Jump to content

Cahan

Moderator
  • Posts

    4031
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    138

Cahan last won the day on July 9

Cahan had the most liked content!

About Cahan

  • Birthday 12/24/1995

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Zainteresowania
    Botanika, ichtiologia, felinologia, jeździectwo, fantasy, gry komputerowe.
    W zasadzie... Interesuję się wszystkim. Lubię uczyć się nowych rzeczy.
  • Ulubiona postać
    Serialowe:
    1. Chrysalis Queen of Changellings
    2. Celestia
    3. Rarity, Starlight Glimmer
    4. Sombra, Luna (Nightmare Moon), Sunset, Zecora

    Nie lubię:
    1. Fluttershy
    2. Tirek
    3. Maud Pie
    4. Apple Bloom

Recent Profile Visitors

144519 profile views

Cahan's Achievements

Starszy stajenny

Starszy stajenny (11/17)

3.6k

Reputation

  1. Rzecz w tym, że nie... Napisałeś, że to była kapa Crescent, a przynajmniej tak wynika z tekstu. To brzmi jakby Crescent miała kapę ślubną, która była podobna do tej, którą miała mieć Selene, choć mniej modną.
  2. No naresz... To znaczy... O, NIE! I dostaliśmy te 3 rozdziały w 3 miesiące. A jak tam z fabułą... Czytając te rozdziały czułam się momentami tak jak oglądając "Diabeł ubiera się u Prady". Czyli przyglądając się jak sympatyczna protagonistka wpędza się w kłopoty i coraz bardziej się wkopuje. I to bolało.. I nie jest to coś łatwego do napisania. Ogółem mam wrażenie, że fabuła bardziej ruszyła do przodu. Nareszcie! Interakcje Obsydian z Joy i Discordem w wymiarze chaosu były urocze. No i w końcu ktoś coś z niej wyciągnął. Oraz odkrył jej pochodzenie. W sumie to, że matka Proskeniona wydaje się czegoś domyślać też jest interesujące. No i w końcu Obsydian robi coś ze swoim konfliktem z Ambrosią. Co prawda znowu się z nią pokłóciła i poglądy obu z nich były oczywiście błędne i głupie - w końcu farma Apple prosperowała raczej słabo zanim Applejack została alikornem. W serialu zwyczajnie ich rodzina biedowała. No i equestriańska szlachta jednak ich ochrania. Ogółem łatwiej mi tu zrozumieć Obsydian, bo jej chociaż Sombra nawbijał głupot do głowy, ale u Ambrosii to chłopomania na takim poziomie, że mogłaby wystąpić w dramacie autorstwa niejakiego Islandersa. Jej ojciec jest szlachcicem z dziada pradziada, matka od stosunkowo niedawna ma tytuł, laska naprawdę mogłaby mniej romantyzować bycie wieśniakiem. Niestety, wybrała okładanie się bronią białą po twarzach, więc jest zgubiona. Obsydian, kotku, nie, to się zawsze kończy tym, że się zostaje najlepszymi przyjaciółkami! ;_; Podobała mi się reakcja Papilli na ich interakcję, za to nie wiem czemu Twilight i Applejack są przeciwko. Ogółem, obawiam się, że Ambrosia spuści Obsydian srogi łomot, ale to jej chyba zbytnio nie zaszkodzi... To tylko siniaki i powierzchowne rany, przecież się nie pozabijają. Jedyną rzeczą, którą bym wycięła z tego rozdziału to interakcja z Sebright, wydaje się dość przypadkowa i zbędna. Ewentualnie dorzuciłabym ją do jakiejś sceny grupowej. Interesujące jest to, że Obsydian używa czarnej magii przez sen i co o tym mówił Sombra... Co jeśli Obsydian w istocie jest potworem, bo nie ma kontroli? Co jeśli powoduje różne dziwne zjawiska w okolicy i nawet o tym nie wie? Ruszyliśmy też wątek potencjalnej matki Obsydian, choć osobiście wątpię, by Sombra i Agape poczęli ją w sposób naturalny, o ile ona w ogóle jest jej matką. Bo czemu wszystkie jego miniony ją znały, a Obsydian nie? Wiadomo, że ten Sombruś jest małym tyranem-hipokrytą, ale czemu miałby ukrywać przed córką akurat to? O ile ona