Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Cahan

Moderator
  • Content Count

    3,775
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3,396 Pióro Starswirla Brodatego

About Cahan

  • Rank
    Tryfid
  • Birthday 12/24/1995

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Zainteresowania
    Botanika, ichtiologia, felinologia, jeździectwo, fantasy, gry komputerowe.
    W zasadzie... Interesuję się wszystkim. Lubię uczyć się nowych rzeczy.
  • Ulubiona postać
    Serialowe:
    1. Chrysalis Queen of Changellings
    2. Celestia
    3. Rarity, Starlight Glimmer
    4. Sombra, Luna (Nightmare Moon), Sunset, Zecora

    Nie lubię:
    1. Fluttershy
    2. Tirek
    3. Maud Pie
    4. Apple Bloom

Recent Profile Visitors

54,502 profile views
  1. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  2. "Sekwestracja martwaka prowadzi do powstania obrazu zacienienia otoczonego pasmem przejaśnienia, zwanego trumienką."

    1. Talar

      Talar

      "martwak" ale głupie słowo.

    2. D.E.F.S

      D.E.F.S

      Domyślam się, że to ma cosik wspólnego z Zębologią.  

    3. Cahan

      Cahan

      Jeup. Dokładnie to z radiologią.

  3. Cahan

    Cóż, jak poprawiasz szkic, to sugerowałabym przy okazji wymazać ołówek. Albo jeszcze wcześniej go nieco zebrać gumką chlebową. Jeśli chodzi o papier, to on potrafi zrobić różnicę i to znaczną. Moim odkryciem z końca zeszłego roku są bloki Happy Colour Premium. Są gładkie, tanie i wystarczająco grube by można było bez obaw mazać. Same kredki też robią różnicę. Wielką. Chociaż mam wrażenie, że Ty je po prostu strasznie ciśniesz, zamiast nakładać poszczególne warstwy.
  4. Cahan

    I dwa Cahunie. Jeden grudniowy, drugi wczorajszy. Jeden kredkowy i hmm... dopracowany, drugi to szybki bazgroł jednym ołówkiem, rysowany z tyłu notsów z farmy. Necromancer Lowcost cosplay - Celestia
  5. Cahan

    Masz fajną kreskę i całkiem niezłą anatomię, nawet w przypadku rysowania ludzi. No i podobają mi się szczegółowość oraz same pomysły - zwłaszcza landsknecht. Problem w tym, że te prace wydają się strasznie brudne. Kolorowanie jest niechlujne, wychodzi za linie, bywa też niedokładne. Kolory się nie łączą, tylko się wzajemnie brudzą. Sam lineart też bywa poszarpany. Oraz brudzący. Czym rysujesz i na jakim papierze?
  6. Rozdział VI został zremasterowany. Póki co nie przeszedł pełnej korekty, ale macie: https://docs.google.com/document/d/1bg7yjwsyPUDotSYyyWN9QDSAfIReRLaNR8dAvYcvu4s/edit
  7. Witajcie, kochani! Nowy rok, nowe ET. W tym roku obiecujemy: wydawać się na czas, nie balować na konfie zamiast spać, pisać więcej artykułów, zrekrutować mnóstwo ludzi... Żartuję, niczego nie obiecuję. Może poza tym, że będziemy się starali dostarczyć Wam jak najlepsze czasopismo i to mniej więcej w terminie. Tymczasem zapraszam do lektury - zrecenzowałam sequel Project Horizons, czyli Fallout Equestria: Homelands, pogadałam z Rarity oraz bronię Pony Life, Moon zrobiła wywiad z Gretą, Malv dalej ocenia oficjalne komiksy, Gray zauważyła, że serial się skończył, ktoś napisał recenzję Krainy Lodów 2, a Paprot... Porcelanka dostarczyła komiks. Uwielbiam jej kreskę, świetnie się sprawdza przy takich pracach. Bawcie się dobrze! Cahan Linki: https://issuu.com/equestriatimes/docs/035 https://drive.google.com/file/d/12NO_-6-cOVQw5RQLfFdEkDeuhFmjusNh/view
  8. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  9. Cahan

    Czas minął wczoraj, głosów zero. Piszę dalej, kiedy pojawi się choć jeden głos.
  10. Cahan

    I prezent dla Porcelanowy Okular. Wykonany na papierze ecru, gramatura 170, Happy Colour. Blok ma 2 rodzaje kartek, to jest ta jaśniejsza - jest niemal biała. Jest mniej jedwabisty niż bloki o większej gramaturze tej firmy, może dlatego, że to nie jest Premium. Ale i tak całkiem fajny papier. Porcelanka
  11. Cahan

