Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Cahan

Moderator
  • Content Count

    3873
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    99

Everything posted by Cahan

  1. Cahan

    Proszę, oto link do google drive: https://drive.google.com/file/d/1a6UGXHmH-iuRsSANCM94Xh7AtEzgQOPN/view Pracujemy też nad jakimś wygodnym, przyszłościowym rozwiązaniem, by linki do poprzedników były również łatwo dostępne.
  2. Hej, pierożki! Tym razem zabierzemy Was na wycieczkę do Zony, bo tematem przewodnim numeru jest słowiańska wizja zagłady. Tylko pamiętajcie by nie przywozić żadnych pamiątek! Oprócz tego dowiecie się jak udała się nowa kinowa "Diuna" oraz o co chodzi w "Grze Kalmara". Dla fanów metroidvanii przygotowaliśmy recki nowej wersji "Death's Gambit" i "Ender Lilies", na pozostałych czekają "Slime Rancher" i "The Fermi Paradox". Jeśli jesteście jesieniarami (jeśli nie, to nie szkodzi, też spróbujcie), to Hefcio nauczy Was gotować dyniową zupę i piec dyniowe ciasto. A do tego narzekania Gray na książkoholików, rozkminy moje i Zodiaka o "Beastars" oraz dwa wywiady. Z Dominiką Tarczoń znaną jako Nerd Kobieta oraz z Arcy, która zajmuje się modelowaniem 3D. A to nie wszystko! Ale resztę dobrodziejstw odkryjcie sami. Miłej lektury^^ ~ Cahan https://linktr.ee/equestria.times
  3. *kop, kop, kop* To ja - pasiasty krecik fanfikcji. Przyszłam odkopać, bo Zodiak wspomniał o tym opowiadaniu, że ponoć fajny horror. Ficzka przeczytałam i się niestety rozczarowałam. Po pierwsze dlatego, że to nie jest horror, tylko przygodówka. Po drugie brakuje temu klimatu. Tekst jest do bólu poprawny i rzemieślniczy. Wynudziłam się, czasami wręcz podsypiałam, a fabuła mnie zwyczajnie rozczarowała. "Dziennik arcymaga" nie jest zły, ale nastawiłam się na coś zupełnie innego, czego nie dostałam. Mamy tu tak naprawdę trzy mini opowiadania i każde z nich wygląda jak pisane na jakiś konkurs literacki, na którym zajęło miejsce gdzieś w połowie stawki. Forma jest całkiem ciekawa i się sprawdza, choć wiecznie urwane zapiski i kleksy mnie zaczęły w pewnym momencie irytować. Czasami wolałabym też by styl Vatara był nieco bardziej literacki, bo nie czułam tu żadnego klimatu. Jakbym czytała szkice trzech opowiadań, a nie je same. Ogółem formą przypomina mi to "Diariusz", ale trochę gorzej zrealizowany. Bo niby wszystko pięknie, ale nic się nie rozwija. Brakuje podbudowy, brakuje czegoś, co sprawi, że kupię ten świat. Sam Vatar jest okej. Nie poczułam do niego sympatii, bo się nie wybija w sumie niczym. A sądzę, że by mógł, tylko paradoksalnie nie dostał wystarczająco wiele czasu antenowego. Jeśli chodzi o jego relację z Celestią, to śmiem podejrzewać, że Jaśnie Oświecona kłamie, a arcymag był jej kochankiem. Co prawda uczucie zapewne było dość jednostronne - on się zakochał, a dla księżniczki stanowił tylko pocieszenie po stracie Luny. Jeszcze pochwalę humor, bo choć żarcików nie było zbyt wiele, to