w ogóle jest jego biologiczną córką. Kto wie, może Sombra był wnętrem... Niewolnica niewolnicą, ale Sombra nie pozwalałby nazywać Lady zwykłej lafiryndy służącej mu tylko do zaspokajania chuci. Taką raczej trzymałby w tajemnym loszku tak żeby nikt nie wiedział o jej istnieniu. W końcu koleś bardzo stara się o swój wizerunek perfekcyjnego tyranaTM. Jeśli chodzi o miniony, to dobrze, że Twilight wzięła się w końcu za to przesłuchanie, choć dowiedzieliśmy się mimo wszystko zadziwiająco niewiele. Może poza tym, że na pewno pisał to Ghatorr, bo nikt inny nie załatwiłby zbrodniarzom reżimu Sombry dwóch ślubów w więzieniu. No i pytanie co z klątwą jaką kitku rzucił na AJ. Czy może blefował. Cóż, liczę na to, że tego dowiemy się w następnym odcinku. I tego dokąd prowadzi przejście w zamku. I jak bardzo wszyscy są obrażeni na Obsydian. W sumie, może Discord przyjdzie spuścić jej łomot za obrazę uczuć jego córki?
  3. Im dłużej czytam tę Twilight tym bardziej jej nie lubię. Nie dlatego, że jest źle napisaną postacią, bo jest świetnie napisaną postacią. Po prostu jej zachowanie i tok myślenia są dla mnie czymś tak egzotycznym, że równie dobrze mogłaby być waranem leśnym. Dowiedzieliśmy się więcej o tym jak Twi radziła sobie w roju podmieńców. A radziła sobie żałośnie słabo. W pewnym sensie Pharynx miał rację, ale jednocześnie bardzo się mylił. Uważam, że głównym problemem jest ten absolutny brak asertywności Twilight. Twilight jako kucyk nie jest stworzona do picia miłości. Tylko tyle i aż tyle. Myślę, że jakby powiedziała to wprost i głośno swoim nowym poddanym i dyplomatycznie radziła im wypić w jej imieniu, to wszyscy byliby szczęśliwi. Ba, myślę, że jakby powiedziała takiemu Pharynxowi wprost, że jej to zwyczajnie nie smakuje, zamiast robić sceny, to ten bardziej by ją szanował. Bo Pharynx szanuje siłę, a tej Twilight brak, mimo że jest alikornem. Twilight nigdy nie będzie podmieńcem. Nigdy nie będzie drugą Chrysalis. Więc po co próbować być tym, kim się nigdy nie stanie? Po co walczyć z przemianą, która nie nadejdzie? Twilight miała tylko jedno wyjście z sytuacji - być Twilight. Ale twardszą, asertywniejszą i mądrzejszą. I najbardziej żałosne jest to, że do niej to w ogóle nie dotarło. Wiemy też, że i Twilight, i Thorax się kochają. I że Celestia zmusiła Thoraxa do ślubu. A przynajmniej tak powiedział Pharynxowi. Ale niby jak? Czy Celestia ma nad nim jakąś władzę? Czy to było takie "Mówię wam to, bo jesteście za głupi, by na to wpaść samodzielnie: ty kochasz ją, ona kocha ciebie, weźcie się hajtnijcie i nie róbcie skandalu, pls". Bo ja serio nie jestem w stanie zrozumieć, czemu Twilight miała taki problem i ból zadu o ten ślub w takim wypadku. Czy chodziło o życie w roju? Czy jako jego królowa nie mogła sprowadzić kucyków i elementów starej kultury? Albo i zrobić kucowe miasto obok? Pewnie mogła, ale nie pomyślała. To byłoby w końcu logiczne rozwiązanie sytuacji, a nie użalanie się nad sobą . W sumie najzabawniejsze by było jakby ta miłość, którą wypiła, to była miłość Thoraxa do niej. I dlatego go to ubodło. W końcu Twilight nie ma pojęcia o płynnej miłości. Ani w ogóle o miłości. Jakby miała, to mogłaby obgadać wiele rzeczy ze swoim mężem zamiast wszystko ukrywać, snuć dziwne teorie i sprawiać, że nikt nie wie o co jej właściwie chodzi i w co ona gra. Dość ciekawe jest to jak podmieńce widzą Chrysalis i że ona była dla nich naprawdę dobrą władczynią. Ciekawe też co się naprawdę stało z jej siostrą, ale osobiście skłaniam się raczej do teorii, że Chrysalis jej nie zamordowała, a jeśli już, to w samoobronie. Nie wiem czemu. A co do tego, że odpowiedź tkwi w przeszłości... Dla czytelników niewątpliwie tak, ale dla Twilight... Twilight nie zobaczyłaby pewnie odpowiedzi nawet jakby ta wyskoczyła zza skały i kopnęła ją w zad. Bo cały czas mam wrażenie, że nawet jeśli Twilight szuka odpowiedzi, to nie szuka rozwiązania. Jakby go szukała, to już dawno by je znalazła.
