Stormy Mood

Brony
  • Zawartość

    124
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

104 Świetna (Great and Powerful Reputation)

7 obserwujących

O Stormy Mood

Kontakt

  • Strona www
    https://www.deviantart.com/notsowhiteworld
  • Discord ID
    Dandi#5543

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Zainteresowania
    Rysowanie, książki, zwierzątka, roślinki etc
  • Ulubiona postać
    MLP: Rainbow Dash, Fluttershy, Spitfire, Night Glider, Fleetfoot
    EQG: Sunset Shimmer, Gloriosa Daisy, Indigo Zap
  1. Szarawy kucyk powoli sączy herbatkę, siedząc przy stoliku. Przybył tu już wcześniej, aby dobrze się przygotować. Lubił mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Audycja niedługo się rozpocznie. Spojrzał przez okno, w kierunku nadchodzących kucyków. Dobrze że już są. Szkoda tylko że nie mógł użyć studia plenerowego, ale pogoda nie sprzyjała, a tu też było wygodnie. Dzisiejszymi gośćmi w radiu Houndsmoor FM, będą dwie przyjaciółki. Trochę obawiał się, zanim je tu zaprosił, bo co jeśli nikt nie zadzwoni z pytaniem? Musiał odrzucić jednak te obawy na bok. Przywitał się z obiema klaczami, po czym nie tracąc czasu wyjaśnił im na czym będzie polegać ich dzisiejsze zadanie. Wyjątkowo, nadają nie tylko na terenie miasteczka, ale i przez magiczne połączenie ze zupełnie innym światem. Sam jeszcze nie do końca rozumiał tych wszystkich dziwnych określeń, jakie mieli w zwyczaju wypowiadać jego rozmówcy z fandomowej strony łącza. Bo chociażby czym jest internet... W końcu jednak mogli zacząć. Szanowni Mieszkańcy, Szanowni Goście, minęło południe. W radiu Houndsmoor FM wita was Vocea Poporului. W studiu goszczą Golden Mile oraz Seabreeze, a przed nami pierwsza w historii naszej stacji audycja nadawana przez łącze magiczne. Prowadzący przedstawił obie przyjaciółki i pozwolił im się przywitać z gośćmi, po czym rozpoczęli rozmowę, w oczekiwaniu na melodyjny dzwonek telefonu. Czy będzie to pytanie od kucyka z Houndsmoor, czy też wręcz przeciwnie, od kogoś z zewnątrz? Prawdę mówiąc, prowadzący liczył na to że więcej będzie tych drugich połączeń. FAQ Zapytajki Czas akcji Każda moja OC ma jakąś historię, a część z nich była już wspominana na forum. Mam tendencje do wymyślania dużej ilości historyjek, których nie zapisuję z braku czasu lub motywacji, a więc aby ujednolicić temat, przyjmuję że jest to okres po zamieszkaniu postaci w wiosce (czasowym lub stałym), oraz po zorganizowaniu grupy lotniczej "Smoke Dancers". W ten sposób wszystkie ważniejsze postacie będą miały pełne prawo wpaść na którąś z następnych "Audycji". Niestety nie posiadam głównego tematu, jednak w zastępstwie za to będę umieszczać refki aktualnie odpowiadających ocków w spoilerze. Audycja I W tej turze pytań odpowiadać będą OC: Golden Mile, oraz Seabreeze. Golden już można było nieco poobserwować w kawiarni, jednak w czasie fabularnym w którym umieszczam audycję tamte wydarzenia należą już do jej przeszłości. Golden Mile: Seabreeze:
  2. Witam ponownie Starlight, Victoria, dziękuję za opinię i rady Dobrze wiedzieć nad czym pracować Trochę mnie tu nie było, bo ostatnio miałam ciut mniej czasu na rysowanie. Studia takie są. W każdym razie, jako że złapałam chwilkę, wzięłam sobie szkic z kiedyś i spróbowałam go przerobić na wersję digitalową. Tak powstała kolejna refka do kolekcji (i spodobały mi się takie ramki z tekstem). Trudno mi powiedzieć z kiedy pochodził sam szkic który był bazą, ale narysowałam to przed eventem w którymś z zeszytów, najpewniej na wykładzie. Oczywiście trochę to poprawiłam... Poza tym, pytanko, czy lepiej jest wyróżniać "tytuły" w tej ramce innym kolorem (patrz spoiler), czy ładniej jest jednak jednokolorowo tak, jak to było na arcie z Golden? Postać to moja ocka, Seabreeze. Poza tym, w poprzednim poście napisałam że poszukam tego pierwszego refko-podobnego rysunku i znalazłam. Co prawda wisi już od pewnego czasu na deviantarcie, ale skoro już o nim wcześniej wspomniałam... Więc, dla porównania, obrazek który według według tego co mam zapisane na laptopie, powstał 9 października. Także ten.. Nie bierzcie go jako mój aktualny poziom kucykorysowania, to raczej taka ciekawostka.
