Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Cahan

Moderator
  • Content Count

    3,836
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    91

Cahan last won the day on April 22

Cahan had the most liked content!

Community Reputation

3,616 Pióro Starswirla Brodatego

About Cahan

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Zainteresowania
    Botanika, ichtiologia, felinologia, jeździectwo, fantasy, gry komputerowe.
    W zasadzie... Interesuję się wszystkim. Lubię uczyć się nowych rzeczy.
  • Ulubiona postać
    Serialowe:
    1. Chrysalis Queen of Changellings
    2. Celestia
    3. Rarity, Starlight Glimmer
    4. Sombra, Luna (Nightmare Moon), Sunset, Zecora

    Nie lubię:
    1. Fluttershy
    2. Tirek
    3. Maud Pie
    4. Apple Bloom

Recent Profile Visitors

95,306 profile views
  1. Cahan

    Dobrze zobaczyć kogoś nowego, ale chwileczkę, zaraz, drogi kolego... Co robisz tutaj, tu w mojej chacie? Tu mało kto jest, a wy się witacie? Czy drogi ty aby nie pomyliłeś i aż do Everfree zabłądziłeś? Pozwól, kochany, że cię pokieruję, bo dziwnie z imprezą powitalną się czuję. Miejsca raczej mam tutaj za mało, a jak Pinkie wbije, to będzie się działo! Kwiaty, mikstury i medal z kartofla! Ostatnim razem zginęła mi chochla... Ale jeśli w przyszłości poszukasz gościny, to czuj się u mnie jak u rodziny. Chętnie poznaję nowe twarze, ciekawe kto się tu jeszcze pokaże? Przenoszę temat do działu dobrego, ale i tu czasem wpadnij, kolego
  2. Zacznę od tego, że pragnę podziękować @Hoffman i @Verlax za Wasze komentarze. Powiem Wam, że Wasze teorie mają sens i odkryły część prawdy, ale jednocześnie okazały się zupełnie niecelne w wielu innych miejscach. Cóż, pewne wątki będą dalej kontynuowane, więc może ktoś rozwiąże zagadkę, kiedy otrzyma po prostu więcej danych :D. Najciekawsze dla mnie, jako autorki, było poznawanie myśli czytelników, zarówno tu, jak i podczas czytania na Bronies Corner. Bo rzeczy, które wydawały mi się aż zbyt jawnie wyeksponowane... nie zostały odnalezione. Nie mówiąc o ich interpretacji. To interesująca informacja zwrotna, choć jeszcze nie wiem co z nią zrobię. Bo wiecie, czasami kusi mnie by kiedyś wyjaśnić całe lore, opowiedzieć wprost historię, ale... mam wrażenie, że to by ją zepsuło. Nie wiem ile ujawniać w rozmowach z czytelnikami, w postach na forum, w samym fanfiku oraz w jego spin offach. W sumie chętnie bym się dowiedziała jak Wy się na to zapatrujecie. I tak pewnie koniec końców zrobię, co zechcę, ale... Sama nie wiem. Tak samo jak nie wiedziałam, czy podejmuję dobre decyzje, pisząc ten rozdział. Dawno nie byłam aż tak niepewna tego, co robię, mimo że to czułam. @Verlax @Hoffman Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam^^
  3. I kolejny rozdział za nami. Tym razem przyszło nam śledzić przygody Au oraz Erynii (NAJLEPSZA POSTAĆ!). Wróciło też trochę starych znajomych, a także poznaliśmy zupełnie nowych bohaterów i to jakich. Wątek Au zaczyna się od tego, że wiemy, że jest w gryfiej niewoli, ale przede wszystkim dowiadujemy się jak tam trafiła. I powiem, że to było mocne, emocjonalne, smutne, dramatyczne. Pełne napięcia i świetnie poprowadzone. I to pomimo tego, że przecież wiedziałam jak to się musi skończyć. To dobrze świadczy o kunszcie autora, że mimo wszystko nie patrzy się na serię wyborów między dżumą a cholerą obojętnie i cały czas podświadomie liczy, że może jednak dostaniemy dobre zakończenie. Mocne, bardzo