Jump to content

[Pamiętnik] Pamiętnik Twilight Sparkle


Tarreth
 Share

Recommended Posts

18 sierpnia

Mól książkowy



Słońce zachodziło już nad Ponyville. Kazałam Spike’owi ułożyć książki na półkach alfabetycznie. Nie było to trudne zadanie, po 1000 książek na każdą literę to nie tak dużo. Skończyłam właśnie pisać raport do Księżniczki Celestii. „Najdroższa Księżniczko Celestio, dzisiaj nauczyłam się, że Przyjaźń jest najpotężniejszą magią. Mój talent przy niej to przeciętne sztuczki. W całej Equestrii nie ma siły potężniejszej od przyjaźni. Twoja najwierniejsza uczennica, Twilight Sparkle”. Zrolowałam list i zapieczętowałam go. Postanowiłam sprawdzić, jak Spike’owi idzie robota. Po krótkim czasie znalazłam go leżącego na ziemi pod stertą książek. Używając telekinezy zdjęłam z niego książki i położyłam obok.


- Znowu się obijasz – powiedziałam.
- Przepraszam, Twilight. Kończyłem właśnie układać książki na „A”, kiedy z jednej z nich wyleciał jakiś dziwny mól książkowy. Tak mnie przestraszył, że spadłem z drabiny i…
- Wystarczy. Bierz się do roboty.


Spike wrócił do pracy. Wzięłam jedną z moich ulubionych książek – „Kucykologia – stopień zaawansowany” i poszłam na górę. To dość cienka książka, liczy tylko 800 stron. Ułożyłam się na łóżku, wyciągnęłam wygodnie kopytka i otworzyłam książkę tam, gdzie skończyłam, na 432 stronie. Wtedy z pomiędzy stronic wyleciał dziwny owad. Miałojedną parę oczu, ze źrenicami w kształcie krzyżyka. Podłużne ciało, potężne szczękoczułki, trzy pary pajęczych odnóży i opierzone skrzydła dopełniały obrazu. Zaskoczył mnie i nieco przestraszył. Spadłam z łóżka z krzykiem. Zbiegłam szybko na dół.


- SPIIIIIIKE!
- Tak, Twilight?
- Ten mól nie tylko tobie przeszkadza. Jest na górze, musimy się nim zająć.


Spike wziął ze szczytu jednego z regałów packę na muchy, ja wzięłam moją miotełkę do kurzu. Weszliśmy po schodach na górę. Dziwnego mola nigdzie nie było widać. Zaczęłam trzepać moją miotełką zasłony podejrzewając, że tam się ten szkodnik ukrywa. Rzeczywiście, po chwili wyleciał spomiędzy zasłon i zaczął krążyć po pokoju. Rozpoczęliśmy polowanie.


- Zajdź go z lewej, ja zaatakuję z prawej!
- Niezły pomysł!
- 3, 2, 1, ATAK!!!!!
- AUUUUUUU, patrz w co bijesz! ;c


Smoczątko nie trafiło w owada i zdzieliło mnie packą na muchy prosto w głowę. Zabolało. Próbowaliśmy trafić mola jeszcze przez kwadrans, ale nam się nie udało. Wyczerpana, padłam na łóżko kopytkami do góry, a natrętne stworzenie bzykało sobie wesoło nad moją głową. Zastanawiałam się, jak się go pozbyć. „Takie polowanie w stylu Rainbow Dash nie ma sensu. Rusz głową, Twilight, użyj swojego wysoce rozwiniętego mózgu”. Spike tymczasem wrócił do porządkowania cudownych zbiorów tej biblioteki. A mól dalej wesoło bzykał nad moją głową. Nie za bardzo pomagało to w wymyśleniu czegoś. Aż nagle… „MAM!”. Popatatajałam szybko na dół.
Mały smok był już przy „O”. Podbiegłam do regału obok, oznaczonego „N”.


- „Niekończąca się opowieść”, „Niekończąca się opowieść”, gdzie ona jest? „Niekończąca się…” – ZNALAZŁAM!
- Co takiego znalazłaś, Twilight?
- „Niekończącą się opowieść” - odparłam.
- Zamierzasz teraz czytać, zamiast zająć się tym molem?
- Później ci wyjaśnię.


Zdjęłam książkę z półki i wróciłam szybko na górę. Zlokalizowałam niespotkanego dotąd przez nikogo owada. Z pewnością nikt go nie spotkał, czytałabym o tym. Bzykał sobie w rogu pokoju, pomiędzy zasłoną a komodą.


- Małe stworzonko, mam coś dla ciebie. Podleć no tutaj.


