Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Sun

Brony
  • Content Count

    1,379
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

Sun last won the day on August 20

Sun had the most liked content!

Community Reputation

839 Equestriańska Legenda

About Sun

  • Rank
    Mam plan
  • Birthday 10/26/1993

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Novigrad
  • Zainteresowania
    - Modelarstwo
    - Broń pancerna II wojny
    - Majsterkowanie
    - Sprzęt PC
    - Książki i fanfiki
    - Jak se przypomnę, dopiszę
  • Ulubiona postać
    Służę jedynej, słusznej królowej

Recent Profile Visitors

19,129 profile views
  1. Ech... Dobra, po kolei. Ten żart nie jest ani śmieszny, ani zrozumiały. Zapewne gdybyś nie powiedział, że chciałeś ,,popełnić żart" nit by go tam nie zauważył. Większość by raczej uznała, że nie masz zielonego pojęcia czym jest plan ramowy. Co do tagów, to dla mnie Oneshot zawsze oznaczał tekst składający się z jednego rozdziału, który jest zamkniętą historią. Niezależnie czy wierszem, czy prozą, ani czy ma pół strony, czy pięćdziesiąt. Fakt, wiersz niekoniecznie jest opowiadaniem, ale jak najbardziej można było użyć tagu Onesthot. A najlepiej by było dodać do tego, ze jest to Wiersz, Poezja Poetry, czy coś w tym stylu. A skoro o własnych tagach mowa, to jeśli dodajesz jakieś tagi własne, zastanów się, czy są one zrozumiałe dla potencjalnego czytelnika, albo czy można je sobie bardzo prosto rozszyfrować. Ja na przykład w jednym ze swych fików stosuję trzy tagi ,,autorskie", ale każdy z nich jest (mam nadzieję) zrozumiały dla dowolnego czytelnika, który odwiedza to forum. A nawet jesli by nie był, wystarczy każdy z nich wrzucić w google i od razu wyskakuje dość informacji by go zrozumieć. Z kolei po wrzuceniu twoich, których z marszy rozszyfrować nie potrafiłem, dostawałem następujące wyniki: SBB/BSS: Konto na linkedinie, konto na facebooku, zdjęcie z artykułu naukowego z Researchgate (chyba chodzi o nazwy sekwencji protein użytych w badaniu) FRI: PIĄTEK, odświeżacz powietrza I żeby nie było, nie mam nic przeciwko dodawaniu tagów autorskich, które nie są oczywiste dla postronnych. Naprzykłąd takich, które mówią, że to fik rozgrywający się w uniwersum konkretnego innego fika (dajmy na to PS, żeby zaznaczyć, że to fanfik w uniwersum Past Sins). Jednak w takim wypadku warto, moim zdaniem, w poście otwierajacym umieścić wyjaśnienie, co autor miał na myśli. Bo jak mniemam, tu nie chodziło ci ani o odświeżacz powietrza, ani o proteiny. Idąc dalej z tym co napisałeś, to mamy taki mały drobiazg. Na twojej sugestii co do zmiany regulaminu nie ma kursywy. Kursywa wygląda tak jak tu. Ty zaś użyłeś podkreślenia. Takiego jak to. Niby detal, ale mimo wszystko ważny. I na koniec, jesteś autorem. To, że piszesz niewiele, spontanicznie i masz mały feedback tego nie zmienia. Owszem, możesz się nie uważać za autora, ale niestety się kwalifikujesz na autora. Cóż, dalej życzę powodzenia w pisaniu, bo może następny tekst wyjdzie ci lepiej
