Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Sun

Brony
  • Content Count

    1,370
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    16

Sun last won the day on June 29

Sun had the most liked content!

Community Reputation

833 Equestriańska Legenda

About Sun

  • Rank
    Mam plan
  • Birthday 10/26/1993

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Novigrad
  • Zainteresowania
    - Modelarstwo
    - Broń pancerna II wojny
    - Majsterkowanie
    - Sprzęt PC
    - Książki i fanfiki
    - Jak se przypomnę, dopiszę
  • Ulubiona postać
    Służę jedynej, słusznej królowej

Recent Profile Visitors

18,836 profile views
  1. No i rozdział 7 za mną. Muszę przyznać, że choć miasto nieumarłych alikornów nie jest odkrywcze, to dalej jest bardzo klimatyczne dla uniwersum i bardzo fajnie napisane. Sama akcja również przyjemna do czytania i całkiem pomysłowa. Zwłaszcza podobały mi się dwie rzeczy. Po pierwsze zbroja wyniesiona przypadkiem przez Night. To niby taki drobiazg, taki mały, nic nieznaczący chwilowo bibelot, ale fajny sposób by dać coś postaci, a jednocześnie całość opisana tak, że czytelnik czuje, że ta zbroja będzie choć trochę ważna. Po drugie, iluzja w przejściu. A w zasadzie sposób na to jak ją obejść. Wszystko ładnie wytłumaczone, logiczne i pasujące zarówno do postaci, jak i uniwersum. Podoba mi się. Oczywiście jest więcej elementów, dzięki którym ta historia jest spójna i klimatyczna, ale te dwa kupiły mnie najbardziej w tym rozdziale. Jestem ciekaw, co pojawi się w 8.
  2. Wredna Szóstka na dzikim zachodzie. Leży w dziale MLN, wiec nie podlinkuję. Za to zdradzę, ze jest tam też spinoff o Octavii i Vinyl
  3. Powinno się udać. Wprawdzie nie w tym miesiącu, ale moze w przyszłym. Bo prace nad pozostałymi rozdziałami są zaawansowane. Nawet bardzo. Tylko pierw czas i uszczęśliwienie czytelników innego fika
  4. Minęło sporo czasu od ostatniej aktualizacji, ale przyznam, ze nie obijałem się tak bardzo jak myślicie. W zasadzie, to mam nawet dla was 3 rozdziały. Tak, aż trzy. Wprawdzie chwilowo niestety bez korekty, ale to się w przyszłości nadrobi (mam nadzieję). Rozdział 18 Rozdział 19 Rozdział 20 Co do historii, to zbliżamy się do wielkiego finału. Został jeszcze rozdział 21 i epilog, które, mam andzieję, pojawią się szybciej niż te rozdziały
  5. Wykopane, przeczytane i pora na komentarz. Muszę przyznać, że to naprawdę dobra komedia. Krótka, przyjemna i naprawdę zabawna. Podoba mi się zarówno pomysł na to by oskarżyć AJ o rasizm (w sumie mogłaby mieć stado zebr zbierających jabłka), jak i źródło tego rasizmu, czyli piosenka. I tu już muszę pogratulować tłumaczowi, bo nie widzę innej opcji by to przełożyć, zwłaszcza porównując to do polskiej wersji piosenki. To co jednak jest fajniejsze, to to, że z biegiem fanfika pojawia się mnóstwo innych, ciekawych faktów na temat wielu innych postaci. I wychodzi, że to nie AJ jest największą rasistką w towarzystwie (wyborne). No i takie małe, urocze żarciki wplecione w tekst. Cudownie przełożone i tak płynnie umieszczone w tekście. Takie fajne drobiazgi, a każdy bawi. No i oczywiście wszystko całkiem dobrze przetłumaczone. Przynajmniej na wyczucie, bo po oryginał jeszcze nie sięgnąłem. Ale nic nie rzuca się w oczy. Ogólnie, polecam bo to naprawdę fajna, lekka i przyjemna komedia.
  6. Sun

