kapi

Mistrz Gry
  • Zawartość

    904
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

390 Wzorowa

O kapi

  • Ranga
    Ten świrnięty MG :D

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Zainteresowania
    Wiara Chrześcijańska, Strategiczne gry bitewne, w szczególności stary LOTR (nie aktualny Hobbit), Ogniem i Mieczem, Flames of War, Warhammery, bractwo rycerskie, gry strategiczne ogólnie, RPG (zwłaszcza słowne)
  • Coś o sobie
    No cóż jestem jaki jestem i nic tego nie zmieni :) Kocham Boga i staram się, żyć zgodnie z przykazaniami. Praktycznie to zdanie okraśla wszystko. Chciałbym tu zaznaczyć, że moją sygnaturkę i Avatara zrobiła Symphony, której jestem bardzo za to wdzięczny :)
  • Ulubiona postać
    Pinkie Pie

Ostatnio na profilu byli

18157 wyświetleń profilu
  1. Chwilowo (b. długo) wszystko zawieszone bo nie mam czasu żeby robić cokolwiek, z czasu dla siebie nic mi prawie nie zostało, więc tym bardziej odpisywać nie mogę. PW jak zwykle sprawdzam i odpisuję szybko. Zobaczymy może w wakacje coś się uda wznowić.
  2. Dwa lata to w sumie i tak niezły wynik
  3. Cóż, kiedyś podobno człowiek się wdraża w nową rzeczywistość, jak się wdrożę, pewnie czas się pojawi, pytanie brzmi kiedy się wdrożę
  4. nie wierzę, odpisałeś, czy to możliwe, dum dum DUM Ja może kiedyś odpiszę, zbierałem się do tego kilka razy, ale nigdy nie było mi dane xD
  5. Ja na forum wchodzę, tylko teraz anatomia mnie zabija i średnio mogę robić coś poza komunikacją na PW, czy w tym wątku ale też się za Wami stęskniłem, co tam u Was?
  6. RED zanotował ogólne poruszenie w okół siebie po wypowiedzeniu zdania. Wiele istot organicznych spojrzało na niego. Następnie ten sam głos, co poprzednio odezwał się z głośników. - Eeeyyyy, witaj... jesteś w Ośrodku Badawczym Jej Królewskiej Mości Księżniczki Twilight w Ponyville, Blok T. Jeśli chodzi o to drugie pytanie, to chyba go nie rozumiem, nie wiem o czym mówisz... Z głośnika dobiegło lekkie zakłócenie, po czym odezwał się inny, damski głos. - Witaj hmmm wspaniała tajemnicza istoto. Czy Ty umiesz myśleć, kim jesteś, skąd się wziąłeś? (ojej, a jeśli to myśli, to jest takie wspaniałe Panie Chem, musimy wykonać więcej testów, a może uda mi się napisać pracę badawczą! To takie ekscytujące! ) Pozwól, że się przedstawię. Nazywam się Twilight Sparkle, jestem księżniczką przyjaźni. Gear Wheel obserwował uważnie kończynę. Wszystkie parametry były stabilne. Była całkowicie odcięta od zasilania i sterowania, utrzymywała się w spokoju. Głos samej księżniczki zdziwił go. Nigdy wcześniej nie słyszał Twilight. Nie sądził, że jest tak... mało władcza, a tak przyjacielska. W jej głosi słychać było otwartość, zaciekawienie, a wręcz fascynację. Przede wszystkim zaś podekscytowanie, które było tak naturalne, że aż kontrastowało z obrazem księżniczki, jaki ogrie wytworzył sobie w wyobraźni.
  7. IceSword wyszedł na ulice, zauważył jednak, że jego kompanka jakby zakrztusiła się dziwnym kurzem z piwnicy i upadła. Jej źrenice wirowały po obwodzie oczodołu. Wyraźnie czułą się źle. Na uliczce panowała cisza. Pożary w większości powygasały, jedynie od centrum miasta zbliżały się kłęby dymu. Gdzieniegdzie wśród nich przebłyskiwała krwawa łuna dogasających płomieni. Niebo zaczęło lekko szarzeć. Wszystkie odgłosy walki umilkły, jednak bitwa nie mogła się skończyć. Nikt nie tryumfował, na zamku dalej widniały flagi Changeli i Nightmare Moon. Powoli zbliżał się ranek, a z nim nadzieja na oprzytomnienie wojsk Królowej i co ważniejsze na wsparcie, które mogło przyjechać koleją. W prawdzie dworzec był zajęty, lecz posiłki mogły zatrzymać się poza miastem i otoczyć rebelię kręgiem. IceSword jednak dalej był w beznadziejnej sytuacji w najniższej dzielnicy Canterlot, która w całości została zajęta przez rebelię. Należało coś szybko wymyślić, aby nie zostać złapanym przez kolejne patrole oraz możliwie pomóc swoim, broniącym się w twierdzy.