Kiedy przyleciał do mnie na opierzonych, śnieżnobiałych skrzydłach, pokazałam mu przyniesioną książkę i powiedziałam: „Możesz sobie tutaj zamieszkać, pożywienia z pewnością ci nie braknie.” Uradowany bzykacz natychmiast zagłębił się w lekturze. I to dosłownie. Dla pewności zamknęłam jeszcze książkę w szklanej gablocie. Teraz na pewno mól się nie wydostanie. Jedzenia będzie miał pod dostatkiem, w końcu to „Niekończąca się opowieść”.
Po schodach wdrapał się Spike. Wyglądał na wyczerpanego. Niby czym? Przecież takie długie obcowanie z książkami to sama przyjemność. Pfffff…


- Hej, Twilight, poradziłaś już sobie z tym molem?
- Tak, już nie będzie nam więcej przeszkadzał.




To mój pierwszy wpis do Pamiętnika, ale chyba nie jest źle. Wyszło krócej, niż się spodziewałam. Następna przygoda powinna być dłuższa.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Witajcie Bronies! Jako nowa Regentka Twilight Sparkle, pragnę zaprezentować Wam mój pierwszy wpis w jej pamiętniczku. Prowadzę narrację w trzeciej osobie, ale myślę, że na dłuższą metę nie będzie to Wam w niczym przeszkadzało.

Niniejszym, życzę Wszystkim miłej lektury!

Turniej Najbardziej Uzdolnionych Jednorożców

[justify]

To miał być jeden z zupełnie normalnych dni w miasteczku Ponyville. Życie toczyło się tu zwykłym trybem – na targu kwitł handel, w Sugar Cube państwo Cake jak zwykle raczyli mieszkańców smakołykami, a w szkole źrebięta chłonęły wiedzę niczym gąbki.

Tej sielanki nie miało burzyć nic w najbliższym czasie – a przynajmniej, nic tego nie zapowiadało…

A jednak życie mieszkańców (zwłaszcza tych, co byli jednorożcami) zostało wywrócone do góry nogami... A to wszystko przez jeden plakat, który pojawił się na słupie ogłoszeniowym w centrum miasteczka.

Twilight Sparkle, podobnie jak małe klaczki w klasie, z zapartym tchem studiowała kolejną księgę poświęconą magii. Nie zamierzała dzisiaj wyściubiać nosa ze swojej biblioteki, więc nie wiedziała o burzy jaką wywołał nieszczęsny plakat w sercu Ponyville.

- Spike, to po prostu niesamowite! – zawołała z radością klacz do swojego smoczego asystenta.

- Co jest takiego niesamowitego, Twilight? – zapytał uprzejmie smok, kończąc układać kolejne z naręczy książek, które właśnie skończyła czytać Sparkle.

- Właśnie poznałam zaklęcie rozdymające! Mogę powiększać… na przykład… jabłka do wielkości domu! Jeśli kiedyś Equestrię dosięgnie głód… to mam już na niego remedium! – kontynuowała podekscytowana klacz, po czym zaprezentowała Spike’owi swoje nowe zaklęcie.

Wycelowała rogiem w komódkę na której stał wazonik z kwiatami… lecz zamiast się powiększyć, komódka rozdęła się i… rozpadła na kawałki, co zaskoczyło czarodziejkę.

- Oj… będę musiała nad tym jeszcze popracować – mruknęła z zakłopotaniem.

- Najwyraźniej… - rzucił z przekąsem młody gad, schodząc z drabinki na której stał, by ułożyć książki. – Pewnie mam to posprzątać, co? – rzucił od niechcenia.

- Jeśli byś mógł… - na pyszczku Twilight pojawił się cień nieśmiałego uśmiechu.

- A mam inne wyjście? – wymamrotał do siebie smok, kiedy klacz ponownie zamknęła się w swoim pokoiku.

Kiedy Sparkle chciała się ponownie zagłębić w lekturze, usłyszała głośny trzask otwieranych drzwi, odgłos tłuczonego szkła i podniecone głosy dwóch kucyków, którym akompaniował złorzeczący Spike, który prawdopodobnie spadł z drabiny pod wpływem impetu z jakim wpadły owe kuce. Twilight od razu rozpoznała głosy… należały one do…

- Rarity i Pinkie Pie? – przemknęło przez myśl klaczce, po czym odłożyła ona czym prędzej swoją księgę i wróciła do głównej izby.

- Dziewczyny, co tu robicie o tej porze? – zapytała Sparkle, obserwując z zaskoczeniem swoje przyjaciółki spod grzywki.

- Jak to co? Jak to co? Rarity, ona się jeszcze pyta, co! – zaczęła Pinkie, doskakując do Twilight, obejmując przy tym jej szyję. – Nie uwierzysz co widziałyśmy w mieście! No to po prostu taka bomba, że szok! Ja się dziwię, że jeszcze cię nie rozsadziło z ciekawości, po prostu no!

- Eee…tak, Pinkie? – Twi przełknęła ślinę i zerknęła z niepewnością na swoją różową przyjaciółkę. – Co jest takie arcyciekawe, że zwalacie się tu tak… nagle?

