Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

Łzy Blue Skittle [tymczasowo zamknięta z powodu braku odpisów graczy]

Recommended Posts

Deszcz, wszędzie deszcz, mgła, nic nie widać, bieg... coś czaiło się tuż poza granicą widoczności, coś biegło. Budynek za budynkiem mijały niespokojnie. Wszystko wyblakło, Fire lubiła to miasto, a teraz zdawało się być takie złe. Takie okrutne. Pusto,  znikąd pomocy, co zrobić? Deszcz, mgła...

 

Pukanie do drzwi wyrwało Fire Heart z niespokojnego snu. Obudziła się w swoim wygodnym łóżku, w pokoju, który wynajmowała. Spojrzała na stary zegar ścienny. Wskazuwki nieomylnie wskazywały w pół do czwartej w nocy. Wakacje i odpoczynek po kolejnym ciężkim roku studiów nagle niespodziewanie zostały zakończone. To była trzecia noc po zakończeniu roku akademickiego. Klacz zaczęła się zastanawiać co się stało. Pośpiesznie zapaliła świeczkę, która oświetliła swym migocącym światłem, mały, ale przytulny pokoik. Wielkie lustro przy białym biurku odbijało z lekka ten blask. Okno było otwarte. Chłodne nocne powietrze, wdzierało się do środka. Klacz juz wiedziała dlaczego miała taki straszny sen, zauważyła, że gdy jest jej zimno tak się dzieję. Pośpiesznie wstała, spojrzała przez wizjer. Na chwilę odsunęła się aż ze zdziwieniem, ale po chwili otworzyła białe drzwi. Przed nimi stała miło wyglądająca pegazica, z uroczym zezem i bąbelkami na uroczym znaczku. Na głowie miała czapkę pocztową. Uśmiechnęła się bardzo przyjacielsko. Podniosła do góry swe kopyto i sprawdziła godzinę na zegarku. Fire Heart zauważyła, że był to stary nakręcany typ tego urządzenia, który najprawdopodobniej nie chodził już od dłuższego czasu, a przynajmniej od godziny 16:00, bo taka była na nim pokazana. Pegazica dała odpowiednie dokumenty do podpisania, oczywiście z godzina dostarczenia przesyłki jako 16:00 (co ciekawe wszystkie pozostałe 100 pozycji na tej stronie dokumentów także miały tą samą godzinę). Szara klacz wręczyła Fire list, po czym uśmiechnęła się i odeszła rzucając tylko "miłego dnia". Fire otworzyła kopertę, wyjęła wiadomość i zaczęła czytać. List był od jej przyjaciółki Blue Skittle.

 

Witaj. Piszę mało, bo ręka jeszcze mi drży od tego co się stało, powiedziałabym Ci to osobiście,

ale niestety nie mogę chwilowo opuścić komendy policji.

Proszę przyjdź do mnie jak tylko znajdziesz czas,

będę raczej nadal siedzieć na komendzie, ktoś zabił moją mamę...

 

Tu list się kończył i miał tylko pieczątkę poczty magicznej. Był to specjalny rodzaj drogich przesyłek, które magicznie pojawiały się w torbach listonoszy od razu po nadaniu, tak ,że docierały do adresatów w mniej niż pół godziny od nadania. Ten miał datę wysłania 3:20. 

 

 

       

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ktoś zabił moją mamę...