  8. Straż przepchnęła się przez tłumy rannych i leczących i okrążyła Nicka. Sytuacja przestała być zabawna. Lekarz po tej wypowiedzi ponownie zmierzył wzrokiem szarego kuca. Nie zareagował na wzniesienie ramienia do uderzenia. - Cóż, dla jasności w takim razie z pewnością powiesz nam z której jednostki jesteś. Tylko proszę dokładnie, legitymuję Cię na podstawie rozporządzenia 4, więc odpowiedz formułą oficjalną. Wszyscy w okół spojrzeli na Nicka. Cztery kusze były wycelowane w niego, a lekarz stał wyniośle, czekając na odpowiedź. Żółta pielęgniarka zaś wydawała się spokojna i patrzyła z ufnością na szarego ogiera. Dakelin zaś walczyła z myślami. Otoczenie pociemniało jeszcze bardziej. Nocna Pani odezwała się znowu. - Podziwiam Twą lojalność, choć wiesz, że nie masz wyboru. Straciłaś go oddając się w posiadanie tamtej klaczy. Ja wyrwałam cię z jej mocy, ale nie zwróciłam ci możności decydowania. Uwolnij Nightmare Moon i odzyskaj duszę, to moja hojna propozycja. Radzę Ci dobrze nie rozgniewaj mnie. To nie jest teraz czas na sentymenty czy lojalność. Ja mam teraz pełnię władzy nad tobą i zrobię co chcę zgodnie albo wbrew twej woli. Od ciebie zależy czy chcesz mieć we mnie sprzymierzeńca czy przyczynę twej zguby. Głos Gwiezdnej Pani zaczął dudnić, a ziemia zaczęła się trząść w trakcie przemowy. Oczy zmieniły się w ostre szpary, emanujące światłem, jakby świdrującym całą Dakelin.
  9. Ogier lecący z Grey zauważył, że klaczy robi się słabo. - Przepraszam Panią najmocniej, ale Havock wyraźnie przyspieszyła. Będziemy musieli wlecieć w las. Maszyna wleciała w las, gałęzie zaczęły obijać się o kadłub. Night starał się trzymać balon ponad linią drzew. Maszyną zaczęło trząść. - Spokojnie, spokojnie, trzymaj się, maszyna jest dobra, nie rozpadnie się. Havock leciała między drzewami, omijając je. Las jednak stawał się gęsty i musiała zwolnić. W tym momencie usłyszała głos dobywający się ze ścigającego ją pojazdu. Magiczne głośniki zaczęły transmitować słowa Night'a. - Havock, witaj moja droga. Mamy zadanie eskortować Cię i pomagać w posłowaniu. Zatem wyleć z lasu i zwolnij od teraz lecimy razem. Ogier czekał odpowiedzi, tymczasem spojrzał na Grey i zapytał: - Jak tam, trzymasz się? Mówiąc to lekko podciągnął ster i maszyna lekko się uniosła.
  10. Oba kuce ruszyły, oddalając się od linii ognia. Kierowali się na południowy-zachód. Przedarli się przez krzaki na malutką polankę. Łuna małego pożaru dalej widniała między drzewami. Strzały i odgłosy walki oddalały się. Polanka była oddalona o 1,5 km od granicy obozu Equestrii. Nagle w radiu na szyfrowanym kanale, wśród szumów Mark zdołał usłyszeć jakieś słowa. - Oddział nowoprzybyłych odezwać się! Jeśli mnie słyszycie podajcie pozycję. Mówi podporucznik Sweet Orange. Ta sekwencja była ustawicznie powtarzana przez głos klaczy. Dodatkowo na mapie taktycznej Marka pojawiła się żółta zbliżająca się kropka, odwzorowująca położenie nadającej sygnał zbliżała się do polany idąc od północy. Poza tym kilka oddziałów nieprzyjaciela najwyraźniej zaczęło się wycofywać, odstępując od okrążonego obozu Equestrii.
