Fanfik może i średni, ale za to ciekawy. Średniość polega głównie na braku korekty i wielu błędach, ale za to treść jest naprawdę świetna.
Nie lubię Daring Do, która jest złodziejką, hipokrytką i komunistką, która chce na siłę prywatną własność pchać do muzeum i do siebie na chatę. Bardzo dobre oddanie postaci kanonicznej, Twilight zresztą też. W ogóle trochę dziwne, że Twilight tak mało wie na pewne tematy, bo jednak jest księżniczką autyzmu i przynajmniej mogła się niektórych dowiedzieć od Celestii i Luny. Znaczy, bardziej dziwi mnie, że Daring Do jest tak doskonale zorientowana odnośnie zaginionej historii Equestrii i w sumie fajnie byłoby się móc dowiedzieć skąd. Dziwi mnie też to, że Twilight nie spodziewała się, że te posągi mogą ożyć. Jasne, zgodnie z jej wiedzą to powinno być niemożliwe, ale biła od nich magia, Luna kazała nie dotykać i były podejrzanie realistyczne. Inna sprawa, że czemu Luna sama się tam nie udała, skoro chciała zachować pewne rzeczy w sekrecie, dobrze byłoby to uzasadnić, nawet jakąś kliszą, że wspomnienia były dla niej zbyt bolesne i bała się, że powrót może obudzić Nightmare Moon (co byłoby kłamstewkiem, ale ciiii).
Ciekawy crossover z Wiedźminem, swoją drogą
Sama historia jest pełna napięcia, tajemnic i zakończenia, które jest za szybkie, szczególnie, że tu zrobiło się mega ciekawie. Widziałabym ten fanfik bardziej jak fragment wielorozdziałowca niż oneshota i chętnie czytałabym tego więcej. Bo to dobry wstęp do czegoś większego. Czy samodzielnie się broni? Nawet