Ktoś zrobił CO? J-jak to...zabił? Przecież...ja widziałam się z jej mamą tydzień temu! Była taka radosna...zawsze pomagała mi zastępując moją mamę, która znajdowała się wiele kilometrów ode mnie. Chwiejnym krokiem pokłusowałam do łazienki żeby chociaż umyć pyszczek przed pójściem na komendę. Moja grzywa i ogon zawsze były potargane więc nawet nie pomyślałam o uczesaniu się. Kiedy skończyłam szybką poranną toaletę, narzuciłam na siebie skórzaną kurtkę i wybiegłam z budynku. Wydłużyłam krok by szybciej pokonywać odległość dzielącą mnie od przyjaciółki. Jedynym co teraz słyszałam było przyśpieszone bicie mojego serca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fire biegła przez ciche, pogrążone w śnie miasto. Wszystko wydawało się teraz takie przygnębiające, mroczne i smutne, ale Ona nawet się nad tym nie zastanawiała, wiedziała, że przyjaciółka Jej potrzebuje. W końcu po paru minutach wbiegła na główny plac, z którego skręciła w kierunku oddzielonej wojskowej strefy miasta. Tuż przed wejściem do niej znajdował się główny komisariat policji. Jego wysoka biała wieża ozdobiona srebrną odznaką ze słońcem zawsze napawała serce bezpieczeństwem, które panowało w tym mieście. Jednak dzisiaj to wszystko uległo zmianie. Jakiś kucyk umarł, nie zdarzyło się to w Canterlot już od bardzo dawna. Fire poruszyła wielkie żelazne drzwi do budynku, które bezszelestnie się otwarły. Wbiegła po schodach na górę, bo jak dowiedziałą się od dyżurnego policjanta w recepcji, właśnie tam przesiadywała Blue. Wbiegła do pierwszego pomieszczenia, z którego dobiegało światło. Był to dość obszerny pokoik, w którym siedziała skulona na krześle przyjaciółka Fire. Przy ustach miała filiżankę parującej herbaty, a na przeciwko stał jakiś komendant policji. Był to wysoki biały ogier w niebieskim mundurze i zadbaną błękitną grzywą. Odwrócił od razu wzrok od Blue i popatrzył na nowoprzybyłą klacz. Zanim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć Blue wstała i dosłownie rzuciła się na Fire szlochając głośno, herbata rozlała się na podłodze, gdy klacz tuliła się do swej przyjaciółki.

- Dlaczego, dlaczego to się stało...?- zadawała pytania nie wiadomo czy do Fire, czy do losu, czy morze rzucała je w powietrze, gdyż jej umysł nie dawał rady przyjąć tak nagłej i dotkliwej straty.    

Share this post


Link to post
Share on other sites

Objęłam klacz kopytkami i mocno przytuliłam do siebie. Z moich oczu także polały się łzy ale nie było ich tak dużo. Po dłuższej chwili odsunęłam przyjaciółkę od siebie żeby popatrzeć w jej oczy. Delikatnie otarłam kopytkiem łzy, które powoli spływały po jej blado niebieskim policzku. Jej oczy, zazwyczaj takie spokojne zamieniły się w dwie szklane kulki, z których woda lała się nieustannie. Nie mogłam nic powiedzieć, tak jakby ktoś zasznurował mi język. Starałam się posłać jej spokojne spojrzenie. Starałam się. Zamiast tego na mój pyszczek wypełzł smutny grymas natomiast oczy straciły wiele swojego dawnego blasku. Powoli wstałam i pomogłam wstać mojej niebieskiej przyjaciółce. Podeszłam do policjanta i zapytałam najspokojniej jak tylko mogłam: Kiedy będzie wiadomo kto i dlaczego to zrobił?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ciężko powiedzieć, mało na razie wiadomo o tej sprawie, wszystko jest bardzo tajemnicze. Moi podwładni przeszukują teraz pomieszczenie i dom, w którym ta klacz mieszkała i badają przyczynę śmierci, ale na chwilę obecną jeszcze nic nie wiemy.- powiedział zatroskany policjant, widać, że żal mu było Blue, która teraz już mniej płakała, pocieszona przez Fire, ale dalej ledwo trzymała się na nogach.

- Skoro Pani przybyła, ja udam się na miejsce zbrodni, żeby pomóc, zostawiam ją Pani opiece.- to mówiąc podniósł się i zaczął powoli wychodzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niech pan poczeka! - krzyknęłam za policjantem. Spojrzałam na Blue. Pocałowałam ją w czoło i cicho powiedziałam: Zostań tutaj. Wrócę po ciebie i zabiorę do domu - po tych słowach wstałam i dumnie podeszłam do ogiera po czym powiedziałam: Proszę mnie tam zabrać