  2. Przeczytałem, więc pora na komentarz. Zacznę jednak od rzeczy być moze prozaicznej. Czy wiesz, co sprawia, ze potencjalny czytelnik sięga po jakiś fanfik znajdujący się na długiej liście fanfików na tym forum? Tytuł, tagi i autor. Najczęściej w tej kolejności, choć czasami sam zaczynam od autora. Tak czy inaczej, potencjalny czytelnik spogląda na tytuł, który może go skusić, albo i nie, a potem spogląda na tagi, by bez otwierania podstrony wiedzieć z czym ma do czynienia. Czy to romans? A może komedia? Czy fanfik jest skończony, czy też nie? A może to Oneshot? Słowem, za tytułem powinno znaleźć się kilka tagów, które każdy czytelnik zrozumie i których wymaga regulamin. A tu ich niestety nie ma. Zaś te tagi co są, są niezrozumiałe dla potencjalnego czytelnika z zewnątrz. Co nie znaczy, że neguję tagi autorskie. Po prostu one powinny być tylko dodatkiem, a nie główną informacją. Dobra, ale przejdźmy do tekstu, który NIE jest planem ramowym wiersza (To w spoilerze, w poście otwierającym wątek to też nie jest plan ramowy). Cóż, ten tekst jest dziwny. Wizualnie wygląda to jak wiersz, choć jak się wczytam, to widzę tylko jeden rym na cały tekst i to taki, który można poddać dyskusji. Wiem wprawdzie, że istnieją wiersze, które nie posiadają rymów, ale chyba nawet one mają jakiś rytm, albo chociaż w miarę podobną długość wersów. Tu zaś to wygląda jakby każda linijka miała taką długość jaka się napisała i wygląda przy tym ,,poetycko". To wygląda mówiąc szczerze źle i bardzo ciężko się to czyta. Niby człowiek rozumie, co autor miał na myśli, ale dalej odbiór treści jest męczący i wymaga domyślania się co nieco. Kolejnym problemem jest fakt, że tekst nie ma spójności. Po prostu miejscami treść jednej zwrotki nie łączy się, moim zdaniem, z treścią następnej. Zupełnie jakby stanowiły zwykły zlepek pomysłów, albo niedokończoną układankę, w której czegoś brakuje. Na sam koniec jeszcze powiem dwa słowa o błędach. Tych wprawdzie wiele nie ma, ale kiedy już są, to od razu potężne: Chodź mówimy do kogoś, jesli na przykład chcemy by ktoś poszedł gdzieś z nami. Tobie zapewne chodziło o choć, czyli chociaż. Raczej nicość. Chyba, ze chciałeś ją odesłać w coś niecoś, czy coś Poza tym, większość przecinków przed i jest zbędnych. Aczkolwiek i tak mam wrażenie, że jest lepiej niż w poprzednim tekście twego autorstwa, który miałem okazję czytać Podsumowując, ten tekst jest źle otagowany (gdybym wiedział, ze to wiersz, to pewnie bym tu nie wszedł) a do tego nie jest najlepszy. Zarówno w formie jak i w treści Szanuję, że spróbowałeś trudnej, moim zdaniem, poezji, ale proponuję jednak wrócić do pisania nieco dłuższych tekstów prozą. Bo niestety odnoszę wrażenie, że część niedoróbek tego dzieła wynika z braków w podstawach. A te najlepiej się uzupełnia pisaniem mniej ,,poetyckich" tekstów oraz dużą ilością czytania i analizowania czytanego tekstu