  11. Kelnerka uśmiechnęła się na wzmiankę o reszcie, przyłożyła kopytko do podbródka, wyraźnie zastanawiając się. - Cóż jeśli szuka Pan pracy to najwięcej roboty jest przy naprawie tam, mostów i przywróceniu żeglugi po nawałnicy. Płacą tak sobie nie za dużo, nie za mało. Poza tym organizowane są jakieś grupy ochotników, które mają czegoś szukać po lasach. Najlepiej po pracę pójść do ratusza, albo budynku straży. Tam Panu coś znajdą... Czego Pan dokładnie szuka w takich okolicach jak nasza, jeśli nie jest Pan wędrownym robotnikiem, ale szuka Pan pracy? A jeszcze jedno, może Pan się popytać w stoczni albo u rybaków. Statki są odbudowywane, a poławiacze często potrzebują kogoś do stania przy sieciach. Nie znam się zresztą co oni tam konkretnie potrzebują. W czym jest Pan wyspecjalizowany, co Pan potrafi, bo jeśli gotować, to i u nas coś się znajdzie do roboty.
  12. Rozpoczynam sesję, życzę miłej zabawy Po Wielkim Zjeździe, który miał zakończyć się podpisaniem pokoju pomiędzy Imperium Gryfów, a Equestrią, w wyniku odmowy zawarcia ślubu pomiędzy Księżniczką Twilight Sparkle, a Imperatorem Gustawem VII doszło do wypowiedzenia wojny. Państwo kucyków zdjął strach, pojawiły się ugrupowania buntownicze, które siłą chciały doprowadzić do zawarcia związku małżeńskiego, aby ocalić pokój w Equestrii, jednak większość kucy rozumiała, że teraz jest już na to za późno. Przewaga technologiczna Gryfów była oczywista, tak jak i ich siła fizyczna. Jednak kuce nie były bezbronne. Ich potęga mogła ujawnić się w magii, której oponenci nie posiadali. Ostatnie lata poświęcone zostały jednak aby nadgonić różnicę technologiczną pomiędzy dwoma państwami. Zaowocowało to olbrzymim skokiem technologicznym w Equestrii, jednak niewystarczającym do wyrównania sił. Ucierpiały na tym nauki magiczne, które prawie nie rozwinęły się. Księżniczka Twilight czuła swą pośrednią odpowiedzialność za wywołanie wojny, więc to ona postanowiła wyrównać szanse. Podczas, gdy Celestia i Luna szykowały kraj do obrony, fioletowa klacz zebrała największych magów i inżynierów w Ponyville. Jej przyjaciółki ponoć też aktualnie przebywają w swoim mieście. Jednak świadomość społeczeństwa o tym co dzieje się w Ponyville jest minimalna, gdyż projekty są objęte tajemnicą. Gustaw VII ku zaskoczeniu wielu nie zaatakował Equestrii. Wiedząc o ścisłym sojuszu tego kraju z Kryształowym Imperium, wysłał swoje armie na północ. Księżniczka Mi Amore Cadenza nie dała się zaskoczyć, ale przytłoczona siłą uderzenia musiała cofnąć się do fortów i samej stolicy. Doniesienia mówią o szybkiej kapitulacji sił Kryształowego Imperuium. Equestrii ta chwila spokoju dała niezbędny czas do zebrania wojsk. Przypuszczono atak na państwo Gryfów. Armie pod wodzą Księżniczki Luny weszły na ponad 200 km w głąb linii granicznej. Jednak na tym ofensywa się zatrzymała. Linie zaopatrzenia niebezpiecznie się rozciągnęły i Pani Nocy zadecydowała o postoju, aby zabezpieczyć swoją pozycję. Księżniczka Celestia, kierująca oddziałami obronnymi w samej Equestrii stłumiła wszystkie powstania przeciw władzy monarszej i wysłała część swych sił na pomoc Cadence. Jednak tydzień po tym wydarzeniu padł jeden z potężnych fortów Szafirowy Kieł. Jego strata zagroziła atakiem z dwóch stron na stolicę Kryształowego Imperium. Sytuacja na północy stawała się co raz trudniejsza. Co gorsza Gryfom udało się przeprowadzić potężny desant swoich świeżych sił, o których najwyraźniej nie wiedział wywiad sojuszu kuców. Duża armia gryfów przerzucona morzem zajęła Manehattan, który poddał się prawie bez