mocne i emocjonalne. No i gryfy. Bardzo sympatyczne gryfy i nietypowy rozdział. Przyznaję, że chciałabym się dowiedzieć o nich więcej i o tym co zaszło w ich historii, że się przejmują. A także jak to wpłynie na cały świat "Wiedźmy". Bardzo ważny twist fabularny. Pytanie co dalej. Zarówno dla chimer, dla świata jak i dla Słowiczki. W wątku Erynii też mamy coś mocnego i bardzo ważnego, choć był on zdecydowanie spokojniejszym POV, ale wciąż czytało się to przyjemnie i wartko. Ogółem odnoszę wrażenie, że to jest ten moment, kiedy ścieżki poszczególnych bohaterów zaczną się znowu ze sobą łączyć. Dialogi i opisy były naprawdę przyjemne. Klimat się lał, podobnie jak nastrój i napięcie. Ogółem zazdroszczę tej umiejętności lekkiego, czasami nawet żartobliwego pisania bardzo poważnych momentów. Czuć taką swojskość, jak u Sapkowskiego, nawet kiedy dzieją się dramatyczne rzeczy, a czytelnikowi niekoniecznie jest do śmiechu. Ciekawa, dobrze wyważona mieszanka.
  4. Przeczytane. Czemu dopiero teraz? Niechcący przegapiłam publikację opowiadania po jego korekcie, ale postanowiłam naprawić ten błąd. W ogóle dziwne, że nikt tego jeszcze nie skomentował (poza jury w plikach konkursowych) i to mi, po takim czasie, przyjdzie rozdziewiczyć "Willensvolk". Uprzedzam, że znajdziecie tu spoilery już od trzeciego akapitu mojego komentarza, więc jeśli nie czytaliście, to ostrzegam. Zacznę od tego, że mi się podobało. I że forma jest zła, niestety. Wytrąca z czytania, czasami wręcz irytuje. No i rujnuje klimat, bo czytając "Willensvolk" cały czas widziałam jak to opowiadanie mogło wyglądać. Klimat mógłby się z niego wprost wylewać. No, ale dość tego znęcania, bo mimo wszystko bawiłam się dobrze. Sama fabuła jest prosta, ale dobrze poprowadzona. Pozornie ma jeden wątek, faktycznie trzy. Niemal do samego końca nie wiadomo co się dzieje i jak potoczy się akcja. To duży plus, bo obawiałam się, że okaże się inaczej. To w końcu polowanie na smoka, nie? Zaletą jest już to, że nasi łowcy zakonni sami w tego gada nie wierzą, bo ganiają za nim od 5 lat i dowodów brak. Nie ma strachu, nie ma pogorzelisk, porwanych dziewic. Znikają krowy i świnie, tyle. Zagadka. Przyznaję, że spodziewałam się, że smoka nie ma, a gryf prowadzi ich w zasadzkę - o czym sami bohaterowie pomyśleli, bo cały opis smoczych zwyczajów brzmiał jak farmazony. Czemu? Smoki to wielkie, skrzydlate bestie, które zioną ogniem. Jak one czysto fizycznie miałyby się kryć w gęstych lasach i do tego w nich skradać? Takie coś mógłby wymyśleć tylko ktoś, kto opiera się na przekazach kogoś, kto nie wie o czym gada lub nigdy nie łaził po lesie, zwłaszcza gęstym. 1. Smok albo by się blokował. 2. Albo las bardzo szybko przestał być gęsty i zapewniać schronienie - powalone drzewa, zniszczona ściółka, zmiażdżone krzewy. 3. Nie mówiąc o hałasie. Kolejną kwestią są metody polowania na smoki - mam mieszane uczucia. Podoba mi się, że nie ma to nic wspólnego z rycerską fantazją o dzielnym smokobójcy, tylko raczej przypomina kaźnię nad przerażoną istotą, która chce żyć. To z szyją fajne i ciekawe, ale z sercem... Nieszczególnie - gruba warstwa łusek, klatka piersiowa i potężne mięśnie. No i samo ukrwienie serca i tego rejonu, o ile nie właduje się włócznią w samo serce, nie rozwali aorty, pnia płucnego, żył płucnych czy żyły głównej, to średnio to widzę. Bo tętnice wieńcowe odchodzą bezpośrednio od aorty, a ta wychodzi z lewej komory, więc wychodzi na to, że trzeba walnąć