MagiMemNon

Brony
  • Zawartość

    272
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

100 Świetna (Great and Powerful Reputation)

5 obserwujących

O MagiMemNon

Kontakt

  • Discord ID
    Broniak_0#0683

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Zamość
  • Zainteresowania
    Historia, militaria, fanfiki
  • Ulubiona postać
    Luna
    Starlight Glimmer
    Twilight Sparkle
    Fluttershy
    Pinkie Pie

Ostatnio na profilu byli

315 wyświetleń profilu
  1. Nagle w pomieszczeniu rozległ się dzwonek telefonu. Witajcie z tej strony mówi do was MagiMemNon, słyszałem, że gościcie w studiu dwie intrygujące klacze, mam do nich na początek kilka pytań. Panno Golden oraz Seabreeze, proszę się na mnie nie obrazić, ale jak to się stało, że się przyjaźnicie, słyszałem że panna Golden posiada dość specyficzny charakter. A teraz pytanie do Golden. Zanim jednak je zadam muszę powiedzieć, że bardzo podobają mi się pani kły, ale do rzeczy. Nazwa Smoke Dancers mnie zaintrygowała czy mogłaby pani opowiedzieć mi o nich coś więcej, jeśli to nie kłopot. I jeszcze dwa malutkie pytanka do Seabreeze. Jest pani piratką, czy można wiedzieć jak nazywa się pani statek. oraz jak wygląda, nie musi to być bardzo dokładny opis. Oraz czy kiedykolwiek, przyszło Ci na myśl: A gdybym tak posiadała czerwoną sierść. To narazie tyle z mojej strony, pozdrawiam was bardzo serdecznie.
  2. Zgłaszam się do bitwy userów, wszak słowa, są najpotężniejszą bronią jaką się ludzkość posługuje.
  3. Magimercjusz starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów spojrzał Golden w oczy. - Myślę, że pani jest inteligentną osobą, i jakoś uda nam się rozwiązać tę sytuację bez rozlewu krwi. Zaimponowała mi pani, swą pomysłowością, droga na szczyt jest długa i niebezpieczna, a pani jest w stanie dotrzymać mi kroku, lecz w blasku chwały brakuje miejsca dla słabych. Życie to ciągła walka, a ja zrobię wszystko by wygrać. - Na twarzy niebieskiego ogiera malował się uśmiech. Delikatnie zwrócił się w stronę właścicielki lokalu. - W swej wspaniałomyślności, zakończe cierpienie obecnych tu kucyków. - Po czym skinął lekko głową do Corkusa, ten widząc sygnał, przerwał swoje zaklęcie, goście kawiarni odetchnęli z ulgą. Magimercjusz ponownie spojrzał w stronę, właścicielki i złoto-grzywej pegaz. - Widzicie ja jestem gotów zawrzeć pakt, ufam iż panna Golden również okaże nieco dobroci i odwoła swojego pupilka. Tylko nie próbujcie żadnych sztuczek. - Ogier zaśmiał się szaleńczo, lekko przekrzywiając głowę w prawo. - Może resztę omówimy przy filiżance herbaty? Ja zapłacę.
  4. Magimercjusz uśmiechnął się lekko. - No, no panno Golden widzę, że pani nie doceniłem, następnym razem nie popełnię tego błędu. Leiurus Quinquestriatus, zwierze równie piękne, co jego właścicielka. Ale Ad rem być może myślisz, że jesteś górą, ale to tylko częściowe zwycięstwo. Moi słudzy nie pozwolą wyjść wam stąd żywi. Kiedy tylko bariera opadnie, Corkus natychmiast was obezwładni, to bardzo niebezpieczna osoba. Załóżmy, że uda wam się go pokonać, czy naprawde myślicie, że członkowie mego rodu tak po prostu wam odpuszczą? Moja rodzina na przestrzeni wieków dopuszczała się różnych haniebnych czynów. Nikt nie jest idealny. Wiesz co pani powiem, panno Golden jestem skłonny poznać pani propozycję. Nie jestem idiotą, dobrze wiem kiedy ustąpić. - W tym momencie pomiędzy Magimercjuszem a klaczą pojawiła się właścicielka lokalu.
  5. Magimercjusz widząc to nie mógł wytrzymać ze wściekłości. - Dobrze, niech i tak będzie. Niebieski ogier skinął, do swoich ochroniarzy. Ci od razu zrozumieli, bez słowa wstali kierując się w stronę drzwi. Szlachcic powoli wstał z krzesła, udając się mniej więcej na środek kawiarni. W tym momencie rozległ się przerażający dźwięk. W niewielkim rozbłysku światła, w rogu budynku pojawił się niepozornie wyglądający jednorożec odziany w długą czarną szatę, gdzieniegdzie przyozdobioną czerwienią. Magimercjusz uśmiechnął się, kopytkiem wskazując na tajemniczą postać. Róg jednorożca zalśnił czerwoną aurą, w jednej chwili wszyscy goście kawiarni znieruchomieli, czując dziwne mrowienie w