Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
CruFox

Her Whole Darn Heart [PL][Oneshot][Shipping][Romans][Human]

Recommended Posts

Autor oryginału: Crowley

Tłumaczenie: Crusier

Korekta: Zena92, Erast



Opis: Kiedy Applejack zadurza się po uszy w tobie, człowieku, jesteś rozdarty pomiędzy świadomością, że ją kochasz oraz że jest kucykiem. Czy będziesz w stanie dla niej na bok odłożyć dzielące was, wykraczające poza twój świat, różnice?

Od tłumacza: Postanowiłem przetłumaczyć ten jeden z najwyżej ocenionych clopów z ludźmi na FIMFiction, by pokazać, że istnieją głębsze fanfiki tego typu, które po wycięciu tego i owego dalej pozostają pełnoprawnym opowiadaniem, bo wycięta cześć nie jest ich esencją. No i także dlatego, że jest tu mocno kontrowersyjny motyw przewodni - relacje między człowiekiem a kucykiem. Zwierzęciem? A no właśnie...

A ląduje on tutaj dlatego, że musiałem zrobić ciach w newralgicznym miejscu, by w ogóle na tym forum mógł się pojawić :]



Her Whole Darn Heart



Nie wiem o jaka jest różnica między shippingiem i romansem jeśli chodzi o tagi, to daje oba :derptongue:

Edited by Dolar84
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cudowne opowiadanie! Widziałem je kiedyś na fimfiction lecz ze względu na to, że nie jestem zbyt dobry z angielskiego,nie przeczytałem go.Cieszę się, że ktoś podjął się tłumaczenia.Odwaliliście kawał dobrej roboty!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od dawna ludzie powtarzają mi, że lubię sam sobie robić krzywdę. Przeczytałem w życiu wiele, wiele mniej lub bardziej złych rzeczy i... cóż... wyrobiłem sobie trochę opinię. Uważam się za osobę ze zdecydowanym światopoglądem, dlatego tym bardziej mogę sobie pozwolić na wypowiedzenie się pod takim a nie innym tłumaczeniem. A co jak co, do powiedzenia mam baaaardzo dużo.

 

Proszę też tłumacza o wybaczenie, że jego ciężką pracę skwituję tylko kilkoma słowami. Zostawiłem trochę komentów w tekście, a nie jestem aż takim ekspertem od poprawności, by wypunktować wszystko. Zdecydowanie skupię się na treści, tam mogę pisać i pisać, bo jest o czym. Jak jasna cholera jest.

 

Cóż... Graj muzyko!

(Długa, długa symfonia narzekań i spostrzeżeń)

Zacznijmy standardowo, dość lekko. Co z poprawnością techniczną tekstu. Jak mówiłem, nie jestem ekspertem, ale co nieco jednak zauważam. Poza tymi kilkoma rzeczami, które zaznaczyłem, mam parę uwag:

 

- W oryginale stosowali formę MacIntosh. Ty zastosowałeś tę formę za pierwszym razem, a potem z niej zrezygnowałeś. Niestety, niekonsekwencja jest niedopuszczalna, musisz się na którąś zdecydować.

- Potrzebny jest dobry korektor od interpunkcji. Ta kuleje. Niektóre zdania wyglądają przez to nielogicznie i niezgrabnie. Co jak co, ale przecinki należy uzupełnić w te pędy. Skonsultowałem zdania ze znajomymi, którzy stwierdzili, że nie są w stanie zrozumieć sensu wziętych na wyrywki wypowiedzi, właśnie przez problemy ze znakami przestankowymi

- Ogólnie używasz wielu trudnych słów, jedne wypadają naprawdę fajne, inne... gorzej. Moim zdaniem wystarczy po prostu pobieżnie przejrzeć całość i wyłapać co gorzej brzmiące wykwity.

 

Dobra, skoro technikalia mamy za sobą, mogę pomówić na temat stylu i narracji.

 

Zerknąłem na oryginał i widziałem, że tamtejszy autor (moim zdaniem bardzo nierozsądnie) zdecydował się na narrację w czasie teraźniejszym, jeszcze z wszechobecnymi wtrąceniami w drugiej osobie. Wiem, że musiał to być celowy zabieg, by czytelnik mógł bardziej utożsamić się z tym nieszczęsnym człowiekiem, ale wypada to naprawdę nieprzyjemnie. Nie jest to w żadnym razie Twoja wina, ale... i tak odpycha od opowiadania. Reszta zrobiona jest całkiem przyjemnie, opisy nie są ani za bardzo naturalistyczne, ani za bardzo poetyckie. O tyle dobrze.