  4. Ten rozdział wydał mi się nieco za krótki, ale dowiedzieliśmy się z niego zaskakująco wiele. A jednocześnie niektóre rewelacje wydały się niepotrzebne. Najbardziej zainteresowało mnie to, że Silver Horn ujawnił się Anemone z tym, że Bonfire została przez niego przejęta. I twierdzi, że jest po jej stronie. Jaki to może mieć cel? Próbę zdobycia zaufania Anemone? A może zasiania u niej paranoi i odsunięcia od lojalnych pracowników. W sumie trochę dziwię się, że Bonfire faktycznie chce dostarczyć mu prawdziwe informacje, zamiast polecieć do szefowej, powiedzieć, że przylazł taki i taki i czym go tu nakarmić? Głupie długi ojca to tylko głupie długi ojca, zdrada władcy to poważna rzecz. Inna sprawa to to, czy Anemone rzeczywiście mu ufa, czy tylko prowadzi własną grę. Silver Horn był w ogóle zadziwiająco pewny, że czarna klacz go nie zabije. Cóż, na miejscu Anemone nie zabiłabym go chyba tylko dlatego, by dopaść jego wspólników. A potem ich zabiła. Tak na wszelki wypadek. Pytanie też, co się stanie teraz z Bonfire. Mimo wszystko, nie wyobrażam sobie, by Anemone tolerowała zdradę. Dość ciekawe było widać empatyczną stronę Anemone w stronę Winter Guilt. Szczerze mówiąc, to bardziej bym się po niej spodziewała, że nie będzie się wtrącała, bo chociaż zawdzięcza Winter to, że Helios nie dostał żadnej z jej klaczy, to jednak zarówno odpał księżniczki jak i to, że jest dziedziczką jej wroga mogą wzbudzać w niej naturalną antypatię. Szczególnie, że Winter jest pyskatą i nieogarniętą nastolatką. Mimo wszystko, przeciągnięcie jej na stronę Irydusze jest pomysłem niegłupim. W sumie zawsze mogliby też spróbować ją w przeszłości wydać za Dusty Storma. Są w podobnym wieku. Sam wątek pałacu północnego wydaje mi się dziwny. Jest tak krótki, że aż zbędny. No bo po co Anemone zabrała ich akurat tam? Akurat teraz? Bo przecież nie po radę, której mogliby udzielić gdzie indziej. Nie, chciałeś przemyć róg Discorda (ciekawostka, ale nie wydaje się ważny) i kapę ślubną Crescent. Za kogo miała wyjść Crescent? Lub za kogo wyszła. Chyba że ta kapa należała do Anemone. Ale czemu Forlorn pomyślała o Crescent?
  5. Przeczytane. Mam wrażenie, że ten rozdział dostarczył mało ważnych informacji. Może poza tym, że Twilight dalej jest irytująca pod pewnymi względami - zwalanie winy na Celestię, swego rodzaju niezdolność do ponoszenia odpowiedzialności za własne wybory. No i lista z Nową Chrysalis mnie rozbawiła. Po prostu, miejsca, w które trafiają myśli Twilight i jej problemy bywają dla mnie mocno absurdalne, choć serialowe. A czemu Celestia trenowała czar zsyłki na Księżyc? To wydaje się oczywiste. Celestia straciła połączenie z Elementami Harmonii, a wciąż potrzebowała mieć jakieś rozwiązanie, które nie wiąże się z zabiciem oponenta.