w samo serce, a nie okolicę. Ogólnie brzmi bardzo jak coś, co ma bardzo nikłe szanse na powodzenie - trzeba dobrze trafić - dużo trudniejszy dostęp niż u człowieka, przebić się i nie zablokować na żebrach. Jakbym miała polować na smoki, to skupiłabym się na oczach i błonach skrzydeł - z pociętymi gekon spadnie i się zabije. Swoją drogą, jak z inteligencją smoków w tym uniwersum? Bo z jednej strony są rozumną rasą i to do tego stopnia, że mogą być świetnymi, mądrymi władcami, a z drugiej Ira miał być przynętą, bo dostał maskę. Smok miałby pomylić źrebaka z dorosłym gryfem? Ogółem trochę żal mi jaszczura, bo na łamach "Willensvolk" nic złego nie zrobił, po prostu się bronił, a i pewnie czasem zeżarł jakąś krowę. Zakonników rozumiem, bo religia, ale motyw gryfa mnie intryguje. To wszystko sprawia, że zastanawiam się, czy to przeoczenie, czy kryje się za tym coś więcej. Wydaje mi się, że raczej to drugie. Dialogi czytało się świetnie, było trochę powagi i trochę humoru. Ogółem, dobrze pokazywały charaktery bohaterów (może poza rzekomym talentem do opowiadania Jeimsa - to nie wyszło), wypadały naturalnie. To one skradły mi serce, podobnie jak kreacja postaci. Dobrze znowu zobaczyć znanego nam z "Władców Wiatru" Irę, uwielbiam tego kucyka, jest cudowny, a jego występ to ZŁOTO. Dowcipny, wbrew pozorom całkiem bystry i przeuroczy. Chętnie poczytałabym o nim jeszcze więcej, bo zwyczajnie poprawia mi humor. Szczerze mówiąc, to nie spodziewałam się niektórych rzeczy, których się o nim dowiedziałam z tej części "Koła Historii" i podobały mi się te informacje. O opiekunie best boya powiem jedno - jego kij w rzyci, wyprodukowano w tej samej fabryce, co tej wrednej mały z Ellenois i to na tej samej linii produkcyjnej :D. Nawet mi go jakoś specjalnie szkoda nie było. A co z resztą bohaterów? Jeims i Hugo nawet wzbudzili moją sympatię, ich zmagania ze smokiem, zwykłe, ludzkie zachowania. Powiedziałabym, że po prostu są w porządku. Gryf był intrygujący, tajemniczy i sympatyczny, ale ja w ogóle lubię tę rasę w Kole Historii, szczególnie, że nie przepadam za Kościołem Harmonii i całym tym Mandatoniebiosowaniem. Może nie jest on złem-złem, ale... Nie potrafię tego do końca wyrazić. W przypadku gryfów już poprzedni rozdział nam pokazał, że rządy Luny w sumie to poprawiły sytuację w Alemanii, jak bardzo kontrowersyjne i moralnie wątpliwe by one nie były. Myślę, że osoba czytająca "Willensvolk" musi najpierw zaznajomić się z "Grzechem" jeśli chce się orientować, o co tu w ogóle chodzi. Sama akcja i walka mnie nie urzekła, głównie dlatego, że to są chwile, kiedy brak pięknej formy potrafi odbić się najbardziej. Myślę, że trochę szpachli i to będzie inny fanfik. Lepszy, przyjemniejszy w odbiorze, wygładzony i ociekający klimatem. Czekam na kontynuację i życzę powodzenia
  5. @Hoffman Odnośnie scen walki, to przyznaję, że też miałam wątpliwości czy nie są za długie zważywszy na to z jaką siłą mierzą się bohaterowie, ale prawda jest taka, że całe starcie Z ciekawości - czytałeś kwestie po łacinie? A także:
  6. Po wielu nocach zmagań przedstawiam Wam remaster rozdziału 7. Pierwotna wersja miała jakieś 20-30 stron, ta liczy ich 65. Ostrzegam, że będzie mrocznie, krwawo i dość brutalnie. Rozdział VII Zaszły też inne zmiany - zdecydowałam się podzielić opowiadanie na części.
  7. Rozdział 7 Remastera Cienia Nocy nie tylko został napisany (i ma 65 stron), ale i jest w korekcie. Także, pierożki, już niedługo...