 

 

Teraz właściwa część mojego lania jadu. Przechodzę do samej treści:

 

 

Nie będę nikomu mydlił oczu bajką, że lubię tego typu teksty. Nie będę opowiadał, jak to znalazłem w końcu opowiadania, które mnie zainteresowało. Przeczytałem je z kilku powodów, żadnym z nich nie było jednak zamiłowanie tego konkretnego tagu lub tematyki.

Co w takim razie mnie przyciągnęło?

Kilka rzeczy. Przede wszystkim fakt, że jest to tłumaczenie czegoś dobrze ocenionego. Po opisie i słowach na FiMFiction można by sądzić, że mamy do czynienia z czymś niemal elitarnym. Chciałem wyrobić sobie własną opinię. Poza tym... już po opisie wiedziałem, że będę miał liczne obiekcje, dlatego tym bardziej odezwała się moja potrzeba ścierania się na gruncie dyskusji i twórczej wymiany zdań

Gwoli ścisłości - jestem konserwatystą i purytaninem. Niektórzy dla żartów mówili, że plakaty z moją twarzą powinno wieszać się w więzieniach, by tamtejsi bywalcy żałowali za swoje uczynki. Chyba już wszyscy domyślają się, do czego to prowadzi...

 

Sąd nad epoką:

Nie podoba mi się. Dlaczego?

 

Ha! Sporo tego potrafię wypisać:

 

Oczekiwałem zupełnie czego innego po fabule fika. Spodziewałem się, że będzie to jakieś powolne, przyjemne budowanie relacji, przechodzenie przez wszystkie etapy uczucia, aż skończy się na miłości. Co dostałem zamiast tego? Faktyczna cześć shippingu musiała się znaleźć poza tekstem. Dla mnie to akurat przykre. Co jak co, ale taka coś jak miłość, a już na pewno ta lansowana "miłość ponad podziałami", powinna opierać się na jakiś realnych uczuciach, które faktycznie chcielibyśmy poznać. Tutaj wyraźnie zatracony jest jakiś istotny fragment.

No bo spójrzmy. Koleś pracuje sobie na farmie, ogólnie ma się ku Applejack... po prostu z tych kilku mizernych powodów, które zostały wypisane w tekście? I coś być może do niej czuje, ale ciągle stoją w "strefie przyjaźni"... Aż tu nagle jak piórd... jak Filip z konopi wyskakują z "randką". Moment... co takiego? Czyżbyśmy coś przegapili?

 

Dobra, autor postanowił zastąpić realne, "ludzkie" uczucie zauroczenia, zakochania i innych tego typu czym innym. Czym dokładnie? Zamiast tego na każdym kroku, wręcz pozwolę sobie powiedzieć "do porzygu" akcentuje przepaść, która ich dzieli. Poważnie? POWAŻNIE?! Miast rozwoju jakiejkolwiek głębszej relacji będzie ciągłe nawijanie o tym, jak to chcą być razem, a nie mogą, bo "ona jest kucykiem, a ja człowiekiem!" Powiedziałbym, że to chwyt rodem z ameryki łacińskiej i tamtejszych telenowel, ale wbrew pozorom niektóre mają w tym miejscu więcej rozsądku.

Bez obaw, do tematu "barier" jeszcze wrócę.

 

Kolejna rzecz na warsztat. Zastosowano tutaj moim zdaniem tragiczny w skutkach zabieg uczynienia postaci tabula rasa, by rzekomo każdy mógł się z nią interpretować i poczuć, że to on jest w jego skórze i on faktycznie czuje uczucie do jakiegoś kucyka. Do czego nas to zaprowadziło? Otóż nie znamy ani żadnej pewnej historii pochodzenia człowieka, ani nie mamy głębszych pokazów jego osobowości innych niż "ojej ojej, toż to koń którego kocham". I teraz prawdziwa tragedia dla kogoś takiego jak ja. Nie dość, że przez ten nieszczęsny zabieg mam nudnego, nijakiego, nieinteresującego bohatera, to jeszcze sam nie mam jak się z nim utożsamiać, ponieważ jego dywagacje na temat uczuć są mi kompletnie obce. Na miłość boską, po prostu nie jestem w stanie poczuć, że to mogę być ja, więc ani ta dziwaczna narracja, ani jego nijakość nie pomoże.