    Antropologię można nabyć u mnie (mam jeszcze sztukę, albo 2 w zapasie). A co do Past Sinsów, to jest szansa, że w tym roku będzie dodruk. ale to raczej w drugiej połowie roku
  7. Bardzo dziękuję za liczne komentarze, @KLGDiamond. To miło widzieć tego tyle. Pora też na moją, zbiorczą odpowiedź. Hangmare w zasadzie powstało chyba tylko po to, by przerobić jeden z motywów z filmu Dobry zły i brzydki. Tylko tyle. Może nie wyszło idealnie, ale fajnie mi się to pisało. A wyprawa Rarity do miasta miała w sumie trzy powody. By dowiedzieć się, o której ją wieszają, odzyskać jej wierną i ukochaną broń, z którą AJ była bardzo związana i uprzedzić ją o planie, by ostatnią, desperacką próbą ucieczki nie utrudniła życia reszcie. Może trochę naciągane, ale cóż, nie jestem dobrym pisarzem. Z po drugiej stronie lufy jestem, nie będę krył, nawet trochę dumny. Mój pomysł na Fluttershy był taki, że była ona traperką, zanim trafiła do Szóstki. Ale potem zadałem sobie pytanie, skąd takie coś jak Shy wzięło się i stało traperem. Nie pasowało mi to kompletnie, ale wtedy przypomniałem sobie o filmie Mały wielki człowiek. Wtedy jakby reszta zaczęła się pojawiać sama. Potrzeba mi było tylko zawsze motoru, który ją popchnie do kolejnego etapu. Tak czy siak, cieszę się, że się spodobał. Za komentarz do Relaksu również dziękuję. To miał być niezobowiązujący filler i cieszę się, ze się sprawdził w tej roli. I na koniec Spadająca gwiazda. To w zasadzie komentarz do niej skłonił mnie by coś odpisać w tym temacie. Przyznam, ze pomysł na Twilight ewoluował w trakcie pisania gwiazdy, bo zdałem sobie sprawę, że ktoś taki jak Twilight nie zostaje szeryfem w zabitej dechami dziurze bez powodu. Co więcej, ktoś taki nie rezygnuje z tego po takiej porażce/sukcesie. Musiało być coś wcześniej. I oczywiście jest. Ale zapewne przez to, że to pominąłem (ale będzie, jak narrator zbierze dość informacji), fik stał się chyba właśnie fikiem o Rainbow, która jest... która w sumie robi to, co ją uszczęśliwia. I może to jest największy problem tego fika. Co do Twilight OP, to tu się obronię tak: 1. Ona strzela do mało zorganizowanych bandytów w tym banku (porównując to z większą bandą) 2. Po szeryfie nikt się nie spodziewał, że bez negocjacji i upewniania się do kogo strzelać, będzie po prostu strzelał i to tak żeby zabić. Założyłem, że to będzie pewien szok dla bandytów. Tak czy siak, przyznaję, że z obecnej perspektywy ten fik jest średni i budził moje obawy już wcześniej, wiec uwzględniłem to we wstawce odnarratorskiej na końcu. A czemu nie przedłużyłem fika i nie podzieliłem na 2? Gdybym wszystko zrealizował dobrze, to byłoby to pewnie 120 stron. Cóż, mam nadzieję, że dalej będzie mi lepiej szło uszczęśliwianie czytelników. I raz jeszcze dziękuję za całą masę konstruktywnych i budujących komentarzy
  8. Czasami człowiekowi przychodzą do głowy głupie pomysły. Czasami wraz z nimi przychodzi chęć by je zrealizować. I efekty tego bywają różne. Raz jest dobrze (jak w wypadku carousel sex shop), a raz nieszczególnie (Jak w przypadku kilku moich dzieł, które nie przypadły do gustu czytelnikom. Dziś po raz kolejny przedstawiam efekt takiego ,,głupiego" pomysłu, połączonego z chęcią jego zrealizowania. Otóż, król Sombra powrócił. Po raz chyba szósty. I znów Mane 6 muszą go pokonać. Więc, korzystając z okazji, Twilight postanawia sprawdzić jedną z zagadkowych rad, jakie dala jej Celestia podczas jednej z ich prywatnych rozmów. I choć wydaje się, że jest ona bez sensu, to jednak okazuje się, że księżniczka po raz kolejny miała rację i bóbr to potężne zwierzę. A może jednak nie? Jak zwyciężyć zło Pomysł średni, wykonanie również, ale i tak zachęcam do lekturki i zostawienia komentarza.
  9. Autor zapewne ma kilka nadmiarowych sztuk, więc spróbuj się z nim skontaktować, albo wypełnić formularz