    Ehhh, egzaminy, choroba i inne atrakcje. Ale dobra, mamy remis. Wzięłam 3 skuwki od flamastrów, zielony to opcja A, pomarańczowy B, a żółty C. Wrzuciłam do szklanki, zamknęłam oczy i wylosowałam: pomarańczowy. Czyli Zecora wybrała linę. Czas macie do piątku, standardowo, zwłaszcza, że ten fragment jest krótszy od poprzedniego. *** Kopyto klaczy chwyciło linę. Ta zawsze mogła się przydać do pokonania trudnego terenu czy nawet wejścia na drzewo w celu ucieczki przed drapieżnikiem. Leki... Leki mogły wyleczyć ją z choroby czy pomóc zwalczyć truciznę, ale to tylko kilka dni, infekcja nie powinna zdążyć się rozwinąć, prawda? Zaś gwieździsty onyks, no cóż, sentymenty raczej nie pomogą w przetrwaniu, jak piękne by nie były. Zecora westchnęła i, upewniwszy się, że zamknęła drzwi, opuściła swoją chatkę. Nie obróciła się by ostatni raz spojrzeć na dom, którego mogła już nigdy nie ujrzeć. W Everfree panowała cisza. Zebra kierowała się w stronę starego zamku Królewskich Sióstr, zamierzając później odbić na zachód, w stronę gór. Nie musiała szukać słońca ani gwiazd, bowiem mrok wylewający się z serca koszmaru stanowił wystarczający drogowskaz. Im głębiej się zapuszczała, tym czuła większy ciężar, jakby na jej grzbiet opadło stado potępionych dusz. Coś chciało by zawróciła, uciekając z krzykiem i płaczem. Ale jedno ją pocieszało - póki co nie spotkała żadnej bestii, las wydawał się niemal wymarły. Nieliczne napotkane przez nią zwierzęta błądziły bez celu bądź próbowały zbiec przed aurą demona. Ale rośliny próbowały walczyć. Kucyki nigdy nie okiełznały tej puszczy i jej duchy były silne, wolne i niezależne. Kiedy księżniczka Luna zmieniła się w Nightmare Moon, wtedy mrok jej duszy na zawsze skaził okolicę, która przyjęła jej żal i gniew. Dlatego Celestia musiała opuścić swą niegdysiejszą siedzibę, a pierwsza equestriańska stolica obróciła się w ruinę. Luną kierowały zawiść i wściekłość, a także determinacja. W sercu Nightmare Moon nie płonęła nawet iskierka skruchy. Ale choć Pani Nocy zamierzała obalić siostrę, to jej butne i aroganckie serce pożądało miłości i czuło ją wobec poddanych. Resztki tych uczuć, tak sprzecznych i trudnych niepokoiły kucyki, ale teraz pomagały odeprzeć wrogą siłę. I choć świat wydawał się ciemny, to gdzieniegdzie jarzyło się światło księżyca. W liściach paproci, wzdłuż pni olch i jesionów, na kapeluszach grzybów i w plechach porostów. Duma przeklętego alikorna walczyła, ale nawet ona w końcu musiała upaść. Kopyta zebry bezgłośnie muskały ściółkę, ale Zecora i tak zaczęła stąpać ostrożniej. Co jakiś czas stawała i strzygła uszami, nasłuchując. Zbliżała się do zamku i zastanawiała się jaką drogę powinna obrać. Kiedy kucyki przestały regulować Wstęgę, rzekę płynącą przez Everfree, ta zaczęła meandrować, rzeźbiąc kaniony i wąwozy w wapiennych skałach. Ich ściany były zdradliwe i niebezpieczne do wspinaczki, zaś obejście ich zajęłoby cały dzień. Ale istniała trzecia droga - przez ruiny miasta Everfree. Pasiasta klacz zazwyczaj z niej korzystała, ponieważ była najszybsza, a groza tego miejsca odstraszała potwory, ale teraz miała wątpliwości. Dhamiri wybudził drzemiące odłamki Nightmare Moon, a te mogły okazać się niebezpieczne i mieć wpływ na miejscową faunę. Nie wykluczała opcji, w której zwierzęta schowały się wśród murów. Wybór: A. Spróbuj przekroczyć kaniony B. Obejdź trudny teren dookola C. Idź przez zamek Królewskich Sióstr i dawną stolicę Equestrii
  12. Cahan

