Skocz do zawartości

MagiMemNon

Brony
  • Zawartość

    208
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    2

Posty napisane przez MagiMemNon

  1. Kiedy podstarzały ogier usłyszał wcześniej ustalony znak wykonany przez przyjaciela, którego zadaniem było sprawdzenie lokalu, uśmiechnął się czując ulgę. Mimo iż lata swej świetności miał już zdecydowanie za sobą, co nie oznacza że był zniedołężniałym staruszkiem, po prostu nie miał ochoty na bliskie spotkanie z jedną z tych plugawych bestii. Ruszył w głąb lokalu w powietrzu unosił się zapach starego drewna, oraz stęchlizny wracały wspomnienia...

    Kiedy podstarzały ogier usłyszał wcześniej ustalony znak wykonany przez przyjaciela, którego zadaniem było sprawdzenie lokalu, uśmiechnął się czując ulgę. Mimo iż lata swej świetności miał już zdecydowanie za sobą, co nie oznacza że był zniedołężniałym staruszkiem, po prostu nie miał ochoty na bliskie spotkanie z jedną z tych plugawych bestii. Ruszył w głąb lokalu w powietrzu unosił się zapach starego drewna, oraz stęchlizny wracały wspomnienia. Wspomnienia z dawnych lat kiedy wszystko wydawało się być w porządku, teraz tak odległe. Jedna noc odmieniła żywot setek istnień. Stracił wiele, lecz zyskał jeszcze więcej. Bo przyjaźń która połączyła piątkę tak odmiennych od siebie stworzeń była czymś wspaniałym.

    • +1 3
  2. Spoiler

     

    vOV6Gx4.jpgNocturna Upadły Anioł

    e5Y6dgw.jpgWinnie oraz jej bliźniaczka Maggie

    m2W0haW.jpgPanienka Maria Rosenkreuz oraz jej służący Wilbur

     

    Ostatnio postanowiłem nieco poeksperymentować, Nie wiem co z tego wyszło, połączenie Tima Burtona i Edwarda Goreya.

    • Mistrzostwo 2
  3.  

    Spoiler

    Untitled158.thumb.png.5e6db7505d97a61a76d8927d2368491b.pngMercus po przegranym zakładzie z Mary.Mercus_i_Mary_Bezelaus.thumb.png.e035d03d7d01a2f7bcca93abff4e90a6.pngMercus i Mary Bezelaus. Untitled146.thumb.png.8488b264e46f219f2c3767d146e198a6.png

    Mercus z odsłoniętym Piętnem Śmierci i Mary w swojej prawdziwej postaci.

     

     

     

     

