Mephisto The Undying

Mistrz Gry
  • Zawartość

    10813
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

304 Wzorowa

O Mephisto The Undying

  • Ranga
    I'm Just A Hobo With A Shootgun
  • Urodziny 09/15/1998

Kontakt

  • Discord ID
    Danat The Not Eally E neeT#6182

Informacje profilowe

  • Płeć
    Steven Magnet
  • Miasto
    Kolonia Górnicza
  • Zainteresowania
    Bicie ludzi mieczem w grach :ddddddd
    Czasem też strzelanie do nich z pistoletu
    Albo
    Nie wiem
    Oo
    Przewodzenie Legionowo Stali Armageddonu w walce z fanami Dakka.
    I rpgi
    Takie papierowe
    fRuStRaTiOn Is GeTtInG bIgGeR
    BaNg BaNg BaNg
    PuLl My DeViL tRiGgEr!
  • Ulubiona postać
    Tree Hugger, Starlight Glimmer i Trixie
    Czyli hipis, komunistka i oszust :dddddddddddddd

Ostatnio na profilu byli

31000 wyświetleń profilu
  1. Percival zrobił kilka kroków w tył i spojrzał na rękę. Przeklęci nieumarli, wszędzie ich pełno. Pierwszym co Percival zrobił to ponownie otworzył swoją księgę i zaczął szukać jakiegoś zaklęcia, jednocześnie licząc na to, że może tym razem, nieumarły okaże się umieć rozmawiać. Fajnie było by kiedyś móc pogadać zamiast od razu strzelać do trupa.
  2. Cóż, nie był to pierwszy raz gdy coś takiego się wydarzyło. Ale na razie Percival zaczął od cieszenia się odzyskanym powietrzem, następnym razem nie użyje nic tak potężnego w takim celu. - Spokojnie! Wszystko jest w porządku! - zawołał Percival do nomada zaraz po wylądowaniu. Szybko sięgnął po swoją księgę i zadowolony z siebie podniósł się i rozmasował obolałe pośladki. No to co, był w wielkiej komnacie, było coś czarnego i zdawało się, że nie ma stąd wyjścia. Czyli oczywiście wyjście było. To był mimo wszystko mit, że budowano świątynie i krypty jako więzienia, bo po co komu coś takiego? Od tego były więzienia. Na razie kupiec wyjął czerwony kryształ z kieszeni i podszedł bliżej do prostopadłościanu aby go zbadać.
  3. Percival wyszedł z pomieszczenia i spojrzał w głąb przygotowując zaklęcie wiru, żeby rozwiać tą górę piachu. Zaraz po rzuceniu czaru, odsunął się też od wejścia, aby nie zranić samego siebie.
  4. Cóż, zostało ostatnie wyjście. Percival włożył dłoń do torby i wyjął swoją wierną księgę, pozostało mu teraz odnalezienie tylko odpowiedniego zaklęcia i rzucenie czaru który jakoś odkopie tą górę piachu, w ten czy inny sposób.
  5. - Tylko malowidła. Ale jeszcze chwila! - zawołał do przewodnika i schował kryształ do kieszeni. Podszedł za to ponownie do kupy piasku próbując ją odgrzebać, może coś przeoczył, bo to prawie niemożliwe, żeby nie było tu nic.
  6. Podobno niektórzy sprzedawcy potrafili sprzedać lód Frejlordczykowi. Percival sądził, że piach Shurimianinowi było by sprzedać trudniej, więc Percival nawet nie próbował. Wrócił za to do malowidła. Jeśli niebieski to magia to... włożył rękę do torby i wygrzebał szybko z niej czerwony kryształ który emanował magią i przybliżył go do niebieskiego malunku. Kto, wie, może nawet coś się wydarzy.
  7. Oczywiście, Percival preferował określenie Odważny Kupiec. W końcu niewielu kupców zdobywało swoje artefakty samemu. Ale to na razie nie istotne. Obserwując malowidła, Demacjanin uznał, że pora wyjąć swój niezawodny przewodnik i poszukać informacji o podobnych malowidłach, może była by to jakaś wskazówka od nośnie tego gdzie ma szukać. Szukając informacji, udał się też obok kupy piasku, szukając sposobu na obejście jej, sądząc, że tam też może się coś kryć.
  8. Nareszcie, to było to, dlaczego Percival tu przybył. Powód jego obecności w tym odległym kraju na innym kontynencie. Nawet zmęczenie przestało mu przeszkadzać. Gdy już dotarli, Percival zeskoczył z gada. Uśmiechnął się pod nosem oceniając stan ruin. - No, nadeszła pora na moją ulubioną część - stwierdził, bardziej do siebie niż do przewoźnika i ruszył do znajdującej się najbliżej niewielkiej krypty. Wątpił by było tam coś dużo wartego, ale wypadało chociaż zajrzeć.
