Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
MewTwo

Ku sobie. Ogień i Lód.

Recommended Posts

W Lodowej Krainie jutrzenka wstała bardzo wcześnie. Promienie Słońca odbijały się od śniegu leżącego na ziemi, co dawało piękny efekt tysiąca tańczących, lodowych iskier. Lodowe istoty mieszkające w tej krainie dopiero co się budziły. Część z nich wyszła z domu zmierzając do Świątyni. Po ulicach maszerowały Lodowe Golemy, a nad głowami tych wszystkich istot unosiły się Niebiańskie Pałace, zamieszkiwane przez Anioły i inne istoty z Boskiego Wymiaru. W słoneczny dzień możliwe było nawet, że istoty te zejdą na dół, aby odwiedzić Mroźne Pustkowie.

 

Tymczasem Frost, przygotowana już przez swoje dwórki, znajdowała się w sali tronowej Mroźnej Wieży, swojego pałacu, z którego panowała. Codziennie zmierzały tam tłumy mieszkańców, powierzając swoje sprawy w delikatne kopytka Władczyni Śniegu.Wysłuchiwała ona każdego i osądzała sprawiedliwie, za co poddani otaczali ją niemal boską czcią. Dzieci, przybywające wraz z rodzicami do Lodowej Wieży, bawiły się z Aharielem, który, mimo swej powagi z naturalnego dystansu, witał je czule, pozwalając im nawet dotknąć jego świetlistych skrzydeł.

 

Jednak, mimo tej sielanki, wszyscy wiedzieli, że Lodowa Pani jest zasmucona. Zasmucona kimś, kogo mogłaby objąć, bez groźby utraty go. Brakowało jej małżonka.

 

Tuż po zakończeniu ostatniej audiencji, nadbiegł posłaniec

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Nether przebudził się do życia jak zawsze spowity gęstym kłębem wulkanicznych pyłów. Poddani Władcy oraz niewolnicy nie raz już widzieli wybuchające góry czy rzeki lawy. Przyzwyczajeni do krajobrazu swojej krainy, zaczęli ją powoli darzyć uczuciem lezącym pomiędzy miłością, a nienawiścią. A nad wszystkimi płaskowyżami, pagórkami, wąwozami i kotlinami panował, niepodzielnie, Władca Netheru, Lord Blaze.

 

W Wieży Przeznaczenia, zbudowanej z obsydianu i czarnego metalu, znajdowała się Sala Wszechwładzy. To stamtąd Lord Blaze panował mentalnie nad hordami swych wojsk, a były to maszkary, które nie śniły się nikomu w najgorszych koszmarach. Najstraszliwszym pomiotem Piekła był Arcywładca, drugi, po Lordzie, najważniejszy dowódca Piekielnych Legionów. Ociekające lawą pyski, skóra sczerniała, z przyszpilonym pancerzem była znakiem rozpoznawczym Wojsk Podziemia. armia ta, zaprawiona w boju, była gotowa na dowolne skinienie swego władcy.

 

Jednak Blaze, mimo swej kamiennej twarzy, potrafił być dobrotliwy. Za jego panowania niewolnicy otrzymali podstawowe prawa przysługujące mieszkańcom. Obywatele mogli się cieszyć dużą swobodą, choć nadal to Lord panował niepodzielnie w krainie.

 

Blaze jednak, mimo ogromu swej potęgi, czuł, że czegoś mu brakuje. Brakowało mu tutaj królowej.

 

Podczas kiedy Lord po raz kolejny pojedynkował się ze swym dobrym przyjacielem, Arcylordem Mephisto, nadbiegł goniec.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pojedynkuje się z Mephisto jak co dzień, to już niemal nasza mała tradycja że tak powiem. Moje wojska codziennie szkolą się by pewnego dnia, wyjść na powierzchnie i zrównać wszystko z powierzchni ziemi, i zmienić je w wulkaniczny świat w którym mógłbym rządzić, nad wszystkimi stworzeniami. Equestria... Zebrica... Griffonia... nawet te wielkie kraje padną pod naporem moich wojsk, i zabić wszystkich ich władców w okrutnych cierpieniach, jakich jeszcze nie zaznała żadna żywa istota... nawet ta żyjąca w moim Królestwie. Wtem zauważam Posłańca i ogłaszam mojemu przyjacielowi małą przerwę w naszym pojedynku, bym mógł poznać raport mojego sługi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słuchając słów podczas audiencji, zaczęłam marzyć o tym ogierze, który będzie przy mnie do końca świata. Marzył mi się jakiś gorący kuc pochodzący z Equestrii albo tak samo lodowego, który będzie darzył mnie uczucie.