    Mercus i Mary Bezelaus dwójka niezwykłych bohaterów, ich historia zaczęła się dwadzieścia lat temu, kiedy to wraz z rodziną spędzali wakacje w letniej rezydencji na obrzeżach stolicy. Mercus jako pierworodny syn, od najmłodszych lat był przygotowywany do przejęcia roli głowy rodu Bezelaus. Młody ogier całymi dniami przesiadywał w olbrzymiej bibliotece, czytając zakurzone księgi gromadzone latami przez  rodzinę. Jednakże nic nie uszczęśliwiało go bardziej niż spędzanie czasu na zabawie z bratem Septonem oraz ukochaną siostrzyczką Mary. Miło we troje spędzali czas na niekończących się zabawach, doprowadzając służbę na skraj wyczerpania nerwowego. Jakże piękny jest świat widziany oczami wyobraźni dziecka. Dla trójki rodzeństwa nie ma rzeczy niemożliwych, rozkoszne małe lenie. Lecz los nie jest sprawiedliwy nieprawdaż? Nawet w takiej spokojnej okolicy znajdą się zawistnicy, którzy za życiowe niepowodzenie są w stanie oskarżyć innych. Niczym ostatni tchórze pod osłoną nocy zaprószyli ogień chcąc puścić z dymem całą posiadłość. Niczego nie spodziewające się rodzeństwo, smacznie spało, pozostawione na pastwę niszczycielskiego żywiołu, powolnie trawiącego drewnianą konstrukcję. Kiedy młody Mercus zdał sobie sprawę z grożącego wszystkim niebezpieczeństwa, było już za późno. Szkarłatne płomienie w zastraszającym tempie pochłaniały kolejne pomieszczenia domostwa. Za późno by ratować rodziców południowy korytarz stanął w płomieniach. Mersus podając wełnianą chustę  młodszemu bratu Septonowi, nakazał jak najszybciej opuścić budynek, sam ruszył na pomoc Mary. Od jej pokoju dzieliła go niebezpieczna przeprawa przez niewielki korytarz spowity dymem, i płomieniami. Jeszcze kilka kroków dzieli go od celu. Z wielką siłą pchnął drzwi prowadzące do pokoju siostry, ujrzał tam leżącą na podłodze, nieprzytomną Mary. Nie myśląc dłużej, unikając niszczycielskich płomieni oraz kłębów siwego dymu, na własnym grzbiecie wyniósł małą siostrzyczkę na zewnątrz. Czekał tam na niego młodszy brat Septon. Zmęczony Mercus delikatnie położył Mary na ziemi. Siostrzyczka z całych sił ściskając ulubioną przytulankę-jednorożca, w ramionach brata wyzionęła ducha. Nic nie mógł zrobić… nieprawda! jest jeden sposób, Mercus czytał o tym w jednej księdze z działu ksiąg zakazanych, Nekromancja okrutna, plugawa gałąź magii. Zbyt młody, zbyt głupi, aby pojąć niebezpieczeństwa płynące z jej użytkowania. Młody ogier powoli oraz dokładnie nakreślił na ziemi krąg, głośno i wyraźnie wypowiadając zapamiętaną formułę. Wyrwał niewinną duszyczkę Mary z okrutnych szponów Boga Śmierci, w zamian oddając prawe oko. Mercus był strasznie naiwny, jeśli myślał że to wystarczy by zaspokoić samą Śmierć, która postanowiła nieco z niego zakpić, umieszczając duszyczkę siostrzyczki w jej ulubionej przytulance, a w pustym oczodole Mercusa Piętno Śmierci, tworząc niewidzialną nić łączącą ich dusze. Nic nie jest w stanie rozerwać tego połączenia, wedle życzenia Mary wróciła z zaświatów, lecz Mercus płaci za to wysoką cenę, aby utrzymać duszę siostrzyczki na tym świecie musi z każdym dniem stawiać czoła ogarniającemu go szaleństwu. Piętno Śmierci, które ukrył pod grzywą, sprawia że wraz z każdym dniem Mercus dziecinnieje, zachowując wiecznie młody wygląd. Według najwybitniejszych królewskich medyków, ogierowi pozostały tylko dwa lata aby pożegnać się z tym światem. Oczywiście w każdej chwili może przerwać nadchodzący koniec, wystarczy tylko, że da Mary odejść, zaprzestanie wewnętrznej walki. Nigdy tego nie zrobi, nie da odejść ukochanej młodszej siostrzyczce, tym samym podpisując wyrok śmierci.

     

     

     

    Mercus wydaje się być beztroskim i zawsze uśmiechniętym ogierem, którym rzadko zachowuje się poważnie. Ma słabość do wszelkiego rodzaju ciast oraz słodyczy. Uwielbia droczyć się z siostrą Mary. Niektórzy przedstawiciele klas wyższych mają go za zwykłego, niegroźnego szaleńca. Przez księżniczkę Lusiane został nazwany błaznem. Jednak to wszystko tylko pozory, wewnątrz Mercus jest genialnym strategiem, manipulatorem oraz utalentowanym czarodziejem, specjalizującym się w dziedzinie magii runicznej. Stoi na czele elitarnej organizacji zajmującej się wszelkiego rodzaju problemami natury magicznej o nazwie Biała Róża. Piastuje urząd szefa wywiadu Królestwa Lusitarii, oraz posiada tytuł Lorda Protektora. Jest jednym z najlepszych szermierzy Królestwa. Zadurzony w klaczy imieniem Lotta Guerrieri.