były naprawdę przyjemne. Dobrze wyważone, zabawne, ale pasujące do tekstu. Co do poszczególnych opowiadań: 1. Do samego piekła - jakie to było nudne. Jako czytelnicy wiemy, że Celestia padła ofiarą ataku jakichś podmieńców czy coś. Pogoda, chaos, krainie grozi zagłada, Vatar idzie na misję. Kucykom nie idzie, więc czas ogrnąć lepszą armię niż Cygnusy Chłopi. Wiadomo, że chłopi nadają się tylko do płacenia podatków i trzymania w zamku. Odwiedza werbbudę Lochu i rekrutuje jednostki 3 poziomu. A Loch ma bardzo wysokie ceny. Potem muszę pomóc usiec Cerbera, w ramach zemsty za teleportujące się pieski z Dark Souls 3 - a tak serio, to uśmiałam się z imienia tego minotaura. Aż w końcu nasz bohater i jego armia najemników robią rzeź Ślązakom z Tartaru, którzy są ewidentnie niewinni i nie wiedzą o co chodzi. Na końcu okazuje się, że Elementy Harmonii wróciły na swoje miejsce, a królestwo odzyskuje wszystkie bonusy, Łzę Ashy i +10 do morale. Nieśmieszne? To tak jak moje wrażenia z lektury. Rzecz w tym, że to mogło być ciekawe, ale jak już ktoś wcześniej zauważył, wyszedł fanfik do Heroes of Might and Magic V. Na mój osąd niewątpliwie wpływ ma to, że nie lubię serialowego Tartaru, który zawsze wydawał się czymś zupełnie od czapy. Jednak sądzę, że dałoby się coś z tego wyłuskać. Ale tu czuję się jak na generycznej epickiej przygodzie polegającej na zgładzeniu 10 impów i przyniesienia księżniczce ich czaszek. Wszystko działo się szybko, zabrakło miejsca na opisy, ciekawe detale, przeżycia. Owszem, to że impy były niegroźne i niewinne to ciekawa rzecz. To co się odwaliło też. Ale... Brakuje jakiegoś łącznika. Jakiejś konkluzji. To nie jest uczucie "muszę odkryć tajemnicę", to jest "stało się, aha, ok". Myślałam, że może w kolejnych częściach czegoś się dowiem, czegoś co mnie zaskoczy, ale tak by mnie to obeszło. Czegoś co połączy je wszystkie... NIE. 2. Wampir miłości - "jest lepiej", to była moja pierwsza myśl podczas lektury. Pojawiła się jakaś odrobina klimatu, byłam w stanie poczuć uroczą wiochę. Oczywiście, znowu odpowiedzialny musiał być podmieniec. Ale jest plot twist, że jednak nie. Rozwiązanie zagadki trwa minutę. Nie ma za bardzo śledztwa, nie ma miejsca na rozwój napięcia i zwroty akcji, możemy się rozejść. 3. Szaleństwo Północy - trzecie i najlepsze z mini opowiadań. Oczywiście, dziennik musiał urywać się tam, gdzie działy się ciekawe rzeczy. Wciąż były problemy z budowaniem klimatu i rozwojem fabuły. Osobiście uważam, że za dużo czasu poświęcono historii tej wiochy, zważywszy na to jak mało istotna się okazała i jak mało mnie obchodziła. Czy raczej - autor nie sprawił by mnie obchodziła. Ale hej! Tu się w końcu coś dzieje. Zmienia się forma, bohater traci zmysły i te ostatnie słowa... Niezbyt przekonujące, szczerze mówiąc. Tak jakby Pradawny z Pustkowi inspirował się przekrętem na nigeryjskiego księcia. No za mądry nie był, pisząc to w takim miejscu i nie pozbywając się obciążających fragmentów. Ale w końcu poczułam coś. Jakiś dreszcz, jakieś emocje - bardziej pod wpływem dopisków tłumacza dziennika. I tego, że został znaleziony w skrzynce. I że ktokolwiek to zrobił, to raczej nie był już Vatarem. No i co się stało z podmieńcem? Zew czego poczuł? Bo może to wcale nie był Rój, tylko coś całkiem innego? Ale wiecie co mi to przypomniało? Inne opowiadanie Niklasa. O to: Ocena końcowa? 