Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Search the Community

Showing results for tags 'ani nawet szukacz ścieżek'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
    • Generacja 5
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Chatka Fluttershy
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Chata Zecory
    • Królestwo Chrysalis
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Kryjówka Stygiana
    • Wymiar anarchi
    • Sekretne Laboratorum Sunset Shimmer
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
  • Twórczość fanów
  • Wymiar Discorda
  • Inne

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona www


Yahoo


Jabber


Skype


Facebook


Instagram


Snapchat


Miasto


Zainteresowania


Ulubiona postać

Found 1 result

  1. Mephisto The Undying

    "Jeszcze trochę... I będziesz płakać w pustce między wymiarami..." Echo tysięcy bezkresnych korytarzy labiryntu zbudowanego z tysięcy, nie... setek... nie... milionów półek wypełnionych tysiącami tomów, zwojów i papirusów każda. Labirynt wiedzy tak wielki, że całe milenia zajęło by chociażby przeczytanie samych tytułów. Podłoga z szarych cegieł różnych rozmiarów, ozdobione symbolami, runami tworzącymi nieznane ci słowa, wszytko to zatopione w bezkresnej czerni, w której to tylko gdzieniegdzie dostrzegałeś rzeczy przypominające kolorowe gwiazdy i mgławice, którą mogłeś dostrzec pomiędzy półkami, nad swoją głową i w tych krótkich momentach gdy przekraczałeś te dziwaczne mosty, na których półek nie było. Przechodzące przez całe rzeki płynących w dziwny sposób suchych i pożółkłych kartek z ksiąg. Dotarłeś do czegoś w rodzaju centrum, gdzie w komnacie mającej kształt koła, podłoga tworzyła gigantyczny krąg magiczny, nieznanego ci zaklęcia. Otoczony jeszcze większą liczbą ksiąg, teraz zauważyłeś, blade litery i runy lecące przez powietrze do centrum kręgu, gdzie na niewielkim ołtarzu była otwarta księga. Pokrywała się słowami, ale litery były tak drobne, że wyglądało to tylko jak czarny szlaczek na białych kartach. Niewielkie strumyki czarnego atramentu wypełniały żłobienia w kamiennym kręgu, wypełniając symbole, słowa, znaki, wzory. - Widziałeś kiedyś historię ukazaną jako starego człowieka? - stary, słabygłos dobiegał zza twoich pleców, odwróciłeś się tylko by dostrzec starego człowieka, odzianego w proste szaty, prawie łysego, z siwymi brwiami i brodą, zgarbionego i podtrzymującego się na lasce. - Z mądrością wypisaną na twarzy, ledwo bijącym sercem? Zgarbionego pod ciężarem przeżyć, podbierającego się sensem? - zrobił kilka kroków w twoją serce. - Historia taka nie jest - z drugiego korytarza dobiegł drugi głos, kobiecy, młody, silny, szybko dostrzegłeś też jego właścicielkę. Młoda, ale wyglądająca na doświadczoną przez życie kobieta - Taki jej geniusz. Jest wiecznie kwitnącą siłą, pełną ognia, gorejącym sercem i dziką duszą. Jak człowiek niedoskonała, jak człowiek piękna - zrobiła kilka kroków w twoją stronę. - Chciałeś wiedzy. Jest przed tobą. A jednak nie zdołasz jej pojąć, pozostaje szlochać, między wymiarami - głos dobiegł bezpośrednio zza twoich pleców i poczułeś jak chude palce oplatają twój kark, jak ciernie wbijają się w twoje ręce, pnącza idą w górę, ku głowię. - Zdechniesz... - Lub przetrwasz. - znowu odezwał się mężczyzna a uścisk osłabł. - Będziesz walczył. - odezwała się kobieta. - Lecz polegniesz - głos który był bezpośrednio za tobą znowu zacisnął palce na twojej szyi. - Uwolnij się - staruszek. - I udowodnij żeś wart - kobieta. - Poddaj się... - głos. - Albo dołącz do mej kolekcji, cała twoja wiedza i umysł kolejną kartą w historii - czwarty głos. Młody, męski i pewny siebie. - Co wybierzesz? Czy zdołasz? Zobaczymy - zaśmiał się a kamienna posadzka zaczęła pękać pod twoimi stopami. Rzuciłeś się do ucieczki, biegłeś, ale spadające w bezkresną otchłań kamienie, księgi i niszczejąca za tobą podłoga ścigały cię jak szalone. Była szybsza, coraz szybsza. Aż wreszcie w otchłań wpadłeś i ty. Słysząc tylko echo paskudnego śmiechu w swojej głowie. * * * * * Nazwanie tego przyjemną pobudką było by paskudnym kłamstwem. Byłeś zlany potem, zmęczony i obolały. Najgorsze jest to, że czułeś jak coś zaciska ci palce na gardle, ale gdy próbowałeś się ich pozbyć, nie było ich tam. Słońce powoli zaczęło wdzierać się do środka przez zabrudzone szyby motelu w którym się zatrzymałeś. Łóżko nie było najwygodniejsze, ale wciąż lepsze od ziemi. Było ciepło i sucho. No, gdybyś nie był spocony było by bardziej sucho, ale tak też było okej. Zwlekłeś się z łóżka z wyraźną niechęcią. Ale jak tak pomyśleć, dotarłeś do Magnolii, miasta w którym jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych gildii magów na świecie. Fairy Tail. Chociaż miała w swojej przeszłości kilka... dziwnych problemów (w tym bycie zdelegalizowaną), i tak była marzeniem dla wielu magów. Może tutaj by ci pomogli. Ale wpierw, musiałeś się przebrać. Wypadało by też coś zjeść. Podstawowymi rzeczami zająłeś się najpierw. Potem śniadanie, motel był bardziej czymś w rodzaju karczmy, bo na dole dało się zwyczajnie zjeść. To nie był absolutnie żaden problem. Po tych wszystkich, nic nie znaczących rzeczach, zabrałeś swój ekwipunek i ruszyłeś ulicami w kierunku budynku gildii. Poranne słońce zdążyło już wstać, ale wciąż było przed ósmą rano, ulice były stosunkowo puste, ale powoli z domów wychodzili ludzie, czy to w drodze do pracy, czy to do szkoły w przypadku tych młodszych. Wreszcie stanąłeś przed wielkimi drewnianymi drzwiami budynku gildii. Chociaż nazwanie ich drzwiami nie oddawało tej wielkości. To było bardziej jak brama zamku, wielkie drewniane wrota. Popchnąłeś je i przed twoimi oczami ukazało się główne pomieszczenie, wypełnione stołami, na przeciwległym końcu stał barn. W zasadzie całość wyglądała jak trochę większa tawerna. Z tym, że wnętrze było stosunkowo puste. Kilka osób przy tablicy ogłoszeń, jedna barmanka. Nie była to co prawda Mirajane Strauss (która teraz była już kobietą po czterdziestce), chociaż dziewczyna stojąca była do niej łudząco podobna. Zwróciła na ciebie swój wzrok ale się nie odezwała. Była oczywiście najlepszym źródłem informacji. Temu podszedłeś i zapytałeś o mistrza gildii. Kazała ci tylko poczekać i poszła gdzieś na zaplecze. Wróciła prawię po drugiej kobiety. Też była około czterdziestki, albo trochę starsza, brązowe włosy, z lekkim siwiejącym paskiem z boku, brązowe oczy. Ubrana elegancko. Przyjrzała się tobie uważnie. Dopiero po chwili rozpoznałeś w niej Cane Alberone. Mistrzynię Gildii. - Ty coś ode mnie chciałeś? - zapytała.
×
×
  • Create New...