Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sakitta

Coy i jej Piwnica Skarbów [Oneshot][Comedy][Slice of Life][Random]

Recommended Posts

Luźna i krótka kontynuacja opowiadania ,,Sekret Zamku w Lesie Everfree". Miejscem, które będzie dane nam zwiedzić, będzie piwnica jednej z bohaterek, a ci co czytali z pewnością wiedzą, co ona trzymała głęboko pod ziemią.
Celowo pisane możliwie jak najgłupszym stylem, w ramach eksperymentu oraz spełnienia życiowych ambicji.

 

-Wejście do fanfika-

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem czemu, ale po tym fanfiku przypomniała mi się miejsca z Far Crya 3, gdzie trzeba było miotaczem ognia spalić całą plantację marihuany, w rezultacie czego nasza postać była caaaaała upalona.

 

SPOJLERY

 

Hmm… gdzieś już chyba miałem do czynienia z podobnym fikiem. Ale co to takiego było… A już wiem! Po Drugiej Stronie Czarnobyla! Tutaj również spotykamy się z typowym, pijaczkowym humorem, a w dodatku ujrzymy w akcji “marihuanen”. Sam fanfik jakoś zbytnio mnie nie rozbawił. W sensie, nie był niczym specjalnym. Mamy postać pijaczki, jakiegoś randomowego OC, mam również kogoś, kto mi się skojarzył z Fluttershy i ten kucyk hoduje ziółko w piwnicy. Mam takie wrażenie, że gdyby postawić pod te randomowe kuce postacie z Mane 6, wyszłoby to o wiele lepiej. Dlaczego? Bo mielibyśmy jakiś kontrast i zabawę oczekiwaniami czytelników. Fluttershy jak plantatorka marihuany byłaby dobry pomysłem i pasowałoby to do niej (w pewnym sensie), ponieważ ona zawsze była blisko zwierząt i roślin. Jednym słowem; natury. Zrobienie z niej dilerki byłoby ciekawe do przeczytania i zaburzyłoby nasze wyobrażenia o niej. Ostatnio komentowałem inny fik “Dla zimorodków”, gdzie autor również postanowił pobawić się charakterem kanonicznych bohaterów i pozmieniać co nieco. Wyszło to bardzo dobrze.

 

A postać pijaczki? Myślę, że Rarity byłby niezła xd. Jak szaleć to szaleć. W każdym razie, jak przedstawia się fabuła? Żółta pegazica o imieniu Coy (dlatego kojarzyła mi się z Flutą) odpoczywa się pewnego, pięknego dnia. Postanawia pogrzebać nieco w beczce z gnojem, a biorąc pod uwagę to, jakie są standardy higieny w Equestrii, to nie wyjdzie z tego nic dobrego. Zwróćcie uwagę na to, że kucyki ziemskie nie myją kopyt podczas pieczenia ciast, a przecież na nich chodzą. To tak, jakby ktoś swoimi czarnymi od brudu girami podawał Wam zupę w restauracji. Nic przyjemnego.

 

W końcu Coy postanawia odwiedzić jej przyjaciółka, Biti, która jest nawalona w cztery ploty i lezie na złamanie karku z flaszką w kopycie. Pegaz, jako że nie jest zbyt asertywną osobą (ponownie, Fluttershy) postanawia ulec namową namolnego kucyka i wreszcie wpuścić ją do siebie, aby tam mogła jakoś wytrzeźwieć. Sadza ją na krześle i przestrzega przed tym, aby nie zaglądała do pewnego pomieszczenia (bo to zawsze działa). Straszy ją nawet, że zakazane przejście jest portalem do Narnii, a następnie idzie jeszcze trochę pogrzebać w beczułce z gównem. Tak… zostawia tę nawaloną osobę samą, pomimo tego, że my już wiemy co nieco o jej charakterze, który przedstawia się jako niezbyt mądry. No więc Biti, pozostawiona samej sobie, oczywiście idzie zwiedzić piwnicę. No i co się okazuje? Odkrywa plantację maryśki. Momentalnie wskakuje w krzaczkowy las i zaczyna się w nim tarzać. Oczywiście dopóki na dół nie zejdzie Coy, aby ją stamtąd przepędzić.

 

Pod koniec historii Biti ponownie odwiedza swoją kumpelę-dilerkę wraz z koleżką Tankiem. W sumie nic ciekawego już się nie dzieje. Ot fanfik kończy się w ten oto sposób;

 

“Gdy spotkały się ponownie dnia następnego Biti obiecała, że nikomu nie piśnie słówka. To znacznie uspokoiło plantatorkę, lecz nazajutrz przyszła z ich wspólnym znajomym Tankiem, tłumacząc się, że jemu przecież można zaufać i nie warto mieć przed nim tajemnic, bo on takowych nie posiada przed innymi.

-Och dziewczyny… - pomyślał Tank. – Gdybyście tylko wiedziały, co wydarzyło się w Zamku Księżniczek. “

 

Nie, to nie urwany przez mnie dialog. Tak to się kończy. To jest w tym wszystkim najgorsze; brakuje tu dopełnienia, jakieś puenty. Czemu to nie zostało pociągnięte jakoś dalej? Nie ma żadnych konsekwencji wcześniejszych wydarzeń. Wszystko było po nic. Poza tym; co mnie obchodzą jakieś randomy, skoro nawet nie zdążyłem się z nimi zżyć? Wspomnę jeszcze raz; gdyby obsadzić w rolach Fluttershy oraz Rarity, to moim zdaniem ten fik nabrały rumieńców. Byłoby to dosyć dziwne i abstrakcyjne, ale właśnie to jest komedia. Ten fik ma w tagach “comedy” oraz “random”. Takie rzeczy powinny się pojawiać w takich tekstem. A tak to, co tutaj jest takiego randomowego? Że niby fakt jak ktoś się wytarzał po pijanemu w marihuanie jest szalony i super śmieszny? Nie. To powinien być jedynie mały gag, który przerodziłby się w coś większego. Ech… Ile jeszcze razy to napiszę w tych komentarzach; kolejny zmarnowany potencjał.

 

Jednak nie jest tragicznie. Strona techniczna jest bardzo dobra. Styl również. Jedynie parę literówek zdołałem wyłapać. Ciekawe jest również to, że autor bawił się narracją i wprowadził swobodny, prześmiewczy ton, który jak najbardziej pasował do całości. Sam fik dałoby się dosyć łatwo naprawić. Wystarczy podmienić postacie i dopisać dalszy kawałek tekstu. Naprawdę tyle. Niestety po tej lekturze czuję straszny niedosyt i taką pustkę. Jest mi smutno… 

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...