- Och, Pinkie ma na myśli Turniej Najbardziej Uzdolnionych Jednorożców! Organizują go w Canterlot! Nie mogę w to uwierzyć, po prostu nie mogę! – zawołała Rarity, podchodząc do swoich przyjaciółek. – Już to widzę oczami wyobraźni… JA, Rarity, wchodzę na dwór Księżniczki Celestii odziana w jedną ze swoich najwspanialszych sukni… rzucam na kolana wszystkie zebrane tam kucyki! Och, taaaak… Wszyscy wokół pytają: „A któż to zaprojektował taką niesamowitą suknię?! Któż jest taki uzdolniony?!” … a wtedy ja, skromnie, trzepocząc rzęsami odpowiadam: „To mój projekt!”… Wyobrażacie to sobie?

- No ba, że tak, Rarity! – zakrzyknęła z energią Pinkie Pie. – I TY też musisz, po prostu MUSISZ wziąć w tym udział, Twilight! To turniej stworzony wprost dla ciebie! Nie uważasz?! Och, chciałabym mieć komu kibicować! A tak się składa, że prócz Rarity jesteś jedynym jednorożcem, któremu z całego serca pragnę udzielać swojego wsparcia z widowni! Znasz tyle niesamowitych zaklęć, masz talent! I… i to taka fajna impreza, że ja cię nie mogę! Muszę na niej być!

Całkowicie rozbrojona tymi informacjami Twilight patrzyła na swoje przyjaciółki niczym kucyk na malowane wrota.

„Ja miałabym wziąć udział w tym… całym turnieju? W Canterlot? Na oczach… tylu… tylu innych kucyków? JA, Twilight Sparkle miałabym prezentować swoje umiejętności przed widownią…?”

[/justify]

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Turniej Najbardziej Uzdolnionych Jednorożców, część druga


[justify]„Ja, Twilight Sparkle miałabym stanąć przed publicznością tylko po to, by zaprezentować swoje umiejętności magiczne?” – pomyślała z zaskoczeniem fioletowa klaczka, patrząc z powątpiewaniem na swoje dwie przyjaciółki. Kątem oka zauważyła także Spike’a, który pozbierał się już dawno z podłogi po upadku wywołanym przez niesforne kucyki.
- Wiesz, Twilight… - zaczął smoczek, otrzepując się z kurzu. – Wydaje mi się, że powinnaś wziąć udział w tym turnieju – powiedział całkiem poważnie, uśmiechając się przy tym leciutko.
- Jesteście tego pewni…? – mruknęła Sparkle, spoglądając na otaczających ją przyjaciół.
- No ba, że tak! Nie masz wyjścia, Twilight! MUSISZ wziąć w tym udział! – powtarzała niczym mantrę Pinkie Pie.
- Ale ja chyba się do tego zupełnie nie nadaję… Nadal uczę się magii… - starała się wycofać z pomysłu swoich przyjaciół klaczka. – Mam spore zaległości i w ogóle…
- Już tak nie ględź, Twilight! – zawołał Spike. – Wszyscy dobrze wiemy, że o nauce magii będziesz mówić do końca życia, bo jesteś zdolna uczyć się jej do późnej starości! – mruknęło smoczątko lekko zjadliwym tonem, co spotkało się z aprobującym uśmiechem Rarity.
- Tres bien! Dobrze Spike prawi! – zawołała biała klacz, patrząc wyzywająco na pannę Sparkle. – To już postanowione! Bierzesz udział, czy ci się to podoba, czy nie, moja droga.
- Bo już i tak zostałaś zgłoszona, aha! – wypaliła z radością Pinkie, tuląc do siebie Twilight. – Czy to nie jest ekscytujące? Tyle osób będzie podziwiać twoje umiejętności! I… i… Księżniczka Celesta też tam będzie!
Na ostatnie słowa różowej kucyk, Sparkle zamarła.
- K-księżniczka? – wydukała tylko z niepokojem. – Księżniczka będzie obserwować turniej?
- No jacha! – zakrzyknęła Pinkie.
- Widzisz? – wtrącił smoczy asystent. – Nie masz wyjścia. Księżniczka na pewno by chciała, żeby jej najwierniejsza uczennica pokazała co potrafi. Potraktuj to jako większy sprawdzian.
- Sprawdzian przed tyloma mieszkańcami Equestrii… To szaleństwo! – zawołała Twilight, tupiąc przy tym kopytem.
- Ale jakie fajne szaleństwo, co nie? Szalony turniej, szalone konkurencje, szalona impreza, tłumy szaleńców! Yaaaaay! – wykrzykiwała podniecona Pinkie Pie, podskakując przy boku Sparkle, jakby zamiast kopytek miała sprężynki. – Bosko! Ja chcę już tam być! Już, już, już już!
Twilight nie wysłuchiwała już podnieconych okrzyków różowej klaczy. Nagle w głowę uderzyło ją jedno pytanie. Tłukło się ono w niej tak boleśnie, że zaczęło towarzyszyć mu mocne bicie serca. W końcu, po chwili milczenia, Twiligt zwróciła się do Rarity i wydusiła z siebie owo pytanie, które musiało paść z jej ust:
- Kiedy jest ten turniej…?
- Za tydzień! Czyż to nie jest podniecające? Ja już mam dreszcze! – odparła dumnie biała klacz, odrzucając z wrodzoną gracją grzywę na kark. – Lepiej zacznij się przygotowywać!
[/justify]
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Turniej Najbardziej Uzdolnionych Jednorożców, część trzecia


