Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Search the Community

Showing results for tags 'Heroes of Might and Magic'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Chatka Fluttershy
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Chata Zecory
    • Królestwo Chrysalis
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Kryjówka Stygiana
    • Wymiar anarchi
    • Sekretne Laboratorum Sunset Shimmer
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
  • Twórczość fanów
  • Wymiar Discorda
  • Inne

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona www


Yahoo


Jabber


Skype


Facebook


Instagram


Snapchat


Miasto


Zainteresowania


Ulubiona postać

Found 3 results

  1. Różowoskóry diablik wypuścił z rąk kilof i przewrócił się tyłu, dysząc ciężko z wywalonym zrogowaciałym ozorem. Reszta impów nie przejęła się tym zbytnio, bez przerwy uderzając swoimi narzędziami w litą skałę przed nimi. Po chwili jeden z nich zdjął z pleców wypukłą, szklaną butlę, zatkaną korkiem pokrytym różnymi nieznanymi śmiertelnikom runami. Chowaniec zacisnął swe kościste palce na zamknięciu i pociągnął z trudnością. Niemal natychmiast powietrze wokół szyjki naczynia zamigotało na bladoniebiesko, a na jego dnie zmaterializował się znikąd fioletowy płyn. Diablik zamlaskał jak gdyby z radości, po czym zakorkował pojemnik i wrócił do swojej ciężkiej pracy. Durne stworzenia nie wiedziały, że energia magiczna, którą zbierały, służyła właśnie do zniewalania ich umysłów i ciał. Diabliki posiadały tę przedziwną umiejętność, jaką była zdolność do kumulowania dookoła siebie "many". Po co im była, nigdy nie odkryto. Do powszechnej wiadomości należał w końcu fakt, iż impy nie czarowały. Stanowiły za to głupią, ale i tanią siłę roboczą oraz typowe mięso armatnie wszelkich piekielnych armii. Och, naturalnie nie pracowały tu jedynie chowańce, o nie. Nie trzeba było być specjalnie spostrzegawczym, by tu i tam dojrzeć pracujące kuce, zakute w łańcuchy. Większość z nich stanowili... powstańcy, którym nie spodobało się to, że ich miastem rządzi demon i heretyk. Głowy przywódców tejże rebelii pięknie prezentowały się, zatknięte na końce pik na rynku. Niestety, choć diabliki stanowiły tanią siłę roboczą, były zbyt durne, by zając się czymkolwiek innym niż wydobywanie surowców. Armię należy wyżywić i uzbroić... A tym mogły zająć się jedynie kuce. Mógłbyś już dawno rzucić ten świat pod nogi swojemu panu, gdyby nie opór ze strony sił Piekła. Hoof-Beleth, pan diabelskich armii, wyśmiał cię jedynie szyderczo, gdy wezwałeś go do walki dla Najwyższego. A przecież niegdyś demony bez przerwy walczyły o panowanie nad tymi ziemiami. Teraz jedynie Najwyższy mógłby przywrócić im dawną chwałę i moc. A ci odrzucili to, jak gdyby wyrzekając się własnej natury. Mogło to jednak jedynie opóźnić realizację twego celu. Wystarczy jedynie znaleźć tych, którzy są gotowi na posługę u Pana, którzy są gotowi podbić ten świat! A wtedy wszyscy niedowiarkowie pożałują...
  2. Kolejna trójka kucyków opuściła swoje domostwo z dobytkiem na grzbietach. Najtęższy z nich, ogier, co chwila niemal paranoicznie rozglądał się na wszystkie strony opustoszałej ulicy. Z jego przekrwionych źrenic biły strach i desperacja. Po paru sekundach nerwowego przestępowania z kopyta na kopyto w końcu nie wytrzymał i szybko sięgnął do kieszeni torby. Błysła stal. Kuc przerzucił długi, rzeźnicki tasak do swojej drugiej przedniej pęciny. Prowizoryczna broń była wyszczerbiona i ciągle nosiła ślady zaschniętej krwi, ale i tak zamierzano jej używać jedynie w ostateczności. Pozostałe dwie klacze przylgnęły do boków ogiera, licząc, że ten ochroni je wszelkim niebezpieczeństwem, które mogło wyłonić się nagle z zaułka. Ogier uniósł z wahaniem kopyto, chcąc postawić ten pierwszy krok, ale spojrzał za siebie, na swoje domostwo. W końcu to tutaj przeżyli całe swoje życie i, gdyby los pozwolił, tutaj dokonaliby żywota. Niestety, Dark Eternal, jak kazał nazywać to miasto jego władca, zmieniło się w coś przerażającego i obrzydliwego. Każdy wiedział już od dawna o starożytnych kryptach i katakumbach pod miastem. O rozkopanych grobach bliskich. O żywych trupach, które można było spotkać w nocy. Kuc potrząsnął głową i postawił ten pierwszy krok, rozpoczął tułaczkę. Od razu pożałował. Stado kruków zerwało się z krzykiem, opuszczając dachy. Zawył wiatr, jego podryw uderzył w rodzinę i zaczął ją okrążać, jak gdyby kuce trafiły do oka cyklonu. Dokąd... dokąd... się wybieracie... wybieracie... wybieracie...? Z ziemi zaczęła wydobywać się zielonkawa mgiełka, dająca się porywać wiatrowi... A może to ona go tworzyła? Najmniejszy z kucyków, klaczka, zapiszczała z przerażenia, instynktownie wtulając się w bok ojca jeszcze bardziej. Pośród wycia zawieruchy dało się posłyszeć szyderczy, żeński śmiech... Im dłużej mgła wirowała, tym bardziej jej obłoki zdawały się przypominać konkretne kształty. Gdzieś mignęło kopyto, tam ogon, tu grzywa... Najgorszy był jednak ten straszliwy, odbijający się echem w głowie i dochodzący znikąd. Ogier chwycił się za uszy z jękiem, ale nie wyglądało na to, żeby cokolwiek mu to pomogło. Co... co... co mam niby z nimi zrobić...?...?...? Usłyszałeś w głowie. Przed oczami przemknął ci obłok mgły, falujący na wietrze niczym szmatka. Na moment opar zawirował i utworzył kaptur, spod którego spoglądały na ciebie dwa błękitne ogniki. Po paru sekundach spod materiału wysunął się pyszczek Sylvanas, posyłającej ci całusa. Dało się dosłyszeć chichot zmory, tym bardziej nie tak bardzo przerażający... przynajmniej dla ciebie.
  3. Ze względu na prawie całkowity brak zainteresowania i "pozytywny" wydźwięk projekt porzucamy. Prosimy moderację o zamknięcie tematu i usunięcie konta.
×
×
  • Create New...