  3. Tak c: Czy uznajesz wyższość światełek choinkowych nad łańcuchami i bombkami?
  4. Bitwa userów nie odbędzie się, jeśli twoje zgłoszenie pozostanie samotne. Wzywam więc Sztorm i Huragan, aby stanęły obok mnie i wsparły mnie w tej wojnie Zapisuję się też
  5. Kącik pyszczka Golden uniósł się lekko w wyrazie drwiny. Och te kuce... Naiwne jak zawsze. Zarówno właścicielka, która przeteleportowała się i stanęła obok nich, jak i tamten podmieniec nie byli świadomi że właściwie przed chwilą ochroniła ich nędzne zady. Mogła wraz z Radnym odejść, zostawić tawernę na pastwę maga krwi i szaleńczych pomysłów Magimercjusza. A teraz, zdaje się ten kuc zaczynał myśleć rozsądniej. Czyż to nie dobrze się składa, droga czarodziejko? A może jednak wolisz poprzedni stan rzeczy? Wraz z jej pojawieniem się, skorpion uniósł zaodwłok, układając go w kształt sugerujący że zaraz mógłby użyć swojej broni. Tego jednak nie zrobił. -Ależ przecież nie pojedynkujemy się. - Golden uśmiechnęła się, rejestrując kątem to, co zrobiło zwierzę. Miała nadzieję że właścicielka zbytnio nie rozdrażni zwierzątka i nie będzie się go chciała na przykład pozbyć. To zaskutkowałoby jego natychmiastową reakcją... Szkoda by było tak dobrej okazji do rozwiązania tej sytuacji. -Sama zresztą widzisz, to wyłącznie rozmowa. - powoli wyjęła z kopytka Magiego owy nóż który trzymał i odłożyła go na blat za sobą. -Sądzę że Pan, Panie Magimercjuszu chce powiedzieć to samo. Wszak, jak by to pan ujął w znajomym panu języku, volenti non fit iniuria. Jej wzrok cały czas tkwił w jednym miejscu, wpatrywała się w jego oczy. Doskonale mógł odczytać w tym spojrzeniu to, że sprzeciwienie się temu będzie niosło jadowite konsekwencje. Och, ależ ona to uwielbiała. Doskonale pamiętała wzrok pewnej klaczy sprzed kilku lat. W tym przypadku różnica jednak była taka, że Magimercjusz nie okazywał tych samych obaw co ona. Był poziom wyżej, przez swoje szaleństwo, co w gruncie rzeczy jej się podobało. -W Pańskich słowach tkwi dużo prawdy. Wiele się mówi o Pańskim rodzie w... "pewnym środowisku". Wzmianka o tym była dla niej tak naturalna, na ile naturalna może w ogóle być rozmowa w takiej sytuacji. Wyważone, starannie dobrane słowa pozostawiały jednak pewne niedomówienia, których nie miała zamiaru doprecyzowywać. -Sądzę że nie będą chcieli "rozgłosu". Uśmiechnęła się mówiąc to, zaraz potem jednak jej uśmiech znikł, przywracając na pyszczek wyraz chłodnej stanowczości. Usłyszała słowa klaczy, która próbowała coś tu zdziałać. -Rada jestem że chce Pan współpracować. Zobaczmy więc na ile Corkus Pana usłucha. Postanowiła wykorzystać powstałą przypadkiem sytuację. -Każe mu Pan teraz zdjąć zaklęcie z tego kuca. Z tej sytuacji były dwa wyjście i w oczach Golden oba były w pewien sposób korzystne. W tym czasie, jednorożec utrzymujący barierę przyglądał się sytuacji. Zaklęcie w żadnym wypadku nie traciło na mocy. Obserwował, mając na oku przede wszystkich Corcusa, który był tu zdecydowanie niepożądanym gościem. Nie odezwał się do dyskutujących przy ladzie Golden i Magimercjusza, ani nie ingerował w to co pegaz czyniła, nie taka była jego rola tutaj. Zamiast tego, nadal utrzymując zaklęcie bariery uplótł drugie, niewidoczne przez to że jego róg i tak już świecił, utrzymując to jedno nad nimi. Chciał skontaktować