[justify]I w końcu nadszedł ten wyczekiwany przez wszystkie kucyki dzień Wielkiego Turnieju w Canterlot.
Już od dłuższego czasu do stolicy Equestrii jęły ściągać jednorożce wraz z rodzinami i przyjaciółmi. Uzdolnieni magicznie kopytni mieszkańcy państwa Księżniczki Celestii oczywiście w celu wzięcia udziału w konkurencjach, a reszta… jako zwykli widzowie.
Wśród gości nie mogło zabraknąć Twilight Sparkle i jej przyjaciółek…
- Naprawdę, sądzicie, że posiadam jakiś szczególny dar? – nadal powątpiewała w swoje umiejętności fioletowa jednorożec.
- Mon dieu, Twilight! Ile razy mamy ci jeszcze powtarzać, że owszem? – teatralnym szeptem napomknęła swoją przyjaciółkę Rarity, kolejna pretendentka do tytułu „Najbardziej Uzdolnionego Jednorożca”.
- Ja tak naprawdę jestem dobra tylko w nauce – broniła się granatowogrzywa.
- Przestań panikować, Twilight! To nie w twoim stylu! – zawołała dziarsko Rainbow Dash, rozglądając się wokół z żywym zainteresowaniem. Zapewne szukała wzrokiem swoich idoli – Wonderboltsów.
- Będziemy wam kibicować! – dodała z pełnym przekonaniem Pinkie. – Żaden kucyk nie będzie miał takiego dopingu jak wy dwie!
- Poza tym, to tylko zabawa! – napomknęła rozsądnie Applejack. – Jeśli wykonacie coś inaczej niż zamierzałyście, nic przecież się nie stanie.
- Och, AJ, nic takiego przecież nie będzie miało miejsca – wtrąciła nieśmiało Fluttershy. – Nie ma co się od razu nastawiać na przegraną…
- Ależ ja nie chciałam ich nastawiać na przegraną, cukiereczku – zaśmiała się blond kowbojka. – Po prostu chcę żeby traktowały turniej jako zabawę, a nie jak jakiś absurdalnie straszny sprawdzian umiejętności.
Im dłużej Twilight wsłuchiwała się w to, co mówiły jej przyjaciółki, tym gorzej się czuła. Oczami wyobraźni widziała siebie pośrodku wielkiej sceny, gdzie właśnie zepsuła swoje popisowe zaklęcie teleportacji…
Cała widownia rżała ze śmiechu… Wszystkie spojrzenia były skupione na niej – a już zwłaszcza spojrzenie tej, której nie chciała sprawić zawodu – Księżniczki Celestii. Monarchini patrzyła na nim z bolesnym zawodem… i… politowaniem.
„T-to nie może być prawda…” – przemknęło przez myśl spanikowanej klaczce.
- …light? Twilight? TWILIGHT! – do uszu kucyk dotarł w końcu krzyk Rainbow Dash. – Znowu się zawieszasz? A co właśnie powiedziała ci AJ? TO ZABAWA!
- I kto to mówi? Zabawa? – zachichotała kowbojka. – Przypomnij sobie jak miałaś wystąpić przed Wonderbolts w swoim Cloudsdale. Panikowałaś jeszcze bardziej!
- Ale nie o to chodzi! – ucięła temat tęczowogrzywa. – Jeśli Twilight będzie się pogrążać w takich czarnych myślach, to na pewno nic jej nie wyjdzie!
- Na bank nie potrafiła się teleportować – z uśmieszkiem wtrącił Spike, który do tej pory tylko biernie przyglądał się całej scence z grzbietu Sparkle. – To jej ulubiona sztuczka, a kiedy się denerwuje, nigdy nie może jej wykonać. Mam rację, Twilight?
Fioletowa jednorożec zaśmiała się tylko nerwowo, wpatrując się gdzieś w przestrzeń.
- Czyli mam rację – skwitował zachowanie swojej przyjaciółki smoczek, wzruszając ramionami.
- Teraz już i tak nie ma odwrotu, nie możesz się wycofać, aha! – radośnie zawołała Pinkie Pie, podskakując u boku fioletowej jednorożec.
- Taa… dzięki za pocieszenie… - westchnęła Sparkle.
Na szczęście, Ponyvillianki nie musiały już dłużej dyskutować na ten temat – właśnie wkroczyły na główny dziedziniec w Canterlot, który był bajecznie przystrojony z tej okazji. Wszędzie wisiało mnóstwo kolorowych proporców przedstawiających przekrój historii miasta… Na ścianach znajdowały się gobeliny z wizerunkami najpotężniejszych magicznie jednorożców… oczywiście, nie brakowało na nich założycieli miasta, jak i samych księżniczek – Celestii i Luny…
W samym centrum stała wielka scena przystrojona czerwonymi kotarami i zdobioną na złoto kurtyną, a prostopadle do niej ustawili się kupcy, gotowi do tego, by sprzedać swoje wymyślne łakocie dla spragnionych i wygłodniałych tłumów gości…
Naprzeciwko sceny, znajdował się podest, na którym stały dwa trony – przygotowane dla Celestii i Luny.
- Ojej… jak… jak tu pięknie… - szepnęła oczarowana Fluttershy, rozglądając się wokół. – Tyle kolorów… i… i ozdób… Ktoś musiał włożyć w to wiele pracy…
- Może będą Wonderbolts! – wrzasnęła w końcu Dash, wznosząc się w powietrze w poszukiwaniu swoich idoli. Nie wytrzymała już dłużej napięcia… - Och, och, tam są! Spójrzcie! – pisnęła wysokim C, po czym wylądowała ciężko u boku Applejack.
- Ja cię… dlaczego to nie turniej pegazów, tylko jednorożców, ja się pytam? Zaraz pokazałabym im Sonic Rainboom! Błagaliby mnie o to, żebym przyjęła ich zaproszenie!
- Rainbow, nie zapominaj, że mamy kibicować Rarity i Twilight… - mruknęła Applejack.
- A skoro o Twilight mowa… to gdzie ona się podziała? – zapytała nieco zaskoczona Pinkie, rozglądając się za przyjaciółką.
- Jeszcze przed chwilą tu była – wtrąciła Rarity, zaniepokojona nagłym zniknięciem Sparkle.
- Spanikowała, mówię wam! – mruknął Spike, wracając do klaczek obładowany swoimi ulubionymi łakociami. Najwyraźniej zapomniał uprzedzić dziewczęta, że ma zamiar się oddalić.
- I co teraz? Gdzie ona mogła pójść? Jak ją znajdziemy w tym tłumie?! – pisnęła z przerażeniem Fluttershy, po czym wzniosła się nieco niezgrabnie ponad wszystkich zgromadzonych na placu.