Jednak te cudowne myśli zostały rozproszone przez informację o posłańcu, który miał dla mnie wiadomość. Więc gdy, on podbiegł do mej sali tronowej rzekłam spokojnym i chłodnym głosem.

- Jakie wieści przynosisz posłańce z dalekich krain? - zapytałam się gońca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mephisto ukłonił się i zabrał swoje Złamane Berło, udając się do Psiarni aby sprawdzić stan Stad Ognistych Ogarów. Posłaniec natomiast, stanąwszy przed tobą, rozpoczną swój raport:

 

-Mój Panie, niedaleko Portalu Przejścia odnaleźliśmy obóz dziwnych, lodowych istot, Nasi wojownicy ich pokonali, jednak sami okupili to znacznymi stratami. Z naszego oddziału przeżyło tylko dwóch zwiadowców na pięciu. Aktualnie Porucznik rozkazał umocnić obóz wokół Bramy.

 

A więc istnieje coś na tym świecie, co może zatrzymać moc Netheru.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Pani, nasz obóz został napadnięty przez przedziwne, ogniste istoty. Nikomu, poza mną, nie udało się uciec. Wybacz, o Pani.

 

Dopiero po chwili ujrzałaś, że twarz kuca jest mocno poparzona. Ahariel, zostawiwszy dzieci i pilnujący, aby sala została opuszczona, podszedł do ciebie.

 

-Moja droga, czy coś się stało ?- spytał zaciekawiony Anioł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słysząc słowa posłańca, coś we mnie obudziło. - Te kreatury zapłacą za to - powiedziałam w myślach.

- Odpocznij posłańcze - rzekłam krótko. Gdy podszedł do mnie mój przybrany ojciec, rzekłam.

- Muszę coś sprawdzić, proszę tylko pilnuj poddanych. Siostry Zimy do mnie, idziemy do obozu - powiedziałam do anioła spokojnym głosem, aby następnie zawołać swój oddział i wyruszyć w stronę obozu.

Edited by PlaguePony

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Lodowe istoty powiadasz? Nie szkodzi... prędzej czy później i one ugną się przed potęgą sił Netheru i Ognia. Powiedz porucznikowi że dobrze zrobił i że każda istota z Nie-Netheru ma zostać zniszczona nie zostawiając nawet proszku z dawnych kości. Przekaż że jak zaatakują to ma pokonać ich albo zginąć w walce... innej opcji nie dostaje. Wykonać - powiedziałem do niego po czym poszedłem do Biblioteki by poszukać czegoś więcej na temat tych lodowych stworzeń, i jeśli to prawda, to mogą zagrozić mojemu planu przejęcia powierzchni...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wasza wyprawa powoli zaczęła się zbierać. Twoi przyboczni dosiedli Lodowych Żmij, tajemniczych stworzeń o kryształowym ciele, służącym za wierzchowce twoim żołnierzom. Sanie zostały zaprzężone w pantery śnieżne. Wszystko czekało na ciebie. Tuż przed twoim odjazdem, Ahariel powiedział ci, że poleci sprawdzić, czy jest już tam bezpiecznie. W końcu ruszyliście.

 

W bibliotece natomiast, poza kilkoma Kształtującymi i Czarnoksiężnikami, nie spotkałeś nikogo. Spokojnie wszedłeś do zabezpieczonego skrzydła, zwanego Okiem Netheru. Wewnątrz wyściełanego szkłem pokoju, znajdowały się najcenniejsze manuskrypty, które zawierały nieprawdopodobną wręcz wiedzę. Na samym środku pomieszczenia znajdował się obsydianowy kamień wewnątrz którego tańczył błękitny płomień.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie, musisz zostać Aharielu, bo kto zadba o nich, jeżeli nie wrócę, na czas mojej nieobecności będziesz sprawował władzę za mnie - rzekłam chłodnym głosem, martwiąc się o Niego. Następnie spojrzałam na swoich przybocznych i rzekłam.