się z pomocą magii ze stojącą pod niebieską osłonką czarodziejką. Właścicielka na pewno wyczuła przekaz i tylko jej decyzją było czy chce go odebrać i czy zechce odpowiedzieć, wysyłając podobny. Magia Krwi to niezwykle potężna dziedzina, ale można spróbować ją przełamać. Nie zrobię tego jednak sam. Oczywiście jednorożec mógłby spróbować, być może i by się to udało - jako członek Rady dysponował potężną mocą, ale Corcus także był silny magią. Lecz najpierw kuce na powrót powinny dostać się pod osłonę. Niebezpieczne jest używanie tak silnych zaklęć przy postronnych. Jego magiczny głos był spokojny i opanowany. Nieco aż nazbyt jak na tę sytuację, ale cóż poradzić. Rada wiele w życiu widziała...
  6. Zbliża się czas świąt, a czas świąt to czas kiedy wszędzie słychać kolędy. Dlaczego by więc nie tu? Wydaje mi się że dział Octavii (i Vinyl) to bardzo odpowiednie do tego miejsce. Moją propozycją jest stworzenie tematu, gdzie można by podzielić się ze sobą różnymi mniej (lub bardziej) znanymi kolędami regionalnymi. Bardzo chętnie poznałabym trochę waszych tradycji, chociażby.. Co śpiewa się na Śląsku? Nigdy jeszcze nie miałam okazji słyszeć kolędy w tamtejszej gwarze. A na Pomorzu? Jest tyle różnych regionów w Polsce, na pewno mają one swoje własne kolędy, pastorałki, czy innego rodzaju utwory świąteczne. Ba, może ktoś z Was mieszka poza granicą i mógłby podzielić się melodiami z tamtejszych świąt? Nie wiem jak przyjąłby się ten temat, ale moim zdaniem warto spróbować a może nawet skłoniłoby to kogoś do poszukania takich właśnie świątecznych utworów ze swojego terenu?
  7. Magimercjusz odkrył swoje karty. Zrobił to jako pierwszy i choć faktycznie nie spodziewała się takiego obrotu spraw, w pewnym sensie była na to przygotowana. Prędzej czy później musiał ją zaatakować. Prowokacja odniosła pożądany skutek, choć ten nieco przerósł oczekiwania złotogrzywej. Golden skrzywiła się lekko, a na jej obliczu pojawił się wyraz chłodu. -A więc tak chcesz grać.... Uniosła nieco skrzydło, kładąc końcówkę piórek na podbródku szlachcica. W przeciwieństwie do tego co on robił, to był delikatny, subtelny gest. -Wciąż nie dorastasz mi do pięt ogierku. Uśmiechnęła się, ukazując mu te kiełki które chciał zobaczyć. I w tym samym momencie zadziały się dwie rzeczy. Jednorożec, do tej pory czytający spokojnie gazetę wstał, odkładając ją na stolik. Jego róg zabłyszczał a złota Magia rozbłysła wokół i wraz z silną falą energii przelała się przez kawiarnię, odrzucając jakieś trzy przypadkowe kucyki w kierunku ścian. Magia utworzyła złotą (był to jednak ten sam odcień złota, który figurował na grzywie Golden), świetlistą kopułę, okrywającą Golden, Magimercjusza który stał obok niej, oraz samego właściciela magii, a także barmana który akurat był dość blisko i którego przez obecność lady nie odsunęła magiczna energia. Corcus, który teleportował się do rogu budynku znalazł się poza barierą. Co za pech... Trzeba było zjawić się na środku - stworzenie osłony wymagałoby wtedy nieco więcej od maga. Gdzieniegdzie na powierzchni bariery figurowały nieznane tu nikomu runy. Tajne pismo Rady, które odszyfrować mógł jedynie ten jeden jednorożec. Teraz można było dostrzec też jego znaczek - również runę. Drugi obecny tu jednorożec, Mag Krwi mógł wyraźnie wyczuć