Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Crystal Laughter

Po Drugiej Stronie Czarnobyla [OneShot][Przygoda][Komedia]

Recommended Posts

Cześć Wszystkim :fshug:

Znalazłam moje stare opowiadanie i po porządnej zmianie tekstu nadaję się do rozesłania w większe grono ;)
Cóż mogę więcej powiedzieć... Zapraszam do czytania i komentowania :twilight4:

 

 

Edited by Crystal Laughter
Błędy w tekście
  • Upvote 1
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strona techniczna nie żyje. Brak justowania, tabulatorów, odstępów, półpauz. Jest też trochę błędów. Boli je brak możliwości komentowania. Opisy szczątkowe. Fabuła pędzi bez sensu i nawet nie jest zabawna.

 

Wybacz, ale to marne. Pozostaje tylko standardowe pytanie: Dużo czytasz?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Sun napisał:

Strona techniczna nie żyje. Brak justowania, tabulatorów, odstępów, półpauz. Jest też trochę błędów. Boli je brak możliwości komentowania. Opisy szczątkowe. Fabuła pędzi bez sensu i nawet nie jest zabawna.

 

Wybacz, ale to marne. Pozostaje tylko standardowe pytanie: Dużo czytasz?

 

Tak zdaje sobie z tego sprawę, że od strony technicznej jest to do bani - nie musisz mi tego wypominać.ale zawsze jakaś uwaga.

 

Tak jak wyżej wspomniałam tekst jest stary, napisałam go już bardzo dawno temu i nie spodziewałam się niewiadomo czego. Wprowadziłam kilka zmian i te błędy, które udało mi się znaleźć to poprawiłam - nikt nie jest doskonały mój drogi i każdy popełnia błędy.

 

Forum służy do tego aby dzielić się swoimi umiejętnościami, poglądami, zainteresowaniami etc.

 

A opisy są ukrócone nie przypadkowo tylko taki mam styl pisania ;)

 

Jestem w liceum w klasie humanistycznej i to ci powinno odpowiedzieć na pytanie czy dużo czytam.

 

Popełnić błąd nie jest sztuką, sztuką jest przyznać się do niego i starać się poprawić na następny raz.

 

Odniosę się do fragmentu, w którym stwierdzasz, że to nawet nie jest śmieszne.

 

Głównym celem tego opowiadania wcale nie była komiczna sytuacja tylko coś o wiele głębszego ;)

 

Nikogo nie zmuszam do "kochania" tego co tworzę - nie podoba się, twoja sprawa. Jakoś specjalnie mnie to nie rusza aczkolwiek wezmę te uwagi do serca, może przydadzą się w przyszłości. 

 

Pozdrawiam <3

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten fanfik jest… dosyć osobliwy. I co z tym Czarnobylem?

 

SPOJLERY

 

Kolejne krótkie opowiadanie. Tym razem komedia. Ech, szkoda, bo gdyby to nie była komedia, to mógłby wytknąć wiele absurdów, a tak to zawsze można to wytłumaczyć humorem ze strony autora. Jednak i bez tego jest sporo problemów.

 

Przede wszystkim zapis, jutrowanie (a raczej jego brak), nagminne mieszanie narracji z dialogami, literówki, zła odmiana, zła ortografia, szyk i budowa zdań oraz wiele więcej. Technicznie ten fanfik boli. A co z resztą?

 

Historia jest dosyć prosta, ale cała otoczka wokół niego już nie… Ale od początku. Opowieść zaczyna się od burzy na cmentarzu. Poznajemy samotnego kuca(?), który włóczy nieprzytomnie nogami i ma 3% alkoholu we krwi. Tak, 3 procent, a nie 3 promile. Ale to pewnie jeden z tych żartów. Nasz bohater ma na imię… Zaznaczony. Co? Czy do odwołanie do Naznaczonego z serii gier o Stalkerze? W tytule jest Czarnobyl, więc to mogłaby być prawda… Ale Zaznaczony? Serio?