6/10 Cahan I Jadowita
  4. Nie mam pojęcia, ale do końca października powinniśmy mieć działające archiwum, które sprawi, że się dowiem. Pisałam to bardzo dawno temu.
  5. Miałam niewątpliwą szansę patroszyć ten rozdział i to czemu ukazał się tak późno, możecie w dużej mierze zwalić na mnie. "Idea i Wiara" zostawiła po sobie dobre wspomnienia, ale też pewien niedosyt - mało w tym wiary jak na rozdział traktujący w teorii o religii. Mamy tu nieco atiokratii, ale raczej w kontekście ekonomii, walki z kapitalizmem i struktur kościelnych, mamy o wierzeniach zebr, które zapoczątkowały nurt filozoficzny. Mamy gryfy. I mamy życie pozagrobowe. Może zacznę od tego, co podobało mi się najmniej - arabskie zebry. Wolałabym więcej o wierze w O'n niż o cyfrach, matematyce i dwóch sypialniach. To po prostu wydawało się dość zwyczajne, wyraźnie inspirowane naszą historią i mało natchnione, że tak to ujmę. Zaciekawił mnie wpływ Nieśmiertelnych na kapitalizm, podobnie jak ich struktury kościelne. Wydaje się na swój sposób ironiczne, że pozwalają swoim kapłanom na tak wiele w kwestii interpretacji wiary, podczas gdy sami są tak aktywnymi istotami. To brzmi nieco jak przepis na katastrofę, ba, widzieliśmy już zalążek tej katastrofy w poprzednich rozdziałach. To się po prostu musiało rozjechać. Zastanawia mnie jednak dlaczego tak jest. Ale cóż, Nieśmiertelni i ich Wielki Plan i Koło Historii. Wszystko walnie. Zważywszy na to jaką bandą aroganckich, pardon my French, dupków, którzy mogliby zrobić dla świata dużo więcej i zdecydowanie mniej krwawo, nawet mnie to nie dziwi. Kolejną ciekawą sprawą jest Chór Cieni, będący chyba najpewniejszą rzeczą dotyczącą wierzeń w KH. Czemu? Bo niewątpliwie istnieje. Wszyscy o nim wiedzą, widziano go w różnych kulturach. Do tej pory mogliśmy to samo powiedzieć jedynie o Nieśmiertelnych. Ba, dokładnie to samo - że istnieją i są potężni. Jednakże nie traktowałabym jako pewnika wszystkich podanych w rozdziale informacji. Z prostego względu - to, że Chór Cieni istnieje, nie znaczy, że robi to, co śmiertelnicy myślą, że robi. Ba, jestem wręcz przekonana, że atiokratia się myli i Nieśmiertelni wcale nie łażą na Sąd Ostateczny. Byliby wtedy bardzo, ale to bardzo zajęci. I mieliby aż za dużo do śledzenia. Ewentualnie traktowaliby to jako sporadyczną rozrywkę. Możliwe, że Chór Cieni w ogóle nie jest prokuratorosędzią i nie ma żadnego Trybunału. W końcu jak ktokolwiek miałby to potwierdzić? Równie dobrze gryfy i jaszczury mogą mieć rację i Umbry to po prostu