walki. Co gorsza zyskanie tego przyczółku w Equestrii dało Gryfom możliwość zaatakowania Staliongradu, który był głównym centrum zaopatrzeniowym dla wojsk kucyków. Księżniczka Celestia zebrała swoje uszczuplone siły i wyruszyła, aby powstrzymać inwazję od strony Manehattanu. Księżniczka Twilight wyłączyła radio, wychodząc z szyfrowanego kanału. Rozmawiała przed chwilą ze swoją byłą Nauczycielką. Wiedziała o wszystkich zagrożeniach, zaczynała się bać o los Equestrii, jej przyjaciół i wszystkich kucyków. Ciężar odpowiedzialności przygniatał ją. Obwiniała się, że odtrąciła propozycję Gustawa VII. Mimo pocieszeń swych przyjaciółek, czasami nie wiedziała co robić. Wiedziała więcej niż przeciętny kucyk, wiedziała o nowej broni Imperium Gryfów. O tarczach Antymagicznych, które były zdolne do powstrzymania prawie całego wysiłku, który przedsięwzięła tu w Ponyville, aby powstrzymać najeźdźców. Jednak wiedziała także, że cała Equestria na nią liczy, dlatego od kilku dni nie ustępowała w pracy, prawie nie spała czytając książki i zapisując nowe formuły potężnych zaklęć. Weszła do windy, która opuściła ją kilkadziesiąt pięter w dół. Przeprowadzała tradycyjne wizytacje poszczególnych oddziałów swego centrum badawczego. Najciekawszym miejscem dzisiaj był Blok T. Miał tam być przeprowadzony ważny eksperyment, którego księżniczka była ciekawa. Gear Wheel od kilku tygodni pracował w Bloku T. Został zabrany ze swojego starego stanowiska i przetransportowany wraz z innymi naukowcami do Ponyville. Od wielu dni badał wraz z innymi cybernetykami i robotykami pewne tajemnicze znalezisko, wydobyte z jaskiń pod pałacem. Był to pewien rodzaj robota, wyposażonego w niezrozumiałą technologię. Jego możliwości bojowe nie były znane. Uzbrojenie wyglądało futurystycznie, jednak nie znaleziono sposobu na jego uruchomienie. W jaskini znajdowano systematycznie nowe dziwne robotyczne konstrukcje, które przekraczały pojmowanie nawet najwybitniejszych naukowców. W końcu zarząd Bloku T zadecydował, że należy dostarczyć pewną dawkę energii do znalezionego robota. Wstępne analizy wykazały, że mechanizm pod takim bodźcem może się uruchomić. Zarządzono więc przygotowania, które trwały pięć dni. Podczas nich Gear nie miał za dużo do roboty, gdyż głównym warunkiem zakończenia procesu był magiczny rytuał, który przygotowali magowie. W tym czasie kuc wraz z innymi inżynierami badał części robota. W końcu naszedł czas na rozpoczęcie próby. Na środku hangaru, na okrągłym kamiennym podeście ustawiono fragment korpusu robota wraz z głową. W okół niego na ziemi świeciły się liczne magiczne runy w różnych kolorach. Cały personel został umieszczony w bunkrach badawczych z pancernych szyb. W głównej kabinie testowej, gdzie na monitorach pokazywane były wszystkie znane parametry znajdował się główny sztab inżynierów i magów nadzorujących proces. Gear został przydzielony do oddziału, który pilnował jedną z części rozmontowanej ręki robota. Każdy z takich fragmentów został umieszczony oddzielnie w magicznych pojemnikach i zabezpieczony ochroną złożoną z inżynierów i maga. W końcu na miejsce przybyła sama Księżniczka Twilight. Była ubrana w długi biały fartuch, na głowie widniały specjalne google badawcze, świecące się magicznym rdzeniem wspomagającym, jednym z nowych wynalazków odkrytych w tym centrum badawczym. Klacz założyła swe okulary, które zaczęły świecić na fioletowo. - Możemy zaczynać Panie Chem. Uwaga, rozpoczynamy transfer mocy. XL-42.... wznawianie działań systemów UWAGA brak połączenia z modułami od 12C do DDS3 oraz od U0 do