Komiksowy

Brony
  • Content count

    51
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

32 Good

About Komiksowy

  • Rank
    majordomus

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    50301272

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Łódź, Łódzkie, Polska
  • Zainteresowania
    Film, fotografia
  • Ulubiona postać
    Rarityy

Recent Profile Visitors

618 profile views
  1. Obawiam się, że jak na razie nie idzie w żadnym. Po słabych fillerach trafia się jeden dobry odcinek, w dodatku chyba jedyny, w którym nie pojawia się Mane6 i CMC (nie liczę fioletowej princess). Spore przetasowanie wśród scenarzystów w 8 sezonie sprawiło, że czegoś temu wszystkiemu brakuje. Chociaż pieczę sprawuje teraz Josh Haber (spod jego kopyta odcinki wychodzą już od 4 sezonu) i mam nadzieję, że godnie zakończy serial. Cieszę się, że dostaliśmy ten odcinek, bo miałem obawy, że złole powrócą dopiero w finale a dwa odcinki to zdecydowanie za mało żeby nakreślić i zbudować całą akcję (to nadal będzie za mało jeśli mówimy o finale finałów dlatego po cichu liczę na trzy części).
  2. Wybaczam całą przewidywalność za flashback, Moondancer, tę indyjską knajpę (+ Spike'a kelnera) i ośrodek dla starych koni
  3. Za dwa, za tydzień będzie chyba całkiem ciekawy odcinek.
  4. Zastanawiałem się co mnie m i e r z i po tym odcinku i chyba jest to fakt, że odcinki tego poziomu powinny powstawać w miarę możliwości zawsze a nie tylko od święta. Jak robi się dobre specjale pokazał Best Gift Ever (nie wspominam o Slice of Life bo to wyjątkowa sytuacja była). Cieszy brak szkoły i jej uczniów, smuci szczątkowa obecność Starlight, bardzo podobało mi się nawiązanie do wspomnień Twilight z finału 2 sezonu. Luna i Celestia natomiast, ich relacja wypadła wyjątkowo osobliwie tutaj, szczególnie w końcówce. Rozumiem, że czuje się zepchnięta na drugi plan, ale czy nie nauczyliśmy się już z nią paru lekcji w 1 i 7 sezonie (i pewnie jeszcze w kilku)? Cała intryga i jej przebieg wypadł mimo wszystko na plus, świetne rozwiązanie akcji, chociaż jakoś wyjątkowo szybko mi to zleciało, może dlatego, że lwią część odcinka poświęcono na gadanie przy stole. Anyway, jestem raczej kontent Also, cieszy bardzo delikatne sfeminizowanie królewskiej straży, nie żeby za mało klaczy było w tym serialu.
  5. Odcinek oparty na relacji najmniej charyzmatycznych, wciśniętych na siłę, bohaterów serii, z tego nie mogło wyjść nic dobrego. Motyw z odcinka Castle Sweet Castle, już tam wypadał dość blado a co dopiero przy powtórce. I po raz kolejny chciałbym wiedzieć gdzie są Filary Equestrii wtedy gdy są potrzebne? Po co wprowadzano je do serii żeby kompletnie zmarnować ich potencjał. Czy nowe mane6 (ugh..) ma cokolwiek wspólnego z tym drzewem?
  6. Ugh... Poczułem że serialowi, z którym spędziłem prawie dekadę jestem coś winien i ten finałowy sezon postanowiłem obejrzeć (8 nie oglądałem prawie wcale, bo motyw tej całej szkoły + brak wykorzystania potencjału z filmu i 7 serii bardzo irytował). No i albo jestem już za stary na to wszystko (chociaż gdy w 2012 roku zaczynałem oglądać to większość bronych była w moim obecnym wieku studenciaka bez przyszłości ) albo umiejętności scenarzystów poleciały nagle na łeb na szyję. Działo się za dużo, nielogicznie, infantylnie (czego nie mogłem nigdy o MLP powiedzieć), twórcy naginali sobie uniwersów do własnych pomysłów i boli strasznie zmarnowanie właściwie wszystkich villainów serii. Sombra, Chrysalis, Tirek to były naprawdę potężne, budzące respekt postacie, czuć było, że wywołują strach wśród mieszkańców Equestrii a teraz to tęczowe moce mane6 zabrały im chyba przy okazji kilka klepek w mózgach. Btw czy to całe Kryształowe Serce nie miało jakoś chronić Królestwa? Czy ono tam sobie się kręci w centrum i właściwie można mimo to zaatakować? Tempo odcinków było nieznośnie szybkie, nie było nawet czasu na jakąś miłą piosenkę (a braku piosenek w otwarciach i finałach to ja nigdy nie wybaczam). Jedyny plus: faktycznie było czuć beznadziejność sytuacji, zazwyczaj wiedzieliśmy czym będzie ta ostateczna broń kucy (a to elementy, a to jakaś skrzynka z mocą czy tam jakaś miłość) a teraz byłem autentycznie ciekawy co się stanie. Podsumowując: lipa ogólnie, mam nadzieję, że dalej będzie trochę lepiej (ale nie nastawiam się, idę popłakać w kącie).