że ma doczynienia z potężnym czarodziejem. Zamysłem bariery było odgrodzenie stojących wewnątrz kucy od nieczystego rodzaju czarów jakimi władał. W tym samym czasie Golden uśmiechnęła się, jakby nie zwracając w ogóle uwagi na otoczenie, a Magimercjusz mógł poczuć dziwne, niecodzienne uczucie. Z drugiej, niewidocznej z jego perspektywy strony skrzydła, które przyłożyła mu do podbródka, na szyję przeszło mu jakieś stworzenie. Nieprzyjemny dotyk zwierzątka bardzo szybko przeniósł się na kark, usadawiając się z wygodnym miejscu z którego trudno będzie go strącić. -Nie radzę się poruszać, drogi Magimercjuszu. Ten gatunek jest bardzo drażliwy. a przy tym niezwykle terytorialny. Może zabrzmi to trochę specyficznie, ale tak się składa że jako swoje terytorium, wybrał mnie.. Pamiętacie ten moment, kiedy okryła na chwilę skrzydłem sakiewkę? To właśnie wtedy małe zwierzątko wyszło z woreczka i ulokowało się na ciele swojej właścicielki. Uśmiechnęła się, końcówką drugiego skrzydła poooooooowoooooli odsuwając nóż od swojej szyi. Karta się odwróciła. Co na to powiesz, drogi Szlachcicu? -Jego jad jest niezwykle silny. Należy do mnie i mi nie zagrozi, ale jeden mój rozkaz i... Zmarszczyła brwi, wpatrując się z chłodem i satysfakcją w oczy kuca ziemskiego. Jednorożec stojący po jej stronie również nie był zagrożony przez skorpiona. Bo właśnie tym było owe tajemnicze zwierzątko. Pochodzącym z dalekich "egzotycznych" stron małym, ale bardzo niebezpiecznym skorpionem.
  8. Witam witam Jak zwykle jak coś robię, to na ostatnią chwilę, więc i tym razem tak się to ułożyło, ale na szczęście zdążyłam. Zaklęcie które wysyłam przez kucykowego posłańca do Twillight to: Krąg Światła W konkursie była dozwolona forma opowiadania, więc z niej skorzystałam. Z jaką skutecznością? No zobaczymy.. Bardzo bardzo dawno nie pisałam czegoś dłuższego, można powiedzieć że już mam jeden sukcesik - udało mi się to skończyć i oddać na czas. Z niecierpliwością czekam na wyniki i teraz nareszcie (!) będę mogła sobie przeczytać poprzednie zaklęcia - bo wcześniej tego nie robiłam żeby to jakoś nie wpłynęło na moje.
  9. Golden obserwowała rozwój sytuacji z rosnącym zadowoleniem. Czuła że to będzie ciekawe. Powiodła spojrzeniem za odchodzącą Octavią, po czym wstała od stolika i skierowała się ku ladzie baru. Wprawny obserwator mógł zauważyć że herbata w jej filiżance jeszcze się skończyła. Jednak była zimna, a ona, gwiazda błyszcząca wzród kucyków nie będzie piła zimnej herbaty. Chciała więc zwyczajnie zamówić drugą. Rzecz jasna, mogłaby znowu zwabić kogoś z obsługi nieziemsko pięknym uśmiechem, ale jak tu nie odpuścić sobie tak dobrej okazji do pewnej małej uszczypliwości? Przechodząc obok Magimercjusza uśmiechnęła się do niego. Tym razem nie chłodno. Tym razem w wyrazie jej pyszczka odczytać można było to, że drwi sobie z niego. -Zdaje się, przegrywasz z nim. - skomentowała cicho. Zadbała o to aby tylko ona i szlachcic mogli to usłyszeć. Postronni i tak na pewno wiedzieli swoje, nie potrzeba było im jej komentarza. Dotarła do lady i zamówiła herbatę z zamiarem powrotu za moment do swojego stolika. Najpierw jednak spojrzała w kierunku Magimercjusza, ciekawa co zrobi ogier. Miała też drobną sprawę do właścicielki lokalu, jednak wpierw należało obserwować ciekawsze rzeczy.