  10. Cały czas chyba można. https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdZHWMFpKY6OmbHJ4hlcl7aS6WMU54PIWEiSRkqCIVy6n0SAA/viewform A same książki powinny być fizycznie po majówce
  11. Ech, dawno nie miałem takich problemów z wykończeniem fika. Wykorzystałem ten dodatkowy czas prawie w całości, a i tak mam wrażenie, że dalej jest to mierne dzieło. Może to przez tematykę, która nie jest dla mnie codzienna, czyli podróże i sport, a może to dobrze wychowany Blueblood? Tak czy inaczej, lepiej już nie będzie. Fik rozgrywa się podczas wielkiej gali z końca 1 sezonu. Tyle, że Mane 6 nie robią wiochy, a dobrze wychowany i kulturalny książę Blueblood zabawia Rarity tańcem, rozmową, anegdotami, aż wreszcie decyduje się opowiedzieć jej o swej ostatniej wyprawie badawczej, w górę Końliwijskiej rzeki. Bo przecież książę jest odkrywcą i badaczem, który nie tylko wiele podróżuje, ale też pisze książki. Podczas swej ostatniej wyprawy, odbytej w towarzystwie kucoperza, zebry i jaka, odkrywa nieznane nikomu plemię żyjące w głębi dżungli. Plemię chodzących na dwóch nogach jaguarów, które swe spory rozwiązują poprzez mecze piłki nożnej. Wyprawa w górę Rio Gero [Oneshot][Adventure][Anthro]
  12. Trwało to długo, ale cóż, życie. Tak czy inaczej, znalazłem chwilę czasu by przygotować dwa kolejne rozdziały Rozdział 16 Rozdział 17
  13. Dzięki wielkie za komentarze. W sumie już po poprzednim powinienem był podziękować, ale jakoś tak mi umknęło. Pora to poprawić. Cieszę się, że fiki się podobają, a ich czytanie sprawiło przyjemność. Odniosę się do uwag odnośnie skoku sióstr Pie. Fik ten powstał troszkę na podstawie historii braci daltonów (wiem, to oczywiste), ale opowiedzianej w Call of Juarez Gunslinger. Tam historia była podzielona na dwa rozdziały. Jeden z pogonią za daltonami, którzy obrobili bank, oraz ostrzelanie Evrela, a drugi ze znalezieniem żywej dwójki daltonów na bagnach i wykończeniu ich. I choć historia z gry się różni, postanowiłem mocno się zainspirować jej zakończeniem i zostawić tylko wspomnienie o tym, że Maud i Limestone uciekły, z założeniem, ze może kiedyś napiszę o tym osobny rozdział. Nie chciałem też robić wielu stron strzelaniny, bo bałem się, że to będzie nudne jak przez kilka stron opiszę pakowanie ponad dwudziestu dziur w Pinkie i odstrzeliwywanie kolejnych miejscowych. Może to nie była najlepsza decyzja? Tak czy inaczej, cieszę się, że odbiór był dobry i mam nadzieję, ze pozostałe fiki tez się spodobają
  14. Przeczytałem cały oryginał, więc pozwolę sobie pozostawić pozostawić tu dla potomnych komentarz odnośnie fika jako całości. Może kogoś zachęci do przeczytania, a może zniechęci. I uprzedzam, będzie trochę spoilerów. Zanim jednak przejdę do fabuły i świata przedstawionego, powiem kilka słów o ciekawym zabiegu, który wyróżnia ten fik. O trzech narratorach pierwszoosobowych (Celestia Vano i Włóczęga). Jest to ciekawy zabieg, który jednak może budzić obawy o chaos. Jednak moim zdaniem, autor posługuje się nim na tyle dobrze, że jest to in plus w tym fiku. Poza tym, pozwala przy narracji pierwszoosobowej poznać sposób myślenia i perspektywę trzech bohaterów. Przyznam, że kusi, by kiedyś coś takeigo zrobić. Co do fabuły, to im głębiej w nią, tym bardziej Yeah zmieniało się w Meh. Byc może oczekiwałem zbyt wiele, ale niestety fabuła okazała się nie być porywająca. Choć nie jest też zła i ma kilka ciekawych pomysłów. Celestia wpada przez magiczny portal do Zony. Ląduje gdzieś w bagnie i od razu jest atakowana przez zmutowane psy. Oczywiście ucieka i próbuje się ukryć, ale wtedy trafia na pijawki. Zona jest taka okrutna. Ratują ją nasi dwaj bohaterowie, wyekwipowani po zęby i posiadający tony artefaktów. Leczą ją i ekwipują w podstawowy sprzęt. I tu w sumie był mój pierwszy dysonans. Chłopaki mają masę sprzętu i artefaktów, więc dają Ceśce dwa