żyłach. - Poznajcie Corkusa, zauważyliście pewnie, że dzieje się z wami coś dziwnego, Corkus włada dość specyficzną, rzadko spotykaną magią, magią krwi. - Odpowiedział ogier, po czym spojrzał w stronę złoto-grzywej klaczy. Powoli podążał w jej stronę, biorąc z pobliskiego stołu kuchenny nóż. Kiedy dotarł na miejsce, nie kryjąc rozbawienia odparł. - I co teraz panno Goldi. - Celowo zdrobnił jej imię. - Gdzie teraz podziała się twoja duma i wielkość. - Zapytał przykładając nóż bliżej twarzy. - Chcesz aby traktowano cię jak kogoś lepszego, ale jesteś tylko zwykłym kucykiem, słabym i delikatnym. - Skończywszy zdanie zrobił płytkie nacięcie na jej skórze, klacz skrzywiła się lekko. Magimercjusz spojrzał jej w oczy. - Ale uśmiechnij się panno Goldi, takie urocze masz kiełki. - Zaśmiał się głośno, zlizując z noża jej słodką ciepłą krew, po czym znów powrócił, na swoje miejsce w centrum kawiarni. Zakrzyknął głośno. - Panna Octavia nas zostawiła, to bardzo niegrzeczne z jej strony, pora byśmy ją zawołali. - Odrzekł dając znak jednorożcowi, ten kręcąc kopytkiem, jego twarz zdobił szalony uśmiech. Nagle goście kawiarni poczuli silny ból, przeszywający ich na wskroś. Wydali z siebie przerażający krzyk bólu, niczym przeklęty chór potępionych.
  6. Niebieski ogier uważnie przyglądał się rozmowie Octavii z niedawno przybyłym ogierem, starając się podsłuchać każde ich słowo. Kiedy zobaczył jak klacz uśmiecha się do tajemniczego jegomościa, omal nie wybuchł ze wściekłości, miał ochotę zabić go na miejscu. - Jak on śmie się do niej odzywać? Ona należy do mnie. - Pomyślał próbując ukryć swoją złość. Po chwili wykonał kilka głębokich oddechów. - Nie, nie dam się wyprowadzić z równowagi, muszę poznać jego zamiary. Nagle jakby w myślach usłyszał cichy, syczący, gardłowy głos. - Uważaj na złoto-grzywą, ona coś kombinuję, nie jest sama. - Tajemniczy głos zamilkł. Magimercjusz rozejrzał się po kawiarni, tak jakby czegoś szukał . - Cierpliwości, już niedługo Veritas de santare. - Pomyślał uśmiechając się złowieszczo.
  7. Niebieski ogier uważnie wysłuchał kierowanych do niego słów. Klacz pełna złości, wstała podążając w kierunku schodów. Magimercjusz nie mogąc pozwolić na to by odeszła, odpowiedział. - Przepraszam panno Octavio, ja nie miałem na myśli niczego złego… - Niestety klacz nawet na niego nie spojrzała. Nie do końca rozumiał jej wybuch wściekłości, przecież wcale nie powiedział niczego złego, po prostu musiał zostać źle zrozumiany. Ale teraz było już za późno. Mógł tylko patrzeć jak odchodzi. Przez kilka minut siedział nieruchomo, obmyślając plan. - A więc to tak panno Octavio, drwi sobie pani z mych uczuć, jeśli nie dasz mi wyboru, będe musiał posunąć się do straszliwych rzeczy, ale jestem w stanie to zrobić. Amor vincit omnia jeszcze się o tym przekonasz. Rozejrzał się po kawiarni, jego wzrok na ułamek sekundy zatrzymał się na złoto-grzywaj klaczy. - Bawi cię to! Jeszcze zobaczymy komu będzie do śmiechu. - Pomyślał spoglądając na blat stołu.
  8. Ogier nieco podirytowany odpowiedział. - No dobrze niech będzie herbata. - Masz mnie za idiotę, nie ma wina, jak w ogóle śmiał zatajać przede mną prawdę. - Pomyślał, kryjąc swoją złość. Popatrzył na szarą klacz. - Co interesuje mnie w pani osobie? - Powtórzył jej słowa. - Wszystko, jest pani artystką. Powiem pani szczerze, twa muzyka poruszyła me serce. Tak przepiękna melodia, wyraża to czego słowa nie są w stanie oddać. Wiele kucyków latami dążą do perfekcji, a nie są nawet w połowie tak dobrzy jak pani. Dlatego też mam dla pani mały prezent. - Ogier skinął głową do ochroniarza, po chwili ten przyniósł wielki pakunek. Pozostawiwszy go na stole, oddalił się w stronę swego stolika. - To nowiutka wiolonczela, prosto z warsztatu Antonio Trotadivariego, kosztowała majątek, ale z całego serca pragnę aby ją pani przyjęła, nalegam nie przyjmuję odmowy.