Chwilę potem zorientowałam się do kogo mówię i skuliłam się i wyjąkałam: Proszę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ech to nie jest raczej najlepszy pomysł, a brała już kiedyś Pani udział w dochodzeniu czy czymś takim, bo nie mamy raczej w zwyczaju wpuszczać amatorów, ze względów bezpieczeństwa, jeśli ma Pni jakieś przeszkolenie to zapraszam ze mną ,ale bez tego, to chyba będę musiał odmówić, chyba, że będzie jakiś konkretny i ważny powód.- powiedział ogier bez urazy w głosie, najwyraźniej doceniał chęć pomocy przyjaciółce i dobru sprawy, ale wiedział także, że niedoświadczona osoba może wiele zepsuć niszcząc niechcący jakiś dowód.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem, byłam przy paru takich sprawach...tooo...możemy iść? - skłamałam. Nakłamałam policji. Już po mnie. Ze studiów mnie wyrzucą. Zginę. Mimo mojego zdenerwowania zachowałam swój kamienny wyraz twarzy. No może brew mi lekko drgała ale ten tik mogły rozpoznać tylko kucyki, które znały mnie jakiś czas. Spojrzałam w oczy ogierowi. Starałam się wyglądać na kucyka, któremu kłamstwo jest obce. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jeśli tak... to choć - powiedział krótko policjant i wyszedł. Fire podążała za nim przez mroczne ulice białego miasta. W końcu dotarli do obstawionego przez policje domu mamy Blue. Weszli do środka kamienicy, w której się ona znajdowała. Na piątym piętrze znajdowało się mieszkanie martwej klaczy. Fire znała je dobrze. Weszli do pokoju, w którym jeszcze ogień palił się w kominku, wszystkie meble wyglądały nad wyraz porządnie i zadbanie. Małe przytulne mieszkanko jednym słowem. Policja już pracowała, oglądała wszystko, tak samo jak ciało zmarłej. Przez otwarte okno, w pobliżu którego leżało ciało, wlatywało zimne nocne powietrze targając ogniem w kominku. Do policjanta i Fire podszedł inny funkcjonariusz.

- Witam, nie zanotowaliśmy żadnych śladów włamania, na pierwszy rzut oka też niczego nie brakuje, będzie trzeba przesłuchać rodzinę i okolicznych mieszkańców, czy czegoś nie widzieli, ale puki co chyba wygląda to na zwykłą śmierć, bez niczyjej pomocy. Co prawda córka mówiła, że to niemożliwe, bo klacz była zdrowa jak ryba i dopiero co po magicznych badaniach, ale różne rzeczy się dzieją, a poza tym...- tu urwał - a kto to szefie?

- To jest pewien kucyk, który może być nam pomocny, podobno ma przeszkolenie w badaniu sprawy i brał już udział w kilku takich. Ktoś jak Ona może się nam przydać, bo nie mamy doświadczenia z tajemniczymi zgonami, a zatem proszę się tu rozejrzeć panno Fire.- policjant lekko popchnął klacz w kierunku zwłok jeszcze niedawno żywej i pełnej wigoru miłej mamy swej najbliższej przjaciułki. Policjanci lekko się rozstąpili i zajęli się oglądaniem innych przedmiotów szukając śladów.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sym nie chcę nic mówić, ale powiem, w tej chwili zaingerowałaś znacząco w historię, an którą ja miałem kompletnie inną wizję i oile ja nie mam włądzy nad czynami gracza, tak gracz nie ma władzy nad światem i o ile staram się dostosowywać, to jednak zmiany, które wprowadziłaś są zbyt znacznie, zwłaszcza dla sesji kryminalnych. Nic się nie stało ,ale musimy cofnąć tą sytuację, bo zbytnio zaingerowałaś w fabułę, nie mówię, że nie można próbować od czasu do czasu, ale to niestety było zbyt przesadzone, ale pamiętaj wszystko jest ok i nic się nie stało.

 

Fire podeszłą do ciała, rzeczywiście było na pierwszy rzut oka pozbawione czegokolwiek. Ubrana w białą piżamę, martwa klacz wydawała się być całkowicie normalna, choć nieżywa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

(A więc - wybacz ^^')

C-co?- szepnęłam niemal niesłyszalnie. Miałam przebadać nieżywą matkę mojej przyjaciółki. I nakłamałam policji. Cudownie. Ze studiów wylecę na bank. Odpędziłam od siebie te myśli i zaczęłam oględziny ciała. Jako iż byłam studentką medycyny znałam się trochę na takich sprawach. Z lekkim obrzydzeniem obeszłam klacz dookoła szukając jakiejś plamki lub czegokolwiek innego co mogłoby chociaż w ćwierci wytłumaczyć powód śmierci starszej klaczy. Nagle zauważyłam jakieś pudełko na stoliku niedaleko okna. Podbiegłam do niego i odnalazłam w nim parę gumowych ochraniaczy na kopytka. Od razu wiedziałam, że przydadzą mi się i zgrabnie nasunęłam je na moje kopytka po czym wróciłam do klaczy. Usiadłam nachylając się nad jej ciałem. Zbliżyłam nosek do jej szyi i pociągnęłam nosem. No cóż...pachniała trupem. W końcu nie była, prawda? Przełknęłam ślinę i drżącym kopytkami zaczęłam dotykać brzucha, szyi, piersi i nóg by doszukać się jakiś złamać, guzków, wypukleń, czegokolwiek...