  6. Okej, zdradzę Wam mały sekret. Takie zmiany w Day 1 patchu są normą. Taki Elden Ring w wersji 1.0 jest zupełnie inną grą. Z innymi nazwami, przeciwnikami, opisami przedmiotów, lore, rozmieszczeniem przedmiotów, tłumaczeniem. A i są w nim przedmioty, które nie trafiły do spatchowanej wersji. W starą wersję dalej można zagrać na konsolach, jak się nie ma internetu i wersję na płycie. Czy to znaczy, że Sony kazało ocenzurować Elden Ring i inne gry Fromsoftware - które mają całe pancerze, które zostały wywalone z finalnego produktu, bo twórcy uznali, że są brzydkie. W przypadku Stellar Blade... Bądźmy poważni, jakby Sony kazało tam zrobić cenzurę, to zmieniłoby znacznie więcej niż jakieś 2 outfity i to takie, które nawet nie są najbardziej odważne . Pewnie była to zmiana estetyczna, ewentualnie podmiana przez jakieś dziwne błędy, które wyszły w fazie testów. A jeśli chodzi o gore, to przyczyną jest prawdopodobnie spadek fpsów (inna sprawa, że ta krew bardziej wyglądała jakby bohaterka wytarzała się miale niż krew). W sumie też nie zdziwiłabym się, jakby twórcy uznali, że ten efekt jest zwyczajnie brzydki? Dodam jeszcze, że jest taki ekskluzywny tytuł na Play Station. Bloodborne. W Bloodborne jest dużo krwi, bardzo dużo krwi i różnych dziwnych rzeczy. I jakoś nikt tego nie cenzurował. Remake Demon's Souls też jakiś taki nieocenzurowany... A co jeśli... Tam nie zadziała się żadna cenzura, tylko zwykła zmiana zdania przez devów, coś tak normalnego w branży?
  7. Dość już tego offtopowania i wjazdów ad personam. Tymczasowo zamykam temat do czasu rozstrzygnięcia sporu przez moderację.
  8. Kolejny rozdział i... widać, że było to pisane na siłę. Z jednej strony mamy tu małego questa - Obsidian musi zdobyć książkę, co jest ukazane nieco komediowo. I wszystko spoko, ale powiedziałabym, że nieco za mało komediowo. Wciąż jest to kawałek dobrego, ładnego tekstu, po prostu brakuje tu ghatorro-humoru, który bardzo by pasował do takiej sekwencji. Przebłyski dawnego geniuszu się pojawiają przy całej interakcji z Sebright, ale to w sumie tyle. O, jeszcze bibliotekarka na plus. Bardzo łatwo było się utożsamiać z Obsidian w tym rozdziale, jest fajnie pisaną postacią, ale nieco przyczepiłabym się do tego jak otoczenie na nią reaguje. Proskenion, Sebright i Joy - nie mam się do czego przyczepić, ta trójka jest dziwna, więc ma prawo ją lubić. Raczej mam problem z tym, że Starlight i Twilight nieco za bardzo jej odpuściły sytuację z gazetą. Nie to, że wybaczyły jej chwilową, emocjonalną reakcję. Tylko to, że bardziej nie drążyły tematu co się wydarzyło. Wątek z grobem Sombry nawet ciekawy, ale krótki. Ciekawe, czy naprawdę zwłoki ktoś podwędził 5 lat temu, czy po prostu był takim miłośnikiem, że róża zrobiła speedrun. No nic, póki co wątek Sombry, Przebudzonych i ataków w Everfree, które wydają się ze sobą połączone są pewną tajemnicą. No nic, pisz dalej. I nie, nie jest to gorsze od tamtej książki. Obiektywnie jest dobre, po prostu nie jest to szczyt Twojej formy.
  9. Kategorii takiej nie ma. Aby głos na Epic był uznany za ważny, musisz napisać nieco obszerniejsze uzasadnienie czemu akurat ten konkretny fanfik na niego zasługuje. A fanfik zacny, czytałam go jeszcze przed korektą i jest to chyba moja ulubiona komedia od Suna. Tak jak zazwyczaj jego humor mnie zupełnie omija, tak tu trafił. Zgrabne, zabawne opowiadanie i piękny komentarz do życia społeczeństwa w turystycznych miejscowościach. Gratuluję wygranej i gorąco polecam!