     

    Mary kapłani Solarchatu powiadają że każdy kucyk posiada duszę, lecz niewiele jest osób na tym świecie mogących na własne oczy zobaczyć jej blask. Dusza Mary lśni niczym płomienie tysiąca świec, nie jest to jednak naturalny blask, jest to blask kogoś kto został siłą wyrwany ze szponów Śmierci. Posiada ona potężną moc w niewłaściwych kopytkach mogącą wyrządzić straszliwe szkody. Potworna niszczycielska siła uwięziona w pluszowym ciele, tylko czeka aby znaleźć wyjście. Jednakże dzięki staraniom Mercusa nie może dojść do szkody. Mary pod wpływem ogromnej mocy, przy pomocy Piętna śmierci może opuścić swoje “pluszowe więzienie” przybierając swoją fizyczną postać. Nie jest to jednak długotrwałe. Czasem się zastanawiam kto tak naprawdę kogo chroni. Prawdą jest że dni które Mercus spędził wraz z Mary dodają mu sił, sił do dalszej walki. Tylko dzięki jej wsparciu nie popadł w szaleństwo.

    Dzięki tej niewielkiej uwielbiającej urocze rzeczy, czasem nieznośnej, wiecznie uśmiechniętej istotce ma jeszcze chęci oraz siły by żyć, Brat oraz siostra najlepsi partnerzy podczas okrutnej podróży przez życie, pierwsza linia obrony przed nadchodzącą katastrofą. Razem zdolni do wielkich czynów.

    • +1 1
    • Mistrzostwo 1
  4.  

    Spoiler

    5cb648305e2b7_LusianaDeLusitarii.thumb.png.39f3880699b0b0d786f948722de7ab70.png

    Księżniczka Lusiana De Lusitari główna bohaterka prowadzonego przeze mnie komiksu. Jest trzynastoletnią księżniczką niewielkiego państewka o nazwie Lusitaria graniczącego z Królestwem Camargonii oraz Księstwem Chevalii. Córka króla Altèra II, po którego śmierci objęła tron. Jest niezwykle samolubna, Lusiana jest egoistyczną oraz niezwykle upartą klaczką. Wydaje się być niedojrzała jak na swój wiek, często zachowuje się jak rozpieszczone dziecko. Uwielbia śpiewać, urządzać przyjęcia, grać w przeróżne gry i zabawy jak łapanie motylków czy chowanego, jej ulubionym kolorem jest żółty. Przepada za ciastem truskawkowo-czekoladowym i wręcz nie cierpi jabłek. Księżniczka ma kilka codziennych rytuałów takich jak, szczotkowanie swoich pięknych długich loków koniecznie dwa razy dziennie, za każdym razem po jedną minutę, popołudniowe herbatki oraz wysłuchanie opowieści na dobranoc bez której nie zmruży oka. Lusiana nie rozumie potrzeb swoich poddanych, woli spędzać czas na zabawie. Jednym z jej lęków jest strach przed burzą, burzowe dni lub noce zazwyczaj spędza w łóżku, podczas gdy jeden ze sług nieustannie czuwa przy niej ściskając jej kopytko.

    • +1 2
    • Lubię to! 2
    • Mistrzostwo 2
  5. Spoiler

     

    Untitled134.thumb.png.44533d1e9b99ba19eb157cc1722fb637.pngUntitled136.thumb.png.fd15e870be23e4712552cb36eb35f7f4.png

     

    W dawnych czasach, gdy pamięć o wygnaniu Luny była jeszcze świeża. Na kontynencie Alibernachi sąsiedzie Equestrii istniało królestwo Lusitarii władane przez  Lusianę De Lusitari nastoletnią księżniczkę, która za nic miała swoich poddanych. Władała królestwem za pomocą twardego kopyta aż do czasu....

     

    To dopiero początek będę się starał publikować.

    • +1 3
    • Lubię to! 1
    • Mistrzostwo 1
  6. Spoiler

    Ani myślę moich najlepszych rymów ukazać.

    Człowiekowi który nie raczył się pokazać.

    Ale, ale to miała być bitwa na komplementy.

    Więc przestanę być już taki wredny.

     

    Gdzie jest przeciwnik mój, Strasznie nudzę się.