  10. Golden uważnie prześledziła poczynanie Magimercjusza. Coś szepnął ochronie, co ewidentnie tyczyło się jej. "Ciesz się póki jeszcze możesz" pomyślała sobie, obserwując dalszy rozwój sytuacji. Przeczesała włosy, piórkiem zakładając jeden z kosmyków za ucho, poprawiając uczesanie. Jednorożec przy stoliku pociągnął łyk ze stojącej obok niego filiżanki z chłodną już herbatą, po czym przewrócił stronę trzymanej gazety. Z chłodem, ale i rosnącym zaciekawieniem słuchała dość głośnej rozmowy. Tajemniczy gość jednak do niej nie podszedł, nie miała więc innego zajęcia. Zresztą.. Może to i lepiej. Rozmowa z nim mogłaby się okazać bardzo niekomfortowa. Nie ma wina? Bzdura. Oczywiście że mają wino. Jednak dobrze że kuc się do tego nie przyznał, było to po prostu rozsądne z jego strony. Uchwyciła podirytowanie "szlachty". Cóż, nie wyszło mu. Mało tego, dalej było jeszcze ciekawiej! Wytrzymała do momentu odmowy Octavii, ale kiedy klacz wypowiedziała ostatnie słowa nie potrafiła ukryć uśmiechu. Jeśliby teraz na nią popatrzył bez najmniejszego problemu wyczytałby na jej pyszczku ogromną satysfakcję. "A nie mówiłam?" - zdawać by się mogło wyrażała jej mimika. Och, oczywiście że mu mówiła. Ostrzegła go na samym początku, ale był głupcem i jej nie posłuchał. I skończył w miejscu które mu wyznaczyła, najpewniej skreślając szanse na przychylność Octavii. Co za szkoda.
  11. Widać było po ogierze że trudno mu znieść jej spojrzenie. Nie był pierwszym takim i nie będzie ostatnim. Wytrzymał jednak i odszedł od niej. W czasie kiedy kuce w kawiarni czekały na Octavię, złotogrzywa zamówiła herbatę, płacąc monetami wyjętymi z czarnej, pozłacanej sakiewki, którą miała w zwyczaju nosić ze sobą podróżując. Kelner wyjątkowo podszedł do jej stolika, zachęcony pięknym, ciepłym uśmiechem. Taki sam posłała wchodzącemu źrebięciu. Mogło podejść, jeśliby chciało. Bez problemu poradzi sobie z zadaniem dla podstawówki. Całe to zachowanie wyglądało szczerze i naturalnie - ale tylko "wyglądało". Jej wnętrze przepełnione było chłodem. Nie znosiła dzieci. Męczyły ją i denerwowały, jednak nigdy tego nie okazała. Dzieci czasem były bardzo dobrym narzędziem wpływu, choć w tym otoczeniu jako takie narzędzie źrebię zadziałałoby pewnie tylko na Octavię, która faktycznie chwilę później podeszła do młodego. Były także dość dużym procentem populacji, która miała ją wielbić. Wypranie umysłu małym klaczkom nie było trudne, większość z nich chciała zostać piosenkarkami, aktorkami, czy księżniczkami. Ona, piękna i uzdolniona wypełniała miejsce idolki. Wracając jednak do sytuacji, Golden obserwowała. Przyszła co prawda porozmawiać z wiolonczelistką, jednak zdaje się, znalazła ciekawsze zajęcie. Jej uwaga skupiona była na sytuacji pomiędzy Magimercjuszem a szarą klaczą. Zdradził że ma ochronę. Doprawdy głupie posunięcie. Choć z drugiej strony, rada była że popełnił ten błąd. Dwóch typów już wcześniej rzucało się w oczy, ale teraz wiedziała po czyjej staną stronie. Ciekawa była co im zaoferował, że zgodzili się przystać do kogoś kto reprezentuje sobą tak nieodpowiedzialne zachowania. Ona także nie była sama. Jednak jej spojrzenie