Idzie odwiedzić swojego przyjaciela, Marka, który jest największym jebakiem (nie przesadzam) pod słońcem, bo zaliczył miliard klaczy. I tutaj pierwszy zgrzyt… Ja już naprawdę nie mam pojęcia, gdzie to wszystko się dzieje. W jakim uniwersum. No bo dowiadujemy się, że Zaznaczony oraz Marek poznali się na froncie w Ameryce Południowej, a później jest mowa o tym, że walczyli z wężami morskimi. Łada heel? Teraz, to ja już kompletnie nie wiem, o co tutaj chodzi i nie zostanie to wyjaśnione. Dalej, Zaznaczony dociera do domku Marka. Witają się, rozmawiają o dupeczkach. Dowiadujemy się, że nasz główny bohater nigdy nie był z żadną klaczą i nawet zbytnio się nie stara jakąś znaleźć. Na to Marek mu odpowiada, że poznał pewnego szamana, który nauczył go zaklęć. Dzięki temu sprawi, że zakocha się w klaczy a ona w nim, gdy spojrzą sobie w oczy.

 

Następnego dnia Zaznaczony idzie do warzywniaka po kalafior, bo to jego ulubiony przysmak. Tam spotyka sprzedawczynię Sophie. Zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, och… Dziwnie ta imiona mają kucyki. Zaznaczony, Marek, Sophie… Czy to ludzie? Nie no, pytam serio, bo momentami już sam się zastanawia, czy oni nie zmieniają się z postaci kucykowej do ludzkiej co kilka zdań. Mamy wiele kwiatków w stylu;

 

“- Jestem Zaznaczony. - Oniemiały bohater podał rękę sprzedawczyni.”

“Dla otuchy łykną ulubionego napoju niczym Jakub Wędrowycz”

“-Pewnie znowu puścił na fula muzykę i posuwa tą dmuchaną lale udając przy tym, że jest wiecznie młody niczym Krzysztof Ibisz. “

“Nie przypuszczał nawet, że czary Marka mogły maczać w tym palce”

“Najlepsze hiszpańskie śniadanie jakie kiedykolwiek zrodziła ta ziemia.”

 

Takich odwołań jest cała masa. Raz mamy kopyto później ręce. Jeszcze przełknąłbym to maczanie palców, ale reszta?

 

Ale to nic, bo miłość wisi w powietrzu. Zaznaczony umawia się z nowopoznaną klaczą do kina. Film oczywiście obojgu się podoba. Po seansie spacerują i rozmawiają na bardzo ciekawe tematy;

 

“ Rozmawiali na różne tematy, często dziwne albo bardzo kontrowersyjne na przykład co myślą o prezerwatywach albo używaniu wazeliny podczas stosunku.”

 

O ku***… No więc ich relacja tylko się wzmacnia. W dalszej części fanfika widzimy, jak chodzą do najlepszych restauracji, tańczą i praktycznie co chwilę uprawiają seks (i to dość głośno, bo słychać ich w całym mieście, hłe hłe). Jednak ten piękny sen kończy się momentalnie. Po upojnej nocy z Sophie Zaznaczony budzi się w domu Marka… I o mój Boże. Domyślałem się, że to może być jakaś ułuda, ale w tym momencie pomyślałem o tym, że to ten Marek był tą Sophie, a główny bohater miał halucynacje. Całe szczęście tak nie było, a przynajmniej nie do końca. Okazuje się, że prawie cały fanfik nie miał nigdy miejsca, to wszystko było tripem po grzybkach i marihuanen, którymi odurzono Zaznaczonego. Nie było żadnej miłości, żadnej Sophie, żadnych wieczorny spacerów. Podczas delirium nasz bohater uprawiał seks z innymi klaczami, które należały do Marka. Powiem szczerze, że trochę to smutne, bo on naprawdę się zakochał, ale to wszystko okazało się być kłamstwem. Fajnego masz kolegę, Zaznaczony, nie ma co. Odurzył cię bez twojej świadomości i wystawił na pośmiewisko.

 

No i tak to się kończy. Ta rubaszna historia. Strona techniczna leży po całości. Treść również nie jest niczym specjalny. Autentycznie miejscami krzywiłem się na twarzy, widząc te gagi. Mi osobiście takie niegrzeczne komedie nie przeszkadzają, a nawet mogą mnie rozbawić, ale nie tutaj. Wszystko to było takie randomowe, bez sensu. Taki humor również istnieje… No cóż, chyba nie jest mi przeznaczony. Mamy narkotyki, chlanie, pieprzenie, wszystkie te niskich lotów motywy z komedii. Jeżeli wyłączysz mózg, to… może akurat coś cię trafi. Może się nawet uśmiechniesz. Ale mnie to nie złapało.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...