- Czas wyruszać, za Mną i za Wieczną Zimę - krzyknęła, wyruszając z zamku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pułkach szukam książki która mi pomoże lepiej poznać tą ową rasę lodowych istot. Skoro pokonały moje sługi to oznacza że muszą być dobrymi wojownikami, a to nieco skomplikuje mój plan, trzeba bym znalazł słabe punkty, i tym podobne. Historia, i kto nimi włada też się przyda gdyż skoro mają moc by pokonać moje sługi to oznacza że będą z nimi problemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Orszak posuwał się naprzód, Po chwili, przejeżdżając niedaleko Kryształowych Koszar i Błękitnych Stajni, dołączył do ciebie oddział Jeźdźców Żmij oraz dwa tuziny Śnieżnych Wojowników. Sanie chroniły twoją twarz przed siarczystym mrozem jaki panował w oddalonych ziemiach Krainy Lodu. W końcu, po pięciu godzinach jazdy, udało ci się w końcu dotrzeć na miejsce byłego obozu twoich wojsk. Jeźdźcy wypadli do przodu, zabezpieczając teren. Zaraz po nich wkroczyły oddziały Wojowników. Po chwili wjechałaś i ty. namioty oraz Posterunek został zabezpieczony, warty wystawione. Jednak nic nie mogło zmienić tego, co tutaj zobaczyłaś. Na ziemi leżały ciała twoich wojowników, niektórzy mieli lekko poparzone ciała, inni byli praktycznie zwęgleni. Jednak w końcu Siostrom Zimy udało się odnaleźć ciała napastników. Były to groteskowe wypaczenia normalnych kucy. Z ich gasnących oczu ulatywały ostatnie iskry życia. Żyły, pełne czegoś przypominającego lawę, powoli znikały, natomiast ciało tych potworów zmieniało się powoli w obsydian.

 

 

Poszukując ksiąg, podszedł do ciebie Czarnoksiężnik informujący cię, że odkryto coś bardzo ważnego i musisz natychmiast udać się do Komnaty Kształtowania. Ignorując chwilowo swojego sługę, odnalazłeś coś, co tyczyło istot zwanych Władcami Zimy i ich sojuszników, Boskich Istot. Nagle zabłysnął Lodowiec Ognia, leżący na piedestale na środku komnaty. Do twojego umysłu wniknęła ostatnia wizja twojego sługi. Ukazała ci się śnieżnobiała klacz w lodowej koronie, która patrzyła prosto w oczy twojego sługi. Po chwili wizja zniknęła.

 

-Panie?- spytał czarnoksiężnik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy wreszcie wraz z moimi oddziałami dojechałam do dawnego obozowiska moich wojsk. Rozkazałam swoim ludziom zabezpieczyć teren oraz szukać jakiś śladów co się dokładnie stało, sprawdzam to poprzez dotknięcie głowy poparzonego ciała. Po chwili moim Siostrom Zimy udało się znaleźć ciała napastników, przyjrzałam się dokładnie i próbując przypomnieć coś o tych stworzeniach dokładnie, ale przypomniałam, że Ahariel wspominał mi o kucach lawy i ich demonicznym władcom. Mając nadzieję, że się mylę, zawołałam Ice Sword, która była zarówno wieszczką i jak dowódczynią oddziału.

- Proszę powiedzieć, co dokładnie o nich wiemy - powiedziałam chłodnym głosem w ustach.

Edited by PlaguePony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta... klacz... ona jest... śnieżnobiała w lodowej koronie... to władczyni tych stworzeń inaczej po co by miała tą koronę. Odwracam się i idę do owej komnaty bez słowa. Ona... trzeba ją dopaść, ona dostanie najgorszy wymiar kary na jaki mogę skazać osobiście. Mój dotyk. O takim cierpieniu wtedy mówiłem, i takiego cierpienia jeszcze nikt nie przetrzymał, prócz osoby która może być zemną do końca... tak czy siak, idę do Komnaty Kształtowania, i OBY MIELI COŚ WARTEGO UWAGI!

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Moja Pani, niestety nic nie wiemy. Kronikarze nie mogą nic odszukać wśród swych zbiorów, Ahariel również nie odnalazł nic w Świetlistej Bibliotece. Nie wiemy, czego możemy się spodziewać. Proponuję jak najszybciej opuścić to miejsce.