PXO4 wznawianie funkcjonowania dostępnych sensorów reaktywacja zakończona pomyślnie RED zaczął odbierać sygnały z otoczenia. Zauważył, że leży na kamiennym podeście. Jego głowa opuściła się tak, aby zobaczył swój tułów. Nie miał rąk i nóg, a także kilku fragmentów korpusu. Nie widział przy sobie także żadnej broni. Niektóre urządzenia lokalizacyjne zostały odczepione, bądź były niepełne. Te, które pozostały w większości były zakłócane przez nieznane fale, wydobywające się ze świecących na ziemi symbolów. Po szybkiej analizie okazało się, że jedynymi z niezakłóconych zmysłów pozostają wzrok i słuch. Test korzystania z urządzenia dźwiękowego zakończył się powodzeniem. RED zarejestrował 16 form życia organicznego, które obserwują go z różnych stron. Najprawdopodobniej najważniejsze znajdują się w centrum wbudowanym w ścianę skalną 4,63821m nad jego poziomem przebywania. Geth spojrzał w około siebie. Poza znakami dochodziło do niego kilka prymitywnych kabli, które najwyraźniej dostarczyły mu energii do wybudzenia. Jednak nie była to jej forma, do której przywykł, ta była mniej wydajna, a część z niej trudna do zidentyfikowania i potencjalnie niebezpieczna, gdyż bardzo zmienna. RED usłyszał w głośniku głos. Mówiący znajdował się w centrum dowodzenia był dziwnym zwierzęciopodobnym stworzeniem o przeważającym niebieskim kolorze. - Wszystko idzie zgodnie z planem. Obserwujemy pracę urządzenia, rozpocząć zbieranie danych. W tym momencie RED poczuł jak owa dziwna forma energii, która znalazła się w nim zaczyna się przemieniać. Zaobserwował również zapalanie świateł na czołach niektórych istot, które patrzyły na niego.
  13. Po spakowaniu wszystkiego i zarzuceniu juków Small był gotów do drogi. Wybiegli z pomieszczenia. Galopowali długimi korytarzami. Asystentka prowadziła, za co ogier był wdzięczny, gdyż prawie nie ruszał się z biura. Najprawdopodobniej zatem zgubiłby się szybko i zamiast uciec, wpadłby na wroga. Skręciwszy w boczny korytarz ujrzeli schody w górę. Klacz szybko ruszyła, pochodnie rzucały długie cienie na ścianach. Słychać było szybkie oddechy pary kuców. Wypadki na kolejny korytarz. Był prosty i brakowało w nim mebli. Nieliczne drzwi prowadziły do magazynów, w których Small nigdy nie był. Ruszyli dalej. Nie oglądając się dobiegli do końca i skręcili w prawo. W tym momencie klacz przewróciła się. Small podał jej kopyto, żeby wstała i w tym momencie zauważył strażnika, który leżał na podłodze. Jego oczy były zamknięte. Wydawał się nie oddychać. Asystentka z ledwością powstrzymała krzyk. Kucyk wydawał się młody, miał mundur szeregowego strażnika. Został ograbiony z całego wyposażenia. Jego położone na wznak ciało przerażało. Klacz zaczęła się trząść. - Co za potwory - wyszeptała zduszonym głosem. - Ale to znaczy, że już tu byli, mam nadzieję, że nie zajęli sterowca. Wtem usłyszeli, że coś idzie w korytarzu, który przemierzyli przed chwilą. Klacz zaczęła się rozglądać za kryjówką. Cicho i szybko podbiegła do drzwi i nacisnęła klamkę. Wciągnęła wręcz za sobą Smalla. Znaleźli się w obszernym pokoju za ścianą ułożoną z drewnianych skrzyń. Obok nich znajdowała się przerwa w stosie, którą można było przejść do dalszej części pokoju, najwyraźniej pełniącego funkcję magazynu. Światło było słabe, bijące od środka pomieszczenia. W jego poblasku Small dostrzegł kilka cieni. Coś upadło z głuchym jękiem na ziemię. Ogier spojrzał na klacz, w jej oczach widniało czytelne przerażenie. Rozglądała się bezwiednie na boki. Cienie przemieszczały się wyraźnie od środka magazynu w jego dalszą część.