demony polujące na dusze. Albo nawet i nie. Może Umbry mają gdzieś dusze, tylko dopiero umierający mogą je zobaczyć? Bardzo ciekawa i klimatyczna rzecz, o której się pewnie więcej nie dowiemy. Chyba że ktoś umrze i przeżyje. Na koniec zostawiłam sobie gryfy. Już olał skaldów, skupmy się na Oddychających Ogniem, których spotkaliśmy podczas jednej z przygód Iry. Najważniejsze jest dla mnie ostatnie zdanie rozdziału: Jeśli bowiem wierzyć dzierżycielom gryfiej magii, prędzej czy później spośród nich musiałby się wyłonić ktoś, komu nie tylko śmierć nie będzie straszna, ale który położy jej kres. Czyż to nie brzmi... złowróżbnie? Jak obietnica? A co jeśli tym wybrańcem, dzierżycielem gryfiej magii nie będzie wcale gryf? W końcu poznaliśmy już takiego jednego... Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że to jest ta oliwa do ognia, która spowoduje w końcu upadek atiokratii. Nawet jeśli nie spełni się w taki sposób, w jaki zapowiada to końcówka
  6. Nadrobione! Chciałam to przeczytać już wtedy, kiedy wyszło, ale jakoś za każdym razem coś mi wypadało. A ponieważ powinnam teraz pisać własne ficzki albo rysować... To zabrałam się za czytanie . Zapoznałam się z całą serią, więc potraktujcie to jako komentarz zbiorczy. Jeśli chodzi o jakość i rodzaj tekstu, to nie będę się rozpisywać - typowa Nika. Dobrze, tajemniczo, a tak w ogóle, to o co chodzi... Uwielbiam ten styl. Także i to opowiadanie bardzo przypadło mi do gustu. Jest ładne. Klimatyczne. Czyta się to przyjemnie i skłania do refleksji i zastanowienia się. I chyba o to chodziło? Ze wszystkich opowiadań autorki, tu mam wrażenie, że najwięcej rozumiem z całej historii, ale... pewnie się zupełnie mylę czy coś. Podobnie jak Hoffman znalazłam pewne podobieństwa do "Ewolucji gwiazd typu słonecznego", jednakże nie sądzę by były ze sobą powiązane. Nie w tym cyklu. Nie będę przydłużać i przejdę do konkretów, jak interpretuję tę serię: Nasz gwardzista rzecz jasna nie żyje. Nie sądzę jednak by stało się to przed powrotem Luny. Czemu? Cóż, wie, że Celestia by chciała by Luny słuchał. Celestia na pewno nie chciałaby by ktokolwiek słuchał Luny, kiedy ta była niedysponowana i miała głupie pomysły. Powodów by jej nie ufać miał wiele, a główny to fanatyzm religijny oraz to, że za życia młodsza z sióstr raczej nie zrobiła na nim dobrego wrażenia. Ale Księżniczka Nocy (czy raczej Śmierci) proponuje mu swoją łaskę - ostateczną śmierć i przyjemne, spokojne zaświaty. Na jego prośbę zabiera gwiazdy z poczekalni, bo jego interesuje tylko ta jedna - Słońce, będące życiem. I tu przychodzą drabble. Zgorzkniała Celestia stała się Daybreaker, nie chcąc symbolicznie umierać. Czemu symbolicznie? Bo alikorny są jednocześnie żywe i umierające. Ale Celestia jest słońcem, jest życiem. Nie wiem jaką zbrodnię i przeciwko komu popełnił główny bohater, ale wątpię by była to walka z Luną. Jego nastawienie do niej byłoby wówczas zdecydowanie bardziej