 

Siostry Zimy miały rację. Trzeba było się wycofać. Jednak nagle, dosłownie spod ziemi, napadły was magmowe stworzenia. Cała wataha dwugłowych ogarów zaczęła atakować twych wojowników, rzucając się im do gardę, przegryzając tętnicę i krtań. Błękitna krew spłynęła po ziemi. Obok ciebie uderzył magiczny pocisk. Jakiś stwór, stojący na dwóch kończynach, jednak przednich, a nie tylnych, okuty w obsydianowy pancerz i trzymający w stopach kawał stopionej skały. Wokół tej groteskowej różdżki zbierała się czarna energia. Naglę co powaliło Jeźdźców. Olbrzymi demon, przypominający czarta powalił ich na ziemie, wymachując swym złamanym mieczem. Zaś na samym końcu kroczył potężny Arcydemon. Trzymając w rękach swe berło, zbliżał się ku tobie. Siostry zimy utworzyły formację obronną. Kolejny pocisk Czarnoksiężnika powalił 3 twoich Wojowników.

 

 

 

Kiedy znalazłeś się w Komnacie Kształtowania, zobaczyłeś przed sobą Lustro Wiecznego Ognia, które dzięki swoim płomieniom ukazywało ci obraz z bitwy swoich sług. Ukazała ci się piękna rzeź. Czarnoksięznick miotał swe chaotyckie pociski, dezintegrując przeciwników. Dziwne żmijowate stworzenia padały razem z dosiadającymi je kucami na ziemię pod łapami twych ogarów. Czarci Lordowie zabijali, wyglądających na wiotkich, wojowników. Arcydemon zaś zmierzał ku Lodowej Klaczy, którą ujrzałeś w Lodowcu. Czarnoksiężnik powiedział:

-Mój panie, czy zechcesz zobaczyć nasz nowy twór ?

Edited by MewTwo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po usłyszeniu słów jednej z sióstr, postanowiłam, posłuchać tej rady.

- Masz rację siostro, musimy opuścić to miejsce ... - gdy chciałam powiedzieć dalsze słowa, zaatakowały nas nagle ogniste stwory. Dzielnie stawialiśmy opór, lecz gdy zauważyłam, że ponosimy duże straty i nie chcąc narazić moich poddanych na śmierć rzekłam swym donośnym głosem.

- Wycofać się!! - zawołałam do swoich przybocznych. Spojrzałam na dowódczynię oddziału i rzekłam. - Zabierz ich w bezpieczne miejsce, ja ich zatrzymam, tak długo jak się da. Powiedz Aharielowi co się stało!! - krzyknęłam do niej.

Następnie znów obróciłam wzrok na diabelskie bestie i mając w sercu gniew zaczęłam czarować potężnymi zaklęciami. Utworzyłam przed sobą wielką lodową ścianę, aby następnie z niej wyleciały lodowe kolce, które miały przebić ich pancerze. Zaraz po tym mając jeszcze sił i odwrócić uwagę wielkiego demona przyzwałam Wielkiego Lodowego Golema, który pobiegł w jego kierunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyglądam się bitwie z uwagą i z uśmiechem... tyle krwi... tyle flaków... tyle nowych duszyczek spływa do mojego królestwa... dobrze się moi ludzie sprawują... dobrze walczą Mephisto dobrze ich wytrenował, jestem z niego taki zadowolony że dałbym mu kolejne odznaczenie... gdyby jakieś pozostało. Nagle słyszę słowa czarnoksiężnika i się do niego odwróciłem z zainteresowaniem.

- Jeśli jest zdolny do upiększenia tego obrazu - wskazałem na pole bitwy - to możemy go nawet wysłać by pomógł tym ogarom. Ta klacz co została... ona ma być żywa...

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Oczywiście, Panie, oczywiście- powiedział czarnoksiężnik chytrym uśmiechem na twarzy. Kiedy znalazłeś się w Sali Eksperymentów Kształtowników, ukazała ci się klatka z czarnej, magmowej skały, najpewniej granitu. Wielki Mistrz Kształtowników, Conrad, powitał ciebie i zaczął mówić o nowym wytworze twych szalonych magów:

 

-To, Panie, jest Nosiciel. Jak widzisz, jego brzuch jest przezroczysty i można z łatwością zobaczyć jego wnętrze. Paszcza, chociaż jest ogromna, nie posiada zębów, zamiast nich jest wypełniona gąbczastą tkanką. Posiada 8 macek, za pomocą których chwyta swoje ofiary. Jednak jego efektywność jest o wiele większa, niż się spodziewaliśmy. WPROWADZIĆ WIĘŹNIA !!!