  9. W czasie kiedy Octavia rozmawiała ze źrebakiem Magimercjusz, wstając od stolika, skierował się w stronę swoich ochroniarzy. Po drodze przyglądając się złoto-grzywej klaczy. Przez moment ich oczy się spotkały, w jego spojrzeniu dało się wypatrzeć delikatną iskierkę szaleństwa. Kiedy dotarł na miejsce, nachylił się nad jednym z ochroniarzy, szepcząc mu do ucha kilka słów. Ten odpowiedział tylko pojedynczym skinieniem. Ogier wyraźnie zadowolony powrócił na swoje miejsce. W samą porę, ponieważ Octavia właśnie skończyła rozmowę, by powrócić na swoje miejsce. Wszystko by było idealnie gdyby akurat nie przybył do nich pewien kuc. - Witaj. - Odsapnął bez entuzjazmu, po czym zwrócił się do klaczy. - Widzę w twoich oczach, że nie cieszysz się na mój widok. Prius quam exuaudias, ne iudices panno Octavio ja wcale nie jestem taki straszny jak się pannie wydaję. Po prostu uważam panią za niezwykle utalentowaną. W mych licznych podróżach po Equestrii, jeszcze nie spotkałem, tak utalentowanej i jednocześnie przepięknej klaczy. Chciałbym dowiedzieć się o pani trochę więcej. - Ogier zakrzykną. - Barman proszę przynieść nam najlepszego wina. Bonum vinum laetificat cor equus.
  10. Ogier spojrzał na klacz zakłopotany. - Och najmocniej przepraszam, gdzie moje maniery. Nazywam się Magimercjusz Kwintus Flavius di Stormhold. - Odpowiedział wykonując iście teatralny ukłon. - Niezwykle rad jestem słysząc, że nic pani nie dolega. - Z przeciwległego końca kawiarni, ich rozmowie podsłuchiwała dwójka rosłych kucyków ziemskich, mierząc klacz groźnym spojrzeniem. Magimercjusz widząc lekki niepokój w oczach Octavii odpowiedział wskazując w stronę tajemniczych osobników. - Proszę się nimi nie przejmować, to Otton i Ramsay moi osobiści ochroniarze.(oni są wierni jak czterej pancerni). - Zauważył, że klacz co chwila zerka w stronę niedawno przybyłego źrebaka. - Dobrze, że to tylko źrebak, inaczej ta historia mogłaby potoczyć się inaczej. - Pomyślał. - Proszę, niech pani do niego idzie, nie będę miał Ci tego za złe. - Posłał jej serdeczny uśmiech. - Głupi bachor. - Rozważył w myślach, powstrzymując wściekłość.
  11. Rozumiem panno Golden nie nalegam by odpowiadała pani na moje pytania. - Dokładnie przyjrzał się rozmówczyni jej gestom i mimice. Przemawiała do niego pięknym, melodyjnym głosem, choć także i pełnym chłodu. - Ona próbuję coś ukryć. Może i ma mnie za nic nie wartego głupca. Jakże strasznie się myli. Nie mogę puścić płazem tej zniewagi. Jeszcze jej pokaże jak powinno się traktować kucyka mego pokroju. - Czując na sobie wzrok klaczy, mimo ogromnych trudności starał się zachować spokój. Odrzekł posyłając jej sztuczny uśmiech. - A więc nie będę pani przeszkadzał. Bene vale! panno Golden. - Oddalił się od złoto-grzywej klaczy, po czym usiadł przy swoim stoliku czekając na przepiękną Octavię. Po upływie półtorej godziny, klacz zeszła na dół. Złożywszy zamówienie skierowała się stolika. Ogier spojrzał w stronę szaro-grzywej klaczy. Chyba nie czuję się zbyt dobrze. Kierowany troską o jej zdrowie, postanowił zapytać czy wszystko z nią w porządku. Kiedy dotarł do celu, siląc się na jak najmilszy, spokojny ton, odpowiedział. Witaj panno Octavio. Nie wyglądasz najlepiej. - Uśmiechnął się lekko. - Najmocniej przepraszam, chyba nie to chciałaby usłyszeć klacz z ust ogiera. Nie miałem niczego złego na myśli, po prostu martwię się o panią. Czy wszystko w porządku? Mam nadzieję, że tym razem jednak nie uciekniesz. - Odpowiedział posyłając jej serdeczny uśmiech.
  12. Ogier spojrzał w stronę nowo przybyłej klaczy. W jej osobie było coś intrygującego, różniła się od tego otaczającego go zewsząd motłochu. Poruszała się dumnym krokiem, z uniesioną głową. Za kogo ona się w ogóle uważa? - Pomyślał. - Postanowił podejść bliżej, przywitać się z tą tajemniczą osobistością. - Uszanowanie piękna damo, nazywam się Magimercjusz Kwintus Flavius di Stormhold, ale ty możesz mi mówić po prostu Magi. Zauważyłem, że posiadasz dość egzotyczną urodę, nie jesteś z tych stron prawda? W takim razie co cię skłoniło do przybycia do tej niewielkiej nieistotnej mieściny. Nie powinnaś przebywać w towarzystwie zebranego tutaj marginesu społecznego. - Ogier spojrzał w jej duże żółte oczy. - A więc tak o mnie myślisz, słaby zaślepiony miłością, łatwy cel manipulacji, dobrze zagrajmy w twoją grę. Tylko żebyś się nie przeliczyła. - Pomyślał oczekując na odpowiedź.