  3. Może źle się wyraziłem, ale nie chodziło mi o to, ze Lapis sprowadziła na siebie porażkę, bo była samoukiem i przez to została odrzucona. Chodziło mi o to, ze sprowadziła na siebie porażkę, bo poddała się po tym jak ją odrzucili i załamała się tym do tego stopnia, ze nie była w stanie spróbować ponownie. To trochę jakby zostać bezrobotnym, bo na pierwszej rozmowie o pracę zostało się odrzuconym, bo sie przyjechało autobusem, a nie samochodem. Lapis powinna była się pozbierać i spróbować za rok, albo pójść do innej szkoły. To, ze nie chciała, to głównie jej wina. Moim zdaniem. Dlatego uważam, ze Lapis nie jest bez winy. I owszem, cel Lapis zostanie częściowo osiagnięty, bo Octavia będzie słynna wiolonczelistką grywającą dla bogatych. ALE, nie będzie kopią Lapis, posłuszną córką i z pewnością nie jest samoukiem. Sądzę raczej, że miała dobrze opłacanych nauczycieli. A Lapis niekoniecznie. Porównanie Vinyl miało tam inny cel. Vinyl też została odrzucona (jak Lapis). Ale spróbowała rok później z pewnością coś ćwicząc w tym czasie. I fakt, miała talent. Ale widać nie był on wystarczajacy skoro Vinyl odpadła za pierwszym razem. W sumie, tak mnie teraz naszła pewna myśl. Czy może Lapis nie miała odrobiny wspólnego z Florence Foster Jenkins. Być może to daleko idące skojarzenie, ale trochę by tłumaczyło czemu Lapis tak skończyła. Czy Octavia nic by nie osiagnęła bez matki? Trudno powiedzieć. Być może gdyby nie było Lapis (tylko ktoś inny), to kto wie, może Octavia budowałaby piramidy, albo ot, kto wie, oddała się pracy społecznej i sadziła marchew . Mogłaby też odkryć w sobie talent do gotowania, czy coś. Nie wiemy. Ogólnie mam wrażenie, że nie mamy jednego, naturalnego talentu, tylko wiele. Ale odkrywamy przypadkiem te, związane z tym, co lubimy robić i co robimy często. Więc dlatego, moim zdaniem, Octavia odkryła swój talent do wiolonczeli, bo dużo grała. Fakt, mimo gry mogła nie mieć talentu i się tylko nauczyć obsługi wiolonczeli, ale jednak miała talent. Ale fakt, nie można zaprzeczyć, że to przez Lapis Octavia odkryła, że ma talent do wiolonczeli. Więc bez niej faktycznie Octavia nie osiągnęłaby tego, co osiągnęła. Czy bez Lapis nie spotkałaby się z Vinyl? Też ciężko powiedzieć. Mogłyby przypadkiem się poznać na zajęciach z psychologii, albo coś. I ostatnia kwestia, czyli czemu Octavia kocha muzykę i jej nie nienawidzi. Nie wiem, może po prostu lubi muzykę i czerpie przyjemność z grania. Może muzyka budzi w niej pozytywne emocje. Cóż, bywa.
  4. A proszę bardzo. Zgodzę się, że postać matki Octavii jest ciekawa i mocno zmienia koniec tego fika, ale nie jestem pewien czy mi jej żal. I już wyjaśniam czemu. Uwaga na Spoilery. Na etapie, na którym widzimy matkę Octavii (już we wspomnieniach Octavii) widzimy postać, która jest bardzo głęboko zgorzkniała i niezwykle głęboko przekonana o własnej, niesprawiedliwej w jej mniemaniu krzywdzie. Krzywdzie, którą sama w sumie na siebie sprowadziła, idealizując cel i rozpamiętując w kółko porażkę, zamiast spróbowac ponownie, albo zmienić kierunek. Przez to wszystko, obecnie bardzo trudno pomóc Lapis, bo ona nie chce pomocy. Ona chce wszystko robić po swojemu i trwać w błędzie, budujac posłuszną sobie następczynię. Taką Lapis 2.0. Nie dziwię się więc, że Octavia widzi w niej potwora i nawet nie chce jej pomóc. Potwora, który zatruwał jej życie przez osiemnaście lat, traktując ją jako świnkę morską, czy coś. Z drugiej jednak strony jest kwestia przeszłości Lapis i ojca Octavii. Zwłaszcza on sporo by tu