  9. Starając się jakoś odciągnąć uwagę od faktu, że jego przewodnik zdawał się być bardzo niechętny do uspokojenia się, starał się czytać. Nie szło mu to jednak idealnie bo w zasadzie to, bardziej zastanawiało go, dlaczego istota się nie zbliżała. Jeśli grzechotka naprawdę ją przyciągała to w zasadzie teraz była w miejscu... o którym nawet Percival nie miał pojęcia. Jego torba była zdecydowanie cudownym przedmiotem o który dbał i nie odważył by się sprzedać. Była też równie przydatna co niezrozumiała. No ale nic, gdy już dotarł ranek, Percival wyjął swoją manierkę i wziął kilka łyków po czym przemył oczy. I tak napełni się wodą, więc mógł jej trochę zmarnować. - Na razie ta grzechotka i tak nie jest zbyt blisko, więc nawet jeśli ją przyciąga, to obecnie jesteśmy bezpieczni - stwierdził Percival.
  10. Cóż, zaklęcia które akurat odnalazł Percival nie należały do przydatnych w sytuacji gdyby coś go zaatakowało, ale całe szczęście, wnioskując po odgłosach, nie były mu akurat potrzebne, temu też po chwili wrócił na swoje poprzednie miejsce i usiadł na ziemi, odkładając torbę obok siebie i na razie tylko trzymając książkę w dłoni, wciąż mając założoną pelerynę. Na razie najwyraźniej pozostało mu jeszcze czekanie. W zasadzie to nie był pewien czy coś jeszcze się wydarzy.
  11. Dla Percivala mrok sojusznikiem nie był. Nie widział za to czy nie jest sojusznikiem dla tego co było źródłem dźwięku. Temu szybko włożył dłoń do torby i pomyślał o swej białej pelerynie. Wyjął ją i zarzucił na siebie ukrywając się dzięki jej magicznym właściwością. Drugą ręką otworzył książkę i zaczął szukać zaklęć zdolnych do powalenia jakiejś bestii.
  12. Ruchem głowy, Percival jeszcze zachęcił przewodnika aby ten wrzucił grzechotkę, do środka. Spojrzał jak wkładał rękę do środka ale nie zmartwiło go to. Nie bał się o towar. Ale pewnie dało się zauważyć, że torba była zbyt głęboka jak na swoje rozmiary. - To nie jest do końca prawda, nie jestem magiem, jestem handlarzem różnościami. Nie znam się na czarowaniu, znam się za to, na obsługiwaniu magicznych przedmiotów. Chociaż to dość zrozumiałe podejrzenie żeby sądzić, że Demacjanin powiązany z magią to szaleniec. Wielu zapewne jest szalonych po tym jak traktuje się ich jak bydło - wzruszył ramionami. - Nie muszę zatrzymywać tej grzechotki. Jeśli będziesz chciał, możesz ją potem zabrać. Po prostu, ta torba nie jest taką zwyczajną torbą i nawet jeśli zagrzechocze tam w środku, nie stanie się nic tutaj
  13. Percival przewrócił oczami. Mógł się domyślić, że to ze zjadaniem Xer'Sai było ściemą. - Wiem na co się piszę. Nie jest to pierwszy raz kiedy spotykam się z czymś co mogło by mnie pożreć - stwierdził. Potem spojrzał na grzechotkę trzymaną przez przewodnika. - Jeśli spróbujesz ją zniszczyć, ta pewnie zagrzechocze raz jeszcze. Mam inny pomysł - stwierdził i poszedł po swoją torbę a potem ją otworzył. - Wrzuć ją do środka.
  14. - Sugerujesz, że powinienem sprawdzić co tu przylezie? - zapytał go Percival podnosząc brew. - Mówiłeś wcześniej, że twój wierzchowiec Xer'Sai się nie boi. A teraz mówisz, że jeden Xer'sai to problem? - dodał drugie pytanie obracając się w kierunku swojego przewodnika a zaraz potem wracając wzrokiem na pustynię szukając kolejnych ruchów piasku. Na wypadek gdyby jednak coś zareagowało nawet bez grzechotki. Z tego też powodu nie zamknął jeszcze książki.
  15. Percival na razie wskazał na grzechotkę leżącą obok jego nogi dalej szukając ruchu w piasku. - Możesz ją wziąć. Jeśli jedyne co robi to przyciąga pustkę, nie sprzedam jej za zbyt okazałą cenę - stwierdził handlarz po czym schylił się, podniósł grzechotkę i wręczył ją przewodnikowi.