nawet nie powędrowało ku siedzącemu przy innym stoliku nieco starszemu jednorożcowi. Był tu już wcześniej, najprawdopodobniej jeszcze przed kompanią niewydarzonego szlachcica. Czytał spokojnie gazetę, zdając się nie zwracać uwagi na otoczenie, nie budząc niczyich podejrzeń. Zwykły, szary gość, najwidoczniej przyzwyczajony do burd wśród młodszej części. Nie miała też zamiaru robić mu kłopotu, to nie była jej jedyna osłona przed nachalnymi kucami. Ktoś jej pokroju potrafił radzić sobie z takimi bucami w subtelniejszy sposób. Ni to z nudów przejechała piórkiem po sakiewce, po chwili okrywając ją skrzydłem. Robiło się nerwowo, przybyła ochrona kawiarni. Lepiej mieć to przy sobie. Zlustrowała chłodnym wzrokiem Ottona i drugiego osobnika, oceniając jakie mają szanse przeciwko tamtym dwóm jednorożcom, oraz rozważając także odwrotną sytuację. W końcu jej wzrok spoczął na ostatnim z obecnych, chociaż nie przybyłym najpóźniej. Zdawał się do tej pory nie uczestniczyć w tym wszystkim. Z niemałym trudem odsunęła wstręt wywołany brakiem manier i przywołała na pyszczek uprzejmy uśmiech sugerujący że jeśli sobie tego życzy, może się dosiąść. Przynajmniej czegoś się o nim dowie, w czasie kiedy Jaśniepan będzie konwersował z Octavią. Nie zmieniało to jednak faktu, iż zamierzała ich uważnie obserwować. Z pewnością zwróci na niego uwagę pewnym zaufanym kucykom. Jednak dopiero po powrocie w swoje strony.
  12. Golden zwróciła uwagę na poruszenie się na sali, powoli przenosząc wzrok na jeszcze przed chwilą zaopatrzonego w Octavię kuca. A więc jednak. I tutaj, w tej, jak to trafnie ujął "niewielkiej mieścinie", przyciąga uwagę kucy. Wysłuchała tego jakże wymyślnego, ubranego w piękne słowa powitania. Jakże to było ryzykowne z jego strony przedstawiać tyle szczegółów o sobie komuś, kogo napotkało się zupełnie przypadkowo. Imię brzmiało niecodzienne. Szlachecko, choć nie wyznaczało mu godnego miejsca w rodzinie. Piąty.. Prawdę mówiąc, nie wyznaczało przez to żadnego miejsca. Był w stanie uzyskać tym imieniem tyle, ile każdy wyżej postawiony kuc w Equestrii. Był.. "Po prostu Magim." Tyle w nim było szlachty, ile było kunsztu w tym ostatnim określeniu. W oczach Golden imię rodowe nie stawiało go ponad nią. Nadal była wyżej, a jego pozycjana liście okolicznych osób nie widniała nie gdzie indziej, a pod etykietką "zwracający uwagę". Widziała w nim takiego kuca, jakim próbował nie być. Zaślepiony miłością, czy zaślepiony swoim statusem - nie było istotne czym, choć najprawdopodobniej dotkęły go obie te choroby. Zaakcentować należało fakt, że tym zachowaniem wyznaczał sobie kierunek. Kierunek który łatwo będzie zmienić lub wykorzystać, jeśli zajdzie taka potrzeba. -Nie jest w dobrym tonie wyrażać się w ten sposób o otaczających Pana kucach, Panie Stormhold. Myśleć, to jedno. Wyrażać te myśli na głos to drugie. Odpuściła sobie wzmiankę o tym, iż rozmówca zakwalifikował siebie do tego marginesu. -Na Pana miejscu zważałabym na swe słowa, łatwo nimi zjednać sobie kogoś, ale łatwo także skreślić szansę, z której próbuje Pan korzystać. Spojrzała w kierunku odchodzącej Octavii. Cóż jeszcze musiał uczynić