artefakty, kamizelkę, amunicję, trochę medykamentów i długą strzelbę. Wprawdzie jest to potężna broń we wprawnych rękach, ale na dłuższą metę ogranicza ją mały magazynek (czyli dwie lufy). Dlatego trochę dziwi taki wybór. Z drugiej strony, bohaterowie mogli planować to tymczasowo, a później dać jej coś sensowniejszego. SPSA, albo SIGa. Później mamy kilka lekcji, gdzie okazuje się, że Celestia jest doskonałym strzelcem. Już za drugim razem trafia celnie do butelek. A w dalszej części fika okaże się w ogóle, że jest wspaniałym snajperem. Jak tylko wyleczy się z niechęci do zabijania ludzi (co też przyjdzie jej dość szybko). Następuje bardzo przyjemna scena, podczas której bohaterowie rozmawiają z innymi stalkerami, ukrywając się przed emisją. Tam też spotykają Snaga (chyba Sęk, w wersji Polskiej). Dość ważną postać dla fabuły. Po spędzeniu nocy przy ognisku, na starej bocznicy w Jantarze, bohaterowie wyruszają okrężną drogą na stację, zatrzymując się po drodze, by nauczyć Ceśkę polowania na artefakty. Tam się rozdzielają, co kończy się atakiem bandytów i porwaniem Celestii. Vano jest ranny i traci ekwipunek, a Włóczęga sam rusza na bazę bandytów, odbić Ceśkę. Ta jednak radzi sobie sama, paląc bandytów mocą swego słoneczka. Ale to tylko dlatego, że ich przywódca przywiązał ją do stołu i groził przymuszeniem do obcowania, przed sprzedażą jej naukowcom. i tu będzie mała dygresja i ostrzeżenie, bo nie każdy lubi pewne rzeczy Wracając, Ceśka zostaje uratowana, ale zarówno ona jak i Włóczęga tracą sprzęt. Szczęśliwi, że żyją, wracają na stację, po drodze odnajdując mityczną oazę, oraz walcząc z chimerą. Podczas tej walki pojawia sie nagle pomoc szybko wyleczonego Vano oraz Snaga, którzy pomagają pozostałej dwójce przeżyć, a potem eskortują, gdy mocno obity Włóczęga jedzie wierzchem na Celestii. Na staji ogarniają nowy ekwipunek dla siebie i dla Celestii, oraz decydują się na wyprawę do Skadovska, zamówić supersnajperkę dla Włóczęgi, bo Hawajczyk rząda za dużo za SVD. Przy okazji dowiadujemy się, że Celestia, która jeszcze przedwczoraj nie wiedizała co to broń, dziś bez trudu naprawia zardzewiały pistolet, który Azot trzymał na części. Za to w późniejszym etapie opowieści okaże się, że uzdolniona ksiezniczka potrafi przerobić egzoszkielet tak, by był ramą doczepianą do zwykłego kombinezonu i nie utrudniał ruchów, oraz był cichy. Dalej Skadovsk, tarcia między drużyną, spotkanie nowicjusza, zakup wielkokalibrowego karabinu wyborowego w cenie kałacha (po raz kolejny ekonomia się sypie, ale w grach tez tak było) i powrót do poprzedniej lokacji, z wycieczka do bunkra naukowców. Tam mamy spotkanie z Majorem (głównym bohaterem CoP), rozmowy, badania, testowanie broni i niedługo potem decyzja o założeniu nowej frakcji. I tu pojawia się problem. Jakieś 65% fika rozgrywa się w ciągu 3 dni. Potem mamy przeskok o rok, gdzie frakcja działa, ma czołgi, BTRy, śmigłowce i w ogóle. Potem przeskok o kilka dni, kiedy jest info, że Ceśka ma jak wrócić do domu i kolejny przeskok do sceny, gdzie jadą w stronę anomalii stanowiącej portal do Equestrii. I tu sięfik kończy. W sposób, moim zdaniem niesatysfakcjonujący. Ogólnie, mam wrażenie, że od czasu wizyty w bunkrze, fabuła rozgrywa się za szybko i nieco zbyt abstrakcyjnie. Być może przez ten przeskok mam wrażenie, jakby zakonczenie było na siłę. Co więcej, sam finisz jest niesatysfakcjonujacy, bo stanowczo zbyt okrojony. Być może niedokończony seequel cos pomoże, ale tak być w sumie nie powinno. Za to, niewątpliwie mogę pochwalić światotworzenie, oraz przeniesienie i rozbudowanie mechanik gry. Zacznijmy od tego pierwszego. Autor bardzo dobrze opisał miejsca znane głównie z trzeciej części Stalkera. Dało się wyczuć życie, oraz zagrożenie ze strony mutantów, oraz ludzi. Nawet stadko psów okazało się być dość groźne dla niewprawionej