wyjaśnił. Bo nie wiemy czy związał się z Lapis, wiedząc o jej skrzywieniu. Nie wiemy czy próbował jej jakoś pomóc, czy może czekał aż to samo przejdzie. Jedyne co wiemy to to, że zrobił Lapis dziecko i uciekł, gdy Lapis zaczęło odbijać bardziej. No i jego ucieczka też jej nie pomogła. No i pozostaje pytanie, co z rodzicami Lapis? Oni też chyba niespecjalnie pomogli własnej córce. W zasadzie, patrząc na to, kim jest Lapis, to obstawiam, ze też dorastała w zamożnej rodzinie z wyższych sfer, która nie nauczyła jej tego czym jest porażka, oraz, że nie wszystko musi być dla nas. Bardzo możliwe, że młoda Lapis nie zaznała miłości, tak jak nie zaznała jej w domu Octavia. Ogólnie, Lapis niewątpliwie jest mocno skopana przez życie, ale wiele z tego jej własne życzenie. I jedyną osobą, którą powinna obwiniać o swoje krzywdy to ona sama. Wydaje mi się, że w wielu momentach życia mogła zrobić to, czego nie zrobiła Octavia. Więc w zasadzie, niespecjalnie mi jej żal. Wszystko co osiągnęła i to czym się stała, to głównie jej sprawka. Owszem, zapewne nie dostała właściwej pomocy, kiedy to byłoby skuteczne, ale po tej porażce sama mogła podjąć inne decyzje i być normalna. Zamiast sprawić by jej córka była słynną wiolonczelistką zamiast niej, mogła sprawić by jej córka była szczęśliwa, niezależnie jaką obierze drogę. I by takie porażki jak ta, która spotkała Lapis, nie odbiły się tak na Octavii. Ale, możliwe, że po tym jak Octavia opuściła dom, coś się w Lapis zmieni. Ta rozmowa w tawernie mogła być pewnym katalizatorem, albo i pierwszym krokiem. Ale tego nie dowiemy się zapewne nigdy.
  5. Łał, ten fik jest naprawdę dobry. Szkoda, ze autor go nie dokończył, bo mieliśmy tu przedni humor, dobre przedstawienie postaci (zwłaszcza Warkota) i zręcznie napisane zderzenie kultury opartej na dawaniu sobie w mordę z kulturą opartą na przyjaźni i wybaczeniu. Ogólnie, w pierwszej kolejności muszę pochwalić za to, że ten crosover jest dla każdego. Nie tylko dla fana warhammera. Logika, kultura, ,,magia" i cała reszta rzeczy związanych z orkami jest tu dobrze wytłumaczona, dzięki czemu osoba, która nie miała do czynienia z produktami GW będzie wszystko rozumiała i będzie w stanie się dobrze bawić podczas lektury. Druga sprawa, to fabuła. Może nie jest superpomysłowa (ork uczący się, że Angela się nie zjada a kucyków nie bije), ale mimo to jest przyjemna, oraz spójna. Jestem w stanie zrozumieć dlaczego Warkot robi to wszystko, dlaczego Fluttershy go broni i dlaczego mieszkańcy Ponyville chwycili za widły i pochodnie. Co więcej, fabuła jest okraszona humorystycznymi scenami, które bawią i nie męczą. Muszę nawet powiedzieć, że rozwijała się w bardzo ciekawy, choć starofandomowy sposób (ale to nic złego). Nie spodziewałbym się nagłych zwrotów akcji, lecz moim zdaniem one nie są specjalnie potrzebne. Co więcej, każde zakończenie jakie mi przychodzi do głowy by pasowało. Ogólnie polecam bo to przyjemny i zabawny fanfik, który bardzo dobrze zniósł upływ czasu