wrogie. I czemu Celestia miałaby się zlęknąć gdyby go ujrzała? A może Luna kłamie, nie chcąc przyznać, że jej siostra jest niedysponowana i w pewnym sensie martwa. Bo solarna księżniczka nie nadejdzie. Nie ma już Celestii, jest ktoś inny, Daybreaker, wieczne życie, które niesie tylko piekło. Daybreaker uwolniła się poprzez samobójstwo, w jej wypadku próbę odwagi, coś co zrzuci z niej okowy lęku przed śmiercią, która nie ma nad nią władzy. Mam problem z określeniem, kiedy dzieją się Wczoraj, Dziś i Jutro. Ale sądzę, że ich tytuły nie odnoszą się do 2 głównych części, że wszystkie to przeszłość. Ale co się stało na końcu? Gdzie jest Luna, dokąd polazła Daybreaker z gwardzistą? Czyż życie i śmierć nie są tym samym? Dwoma stronami, splecionymi w wiecznym tańcu, czy kiedy się je rozdzieli, to czy oba nie będą trwać wiecznie, z tym, że wieczna noc jest bardziej naturalna od wiecznego dnia? Życie Celestii było życiem kucyków, ale Śmiercią Luny. Życie Luny było Śmiercią kucyków, ale dzień jej siostry był jej Śmiercią.
  7. Okej, to była interesująca i dziwna lektura. Oczywiście, nie spodziewałam się, że będzie inaczej, ale jednak... i tak udało Ci się mnie zaskoczyć. Gratuluję. Czyta się to bardzo przyjemnie, tekst intryguje i wciąga od samego początku. Chciałabym postawić jakieś rozpoznanie, jakąś teorię, ale brakuje mi danych. Czy kiedyś je otrzymam? Może... Na pewno czekam na ciąg dalszy. Kreacja postaci jest nietypowa, zwłaszcza ta średniowieczna Luna. Twilight nie lubię, ale nie dlatego, że coś jest z nią nie tak, tylko dlatego... bo to wciąż Twilight. Przyznaję, że akurat ona zazwyczaj wywołuje we mnie chęć strzelenia jej wychowawczego plaskacza w pysk. Jest taka no... przeżywająca wszystko, bez zdolności do ogarnięcia siebie i wywalenia emocji do kosza. Najbardziej przypadła mi do gustu Celestia. Co nie powinno dziwić, bo jestem celestiofagiem. Ale też lubię ją, bo ona wie. Wie lepiej. Rozumie. Jest cierpliwa i umie się ogarnąć. Chciałabym wiedzieć do czego to prowadzi, czemu one w ogóle skończyły na tym Księżycu, kto je tam wsadził i za co. W pewnym momencie nawet myślałam, że są martwe i to jakieś alikronie życie pozagrobowe. Jak potoczyło się małżeństwo Twilight? Czemu Cadance wymiotowała w tym kiblu, nie mogła się wysikać i czemu rodzice Twilight aż tak się przejęli? Niechciana ciąża? Bulimia? Coś jeszcze innego? Wiele niuansów. Stara historia w tle, Luna skłócona z całą resztą. Ojciec Starlight mordercą Chrysalis i robienie z tego incydentu... Dlaczego? Na początku zdziwiły mnie niektóre sceny. Te nacechowane w sposób seksualny. Gorszyły. Wzbudzały krindż. Ale później... Później zrozumiałam dlaczego tu są. Jak bardzo zwyczajne są alikorny. Jak małostkowe. Jak szukające w życiu czegoś. Pocieszenia, odwrócenia uwagi, ucieczki. Całość jest napisana bardzo sprytnie. Zabawa tempem, długością zdań, treścią. Dobra robota.