  8. Szczerze mówiąc, to wygląda na coś pisanego na szybko, co ma jakiś przyzwoity szkielet, ale nie zostało dopieszczone. Także to by wiele wyjaśniało.
  9. Przybyłam tu, ponieważ dostrzegłam tag [gore] w dziale ogólnym, a dla takich opowiadań nie ma tu miejsca - powinny trafić do My Little Necronomicon. Ale mam w zwyczaju sprawdzać o co chodzi, zanim przystąpię do szpadlowania. I powiem tak - gore to to nie jest. Horror też nie za bardzo. Zmień tagi na [dark] i [violence]. Sam fanfik jest raczej słaby, ale nie aż tak jak się spodziewałam po czymś z takimi tagami i tytułem. Nie jest zły-zły, tylko czegoś mu brakuje. Może to przez tłumaczenie, które jest często niezgrabne, zabrakło mu korekty i prereadingu, może przez to jak został napisany oryginał, ale po prostu brakuje tu klimatu, emocji, a bohaterki wydają się dość płaskie. Nie czuć wcale, że to siostry Apple. Ale pomysł wydaje się spoko, klimat miejscami nawet przebija, szczególnie w ostatnim akapicie, który mi się spodobał, po prostu... Cały początek, próba stworzenia horrorowej atmosfery, wywołania niepokoju, etc., co najwyżej zalatuje wstępem do kiepskiego opowiadania typu gore, a nie czegoś przerażającego. I jak dla mnie głównie to psuje całość. Za szybko, za krótko, bez dobrej podbudowy. Ale dałabym temu i tak takie solidne 5/10.
  10. Cahan