  6. No i przyszła pora by zakończyć tą uroczą i przyjemną opowieść. Zamknąć wszystkie wątki i zakończyć ten pełen emocji semestr. Rozdział 21 Epilog Jednocześnie chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi przy tym fiku. A zwłaszcza Rarity i Wilczke. Bez nich to tłumaczenie byłoby dużo słabsze. No i zachęcam do lektury.
  7. I kolejny rozdział. Tym razem napad na dyliżans przewożący turystów. Ci jednak biorą to za przedstawienie zorganizowane przez biuro podróży, co prowadzi do ciekawych sytuacji. Cała akcja dzieje się przed 11:45 do Canterlotu. Dyliżans [Anthro][Steampunk[Western] Ogólnie fik słaby jak i cała reszta.
  8. Pora wejść do konkursu by zgarnąć ostatnie miejsce. Głupio wprawdzie dawać fanfik we własnym uniwersum, ale miałem już spory kawałek kiedy ogłoszono konkurs. Oczywiście wyszło słabo jak zawsze, albo i gorzej. Tym niemniej: Dyliżans [Anthro][Steampunk][Western] Twilight Sparkle i jej banda napadają na dyliżans. A jego pasażerowie... są z tego niezwykle zadowoleni. Ogólnie fik słaby, nieśmieszny i w ogóle. Zachęcam jednak do zerknięcia do Wrednej Szóstki na dzikim zachodzie, jeśli szukacie lepszych dzieł Jeśli coś jeszcze nasmaruję, to wrzucę
  9. Bardzo dziękuję za recenzję i czuję się niezmiernie doceniony taką pozycją. Poważnie, bo nie uważam tego opowiadania za coś szczególnego. Z resztą, sam pomysł pojawił mi się w sumie przypadkiem. Początkowo chyba chciałem zrobić Blueblooda na Cejrowskiego, ale uświadomiłem sobie szybko, że nie będę umiał go tak napisać. Dopiero potem wpadłem na to, że mogę dać Rarity takiego Blueblooda o jakim śniła w pierwszym sezonie. No prawie. A czemu w ogóle Blueblood? Bo ma na znaczku różę wiatrów i mało go w fikach. A z kolei on musiał mieć z kim gadać, więc dostał galę i Rarity. Wszyscy szczęśliwi. Ale wracając do recenzji, to w sumie chciałem się odnieść do dwóch rzeczy. Po pierwsze, Cieszę się, że się spodobała narracja. To był dla mnie eksperyment, którego z resztą nie do końca wykorzystałem. Początkowo miało być więcej powrotów na galę, ale zaniechałem tego gdyż obawiałem się, że to popsuje klimat. No i w sumie miałem też obawy czy się zmieszczę w limicie. Zwłaszcza jak zacząłem poprawki i przebudowę kilku scen. Po drugie, najważniejsza kwestia, o której wspominałeś, to trochę mało kreatywne jaguary (inspirowane odrobinę Galactic Football i Niewidocznymi Akademikami(polecam)) i mało podróży. To ostatnie to wynik raz, ze limitu, a dwa, że Blueblood jest z Rarity na przyjęciu. Nie może spędzić całego wieczoru jej opowiadając o wędrówce. Z kolei nie chciałem ominąć miasteczka portowego, bo chciałem pokazać jakie dwa społeczeństwa żyją dość blisko siebie, a jednak się nie znają. Wiec dlatego to wygląda jak wygląda. Gdybym to miał napisać jak trzeba, pewnie wyszłoby z 50k słów w formie wielorozdziałowca. Albo jednej z książek Blueblooda. Ogólnie, cieszę się, że się spodobało, dziękuję za wysoką ocenę i w ogóle. Na zakończenie jeszcze dwa słowa o Yriel (początkowo miała być Jakucja, ale darowałem to sobie). Owszem, miała być takim trochę elementem komediowym, ale też nie całkiem. Miała być po prostu z innej kultury. I to z widocznie innej. Maiła mieć inne podejście, inne standardy i inny sposób myślenia. Dla niej to, że jaki biją się po pyskach by coś ustalić, bekają, czy mówią co myślą miało być czymś normalnym i akceptowalnym wśród swoich. Co więcej, nawet poważanym. Co z resztą próbowałem przedstawić poprzez kwestie męskości jaków, czy anegdotki Blueblooda. W zasadzie, oprócz Blueblooda to ją pisało mi się najfajniej.