Edited by Symphony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fire jeździła kopytem po całym ciele już myślała, że rzeczywiście nic nie znalazła, gdy nagle na plecach od strony okna znalazła jakiś dziwny twardy punkt pod piżamą. Tkanina była lekko przerwana, klacz uchyliła ją i dostrzegła bardzo małą... strzałkę, do końca sama nie wiedziała co to jest. Na końcu miała lotki, a średnica wynosiła ok 4mm. była wbita w skórę, która lekko pobladła dookoła, co ciekawe to coś było prawie tego samego koloru ,co skóra matki Blue, nic dziwnego, że taki mały i jednolicie kolorowy przedmiot skrył się pod piżamą przed wzrokiem policjantów, przy do tej pory nieszczegółowych oględzinach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eeep!- wydałam z siebie cichy pisk i przewróciłam się na plecy. Po chwili leżenia z dziwnym wyrazem twarzy i podkurczonymi przednimi nogami, zakłopotana, wróciłam do pozycji siedzącej. Ponownie uchyliłam skrawek piżamy i przyjrzałam się wnikliwie strzykawce. Nie wyglądała jak normalna strzykawka. To nie mogła być normalna śmierć. Ktoś ją zabił. O cholera. Zerwałam się na nogi i szybkim truchtem podbiegłam do ogiera, który mnie tu przyprowadził i powiedziałam zdenerwowana:

To...to nie był normalny zgon. W jej ciele tkwi strzykawka...ale nie taka normalne strzykawka. Pewnie ominęliście ją bo jej kolor zlewa się z sierścią pani Skittle...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hmmm... zbadaj to Strar- zwrócił się do jednego z policjantów ich szef.

- Tak z ciekawości gdzie zdobyłaś doświadczenie panno Fire?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż...-powiedziałam zakłopotana i zarumieniłam się - To...to długa historia - po tych słowa rumieniec zniknął i wyprostowałam się

To długa historia - powtórzyłam surowo, patrząc na ogiera spokojnym wzrokiem. Nie może zauważyć, że skłamałam. Inaczej będzie po mnie. Koniec studiów, koniec imprez, koniec wszystkiego! I będę musiała wrócić do Vanhoover! Po moim trupie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle w sposób zupełnie niespodziewany do pokoju wkroczyła pewna klacz. Otworzyła łagodnie drzwi, zaczęła mówić coś w rodzaju, już jestem, ale urwała w połowie słowa i zaniemówiła. Wyglądała prawie zupełnie jak matka Blue, tylko grzywę miała lekko inaczej uczesaną. Fire nie mogła uwierzyć w to podobieństwo, miała wrażenie jakby przed nią stała prawdziwa i żywa Pani Skittle. Nowo przybyła klacz wyszeptała, rwącym się głosem:

-Cc c ccooo tu się stało?- po czym przednie kolana ugięły się pod nią i runęła lekko na ziemię z głuchym odgłosem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stałam jak słup soli i przerażona wpatrywałam się w klacz na podłodze. Drżały mi nogi. Przecież...Blue mówiła mi, że jej mama nie ma siostry albo brata. Potrząsnęłam głową żeby wrócić do rzeczywistości i podbiegłam do nieprzytomnej. Zmierzyłam jej puls i szybko obejrzałam by sprawdzić czy spadając nic sobie nie zrobiła. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po chwili klacz oprzytomniała i otworzyła oczy, wpatrywała się prosto w twarz Fire, głucho i ledwodosłyszalnie powtórzyła pytanie:

- Co tu się stało? Kto to zrobił?...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie, proszę pani - powiedziałam kojąco pochylając się nad twarzą starszej pani. Nie mogła tutaj zostać. Zerwałam się ze swojego miejsca i rzekłam do ogiera-policjanta: Trzeba ją zawieść do szpitala. Czy może to pan załatwić, proszę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dobrze, ma Pani rację, hej Speed zaprowadź Panią do naszej komendy, myślę, że szpital tutaj nie jest konieczny...- powiedział komendant, po czym zwrócił się do Fire.

- Myślę, że z racji na godzinę powinna Pani także odpocząć, proszę pójść już spać, Pani umiejętności mogą być przydatne, ale nic Pani nie zdziała, gdy oczy się będą kleić- to powiedziawszy uśmiechnął się nieznacznie - My się tym na razie zajmiemy.