ten ogier, co zaskutkowało takim jej zachowaniem? Głos Goldi był melodyjny i czysty, choć przemawiał przez niego chłód i nuta wyższości nad zbyt nachalnym, zbyt pysznym i zuchwałym kucem. -Zwracać się Pan do mnie może Golden. Zaś mój cel wizyty nie powinien znajdować się w kręgu Pańskich zainteresowań. Jej wzrok powrócił ku obliczu ogiera. Zdawał się mówić "Golden. I tylko w ten sposób" - jeśli spróbuje skracać jej miano, jego potencjalna wartość spadnie z i tak już niskiego poziomu w oczach złotogrzywej pegaz. Nie ujawniła czy jest to jej imię, czy też nazwisko rodowe. Tyle ile powiedziała wystarczało. Zachowywała swoją anonimowość, zarazem uświadamiając innych o swojej pozycji ponad nimi. Golden. Złota. Złote dziecko, pierwsza i jedyna ukochana córka wysoko sytuowanych rodziców. Najcenniejszy skarb wielu kucy i zguba równie licznego grona. Nie czuła potrzeby odpowiedzi na żadne inne z pytań. Tymczasem do kawiarni wszedł trzeci kuc. Zdaje się jednak na razie czekał. Teraz, kiedy usłyszał już co nieco mógł włączyć się do rozmowy. Lub wyrobić sobie jakieś zdanie o obecnych tutaj.
  13. Wieczór jak na razie wydawał się być spokojny. Słońce powoli zaczynało opadać, kiedy do ponyville przybył gość z daleka. Złotogrzywa klacz szła z uniesioną głową, dumna jak zawsze, choć już nie tak skora do tak częstych manifestacji swojej "wyższości". Teraz już nie szukała okazji na ślepo, zwyczajnie znała swoje możliwości. Wiedziała kiedy warto działać i kogo warto poświęcić w imię dążenia do celu. A przynajmniej tak sądziła. Jej kroki skierowały się do kawiarni, w której ponoć miała występować znana wiolonczelistka. Będąc szczerym, tylko to ją tu sprowadzało. Niedługo więc po wejściu poprzedniego kucyka, w sali pojawiła się i ona. Już przekraczając próg sklasyfikowała siedzące tu kucyki - przywykła do tego, w środowisku w którym się wychowała mniej prosperujący mieszkańcy odpadali już w pierwszym etapie selekcji... Lądowali potem w fabryce, lub w innych miejscach nie odznaczających się ani cieniem prestiżu. Według takich jak Ona, "mniej ważni i niezauważani". Klasa robotnicza, oczywiście potrzebna, ale nie warta jej uwagi. Znała jednak sposób myślenia przeciętnych kucy, toteż ze swoimi przemyśleniami się nie obnosiła. Spojrzała w kierunku Octavii. Kultura wymagała wysłuchania koncertu, więc zgodnie z tym, zachowując ciszę usiadła przy kucu, który ewidentnie wpatrzony był w postać na scenie. Ciekawie będzie poobserwować to z boku. Ślepy zachwyt, skupiony na jednej osobie. Taki, który dawał niewyobrażalny potencjał, jaki można było wykorzystać na tyle różnych sposobów. Pragnęła tego, uwagi i podziwu ze strony innych skierowanej w jej stronę, uczucia władzy nad nimi. Możliwości manipulacji, układania wszystkiego zgodnie z jej scenariuszem. Aktorstwo wpisywało się w jej zdolności. Miała predyspozycje, tak sądziła, ale potrafiła się powstrzymać. Dziś przyszła porozmawiać. I popatrzeć. Kiedy Octawia zakończyła grę, mogła uchwycić dwa spojrzenia. Należące do jej wielbiciela i drugie, należące do pegaz, która uważała samą siebie za równą wiolonczelistce. Równą, a może bedącą ponad, to się okaże.