    Witam i czekam na wzrost aktywności w dziale opowiadań :3
  11. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  12. Cahan

    Tak na przyszłość: w górnym, prawym rogu tematu masz opcję obserwuj. Proszę z niej korzystać, bo forum to nie facebook i pisząc tu posty, powiadomień nie dostaniesz. Eeeeee, co? Aż sprawdziłam konfę i owszem, info pojawiło się u nas na offtopach. Ale nie wiem, czy "o wiki, spadło z rowerka" można nazwać poruszeniem tematu. Szczególnie, że ta inicjatywa dogorywała od lat przed upadkiem, niestety. A czasy świetności przeżywała raczej u zarania polskiego fandomu niż później. Jako redakcja, nie wiedzieliśmy, że mamy coś z tym zrobić, ani do kogo pisać. Nie prowadzimy też newsów ze świata, ze względu na nasz cykl wydawniczy (artykuły są napisane parę tygodni przed publikacją numerów).
  13. Cahan

    Jakbym była osobą z zewnątrz, to powiedziałabym, ze wygląda dużo lepiej niż G4. I chyba jest to najlepsze CGI jakie mogliśmy dostać. Ogółem zapowiada się bardzo fajnie, na pewno lepiej niż "MLP: The Movie". Dobrze, że nie wybrali wersji "robimy Mane 6, ale jeszcze raz i zmieniamy im rasy". Powiązanie z G4 w takiej formie też na plus, bo to z jednej strony coś nowego, a z drugiej nie wypinają się na wszystko co mieli do tej pory. No i ogromny plus, za nieco bardziej realistyczne kucyki może w końcu ludzie przestaną rysować pysk z profilu, kiedy twarz jest z półprofilu. Przypominają mi nieco G2, a to była moja ulubiona generacja pod względem wizualnym.
  14. Schadeny nadrobione. Co by tu powiedzieć - sam tekst genialny i zabawny, szczególnie Schadencord i to jak Schaden wykorzystuje Pinkie do swoich niecnych celów - mistrzostwo. Natomiast samo tłumaczenie miejscami brzmi dziwnie i jakoś tak niezręcznie. Gib więcej.
  15. Okej, przeczytane, więc wypadałoby skomentować. Ale najpierw powiedz mi jedno - to w końcu seria czy wielorozdziałowiec? W każdym razie opowiadanie jest... Jakby napisała je Rarity. Brakuje tu ghatorryzmów, szalonych żartów i pomysłów, które dodałyby całości pewnej iskry. To grzeczny do bólu fanfik, rzekłabym, że wręcz nudnawy. Raczej sięgnę po kolejne części, ale początek niestety nie powala, a szkoda, bo spokojnie mógłbyś z tego stworzyć genialną komedyjkę. Jeśli przy pisaniu przyjdą Ci do głowy jakieś głupie pomysły, niesmaczne i złośliwe żarty, to ładuj je jak leci. Bo to właśnie one sprawiają, że Twoje komedie są takie świetne, dobrze się starzeją i się o nich pamięta. Jest Trixie, którą przedstawiono tu wręcz jako anioła, który nie oszukuje, nie kosi naiwniaków, a i lituje się nad złodziejką (i to więcej niż raz). I zastanawia się, co Starlight by zrobiła. Obawiam się, że serialowa Starlight, to zrugałaby smarkulę z góry do domu i zwinęła gdzieś ze sobą. Pomogłaby jej, ale powstrzymała przed dalszymi szkodami. Tymczasem błękitna czarodziejka... Zachowuje się bardziej jak Twilight albo zaginiona siostra Fluttershy. Powinna być chyba bardziej zła, szczególnie, że po Bingo nie widać, że żałuje. Młoda pegazica wydaje się arogancka, bezczelna i amoralna. Nie potrafię jej współczuć po tym fanfiku. Nie mogę kupić jej tłumaczeń i wymówek. Jeśli miała być kimś więcej niż złodziejką i oszustką, to czegoś zabrakło - lepszego przedstawienia relacji i backstory? Jakiegoś wątku, w którym zarówno ona, jak i Trixie wpadają we wspólne kłopoty i muszą się z nich jakoś wspólnie wygrzebać? Wspólnego smutniejszego, poważniejszego momentu? Czegokolwiek. Za to podobała mi się sztuczka z monetą i sam wątek tego przedmiotu. Tu był jakiś pomysł i szkoda, że problem tak szybko się rozwiązał, a my nie dowiedzieliśmy się, czemu ten pieniądz jest taki cenny. Przecież gdyby chodziło samo nadpiłowanie, to Trixie mogłaby sobie zrobić drugą taką? Jasne, to wstęp i będzie tego więcej. Może z czasem ta relacja się rozwinie, a bohaterki bardziej otworzą i pokażą z lepszej, ciekawszej strony. Tylko że początek powinien przyciągać, a tu tak nie jest. To po prostu średniak bez polotu.
×
×
  • Create New...