 

PS

Na skypie masz wiadomość, a w niej pytanie, które jest dla mnie ważne przy następnym odpisie i mam nadzieję ,że mi odpowiesz :pinkie3:

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy sierżant powiedział o zmęczeniu, poczułam jak bardzo wykończona jestem. Lecz czy mogłam stąd już iść? Muszę jeszcze zgarnąć Blue z komisariatu...

Dziękuję,proszę pana- jeśli będzie panu potrzebna moja pomoc to...-rozejrzałam się krytycznie po pokoju i przeszukałam kieszenie mojej kurtki w celu znalezienia jakiejś kartki. Po chwili poszukiwań z kieszeni wypadł mi mały notesik i ołówek. Szybko zapisałam swój numer telefonu w notesiku i zębami wyrwałam kartkę po czym starałam się ją podać ogierowi, mówiąc przy okazji:

Tfo jewst mfój numfer tfelefonu

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dam znać, jak czegoś się dowiemy, pewnie pierwsze informacje już będą znane za kilka godzin.

 

Fire udała się do swojego domu, nurtowało ją skąd wzięła się i kim jest owa tajemnicza klacz, tak podobna do matki Blue. Jednak nie dała rady poświęcić się temu, gdyż w jej głowie buzowały inne myśli. Dotyczyły całego zajścia i smutku, cierpiała, bo lubiła matkę Blue, cierpiała, bo Blue cierpiała, wreszcie cierpiała, że doszło do zabójstwa. Był to szok, ogromny szok, od dawna nic takiego nie zdarzyło się w stolicy. Słońce zaczęło powoli pojawiać się za horyzontem.  Niebo i kolory wypełniały się pierwszą dzienną szarością, która niebawem przeszła w jasność. Canterlot rozbłysło bielą marmurów i połyskiem złota. Miasto powoli budziło się do życia. Jednak coś wisiało w powietrzu, zabójstwo sprawiało ,że Fire nie czuła się już bezpiecznie. Klacz zmęczona nocną eskapadą wsunęła się pod kołdrę i zasnęła.

 

Sny zawsze pomagają, dają to czego nie ma w rzeczywistości, aby kucyk mógł przetrwać ciężkie chwile. Tak było i tym razem. Fire przeżyła w swej jaźni jeden z miłych pikników, które urządzała wraz z Blue i jej matką, słońce świeciło, a one jadły pyszne kanapki ze stokrotką.

 

Kilka godzin później ze wspaniałego snu wytrącił Fire telefon. Jego głośny uciążliwy dzwonek nie dawał szansy na kontynuowanie nierzeczywistej przygody i skutecznie sprowadzał na ziemię. Fire podeszła i odebrała, usłyszała głos komendanta policji.

 

- Witam Panią, mamy już pierwsze wyniki z labolatorium chemicznego. Wiemy co spowodowało śmierć. Ten mały przedmiot, który wczoraj Pani zauważyła był strzykawką z trucizną, ale nie byle jaką. Z resztek, które tam pozostały stwierdziliśmy, że była to kryształowa woda. Jest to preparat, zawierający kamienie szlachetne o różnych właściwościach. Ten konkretny został wzmocniony purpurowym kwiatem. Jest to rzadki kryształ rosnący w Kryształowych Górach okalających Kryształowe Imperium. Jego sprzedaż jest zakazana w Equestrii, gdyż powoduje natychmiastowe zatrzymanie akcji serca. Dzieję się tak, przez magię krwi w nim zawartą. Pochłania on ją i czerpie z niej więcej mocy, w związku z czym jest wykorzystywany przez czarnoksiężników, co też oczywiście jest nielegalne. Gdy zbierze jej odpowiednio dużo to eksploduje, gdyż nie może jej utrzymać. Zgon następuje w wyniku serii mikroeksplozji i braku krwi, która jest natychmiastowo przerabiana w energię magiczną. Na dodatek metamorfoza następuje bardzo szybko, tak, że ofiara ma tylko parę sekund życia. To na razie tyle ma Pani może jakieś sugestie co do dalszych działań, albo jakieś pytania?    

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

UWAGA!!!

Sesja się zatrzymała z powodu długiego braku odpisów ze strony gracza. Aby nie zapychać sobie miejsca w zawartościach obserwowanych, przestaję śledzić ten temat. Gdyby gracz\e chciał\chcieli wznowić sesję, proszę o kontakt na PW

 

Wszystkiego dobrego, pozdrawiam :pinkie3:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...