  14. Saladin podszedł do kelnerki, skomentował jedzenie, po czym sięgnął do sakiewki dobywając kilka monet. Sam się zdumiał ile ma przy sobie pieniędzy. Nie była to w prawdzie fortuna godna księcia, ale też nie zmuszała do wstydu, czy żebru. Kelnerka skrzywiła się na wzmiankę o pieprzu i lekko fuknęła, już chciała coś powiedzieć, kiedy Saladin zadał pytanie. Zamiast wydać resztę, wstrzymała ruch ręki, a za to otworzyła usta: - W mieście jest kilku kowali. Najlepszy nazywa się Black Iron. Ma swój zakład w bocznej alejce na "Dębowej". To niedaleko rynku głównego. Choć teraz wszyscy w mieście są raczej zajęci naprawami po sztormie. Potrzeba tu gwoździ i narzędzi. Pan handluje, czy potrzebuje nowych podków? W oczach kelnerki Saladin dostrzegł błysk ciekawości.
  15. - Świetnie, również się cieszę cieszę. Teraz jeśli Pani pozwoli ze mną. Ogier wstał i pewnym krokiem udał się na zewnątrz. Natępnie wszedł z klaczą do sąsiedniego budynku i poprowadził ją schodami na szczyt budynku. Otworzył strych. Weszli po drabinie, następnie przecisnęli się przez okienko i wyszli na dach. - Przepraszam, ze ciągam panienkę po pajęczynach, ale taką już mam niewdzięczną pracę. Oczom Grey ukazał się mały, dziwny pojazd. Wyglądał jak latający rydwan, jaki wykorzystywały księżniczki w oficjalnych wizytach. Jednak za siedzeniami posiadał dużą, wyprofilowaną skrzynię. Z otworów wyżłobionych w jej ścianach emanowała jasnobłękitna poświata. Nad rydwanem zamontowany był duży, podłużny, przezroczysty balon, podobny do tych wykorzystywanych w sterowcach. Po bokach i z tyłu kręciły się powoli duże śmigła. Wszystko pomalowano na niebiesko. - To nasz środek transportu. Znajdziemy koleżankę panny. Tu ogier uśmiechnął się i pomógł wsiąść klaczy do rydwanu, uchylając dużą półokrągłą szybę. Sam obszedł pojazd z drugiej strony i sam wsiadł. Przekręcił kilka pokręteł na panelu sterowania. Coś z tyłu zaczęło wydawać magnetyczne dźwięki i mocniej świecić. Maszyna zaczęła się powoli wznosić. Ogier przestawił srebrną dźwignię, śmigła poczęły wirować co raz szybciej. Pojazd zaczął nabierać prędkości. - Tą maszyną, choć pewnie na to nie wygląda można doścignąć nawet najszybsze pegazy, więc powinniśmy dotrzymać lotu naszej emisariuszce. Early systematycznie pchał srebrną dźwignię w przód, co powodowało stabilne przyśpieszenie pojazdu. W końcu, gdy mury stolicy oddaliły się, a cały Canterlot został za nimi, ogier wyjął ze schowka jakiś długi, wydrążony w środku kawałek drewna i zaczął oglądać nieboskłon. Brwi podniosły mu ię z zadowolenia. - No mamy ją. Pojazd znów przyspieszył, tak że Grey została wepchnięta w miękkie siedzenie. Nie mogła uwierzyć, że leci tak wysoko. Cały krajobraz był stąd inny. Wielkie drogi pomiędzy miastami stawały się zarysowaniami na połaciach pół uprawnych i lasów. Raz cały widok został przesłonięty chmurą, w którą wlecieli. Po pół godzinie lotu Grey zaczęła dostrzegać punkt, lecący przed nimi. Zbliżali się do niego, a on zaczynał wyglądać co raz bardziej jak pegaz. Havock usłyszała jakiś dziwny szum za sobą. Odwróciła głowę, zmęczona długim lotem i ujrzała dziwny pojazd emanujący błękitem, który zbliżał się do niej. Przyjrzała się mu i dostrzegła że w środku obok jakiegoś nieznanego ogiera siedzi Grey. Zdawała się być radosna i z zapartym tchem obserwowała krajobrazy.