 

Krzyknął mag a zza drzwi wyszło dwóch Piekielnych Wojowników, prowadzących przed sobą skutego, prawie martwego kuca. Nie przejmując się wielce, rzucili ofiarę prosto pod nos bestii. Ta, w sekundę wyczuła go i oplotła jedną ze swoich macek. Wrzeszczący wniebogłosy jeniec po chwili znalazł się w brzuchu poczwary. Nagle, z guzów wewnątrz jamy zaczął wyciekać fioletowy szlam. Po chwili zauważyłeś, że niszczy on ciało ofiary, jednak powstaje z niej coś innego. Czerwona mara wyszła ze stwora i stanęła przed tobą.

 

-A oto nasz twór. Widmowy Wojownik. Jest bezrozumnym tworem, który wypełnia twój rozkaz co do joty. Doskonały do zadań specjalnych. Sądzę, że oba potwory ukontentowały Władcę ?

 

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tymczasem na powierzchni nadal toczył się bój. Siostry Zimy, zgodnie z twoim rozkazem, zabrały rannych i umknęły z pola bitwy, zostawiając z tobą jedynie 2 Wojowników, jednego Jeźdźca i swoją Mistrzynię, która za nic nie chciała cię opuścić. Poczwary zebrały się w kupę i zaatakowany lodową ścianę. Mimo, iż wiele z nich padło pod naporem twojej magii to zdawało się, że jest ich dwa razy więcej niż na początku. Czart jednak poległ i jego ciało zakryło prawą flankę twojej pozycji. Arcydemon był jednak coraz bliżej i czułaś, że jego moc może bardzo zaszkodzić tobie i twoim współtowarzyszom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Muszę przyznać nie doceniłam ich, ale im nie pozwolę na dalszą rzeź. Myślałam, że nie będę musiała użyć całej mojej mocy, ale będę musiała to zrobić - pomyślałam widząc siłę tych potworów. Odwróciłam się do moich ludzi i rzekłam.

- Wycofajcie się, zaraz użyję najsilniejszego zaklęcia, które znam, a nie chcę, abyście padli ofiarą mego zaklęcia - powiedziałam chłodnym głosem, lecz był on też stanowczy. Jak reszta moich ludzi odejdzie, zaczynam przyzywać najbardziej potężną i najchłodniejszą burzę śnieżną, którą tylko ja mogę przeżyć.

Edited by PlaguePony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uśmiecham się podle...

- Konradzie... jak zwykle pobijasz samego siebie w stworzeniu poczwar. Jeszcze kilka takich i będziemy mogli zacząć napadać na wioski w celu zdobycia tych wojowników widmowych. Jak zbierzemy ich odpowiednią ilość... uderzymy. Teraz chce zobaczyć umiejętności bojowe w terenie... wyślijcie ich do obozu bo tam jest pewna królowa która mnie zaciekawiła. Mają ją przynieść ŻYWĄ... a z resztą to mogą zrobić cokolwiek... nie obchodzi mnie to. A co do ciebie Konradzie - powiedziałem odwracając się do niego.

- Mam dla ciebie nagrodę za ten twór... taka śnieżnobiała klacz o rdzawej grzywie... ta ładna. Teraz należy do ciebie, możesz jej zadawać tyle płomiennych rozkoszy, cierpienia czy czego ci twoja spaczona dusza zapragnie... choć za mną ale najpierw wyślijcie tego stwora do tego obozu w celu SCHWYTANIA tamtej klaczy. Śnieżnobiała sierść i lodowa korona - powiedziałem po czym po wysłaniu stwora idę z Konradem w stronę więzienia gdzie czeka ta owa klacz...

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy ty szykowałaś swoją najpotężniejsza umiejętność, Archikapłanka Sióstr Zimy utworzyła barierę za którą uchroniła się resztka twego oddziału. Lodowa ściana opadła i w momencie w którym zaklęcie miało zetrzeć się z rzeczywistością, poczułaś na swojej szyi palący dotyk. Jakiś sługus Piekła schwycił cię za kark i rzucił przed kopyta Czarnoksięznika. Ten natomiast utworzył wokół ciebie pudło z ciemnej materii. Wiedziałaś już, że nic nie może się udać. Ostatnim co zobaczyłaś były wycofujące się resztki twojej armii.

