciw mnie niech ma wiedzę tą - nie zamierzam się ograniczać. Zatem przeciw potworowi stanąć musisz. Przeciwko bezdennej otchłani pomysłu, przeciw samemu Czasu wskazówce. Wszak jam jest Hermes, co skrzydła swe pożerając, oswojon został. I przeto teraz szukam ofiary. Lecz nie zrażaj się - wszak czy to nie ludzka rzecz, czuć strach? Czy to nie ludzka rzecz, czuć zwątpienie? A mimo to, czy nie ludzką rzeczą jest pokonywanie potworów?