    Na scenie stoję sam, marazm zabija mnie.

    Pan Akouu miał w sztuce, pierwsze skrzypce grać.

    Byłem skłonny nawet mu szansę dać.

     

    Jednak Akouu na scenie nie pojawił się.

    Nie powiem, odrobinę smuci to mnie.

    Pora już zakończyć me gorzkie żale.

    Kurtyna! Przeciwnika juz i tak nie zastanę.

    To chyba pozostawie bez komentarza...

    • +1 1
  7. Droga Księżniczko Twilight Sparkle.

    O przyjaźni nauczyłem się bardzo wiele, lecz chciałbym nauczyć się jeszcze więcej, a któż byłby lepszym mentorem od samej Księżniczki Przyjaźni. Gdy tylko w moje kopytka wpadła ulotka, postanowiłem nie zwlekać dłużej. Mam nadzieję, że tym razem się nie spóźniłem.

    Twój wierny poddany, oraz mam nadzieję przyszły student MagiMemNon.

    • +1 2
    • Lubię to! 1
  8. Magimercjusz podszedł powoli do stolika, odsuwając krzesło, usiadł naprzeciwko Golden. Choć skorpion po słowach złoto-grzywej klaczy nieco się uspokoił, to jednak nadal w każdej chwili mógł zaatakować. Chwytając filiżankę upił kilka łyków herbaty. Po krótkiej chwili odpowiedział. - Wyśmienita herbata… Nie ufasz mi panno Golden, nawet po tym gdy spełniłem pani polecenie. Skorpion nadal tkwi na moim karku. - Powiedział lustrując wzrokiem klacz. - Wiem, że przybyła pani tutaj w określonym celu, czy taki ktoś jak pani przejmowałby się losem tych nic nieznaczących kucyków z kawiarni? - Magimercjusz zamilkł na chwilę, wcale nie oczekiwał odpowiedzi, dobrze wiedział jakby ona brzmiała. - Czy przebyła pani tutaj w poszukiwaniu odpowiedzi? Czy może chce pani prosić o radę? - Niebieski ogier ponownie upił kilka łyków po czym kontynuował. - Tak właściwie to nic mi do tego, ale pani pokrzyżowała moje plany. - Magimercjusz spojrzał w dal tym razem nie kierując słów bezpośrednio do klaczy. - Czy jestem szaleńcem? To się wcale nie musiało tak skończyć, Nie sądzisz że to zbyt radykalne posunięcie? - Ogier zaśmiał się, intensywnie nad czymś rozmyślając. - Panno Golden uważasz się za wielką i wspaniałą osobistość, patrzysz na innych z góry, ale prawda jest taka, że domaga się pani ich podziwu i akceptacji. Taka wyniosła pełna dumy, a jednak słaba i bezradna. Widzę jak pani patrzy na tego jednorożca, pragnie pani jego aprobaty, robi to co słuszne, niezgodnie z własnymi przekonaniami. To nie ja tutaj potrzebuję pomocy. To pani za wszelką cenę pragnie pokazać swą wartość, osiąść gdzieś na stałe. - Magimercjusz obrzucił klacz wzrokiem. - Ale proszę się nie krępować, niech pani skosztuje tej przepysznej herbaty zanim wystygnie.

  9. Magimercjusz starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów spojrzał Golden w oczy. -

    Myślę, że pani jest inteligentną osobą, i jakoś uda nam się rozwiązać tę sytuację bez rozlewu krwi. Zaimponowała mi pani, swą pomysłowością, droga na szczyt jest długa i niebezpieczna, a pani jest w stanie dotrzymać mi kroku, lecz w blasku chwały brakuje miejsca dla słabych. Życie to ciągła walka, a ja zrobię wszystko by wygrać. - Na twarzy niebieskiego ogiera malował się uśmiech. Delikatnie zwrócił się w stronę właścicielki lokalu. - W swej wspaniałomyślności, zakończe cierpienie obecnych tu kucyków. - Po czym skinął lekko głową do Corkusa, ten widząc sygnał, przerwał swoje zaklęcie, goście kawiarni odetchnęli z ulgą. Magimercjusz ponownie spojrzał w stronę, właścicielki i złoto-grzywej pegaz. - Widzicie ja jestem gotów zawrzeć pakt, ufam iż panna Golden również okaże nieco dobroci i odwoła swojego pupilka. Tylko nie próbujcie żadnych sztuczek. - Ogier zaśmiał się szaleńczo, lekko przekrzywiając głowę w prawo. - Może resztę omówimy przy filiżance herbaty? Ja zapłacę.