  10. No i rozdział 7 za mną. Muszę przyznać, że choć miasto nieumarłych alikornów nie jest odkrywcze, to dalej jest bardzo klimatyczne dla uniwersum i bardzo fajnie napisane. Sama akcja również przyjemna do czytania i całkiem pomysłowa. Zwłaszcza podobały mi się dwie rzeczy. Po pierwsze zbroja wyniesiona przypadkiem przez Night. To niby taki drobiazg, taki mały, nic nieznaczący chwilowo bibelot, ale fajny sposób by dać coś postaci, a jednocześnie całość opisana tak, że czytelnik czuje, że ta zbroja będzie choć trochę ważna. Po drugie, iluzja w przejściu. A w zasadzie sposób na to jak ją obejść. Wszystko ładnie wytłumaczone, logiczne i pasujące zarówno do postaci, jak i uniwersum. Podoba mi się. Oczywiście jest więcej elementów, dzięki którym ta historia jest spójna i klimatyczna, ale te dwa kupiły mnie najbardziej w tym rozdziale. Jestem ciekaw, co pojawi się w 8.
  11. Wredna Szóstka na dzikim zachodzie. Leży w dziale MLN, wiec nie podlinkuję. Za to zdradzę, ze jest tam też spinoff o Octavii i Vinyl
  12. Powinno się udać. Wprawdzie nie w tym miesiącu, ale moze w przyszłym. Bo prace nad pozostałymi rozdziałami są zaawansowane. Nawet bardzo. Tylko pierw czas i uszczęśliwienie czytelników innego fika
  13. Minęło sporo czasu od ostatniej aktualizacji, ale przyznam, ze nie obijałem się tak bardzo jak myślicie. W zasadzie, to mam nawet dla was 3 rozdziały. Tak, aż trzy. Wprawdzie chwilowo niestety bez korekty, ale to się w przyszłości nadrobi (mam nadzieję). Rozdział 18 Rozdział 19 Rozdział 20 Co do historii, to zbliżamy się do wielkiego finału. Został jeszcze rozdział 21 i epilog, które, mam andzieję, pojawią się szybciej niż te rozdziały
  14. Wykopane, przeczytane i pora na komentarz. Muszę przyznać, że to naprawdę dobra komedia. Krótka, przyjemna i naprawdę zabawna. Podoba mi się zarówno pomysł na to by oskarżyć AJ o rasizm (w sumie mogłaby mieć stado zebr zbierających jabłka), jak i źródło tego rasizmu, czyli piosenka. I tu już muszę pogratulować tłumaczowi, bo nie widzę innej opcji by to przełożyć, zwłaszcza porównując to do polskiej wersji piosenki. To co jednak jest fajniejsze, to to, że z biegiem fanfika pojawia się mnóstwo innych, ciekawych faktów na temat wielu innych postaci. I wychodzi, że to nie AJ jest największą rasistką w towarzystwie (wyborne). No i takie małe, urocze żarciki wplecione w tekst. Cudownie przełożone i tak płynnie umieszczone w tekście. Takie fajne drobiazgi, a każdy bawi. No i oczywiście wszystko całkiem dobrze przetłumaczone. Przynajmniej na wyczucie, bo po oryginał jeszcze nie sięgnąłem. Ale nic nie rzuca się w oczy. Ogólnie, polecam bo to naprawdę fajna, lekka i przyjemna komedia.
  15. Sun

    Antropologię można nabyć u mnie (mam jeszcze sztukę, albo 2 w zapasie). A co do Past Sinsów, to jest szansa, że w tym roku będzie dodruk. ale to raczej w drugiej połowie roku
×
×
  • Create New...