    A wrzucę i tu. Komisz dla Ghatorra: Pomiot Pinkie Pie Nagroda dla Hoffmana za wygranie eventu komentarzowego w Klubie Konesera Polskiego Fanfika: Zebry
  13. Cahan

    Przedłużam czas do piątku, standardowo. Jutro mam egzamin, a i potem mój plan się robi nieco napięty. Także może sami wyjdziecie z remisu.
  14. Cahan

    Póki co mamy remis, a czas jest do dzisiaj. Czy znajdzie się jakiś przeważający głos? Czy będę losować?
  15. Cahan

    Na ulicach Ponyville panowały pustki, mimo że był środek dnia. Większość mieszkańców kryło się w domach, inni uciekli z miasteczka do innych części kraju, w nadziei, że tam znajdą azyl. Nieliczne kuce, które spotkała, wyglądały na zmęczone i przygnębione. Widziała ich podkrążone oczy i grzywy w nieładzie i wiedziała, że sama pewnie nie prezentuje się lepiej. Złowrogą atmosferę dopełniał półmrok, choć po niebie nie sunęła ani jedna chmura. O czym ja śniłam? – zastanawiała się, mijając fontannę w kształcie dębującej klaczy ziemnej. Czuła ciężar w sercu, drążący duszę i umysł. Czuła się winna, ale nie wiedziała dlaczego. Może przez to, że tak późno pojęła co się dzieje? Może dlatego, że zwlekała ze swoją misją, chcąc upewnić się, że to aby na pewno najlepsze możliwe wyjście? A może z zupełnie innego powodu, który póki co krył się w cieniu, czekając na odpowiedni moment żeby uderzyć. Przerażało ją, że zaledwie kilka dni cienia rzucanego przez demona wystarczyły by złamać ducha kucyków. Dhamiri zabrał ze świata nie tylko kolory, ale i radość oraz nadzieję. Jeszcze przedwczoraj widziała śmiałków, którzy odważyli się wyruszyć do serca Everfree, a zaledwie wczoraj znalazła jednego z nich w lesie. Sierść zjeżłyła jej się na grzbiecie na to wspomnienie. Ten kucyk, zielona klacz pegaza, był obłąkany. Płakał i trząsł się, błagając o karę. Mówił, że jest winny, ale nie chciał wyznać jakie grzechy popełnił. Zecora wątpiła w to, czy sam wiedział co takiego zrobił. Odprowadziła nieszczęsną ofiarę demona do miasteczka i dowiedziała się, że takich jak ona było więcej. W końcu dotarła do celu wędrówki. Spojrzała w górę i przez chwilę podziwiała ogromny i dziwaczny kryształowy gmach Zamku Przyjaźni. Zazwyczaj o tej porze był oświetlany przez jasne promienie słońca, które przechodziły przez kamienień, rzucając na okolicę wielobarwne refleksy. Zaś jego złociste elementy odbijały światło, co tylko podkreślało piękno budynku. Ale nie teraz. Tego dnia dar Drzewa Harmonii przywodził na myśl upiorne, martwe, kamienne drzewo. Westchnęła ciężko i chwyciła za antabę, stukając parokrotnie w złociste drzwi zamku Twilight. Nie musiała długo czekać. Wrota otworzyły się, a w nich stanęła gospodyni. Tak samo zmęczona jak wszyscy inni. Zecora zauważyła, że na lewej przedniej nodze alikorn znajdują się krzywe szwy. Postanowiła tego jednak nie komentować, miały ważniejsze sprawy do omówienia. – Twilight Sparkle, musimy pomówić, o tym czemu się udało przebudzić. Jesteś mądrą klaczą, więc pewnie zauważyłaś, że o niczym miłym ostatnio nie śniłaś. Że mieszkańców Equestrii dręczą koszmary, że niebo zakryły jakieś czarne mary – powiedziała ponurym głosem zebra. – Powiedz, zaczęłaś już badać to dziwne zjawisko, bo jeśli szukasz, to oświecenie jest blisko. – Cóż… – Alikorn przełknęła ślinę. – Ja właśnie miałam zacząć czytać pewną księgę… – Twilight odsunęła się na bok, robiąc przejście dla zebry. – Może wejdziesz do środka i porozmawiamy? – zaproponowała. Zecora skinęła głową i bez słowa weszła do zamku, kierując się za gospodynią. Nie spodziewała się jednak takiej pustki. Myślała raczej, że zastanie tu wszystkie Powierniczki Elementów