  8. To oczywiste, listonosz też był ziemniakiem. Rozpisałam kiedyś genetykę dziedziczenia ras do ET i bez pomocy listonosza bliźniaki Cake były w zasadzie niemożliwe do wyjaśnienia.
  9. Jest ziemniakiem, wystarczy A syfilis to zbyt piękne słowo by go nie używać. Jest rówieśnikiem Hitcha i Sunny. Hitch został szeryfem i ma spłacony kredyt, więc raczej nie ma 15 lat, tylko z dychę więcej. No i mają modele dorosłych kuców.
  10. @MaxyBlack kobyła ma dorosłego syna. Pewnie ma coś pomiędzy 40 a 50 lat. Także 20 lat pracy w Canterlogic ma sens.
  11. Bo "Many moons ago" oznacza "Dawno temu". Nie ma to sensu, zważywszy na to, że księżyc to miesiąc, ale tak jest w języku angielskim. W tej bajce to chyba odpowiednik roku, zważywszy na to, że Syphilis nie jest już pierwszej świeżości.
  12. Nie wyjaśnili czemu kucyki się pokłóciły, bo to nie ma znaczenia. Nawet jeśli wtedy miały jakiś powód, to przewinęło się tyle pokoleń, że to nie ma znaczenia. To jak dwie skłócone wiochy, które nie wiedzą o co biega, ale się nienawidzą, bo ich ojcowie się nienawidzili, więc tak trzeba. O tym jest ten film - że było minęło i nie ma to żadnego znaczenia, ale to nowe pokolenie może zakopać wojenny topór i iść dalej. Dla mnie naiwne byłoby jakby faktycznie w przeszłości kryła się odpowiedź i magiczna tęcza, która wszystko naprawi. Poza tym, patrząc na to co odwalały w G4 - wystarczy by im główny dyktator wykorkował by się zwróciły przeciwko sobie. Społeczeństwo Equestrii trzymało się na ślinę, taśmę i księżniczki.
  13. Niezależnie od tego, co powiedział Bastard Spell, Celestia i Luna wciąż dzierżą Elementy Harmonii. Cytując: "Jedna z najstarszych opowieści mówiła o czasach niedługo po stworzeniu świata, kiedy Harmonia dotknęła snów swych dzieci i natchnęła je do stworzenia Reliktów, potężnych przedmiotów, mających zapewnić kucykom szczęście, bezpieczeństwo i dobrobyt. Tak ponoć powstały Iglica Brzasku, Elementy Harmonii, Kryształowe Serce, Róg Pływów i wiele innych. Wydarzenie to nazwano Śnieniem i nie powtórzyło się nigdy później. " "Oczywiście, nigdy nie odważyłby się pozwolić komuś założyć Amulet Alikorna. Ale tak jak studia nad Kryształowym Sercem przysłużyły się stworzeniu nowoczesnych systemów obronnych miast, a Kostur Boskiego Światła powstał dzięki pracom nad Iglicą Brzasku, tak wierzył, że również przeklęty wisior może zostać pierwowzorem czegoś, co nie będzie wypaczać kucyków."
  14. Witajcie, bambaryłki! Przed wami nowy numer Equestria Times skupiony głównie na "Diunie". Ale znajdziecie tu też przepisy na naleśniki z jagodami, gołąbki, które sprawią, że Wasze babcie wylecą z bamboszy, tekst o reprezentacjach mniejszości w popkulturze, recenzje Suicide Squad, Niche i wiele innych ciekawych tekstów. https://linktr.ee/equestria.times W kwestii zmiany okładki - niestety, ale omyłkowo wykorzystaliśmy skradzioną grafikę, biorąc złodzieja za autora. Dlatego ją zdjęliśmy przynajmniej dopóki autor nie zgodzi się byśmy jej użyli.
  15. SqRZR7J.jpg