  10. Magimercjusz uśmiechnął się lekko. - No, no panno Golden widzę, że pani nie doceniłem, następnym razem nie popełnię tego błędu. Leiurus Quinquestriatus, zwierze równie piękne, co jego właścicielka. Ale Ad rem być może myślisz, że jesteś górą, ale to tylko częściowe zwycięstwo. Moi słudzy nie pozwolą wyjść wam stąd żywi. Kiedy tylko bariera opadnie, Corkus natychmiast was obezwładni, to bardzo niebezpieczna osoba. Załóżmy, że uda wam się go pokonać, czy naprawde myślicie, że członkowie mego rodu tak po prostu wam odpuszczą? Moja rodzina na przestrzeni wieków dopuszczała się różnych haniebnych czynów. Nikt nie jest idealny. Wiesz co pani powiem, panno Golden jestem skłonny poznać pani propozycję. Nie jestem idiotą, dobrze wiem kiedy ustąpić. - W tym momencie pomiędzy Magimercjuszem a klaczą pojawiła się właścicielka lokalu.




     

  11. Magimercjusz widząc to nie mógł wytrzymać ze wściekłości. - Dobrze, niech i tak będzie. Niebieski ogier skinął, do swoich ochroniarzy. Ci od razu zrozumieli, bez słowa wstali kierując się w stronę drzwi. Szlachcic powoli wstał z krzesła, udając się mniej więcej na środek kawiarni. W tym momencie rozległ się przerażający dźwięk. W niewielkim rozbłysku światła, w rogu budynku pojawił się niepozornie wyglądający jednorożec odziany w długą czarną szatę, gdzieniegdzie przyozdobioną czerwienią. Magimercjusz uśmiechnął się, kopytkiem wskazując na tajemniczą postać. Róg jednorożca zalśnił czerwoną aurą, w jednej chwili wszyscy goście kawiarni znieruchomieli, czując dziwne mrowienie w żyłach. - Poznajcie Corkusa, zauważyliście pewnie, że dzieje się z wami coś dziwnego, Corkus włada dość specyficzną, rzadko spotykaną magią, magią krwi. - Odpowiedział ogier, po czym spojrzał w stronę złoto-grzywej klaczy. Powoli podążał w jej stronę, biorąc z pobliskiego stołu kuchenny nóż. Kiedy dotarł na miejsce, nie kryjąc rozbawienia odparł. - I co teraz panno Goldi. - Celowo zdrobnił jej imię. - Gdzie teraz podziała się twoja duma i wielkość. - Zapytał przykładając nóż bliżej twarzy. - Chcesz aby traktowano cię jak kogoś lepszego, ale jesteś tylko zwykłym kucykiem, słabym i delikatnym. - Skończywszy zdanie zrobił płytkie nacięcie na jej skórze, klacz skrzywiła się lekko. Magimercjusz spojrzał jej w oczy. - Ale uśmiechnij się panno Goldi, takie urocze masz kiełki. - Zaśmiał się głośno, zlizując z noża jej słodką ciepłą krew, po czym znów powrócił, na swoje miejsce w centrum kawiarni. Zakrzyknął głośno. - Panna Octavia nas zostawiła, to bardzo niegrzeczne z jej strony, pora byśmy ją zawołali. - Odrzekł dając znak jednorożcowi, ten kręcąc kopytkiem, jego twarz zdobił szalony uśmiech. Nagle goście kawiarni poczuli silny ból, przeszywający ich na wskroś. Wydali z siebie przerażający krzyk bólu, niczym przeklęty chór potępionych.




     

×
×
  • Utwórz nowe...