 

Odwzorowanie postaci kanonicznych nie kuleje, ale... do ideału im daleko. Nie jest ich na tyle, by coś miało się zepsuć, dlatego Rainbow, Fluttershy, Twilight, Rarity i Pinkie są zrobione całkiem ok. Ale sama AJ... Nie wiem, po prostu nie wiem, ale nie pasuje mi do niej ten sposób przedstawienia. Zdecydowanie inaczej widziałbym jej kreację w dowolnym romansie, w tym wypadła dobrze jedynie na tle naszego bezbarwnego bohatera.

 

Mówiłem już o uczuciach, o bohaterach... może jeszcze coś o samej fabule jako takiej? Naiwna, do bólu naiwna. Cyk, jest impreza, cyk, nagle randka... potem pocałunek z niczego, wielki żal... A potem funduje nam rozmowę z Big Mac'iem: "Słuchaj synek, ona nie jest zwierzęciem, tylko kucykiem!" "Nie jest?" "Skoro ona jest zwierzęciem, to czym jest Winona?" "Te, faktycznie! I niech mnie grom z jasnego nieba, że jestem tu już tak długo i na to nie wpadłem. Tak, to z całą pewnością punkt kulminacyjny!" Sam wątek poświęcenia w formie zamiany miał jeszcze rację bytu, ale po tym wszystkim nie jest w stanie uratować fika, po raz kolejny pokazuje nam tylko, jak kończy się działanie pod wpływem emocji.

 

No i clop, który tutaj został (chwała Bogu!) wycięty. Jeśli to jest przykład tych opowiadań, o których się mówi, że scena łóżkowa jest tylko pełnym klasy i wyczucia dodatkiem, to... Nie wiem, czy tylko ja tak uważam, ale dla mnie cała fabuła została napisana tylko po to, by lansować uczucia ponad podziałami i właśnie doprowadzić parę do łóżka. Ciągle nie mogę się pozbyć wrażenia, że wszystko zostało zrobione tylko i wyłącznie jako dodatek do clopa. Autor postanowił sobie, że chce napisać łóżkowe opowiadanie między człowiekiem a kucem, jednocześnie serwując nam usprawiedliwienie i wyjaśnienie tego, dlaczego to "takie dobre i piękne". Żadna podbudówka fabularna, (swoją drogą strasznie licha) ani żadne pokazy życia w Equestrii nie są w stanie usunąć u mnie tego wrażenia. Przykro mi.

Jeszcze jedno - nie czytałem tej sceny usuniętej. Nie będę nikogo oskarżał, że została źle, nieładnie czy nawet obrzydliwie napisana. Te około-romansowe sceny wystarczyły by pokazać, że autor ma wyczucie. Innymi słowy sam stosunek pewnie będzie prawidłowy - to znaczy, że będzie wyrażał miłość. Jak dla mnie... to zabrzmi zapewne dziwacznie, ale to najmniejsze zło tego. Nie przekona mnie do clopów, których po prostu nie lubię i nie będę lubił, ale... przynajmniej próbuje zmierzać we właściwym kierunku.

 

Teraz sedno sprawy, czyli (obok sceny łóżkowej) najważniejsza rzecz w tekście. Owe "przełamywanie granic", o tym tu mowa. Cóż... podobne wątki miłości ponad podziałami pojawiają się w filmach, literaturze, kulturze... wszędzie. I tak jest "Romeo i Julia", "Zmierzch" (nie chciałem tego mówić...), całe mnóstwo różności. Tu istotne jest przede wszystkim to, że podział tyczy się rasy. "Nie mogę Cię kochać, Applejack, bo jestem człowiekiem, a ty jesteś kucykiem". W czym problem? Otóż temat ugryziony od tej strony niesie więcej treści, niż może się wydawać.

 

Ideologicznie sprowadza się do miłości międzyrasowej. Ale... czy aby "miłości". Chodzi o miłość-miłość, o cielesność. Jak mówiłem, jestem człowiekiem o poglądach konserwatywnych (choć nie skostniałych). Nie podoba mi się od wielu lat lansowana swoboda. Ideologie (przede wszystkim, a to niespodzianka - lewicowe) starają się nas przekonać krok po kroku do coraz większych postępów na gruncie naszej "świadomości seksualnej". Jako zło przedstawia nam się osoby "nietolerancyjne", które nie potrafią zaakceptować najróżniejszych rodzajów "otwartości". Tutaj złe jest to, by mieć coś przeciwko miłości człowieka i kucyka.