C.D.N.
[/justify]
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

No, Moi Drodzy, najwyższy czas na nowy wpis w pamiętniku Twilight Sparkle. Inny Avatar postaci to wprawdzie inny styl pisania i wypowiedzi, ale mam nadzieję, że nie przeszkodzi to Wam w czerpaniu przyjemności z lektury tegoż tekstu. Jedne będą krótsze, (jak poniższy) jedne dłuższe. Ale co prawda warto coś tutaj ruszyć, prawda? Narracja w trzeciej osobie, życzę miłego czytania.

Dołączona grafika

Piątek rano w Ponyville, Twilight Sparkle niedawno wstała z łóżka, zwarta i gotowa do dalszej nauki magii. Już od rana była dość podekscytowana, bo podczas wczorajszego siedzenia do późnych godzin w nocy w bibliotece znalazła dziwne, nieznane jej pergaminy. Niewiele czasu spędziła na oglądaniu ich - bowiem była zmęczona i jej myśli skupiały się wyłącznie na tym, aby już pójść spać i odpocząć, a z reszty obowiązków wywiązać się następnego dnia, co też uczyniła.

- Więc tak.. Gdzie one są?.. - powiedziała do siebie Twilight rozglądając się po pokoju za znalezionymi późno w nocy pergaminami.

Po chwili przypomniała sobie miejsce, w którym położyła papierowe przedmioty. Postanowiła przeprowadzić dokładną analizę tekstu widniejącego na pergaminach.

Otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia. Na pergaminach dostrzegła dziwne, tajemnicze słowa zapisane nieznanym jej szyfrem. Z początku wzięła to za ''nieprzytomność'', której powodem jest krótki sen. Przetarła oczy, po czym ponownie przyglądała się kawałkowi papieru, próbując przypomnieć sobie jakiekolwiek informacje na temat szyfru, którym zapisany był tekst. Niestety jej starania nie przyniosły rezultatu.

- Hej Twilight, coś się stało? Dlaczego wstałaś tak wcześnie? - zapytał Spike podchodząc do klaczy.

- Spike, wczoraj znalazłam coś interesującego. Najprawdopodobniej są to stare, zapomniane opisy zaklęć, przynajmniej tak mi się wydaje. Problem w tym, że treść jest zapisany szyfrem. I nic o nim nie wiem - wytłumaczyła.

Twilight podała Spike'owi jeden z pergaminów, aby je obejrzał. Smoczątko przysunęło go do sobie, dokładnie oglądając. Potem obracał papier patrząc na tekst z różnych stron. Bez skutku.

- A ja ci powiem, że nie widzę nic w tym nic szczególnego. Jakieś dziwne, nieczytelne znaki, moim zdaniem nie ma w tym najmniejszego sensu, odstaw to, a najlepiej wyrzuć do kosza, i zapomnij. Chyba masz ważniejsze sprawy na głow..