Harmonii, wspólnie radzące się co powinny uczynić. Nigdzie nie było też Spike’a ani Starlight. Jeśli miejsce będące wręcz świątynią przyjaźni wyglądało aż tak ponuro… Nie, nie chciała nawet o tym myśleć. Musiała się skupić na rozmowie z Twilight. – Czy wiesz coś może o… naszej obecnej sytuacji? – Słowa z trudem przechodziły przez gardło księżniczki. I czy jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić…? – Spojrzała na Zecorę, która wpatrywała się w jakiś punkt przed nimi. Stukot kopyt obu klaczy niósł się echem po kryształowych korytarzach. Mimo że paliły się światła, to zebra miała wrażenie, że we wnętrzu posiadłości panuje mrok. Księżniczka Przyjaźni zaprowadziła ją do biblioteki. Porozrzucane wszędzie księgi, talerze z niedojedzonymi posiłkami oraz pomięte strony, porozrzucane po podłodze, wskazywały na to, że alikorn rzeczywiście szukała odpowiedzi w opasłych tomiszczach. – Usiądź i posłuchaj uważnie, Twilight kochana, bo to co ci rzeknę, to wiedza zapomniana. – Lawendowa klacz zajęła jeden z foteli przy niskim stole, zawalonym książkami. Zecora poszła w jej ślady, wybierając drugi z nich. – Kuce pogrzebały pamięć o demonie, którego same przywołały w tego świata łonie. Zrodzony z grzechu, niosący cierpienie, którego nakarmi wasze sumienie. Lecz moja rasa o nim pamięta, żeby znowu nałożyć mu pęta. W naszej mowie Dhamiri jest zwany, po kogo przybędzie, ten jest skazany. Ukarze wszystkich za duszy zgniliznę, do ich umysłów sącząc truciznę. Kiedy ostatnio stąpał po tym świecie, wtedy przepędziło go czyste zebrze dziecię. – Dhamiri… – Po wypowiedzeniu tego imienia alikorn przez chwilę szukała w swojej głowie jakiś informacji na temat tego mistycznego stworzenia. Niestety, poszukiwania zamiast znaleźć odpowiedź, zrodziły jeszcze więcej pytań. – Dlaczego kucyki o nim zapomniały? I jaką on ma moc? Zecora roześmiała się z goryczą. Nie wiedziała jak wyjaśnić to Twilight. Jej rozmówczyni może i była doświadczona jak na kucykowe standardy, ale wciąż pozostawała zadziwiająco niewinna i naiwna. Jak miała wytłumaczyć tej klaczy, że wyrzuty sumienia potrafią tak bardzo dręczyć rozumne istoty, że te wolą zapomnieć o swoich zbrodniach i udawać, że nic takiego nie miało miejsca? – Wstyd przynosi zapomnienie, a ono… Czyż niepamięć to nie ukojenie? To wasze grzechy demona sprowadziły, to wasze pragnienie tę bestię stworzyły. Może i Dhamiri został pokonany, ale to co go karmiło, to grzech nienazwany. Jego mocy wszak już doświadczyłaś, powiedz, niczego się jeszcze nie domyśliłaś? Mrok was pogrąży, a pożrą umysły, winy obudzą najgorsze kucze zmysły. Po plecach Twilight przebiegł zimny dreszcz. – Nadal tego nie rozumiem… Jak kuce mogły porzucić tę wiedzę? Dlaczego nie pomyślały o konsekwencjach? – myślała głośno Sparkle. Zecora w ciszy przyglądała się towarzyszce, która przez kilka minut trwała w czymś co można było nazwać transem. Po pewnym czasie Twilight wróciła do świata żywych: – Powiedziałaś, że kiedy demon zstąpił na ziemię, został pokonany przez zebrze dziecię. Czy to właśnie zebry przezwyciężyły wszystkie grzechy? – Spojrzała głęboko w oczy rozmówczyni, która nie miała nic z tego. – Wśród plemion krąży pewna opowieść, o wojowniku, który wyruszył by swej prawości dowieść. Zwał się Usafi i należał do mego gatunku, a gdy wrócił, to wspomniał o następnym z Dhamiri porachunku. Legenda rzecze, że gdy wróg powróci, to pasiasty ród jego zamiary ukróci. Ale to stara historia, o szczegółach nie wspomina, nie mówi jak Usafi demona pokonał, ni jaka sprowadza go wina. Zamierzam wyruszyć i pokonać wroga, wiem, że czeka mnie trudna droga. Uznałam, że