    1. Flutterhugger
    2. Cahan

      Cahan

      Gra indie, metroidvania, trochę soulslike. Z ciekawą mechaniką walki, polegającą na przyzywaniu duchów.

    3. Flutterhugger

      Flutterhugger

      Ciekawa sytuacja na youtube. Zostałem zwyzywany od ''fanatycznych fanów Regisa'', bo śmiałem powiedzieć że Dettlaff bez pomocy niższych wampirów raczej nie dałby rady Regisowi, w pełni sił. Jak się rzucał: ''co ty pieprzysz?!", ''czy ty w ogóle grałeś w tą grę?!''

       

      Z sekcji komentarzy na youtube:

       

      Spoiler

      Ten ''fanatyczny fan Regisa'' to niby ja??? O, ja pierdziele XD Człowieku ja nawet nie lubię uniwersum wiedźmina, fanatykiem to jesteś ty, bo ja zaprzestałem dyskusji gdyż mi się odechciało pisać, niech ci będzie że wygra Dettlaff, a ty ciągle smarujesz pod tym komentarzem :D:D:D

       

      Tak jak powiedziałem - niech mu będzie w porządku ogłaszam, że wygra Dettlaff :D

  16. Brak tagów obowiązkowych. Czas na poprawę wynosi 2 dni.
  17. Brak tagów obowiązkowych. Czas na poprawę wynosi 2 dni. I czym jest [SSB/BSS]?
  18. Nie. Od dawna mówili o zamknięciu się i kasacji materiałów.
  19. Cahan

    Obejrzałam z ciekawości również polski zwiastun o wooooow. Ten dubbing jest naprawdę dobry. Nie spodziewałam się, bo G4 imo było w polskiej wersji tragiczne.
  20. Brak tagów obowiązkowych, czas na poprawę wynosi 2 dni. Otagowana musi być zarówno seria w temacie, jak i każdy fanfik osobno.
  21. Cahan

    Dragon Lord Ember https://www.deviantart.com/cahandariella/art/Dragon-Lord-Ember-887922744
  22. Dziękuję wszystkim za komentarze, tymczasem wjeżdża rozdział VIII. Jeśli weszliście na pierwszą stronę wątku, to mogliście zauważyć, że są 2 rozdziały VIII. Czemu tak? Bo tego w oryginalnej wersji w ogóle nie było. IX też będzie zupełnie świeży. Dalej zamierzam pracować w dużej mierze na starych plikach, ale w większości na nowych docsach, ponieważ chcę dodać sporo nowych wydarzeń, wątków, zmienić też odrobinę chronologię. Nie będą to nie wiadomo jak wielkie zmiany, ale no... Rozdział VIII Tym samym pragnę powiedzieć, że Część I tej historii dobiegła końca.
  23. Cahan

    Akurat Witka ma już więcej sensu, bo przynajmniej odnosi się do roślin, co pasuje do postaci i do oryginalnego imienia (ale nie jest bezpośrednim tłumaczeniem). Anita jest tragiczna, bo zupełnie traci znaczenie imienia Amity.
  24. Pierożki przedstawiam Wam nowy event, który trwa do sierpnia 2022 włącznie. Organizuję go razem z Zodiakiem, Sunem i RedMadem. Celem eventu jest odnalezienie radości z czytania, dyskusji i podzieleniem się ulubionymi ficzkami. Każdego miesiąca jedna osoba z jury wybierze ze zgłoszonych przez Was opowiadań (kucykowe, bez clopów i chamskiego gore dla gore) jedno anglojęzyczne i jedno polskojęzyczne (czyli w danym miesiącu zgłaszacie max 2 teksty - muszą być cudze). Wasze zdanie jest proste - jak chcecie, to czytacie i dzielicie się wrażeniami oraz dyskutujecie kanał niżej. Chodzi o zupełnie luźną rozmowę. Jak nie chcecie, to nie, przymusu nie ma. Za udział w dyskusji dostaniecie od 3-5 punktów za jeden fik. Oceniam ja. Dyskusja musi wykazać, że je przeczytaliście i tyle. Zgłaszać opowiadanie może każdy, ale nie liczcie na demokrację. Staramy się odsiać oczywiste raczki. Reszta zależy od gustu sędziego wybierającego - inny co miesiąc. Pierwsze miejsce/miejsca otrzyma ode mnie dowolny obrazek wykonany kredkami na max 2 postacie i z tłem. Drugie miejsce/miejsca dostanie portret/fullbody wykonany ołówkiem. Członkowie ekipy są punktowani, ale nie startują w walce o nagrody. Zgłoszone opowiadania muszą zawierać link i krótki opis (może być długi) czemu je polecacie. Członek ekipy, który wybiera w danym miesiącu (aktualnie ja), nie może zgłaszać swoich propozycji. Link do KKPF: https://discord.gg/JxZqt982rx
  25. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
×
×
  • Create New...