- Nie dokończył, gdy spostrzegł, że klacz w ogóle go nie słucha, tylko przegląda obszerny zbiór książek na jednej z licznych półek w bibliotece.

- Wybacz, na obecną chwilę nie mam czasu. Muszę rozszyfrować te pergaminy, tam MUSI być zapisane coś ciekawego! - powiedziała dalej szukając książki z odpowiadającym jej tytułem i tematyką.

- Skoro tak.. Rób to, co uważasz za słuszne. Ja idę się jeszcze zdrzemnąć.. - Ostatnie zdanie zakończył głośnym ziewnięciem.

Minęły dwie godziny.

W bibliotece przez ten czas zrobił się straszny bałagan. Stosy książek walały się tu i tam, zajmując trochę miejsca, ogólnie w bibliotece panował chaos i nieporządek, jak po wizycie Discorda. Twilight cały czas szukała książki, która zawierałaby chociaż trochę informacji na temat poznanego niedawno szyfru. Chciała koniecznie poznać jego znaczenie. Do tej pory z informacjami gromadzonymi ponad dwie godziny udało jej się przetłumaczyć dopiero dwa słowa. Słowa te brzmiały jak nazwa czaru, którego opisu w znanych jej księgach również nic nie znalazła. Wytrwale szukała dalej. W tym czasie obudził się Spike. Na widok bałaganu wywołanego przez atak ciekawości Twilight był przerażony, bo już przewidział, jak to będzie wyglądać w przyszłości: Twilight dnie i noce siedzi nad pergaminami, a on sprząta pozostawiony przez nią bałagan. Taka wizja dalszych wydarzeń go przeraziła.

- Spike, do tej pory udało mi się przetłumaczyć dopiero dwa słowa, ale jestem pewna, że chodzi o jakieś zaklęcie. - Powiedziała do niego. Spike w ogóle nie zdawał sobie sprawy, że Twilight zauważyła jego obecność, mimo tego, że była całkowicie pochłonięta pracą.

- Chyba będę potrzebowała pomocy, bo widzę, że prace nie idą za szybko - oznajmiła, a wtedy Spike już wyobrażał sobie w tym momencie, co będzie za chwilę robił; widział siebie siedzącego nad stertą książek, a po miesiącu pracy przetłumaczą jeden wyraz.

- Myślisz, że Pinkie, Rarity, Rainbow, Fluttershy albo Applejack będą w stanie mi z tym pomóc? - kontynuowała klacz.

- One? Nie sądzę. Jakoś żadna z nich nie byłaby zainteresowana magią, lub siedzenia cały dzień nad książkami, a w szczególności Dashie. Tak mi się wydaje. Poza tym, nie każdy wie o magii tyle co ty, więc ich wiedza nie dorównywałaby ci swoim poziomem - uzasadnił.

- No cóż.. Masz rację. Zresztą, zadałam głupie pytanie. Ale w takim razie, ty będziesz musiał mi pomóc.

- Chyba nie mam innego wyjścia - powiedział lekko zrezygnowany, z uczuciem, że czeka go jeszcze wiele, wiele pracy.. Możliwe, że nawet za wiele jak na małego smoka.

~Ciąg dalszy nastąpi~

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Tak więc, to licznych małych problemach technicznych i słusznego ataku zmęczenia, chciałbym zaprezentować Wam, wiernym i oddanym fanom naszej ulubionej czarodziejki, (do której działu i tak nikt nie zagląda. Bo ja.) kolejny wpis w jej pamiętniku, który tym razem został wzbogacony przeze mnie o pewien obrazek, który zaobserwować poniżej. Mam nadzieję, że mój sprzęt pozwoli mi na wykonywane takich obrazków częściej.. W każdym razie, mam nadzieję, że ktoś się tym zainteresuje, zapraszam i życzę miłej lektury.

62016468.png

Wreszcie, po wielu dniach i nocach lektury najróżniejszych książek, mogących według Twilight zawierać informacje mogące pomóc naszej czarodziejce w tłumaczeniu dziwnych fraz, klaczy oraz jej pomocnikowi udało się przetłumaczyć całą treść, jaka widniała na zwoju papieru.

Twilight Sparkle nie myliła się - tekst dotyczył zaklęcia. Niemniej jednak jego działanie zostało dokładnie opisane, co ma wywołać i jakie będą skutki użycia tegoż zaklęcia. Twilight przysuwała pergamin coraz bliżej do swych gałek ocznych, aby upewnić się, czy na pewno wszystko dobrze z tekstu odczytała i zrozumiała, nie chciała bowiem popełnić żadnego błędu.

Spike, zmęczony z powodu długich nieprzespanych nocy, położył się na stosie książek, z zamiarem długo wyczekiwanego odpoczynku, który zresztą od dawna mu się należał. Bałagan panował nad całą biblioteką, w której noce poświęcane na szukanie informacji pozostawiły po sobie nieporządek w postaci porozrzucanych książek, śmieci.