wiedzieć powinniście, znaleźć wasze grzechy i zmazać je, zaiście. – Chcesz wyruszyć sama…? – zapytała zaskoczony alikorn. – Przecież możemy ci jakoś pomóc. Nie musisz robić tego w pojedynkę! To jakiś obłęd… – mruknęła pod nosem, nadal nie dowierzając słowom zebry. Tego właśnie się obawiała. Dobrze wiedziała, że Twilight cierpi na syndrom bohatera. Nie bez powodu – ta klacz wiele razy uratowała Equestrię. Ale nie wszystkie bitwy były przeznaczone dla niej i jej przyjaciół, a Dhamiri nie był czymś, z czym mogły walczyć wspólnie. – Widziałaś tych, którzy do lasu wyruszyli i mieli dość szczęścia, że swój brak rozsądku jednak przeżyli. Pewnie słuchałaś ich majaczeń, nic nie rozumiejąc z pokrętnych tłumaczeń. Legenda mówi o zebrzej rasie, nie podołacie zadaniu w tym mrocznym czasie – rzekła Zecora i umilkła na kilka sekund. Po chwili zwątpienia, kontynuowała: – Nie powinniście czekać bezczynnie, nie póki wasze umysły pochłaniane są płynnie. Twilight Sparkle, poszukaj powodów, przez które demon powstaje z grobów. Musisz dowiedzieć się jak to się się stało, że potwora wam znowu przyzwało. Stańcie do walki o wasze dusze, stawcie czoła grzechom, kiedy ja wyruszę. – Sama nie wiem… Jesteś tego pewna? – spytała Sparkle, choć znała już odpowiedź. Westchnęła. – Zrobię co w mojej mocy i postaram się znaleźć przyczyny przebudzenia demona. Poproszę też o pomoc Księżniczki, by poszukamy jakieś informacje na temat tego potwora… – powiedziała niechętnie. Nagle do jej głowy przyszła kolejna myśl. – Powiedziałaś, abyśmy stanęli do walki. Czy to oznacza, że mamy powiedzieć prawdę mieszkańcom Equestrii? – Ty jesteś księżniczką, więc sama zdecydujesz, czy prawdę powiedzieć kucom potrzebujesz. Powinnaś je przestrzec by unikały lasu, przynajmniej do pokonania wroga czasu. – Sądzę, że mieszkańcy Equestrii mają prawo znać prawdę. A tak by przynajmniej powiedziała Applejack. – Zaśmiała się ponuro. Zebra pokiwała głową z aprobatą, a noszone przez nią mosiężne pierścienie zabrzęczały. Poszło lepiej niż się spodziewała. Młoda księżniczka dojrzała do swej roli. Nie rzucała się na wroga, pewna, że magia przyjaźni ją ochroni, ani nie wpadała w panikę. Odprowadzając gościa do wyjścia, Twilight nie mogła pozbyć się jednej uporczywej myśli. W końcu dała za wygraną i postanowiła zaspokoić ciekawość oraz zobaczyć czy jej nadzieje mają prawo istnieć. – Na pewno ani ja ani Elementy nie jesteśmy w stanie nic zrobić? Nie chcę… byś się poświęciła… – dokończyła szeptem, który i tak w pustym zamku brzmiał jak wrzask. *** Zecora wróciła do swej chaty i pospiesznie zaczęła się pakować. Nie mogła zabrać zbyt wielu rzeczy, ale niektóre musiała. Same zapasy żywności zabrały większość miejsca w jukach. Jako broń wybrała prosty rytualny sztylet, o długim ostrzu. Nie dysponowała inną bronią. Usawa uczyniła ją pieśniarką Prawdy, a nie wojowniczką. Zebra wierzyła, że to wystarczy – według legendy Usafi zwyciężył dzięki czystości duszy, nie sile włóczni. Zapakowała bandaże i westchnęła – miejsca starczyło jeszcze na tylko jeden drobiazg. Mogła zabrać mały zapas lekarstw, linę bądź kaboszon z czarnego, gwieździstego onyksu, który otrzymała dawno temu od swojej mistrzyni. Była wtedy jeszcze małą klaczką i tamtego dnia potwierdziło się, że została wybrana. To głupie – pomyślała. – To tylko pamiątka, nie pomoże mi w przeprawie przez las. Co Zecora ma zabrać ze sobą: A. Leki B. Linę C. Gwieździsty onyks *Dialogi Twilight i niektóre fragmenty pisała Victoria Luna **Przepraszam, że musieliście tyle czekać. Wyjątkowo dostaniecie więcej czasu, bo aż do przyszłej soboty.
×
×
  • Create New...