Celestii, zaś pijawki stanowiły już śmiertelne niebezpieczeństwo. Emisja faktycznie wzbudziła grozę w bohaterach. No a relacje miedzy frakcjami, chociaż stanowiące tło, miały sens. Co zaś się tyczy mechanik gry, to z jednej strony mamy tu starą i sprawdzoną wódkę jako środek antyradiacyjny. I choć to fikcja, to nie mam z nią problemów. Ona jest tak stałym elementem tego świata, co przeżywanie postrzałów w głowę, w Falloucie, czy zaczynanie z biedabronią w większości gier Mamy tu też wiele dobrze nam znanych broni (i kilka nowych, w tym głównie pistolety i snajperki), oraz bardzo fajnie rozbudowaną mechanikę artefaktów. Tu zwłaszcza na uwagę zasługuje pomysł wykorzystania dwóch artefaktów jako defibrylatora, oraz wytłumaczenie mechaniki artefaktów lecących poprzez ich funkcje przyspieszania metabolizmu (co negatywnie odbija się większym zapotrzebowaniem na jedzenie). Chętnie bym zobaczył wytłumaczenia dla innych typów artefaktów. Na przykład dla Bąbla, albo Błysku. Niby to detale, ale bardzo fajnie budują świat. Można więc śmiało powiedzieć, że klimat i światotworzenie wypadają lepiej niż fabuła. I na koniec postacie. I tu w zasadzie skupię się głównie na Celestii, która jest osią fika. I powiem, że mam z nią problem. Bo Celestia ma chyba wszystkie, albo większość cech Mary Sue. Momentalnie się uczy, jest kreatywna ponad miarę, wszyscy ją lubią (poza bandytami rzecz jasna), cało wychodzi z każdej opresji, jest dobra, błędy są jej wybaczane i w ogóle. Nawet człowiek, co do którego coś czuje, odwzajemnia to uczucie. Nie powiem jednak, że taka bohaterka jest zła. Owszem, można by ją napisać znacznie lepiej, głębiej wniknąć w jej wątpliwości, spotęgować tęsknotę za domem, zmusić do popełniania większej ilości błędów (i może powtarzania niektórych) i może ogólnie zbudować cały fik wokół jej narracji. Ale mimo tego wszystkiego, Ceśka jest całkiem przyjemną w odbiorze bohaterką i nie irytuje na każdym kroku. Pozostali bohaterowie są napisani dobrze, solidnie, lecz bez wodotrysków. Aczkolwiek przyjemnie się ich czyta. Vano jest stereotypowym, roześmianym wielkoludem, a Włóczęga to ten myślący, spokojniejszy, robiący za przeciwwagę dla giganta. Podsumowując, czy polecam ten fik? Cóż, tak. To nie jest dzieło wybitne i Stalker od Grento bije je na głowę, ale dalej jest to bardzo poczytne, proste dzieło, które potrafi miejscami rozśmieszyć, być urocze, czy też potrzymać przez trzy sekundy w napięciu. Miła, odprężająca, choć nie wybitna lektura.
  15. Klacz, która żyje na księżycu... Świetn, wprost fenomenalny fanfik. Gdybym miał wymienić jedną rzecz, za którą uważam ten fanfik za najlepszy jaki czytałem, to chyba niebyłym w stanie. Miałbym dylemat, czy są to postacie, pomysł, fabuła, klimat, czy może dbałość o najdrobniejsze szczegóły. Wszystkie te elementy są wykonane z niezwykłą starannością i pasują do siebie, jak części doskonałej maszyny (parowej). Autor wziął dobrze nam znane postacie i osadził w nowych, lecz adekwatnych rolach. Stworzył interesujący i wspaniale rozrysowany świat, w którym kryje się wiele ciekawych smaczków i detali. Napisał historię, która może nie jest najbardziej odkrywcza, ale jest tak prowadzona, że stała się wyjątkowa. Stworzył nieprzesadzony i nienachalny steampunk, który pobudza wyobraźnie. A wszystkie te elementy doprawił detalami tak świetnymi, że nawet gdy czytałem ten fik po raz drugi w oryginale, znalazłem kilka nowych smaczków, na które wcześniej nie zwróciłem uwagi. Dzięki temu fik ma też gęsty klimat, który otacza czytelnika ze wszystkich stron. Nie mam zamiaru spoilerować fabuły (jeszcze), więc powiem tylko, że pod płaszczykiem czegoś dość oczywistego kryje się przecudowna historia. Gorąco ten fik polecam. Zarówno tłumaczenie, a także (albo i przede wszystkim), oryginał. Warto, to mało powiedziane.
×
×
  • Create New...