Twilight wiedziała już dokładnie, co i jak, jeśli chodzi o nowo poznane zaklęcie, była tego pewna, więc wreszcie postanowiła je wypróbować w praktyce.

- Spike! Wychodzimy, czas wypróbować zaklęcie! - krzyknęła do swego pomocnika, chcąc, aby ten poszedł z nią i wypróbować czar. Po chwili ten krzyk powtórzyła. Lecz nie usłyszała odzewu.

- No nic, sama będę musiała wypróbować to zaklęcie. - powiedziała po chwili z lekkim zrezygnowaniem, po czym skierowała się w stronę drzwi.

...::Kilka godzin później::...

Spike obudził się.

Nadal leżał na jednym z wielu w bibliotece stosów książek, wstał i rozejrzał się wokół.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Tak więc, to licznych małych problemach technicznych i słusznego ataku zmęczenia, chciałbym zaprezentować Wam, wiernym i oddanym fanom naszej ulubionej czarodziejki, (do której działu i tak nikt nie zagląda. Bo ja.) kolejny wpis w jej pamiętniku, który tym razem został wzbogacony przeze mnie o pewien obrazek, który zaobserwować poniżej. Mam nadzieję, że mój sprzęt pozwoli mi na wykonywane takich obrazków częściej.. W każdym razie, mam nadzieję, że ktoś się tym zainteresuje, zapraszam i życzę miłej lektury.

62016468.png

Wreszcie, po wielu dniach i nocach lektury najróżniejszych książek, mogących według Twilight zawierać informacje mogące pomóc naszej czarodziejce w tłumaczeniu dziwnych fraz, klaczy oraz jej pomocnikowi udało się przetłumaczyć całą treść, jaka widniała na zwoju papieru.

Twilight Sparkle nie myliła się - tekst dotyczył zaklęcia. Niemniej jednak jego działanie zostało dokładnie opisane, co ma wywołać i jakie będą skutki użycia tegoż zaklęcia. Twilight przysuwała pergamin coraz bliżej do swych gałek ocznych, aby upewnić się, czy na pewno wszystko dobrze z tekstu odczytała i zrozumiała, nie chciała bowiem popełnić żadnego błędu.

Spike, zmęczony z powodu długich nieprzespanych nocy, położył się na stosie książek, z zamiarem długo wyczekiwanego odpoczynku, który zresztą od dawna mu się należał. Bałagan panował nad całą biblioteką, w której noce poświęcane na szukanie informacji pozostawiły po sobie nieporządek w postaci porozrzucanych książek, śmieci.

Twilight wiedziała już dokładnie, co i jak, jeśli chodzi o nowo poznane zaklęcie, była tego pewna, więc wreszcie postanowiła je wypróbować w praktyce.

- Spike! Wychodzimy, czas wypróbować zaklęcie! - krzyknęła do swego pomocnika, chcąc, aby ten poszedł z nią i wypróbować czar. Po chwili ten krzyk powtórzyła. Lecz nie usłyszała odzewu.

- No nic, sama będę musiała wypróbować to zaklęcie. - powiedziała po chwili z lekkim zrezygnowaniem, po czym skierowała się w stronę drzwi.

...::Kilka godzin później::...

Spike obudził się.

Nadal leżał na jednym z wielu w bibliotece stosów książek, wstał i rozejrzał się wokół. W bibliotece nic a nic się nie zmieniło, ''dekoracje'' tego pomieszczenia wciąż były na swoich miejscach. Zawołał Twilight, będąc w przekonaniu, że ta cały czas jest w biobiotece, i nie dopowiada na jego wołania, bo jest zajęta tłumaczeniem kolejnego pergaminu i całkowicie tym pochłonięta. Przechadzał się raz, drugi raz, po całej bibliotece, szukając Twilight Sparkle. Jednak poszukiwania te nie przyniosły rezultatu, mały smok zaczął się niepokoić, więc wyszedł z biblioteki z zamiarem kontynuowania poszukiwań czarodziejki. Chciał popytać się to tu, to tam, czy może ktoś ją widział i wie, dokąd się udała, zostawiając Sipke'a w bibliotece.

Już paręnaście kroków od biblioteki spostrzegł radośnie podskakującą, co tyło jej w zwyczaju - Pinkie Pie, sunącą śmiało przez Ponyville, gotową poznać i zaprzyjaźnić się z każdym nowym kucykiem w tym miejscu.

- Hej, Pinkie, widziałaś może Twilight? Wyszła z biblioteki dobre parę godzin temu, bo chciała wypróbować zaklęcie, a nie wraca. Zaczynam się martwić. - Zaczął rozmowę.

Pinkie, nie przestając skakać zatrzymała się, mierząc wzrokiem Spike'a. Zamyśliła się, a Spike już wiedział, co to zwiastuje.