  10. Patrząc na zachowanie i treści wypisywane przez wielu graczy Wiedźmina (w dużej mierze zagranicznych), którzy nigdy książek nie czytali i nie ogarniali w ogóle o co chodzi z Yen i że przecież Trissunia jest taka dobra, miła i cudowna (w książkach ma parę rzeczy na sumieniu, część dość grubych)... W ogóle Wiedźminy zachodowi sprzedały 2 i 3, które są dość odległe klimatem książkom, zwłaszcza dwójka. Dwójka była w dodatku reklamowana nagą sesją Triss Merigold w Playboyu (chyba to był Playboy). Ogółem, nie licząc wątku Dzikiego Gonu, to jedynka jest najbliższym książkom Wiedźminem, a i tak sporo zmienia. W ogóle zagraniczni fani jako pierwowzór traktują zwłaszcza gry. I dla nich święte i jedyne przedstawienie bohaterów to właśnie to growe, które bywa nierówne, zwłaszcza pod względem wizualnym, szczególnie w późniejszych odsłonach. Nie licząc stroju Triss z jedynki, jakby postawić ją koło dziewcząt z Chętnych Ud, to nikt by nie zauważył, że coś się nie zgadza .
  11. O obu strojach. Pies z kulawą nogą, by mówił o tej grze kontrowersyjne rzeczy, gdyby nie te stroje. Zielony poza byciem mocno obcisłym i odblaskowym na tyłku, mocno odsłania cyce. A skin suit na pierwszy rzut oka wygląda jak nagość. I to nie artystyczny akt. Chociażby Malenia z Elden Ringa w drugiej fazie jest zupełnie naga, ale jest to inna nagość, nagość przywodząca na myśl klasyczną sztukę, a nie pornola. A przecież Malenia jest niesamowicie wręcz piękna. No jak dla mnie za mało dokładnych materiałów do porównania podobieństwa do modelki (która prawdopodobnie jest poprawiona chirurgią plastyczną, szczególnie, że to Koreanka i na starszych zdjęciach ma mniejsze cycki - ale to może być też kwestia ciuchów i pozy). Tylko że serio, nikt się nie czepia ciała, szczególnie, że to jest i tak stylizowane. Tylko kostiumów postaci, które specjalnie mocno uwypuklają to i owo i robią to w sposób, który w naszej kulturze kojarzy się z erotyką. Np. strój na screenie wygląda jak grafika dla artystów jak nie rysować biustu w ubraniu. Bo biust w ciuchach się tak nie układa. Nawet na zdjęciach Koreańskich modelek. A co do SW Outlaws, to wybrałeś grafikę, na której postać wygląda gorzej. No jak dla mnie tu np. wygląda jak modelka, tylko włosy ma inne i makijaż. Bardziej podobna niż Eve do Shin Jae-eun. Weź pod uwagę, że większość modelek poza planem zdjęciowym wygląda skrajnie inaczej. Powiem więcej, niektóre, które widziałam na żywo, to na żywo są bardzo mocno takie sobie. Jakby zrobiono remake Wiedźmina 2 i 3, to tak by było.
  12. Dobra, widzę, że dyskutujecie tak zawzięcie i często schodzicie tak bardzo na offtopy, że aż obejrzałam demo, jakieś recenzje od ludzi, którzy nie są ani na absolutnie NIE, ani na TYŁEK I CYDZGI NA POHYBEL WOKE! I powiem tak... Trailer nie prezentuje tej gry najlepiej. Co tu dużo mówić - grywalna postać wygląda jak sci fi prostytutka. I to jest fakt. Jest to chamski fanserwis skierowany głównie do męskiej widowni i tani chwyt, który ma sprawić, by o grze było głośno. I w trailerze to razi bardzo. Czy to oznacza, że Stellar Blade to automatycznie zła gra? Oczywiście, że nie. Bo sądząc po opiniach ludzi, którzy grali w demo, to całkiem solidny tytuł podobny do Sekiro. A Sekiro to gra wybitna. Nie będę ukrywać, że mnie wizualia głównej bohaterki odrzucają mocno. Fizyka tyłka i cycków wygląda przesadzenie, jak jakieś silikonowe implanty, a ten strój razi. Razi nawet na tle innych postaci, które widziałam. No sorry, ona ma ciuchy jak z pornola lub bardzo odważnego artystycznie teledysku Co tu dużo mówić, marketing jednak działa, bo niemal wszyscy o tej grze słyszeli i ile osób o niej gada. I wydaje mi się, że bardziej trafia poza target typowo soulsowych graczy - w odróżnieniu od chociażby takich tytułów jak Thymesia, Lies of P, The Last Hero of Nostalgaia, Mortall Shell czy nawet nowe Lords of the Fallen. W ogóle sądzę, że do kogoś, kto nie jest zapalonym graczem soulsów łatwiej trafią Jedi Fallen Order (bo Star Warsy) czy właśnie Stellar Blade - reklama i szczucie cycem. Ale