  7. No cóż, lepszego odcinka ten sezon jak na razie nie dostał, a wręcz ten wybija się znacząco ponad poprzednie. Mamy tutaj świetną historię, Mane7 są jakoś tak bardziej oddzielnymi postaciami niż jedną szarą masą jak to bywa w odcinkach im nie poświęconych (+ doskonały występ Applejack, która już dawno nie miała okazji się tak bardzo wykazać), niezły humor (mina Luny i fajerwerki z ciemnej uliczki od Trixie) i największa zaleta, czyli Celestia jako główny bohater odcinka (piękna scena rozmowy z Twilight na chmurce). Jedyny minus to faktycznie, nasza fioletowa księżniczka coraz mniej ogarnia to wszystko, czego się uczyła przez pozostałe sezony. 9/10
  8. Książka traktująca o egzystencji i sensie życia jednak nie stanowi zagrożenia dla małych dzieci a jeśli któreś z nich zechce wpisac w google "grannies gone wild" szukając oczywiście odcinka, znajdzie coś zGOŁA innego. Nawet jeśli twórcy przypadkowo nazwali tak odcinek, to jednak powinni najpierw sprawdzić czego dotyczył pierwowzór
  9. Tak w ogóle, czy ktos jest w stanie odpowiedzieć czy geneza tytułu odcinka jest taka jaka myślę... bo jeśli tak to... no nieźle się twórcy bawią
  10. Flutterhipsta była fantastyczna, natomiast w ostatnich odcinkach mam jakieś takie poczucie zbliżającego się zakończenia - szczególnie te nawiązania do poprzednich odcinków dają taki efekt. No i nie sądzę, żeby Rar zapytała Flutter jako ostatnią.
  11. Ej no, przecie ten kuco był przezabawny. Albo może jestem trochę dotknięty przypadłością owego ogiera, ale "I'm in LIKE" with this episode. Kiedy fabuła jest na tyle nudna i przewidywalna, to zaczynasz dostrzegać tło, a tam zawsze dzieją się ciekawe rzeczy. Poza tym, czy ktoś jeszcze zauważa ubogość w scenarzystach, czy tylko mi się wydaje, że jest pięciu na krzyż obecnie. Meghan, wracaj, bo pozostałaś jako jedyna ze starej świty (tak w ogóle to byłoby epicko, gdyby udało się ściągnąć Lauren do napisania ostniego odcinka w następnym sezonie <fanboying> )
  12. W takim razie chciałbym niechlubnie przyznać się, że widziałem wycieki i ty samym rozpocząć xd
  13. Wierzę, że 8 sezon nadrobi braki w piosenkach, bo właśnie dostaliśmy kolejny finał bez ani jednej... Film już w kinach, więc teraz można skupić się na serialu (i chyba obiło mi się o uszy, że prawdziwa orkiestra zostaje?). W każdym razie, mój głos ma Flawless, ostatnio Twilight tak rzadko śpiewa a ma taki dobry głos i oryginalny i polski
  14. Tak naprawdę to nigdy nie widzieliśmy jak Rainbow je jakieś ciasto, ewentualnie faktycznie jedyny raz był pod koniec drugiego sezonu, ale na swoich urodzinach nie jadła. Ogólnie zachowała się strasznie w stosunku do Pinkie i ma ode mnie dużego minusa po tym odcinku. Oprócz tego tak naprawdę nic się tutaj nie wydarzyło, można powiedzieć lekki zapychacz w sezonie. ALE: patrzenie jak Pinkie dostaje coraz większej furii i wciska kolejne ciasta Rainbow sprawiło mi taką radość, że większość odcinka miałem twarzowego banana. Naprawdę jeden z zabawniejszych w sezonie, w punkt mojego poczucia humoru jeśli chodzi o MLP (to slow motion - złoto!). Gdyby nie to, byłby to dosyć słaby epizod, ale tak to jestem zmuszony mu przyznać 8/10 za niezły ubaw, potrzebuję więcej relacji Pinkie-Rainbow!!
  15. Pomijając wszystkie niedoskonałości finału, których i tak mało, muszę się pozachwycać nad szczegółowością konstrukcji uniwersum MLP.. Serio, te wszystkie ważne momenty w serialu tak bardzo się ze sobą wiążą, że jest to praktycznie niespotykane w bajkach dla dzieci. Najpierw pierwsze artefakty harmonii i to nasiono, z którego wykiełkowało drzewo, potem księżniczki znajdują elementy służące parę sezonów do pokonywania zła - z drzewa wyrasta zamek i mapa, dzięki której Mane6 pomaga Starlight wrócić na dobrą drogę i to ona ostatecznie sprawia, że Podmieńcy stają się dobrzy a Stygian nie zostaje unicestwiony. Na sam koniec bohaterki odzyskują elementy i to one z pewnością pomogą im w ostatecznym starciu z Chrysalis, Brodaty też nie bez przyczyny został uwolniony z limbo. O samym rozwoju Twilight i reszty bohaterek już nie wspominam. To wszystko jest jak misterna układanka, w której każdy element ma swój sens - jestem pod wrażeniem. O samym finale wypowiem się może kiedyś tam xd