- Hmm, nie przypominam sobie, żebym ją dzisiaj widziała, cały większość dzisiejszego czasu poświęciłam siedzeniu w piekarni.. Ale czy ją widziałam? Widziałam ją nie raz, widziałam ją wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu też, miesiąc też, widziałam ją, jak sobie szła, widziałam, jak czaruje, nawet z nią rozmawiałam, tylko nie pamiętam, kiedy.. Może to było wczoraj? Tak, tak, tak, wczoraj! Rozmawiałyśmy o...

Spike odszedł od różowej klaczy, chcąc przerwać niewygodny, bezsensowny dialog. Zaczęło się ściemniać, więc powędrował z powrotem do biblioteki w nadziei, że tam zastanie Twilight, która pod jego nieobecność wróciła.

Niestety, nie stało się to, o co w duchu prosił Spike. Nadal zmęczony po poszukiwaniach i wcześniejszej pracy położył się do spania, by jutro z samego rana znaleźć Twilight. Położył się, przykrył, i przez chwilę szukał odpowiedniej wygodnej pozycji do spania. Jednak, coś mu na to nie pozwalało. Miał dziwne przeczucie, które nie pozwalało mu zasnąć, jakby wiedział, że lada moment ma stać się coś strasznego.

C.D.N.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Witam ponownie! Ja, dość marny Avatar Twilight Sparkle, pragnę zaprezentować Wam kolejny, trzeci mój wpis oraz ostatnią część ''Niebezpiecznych zaklęć''. Będzie to zapewne jeden z tych dłuższych wpisów w pamiętniku, w nim zostaną rozwiane wszelkie wątpliwości dotyczące tajemniczego zniknięcia Twilight, oraz sprawa pochodzenia pergaminów. Zapraszam do lektury.

62016468.png

Część trzecia.

Spike nadal nie mógł zasnąć. Dziwne przeczucie nie dawało mu spokoju i cały czas zajmowało jego myśli. Nic, tylko zastanawiał się, gdzie podziała się Twilight, i co takiego zrobiła z pergaminami. Zaniepokojonego, leżącego samotnie w bibliotece smoka zaczął przerażać każdy, nawet najdrobniejszy dźwięk. Otoczenie stało się nagle dla niego czymś przerażającym.

Leżał dalej, bezskutecznie próbując zasnąć.

Nagle, usłyszał dziwny stuk i dźwięk otwieranych drzwi, dochodzący z góry.

Przerażony jeszcze bardziej zerwał się z zamiarem udania się na górę biblioteki, aby sprawdzić, co wywołało ten dźwięk. Cały czas drżał. Ostrożnie, cicho skierował się w stronę schodów. Nagle uświadomił sobie, że ktoś mógł się włamać do biblioteki, co dobiło go jeszcze bardziej.

Po chwili usłyszał kolejny, głośny huk, jak już miał położyć stopę na pierwszym schodku, odruchowo stracił równowagę i upadł na podłogę. Czując bezradność i strach, chwilę leżał na podłodze. Niczego więcej nie usłyszał, więc powstał. Nerwowo kroczył po schodach, w górę i w górę, aż w końcu wszedł na balkon, gdzie drzwi były otwarte. Teraz był już pewny, że ktoś się włamał, w końcu drzwi były zamknięte, a w bibliotece ostatnimi czasy był tylko on. Nikt więcej.

Zmieniał zdanie szybko, niczym z prędkością lotu Rainbow Dash, nikogo nie ma, więc nikt się nie włamał, doszedł do wniosku, że drzwi otworzyły się przypadkiem. Stał tam dalej - pogrążony w dalszych przemyśleniach. Nie wiedział, co ma dalej robić, bo zasnąć i tak nie może, sprawa Twilight nie daje mu spokoju. W końcu, w okolicach jego gałek ocznych pojawiły się łzy.

Postanowił, że jedyne, co może zrobić, to patrzyć przez balkon, jak wschodzi słońce, a rano na nowo rozpocząć poszukiwania. Patrzył na gwiazdy, wciąż zawalony tysiącami różnych myśli.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Muu!

Po długiej przerwie i zakupieniu dwóch słowników synonimów, biorę się za kolejną część ''Niebezpiecznych zaklęć''.

62016468.png

Część trzecia.

Od pewnego czasu mroczną, głuchą ciszę zakłócały jakieś odgłosy. To stuknięcia, to jakieś szmery, pomruki nie dawały śpiącemu smokowi spokoju. Raz po raz wstawał na równe nogi i rozglądał się wokół siebie w poszukiwaniu kogoś lub czegoś, co mogło wywołać te dźwięki. Czynność tę wykonywał z lekkim strachem. W pewnym momencie usłyszał kroki, skrzyp desek.

- Kim jesteś?! Pokaż się, jeśli masz odwagę! - wykrzyknął w ciemnościach Spike, na całe pomieszczenie.

Jednak, mimo zapalenia światła i oświetlenia pokoju, Spike nie spostrzegł żadnego włamywacza. Zgasił światło i ponownie położył się spać, nieco uspokojony, lecz wiedział, że przy następnym razem ponownie zaniepokoi go najmniejszy szmer.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
 Share

×
×
  • Create New...