bądźmy poważni - heteroseksualne kobiety i geje też potrzebują fanserwisu! nie tylko kobiety w grach są mocno "idealizowane", choć ja bym raczej powiedziała, że ta idealizacja bardzo często polega na seksualizacji - chociażby wielki dekolt Triss Merigold z Wiedźmina. Postaci, która kanonicznie nie nosi dekoltów, bo ma blizny po Sodden. A i kanonicznie w książkach miała zawsze rozpuszczone włosy. I to kasztanowate, a nie czerwone. Sapkowski inne postacie opisywał jako rude, a ją akurat nie, więc... I dziwnym trafem, przeseksualizowana, nieksiążkowa Triss Merigold jest okej, ale Aloy która wygląda po prostu jak muskularna, nieumalowana realistyczna baba... O panie... Ile ja się naczytałam dram i płaczu, że włosy na twarzy u kobiet są nienaturalne i w ogóle fuj! Jakby... Czy ludzie, którzy piszą takie rzeczy widzieli kiedyś prawdziwe kobiety? Z idealizacją męską jest trochę lepiej. Jasne, krata Kratosa czy Geralta są wyidealizowane, ale chyba nigdy nie widziałam dramy, że złe woke sprawia, że postać męska w grze nie wygląda jak ikona seksu. Jakby... NIe ma nic złego, że lubicie nierealistyczne i przeseksualizowane kobiety/facetów, ale nie róbcie nierządnicy z logiki i nie udawajcie, że stoi za tym coś więcej. Bo nie ma nic bardziej żałosnego niż przesycony erotyką content i fani oraz devovie udający, że wcale nie, jakby mieli po piętnaście lat i mama właśnie ich nakryła na oglądaniu filmików XXX. Sama na chwilę obecną raczej nie zamierzam kupować tej gry. Całokształt wizualny jakoś do mnie nie trafia, nie jestem fanką takich futurystycznych realiów. Ale może zmienię zdanie za parę lat, jeśli gameplay będzie wybitny, a gra na wyprzedaży. HL miało gwarantowany sukces jako gra do HP, który jest bardzo popularnym uniwersum. Zdziwiłabym się jakby to nie okazało się hitem, bo jedyne co HL musiało zrobić, to nie być totalnym gniotem. I z tego co widziałam w gameplay'ach, to wyjątkowo nudna i powtarzalna produkcja, która wygląda trochę jak każda gra Ubisoftu. Z bardzo meh fabułą i mechaniką magii gorszą niż w Elden Ringu. Obawiam się, że kontrowersje związane z Rowling i ludźmi, którzy jej nienawidzą za wiele tu nie zmieniły, bo o tytule i bez tego było głośno. A oni sami przecież nie kupili.
  13. Plus, minus 25 lat przed wydarzeniami serialowymi. Kilka tysięcy lat. To akurat nigdy nie była tajemnica. A co się stało z alikornami... Już "Cień Nocy" w dużej mierze odpowiada na to pytanie: ich populacja nigdy nie była zbyt wysoka. Alikorny potencjalnie mogą żyć wiecznie - jeśli nie zostaną zabite czy powalone przez chorobę, ale fatalnie się rozmnażają. Od swoich początków były krytycznie zagrożone przez większość czasu. A co było ostatecznym gwoździem do trumny... Częściowo można szukać odpowiedzi w kolejnych rozdziałach CN, ale też kiedyś planowałam wielorozdziałowy (krótki) sequel we współczesnej Equestrii. Celestia dla kucyków jest jedynym alikornem od tysiąca lat. A wcześniej przez długi czas była sama z Luną. Kucyki nie znają zbytnio starożytnej historii, jedynie pewne urywki. Celestia nie musi wiele robić - wystarczy, że milczy. Tak jak milczała o swojej siostrze, która przetrwała w świadomości społecznej tylko jako bajka do straszenia źrebiąt. Jednak już w czasach Night Shadow equestriańska odmiana Kościoła Harmonii była uznawana za herezję i wyśmiewana wszędzie indziej, bo Kościół Equestrii stawiał na piedestale Celestię i Lunę jako bezpośrednie córki Harmonii, półboginie, itd. "różowo-fioletowo-kremowe grzywa i ogon" - przymiotnik odnosi się do dwóch obiektów
×
×
  • Create New...