 

A co ja myślę na ten temat?

Miłość jako taka nie jest zła. Platoniczne uczucie to coś zupełnie niewinnego i męski narząd rozrodczy z tym, czy tyczy się ludzi, klaczy, kucyków i ludzi jednocześnie, czy czegokolwiek innego. Problem pojawia się, gdy wchodzimy w tematy związków cielesnych.

 

Możecie nazwać mnie "dinozaurem" lub człowiekiem sprzed dwóch wieków, ale ja naprawdę uważam, że cielesność i seksualność jest czymś, co należy zostawić w spokoju. Dla mnie istnieje pewna granica, za którą zaczyna się tabu. Za tą granicą przestaje mnie obchodzić co kto robi, bo to zwyczajnie nie jest moja sprawa. Ja nie zaglądam nikomu do sypialni i też nie chcę, by ktoś zaglądał do mojej. Zakładając nawet, że faktycznie miałbym w swoim łóżku kuca, czy jest to fakt, o którym powinienem rozpowiadać publicznie? Tyle krzyczy się o tolerancji i o tym, że powinniśmy akceptować takie dziwne związki, bo to nic złego... Nie wiem, czy to coś złego, bo po prostu jak mówiłem, leży do w moim tabu, czyli poza moim zainteresowaniem. W każdym razie purytanie jak ja mają tolerować to, że publicznie pisze się o cielesności i kucyków (czy czegokolwiek innego), a owi "tolerancyjni" nie będę tolerować tego, że zwyczajnie mogę nie chcieć tego oglądać i nie chcieć, by ktoś oglądał mnie.

 

Niechaj więc nawet piszą sobie te opowiadania, ależ proszę. Róbcie sobie obrazki, komiksy, czy co tam chcecie, ale miejsce też na uwadze to, że rzucając to gdzie popadnie będą z tym do czynienia mieli ludzie, którzy mieć do czynienia nie chcą. Dixi!

 

 

Podsumowanie:

Opowiadanie jest moim zdaniem słabe, skupione na tym, by pokazać cielesność między kucykiem a człowiekiem, ma dziury fabularne i kiepsko zarysowanych bohaterów. Dla zainteresowanych tego typu rzeczami będzie to jednak całkiem niezła gratka, ponieważ sama jakość opisów i sytuacja może się jednak komuś podobać. Mnie się po prostu nie podobało, ale i ja jestem jaki jestem.

 

Tak czy inaczej dziękuję Crusierowi i autorowi tekstu za intelektualną pożywkę. Obaj (mimo wszystko) odwaliliście kawał dobrej roboty.

 

Pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość!

 

PS: W sprawie prawa i regulaminu forum się nie odzywam, to nie jest moja działka.

 

 

 

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo miłe opowiadanko, ale źle zrobiłeś, że je okroiłeś :P Powinieneś wrzucić "fikuśną scenkę" do działu My Little Seduction. Co do tłumaczenia - mi pasuje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrobiłbym tak, ale na to forum tego wrzucić nie mogę. Takie zasady.

Co do Twojego posta, Alberich, to korekta jest w,trakcie robienia się... Ogólnie sam nie uważam tego fika za arcydzieło, bo trochę za mało miejsca na opisanie rozwoju całej sytuacji, wbrew pozorom to bardzo krótki fik, tylko duże odstępy między wersami, wstawione grafiki itd. sprawiają, że ma tyle stron. Dłuższy to by było za dużo tłumaczenia, po ostatnich długich projektach chciałem czegoś krótkiego. Są fiki człowiek x kucyk na 100 tyś i więcej słów, do tego nawet nie zakończone.

Btw. Nie mogę się rozpisywać - piszę z telefonu.

Edited by Crusier

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Anekito

Lubię fica, choć szkoda, że nie wiemy nic więcej o głównym bohaterze i o tym, jak to uczucie się weń rozwijało...

 

Mimo wszystko, opowiadanie jest krótkie, więc fanom romansu(ten jest już w 40-50% zrobiony 'przed przeczytaniem') polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobre opowiadanko na pewno będę się na nim  wzorował bowiem ostatnio pewien kucyk chodzi mi po głowie jeśli chodzi o takie myśli i chiba będe musiał coś takiego machnąć bo wiersz o tym kucyku nie zagłuszył tych myśli (czasami zastanawiam się czy zawsze byłem tak porąbany czy to fandom na mnie tak wpływa heh XD)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...