 

 

Kiedy, po próbie nowej broni twoi Czarnoksiężnicy udali się do swojego haremu, aby w końcu odpocząć, zobaczyłeś ostatni moment potyczki. Lodowa Wiedźma została schwytana. Chciałeś ją mieć przy sobie jak najszybciej. W końcu ktoś, kto mógłby się mierzyć mocą z twoją był wart uwagi Władcy Netheru.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje potężne zaklęcie, które miało ujrzeć światło dzienne, zniknęło nagle, gdy poczułam dotyk jednego z tych bestii. Po czym rzucona przez niego upadłam na ziemię przed czarnoksiężnikiem lawy. Gdy mnie uwięził w klatce, wiedziałam, że już nic nie zrobię. Jedynie co mi zostało to czekać na odpowiedni moment i użyć zaklęcia teleportacji, aby wrócić do swoich

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Przekażcie dowódcy tamtego oddziału by wrócili do zamku z zdobyczą i od razu odstawili ja do mojej sali tronowej bym mógł zamienić z nią słówko... tak... istota która mogła mi zagrozić jest teraz w mojej niewoli, i teraz nic już nie może zrobić... już się nie mogę doczekać rozmowy z tą wiedźmą a następnie dotknięcia jej by zdechła w potwornych męczarniach. Jak ona zginie, już nikt nie zaszkodzi mojej armii. Udaje się do sali tronowej i siadam na mym obsydianowym tronie i wyczekuje "Ran de vo"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stwory powoli zmierzały na południe od obozu. Ogary biegały bez żadnego ustalonego kierunku, co raz szczekając i warcząc na klatkę. Nie wiedziałaś, gdzie cię zabierają. Jednak w pewnym momencie poczułaś ohydny zapach zepsutego mięsa i krwi. Nagle klatka zmieniła swój materiał na przezroczysty. To co zobaczyłaś, wywołało mdłości. Część twoich Wojowników, którzy przeżyli atak, stało się niewolnikami. A teraz służyła jakimś przedziwnym, klaczopodobnym istotom. Jednak ich wzrok. Byli w obłędzie, odurzeni euforią. Jedna z tych piekielnych istot wzięła wszystkich eks-Wojowników do swojego namiotu. Na szczęście klatka nie przepuszczała dźwięku. Poczułaś, że twoje więzienie zostało postawione na ziemi. Przed tobą znajdował się Arcydemon, który prowadził atak na twoje wojska.

 

Czekając na przybyszkę, a właściwie na jeńca, spotkałeś się z Mephisto. Staną on przy twoim tronie, chcąc również zobaczyć kogoś, kto mógł zagrozić jego najwierniejszemu uczniowi, Bailowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jestem pod wielkim wrażeniem jak udało ci się go wyszkolić. A pomyśleć że dekadę temu myślał że miecz to większy rodzaj noża do masła - powiedziałem z uśmiechem wyczekując na naszego przybysza. - Wiesz? Jak słudzy jednak przyprowadzą jakiś niewolników to możesz sobie wybrać po trzy klacze... tym treningiem tego Arcydemona, to po prostu przeszedłeś samego siebie. Ty i Conrad, jesteście najlepszymi towarzyszami jakich kiedykolwiek miałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siedząc w tej klatce, zaczęłam myśleć o jakimś planie ucieczki. Przez kilka minut zastanawiałam się, aż poczułam obrzydliwy smród zgnilizny, gdy moje więzienie stało się przezroczyste, ujrzałam wywołało efekt wymiotny. Lecz gdy, ujrzałam swoich poddanych i ich wzrok, coś we mnie zagotowało, aż chciałam wydostać się klatki i zabić ich wszystkich. Jednak musiałam się uspokoić i zobaczyć sprawcę tej zbrodni, aby następnie wrócić do swego królestwa w celu dokonania zemsty na nich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Arcydemon, chwyciwszy swój miecz, uderzył w klatkę z pełną mocą. Szkło rozprysnęło się, jednak poczułaś kolejny atak na twą osobę. Tajemniczy stwór z różdżką właśnie zakładał ci kajdany. Nie wiedziałaś, z czego są, ale poczułaś, jak ubywają twoje siły życiowe i mentalne.

-No cóż, ścierwo, teraz zabierzemy cię w długą podróż do naszego władcy.

 

Na te słowa nawet demonetka, ta dziwna, klaczopodobna istota, wychyliła się ze swojego namiotu, ze zwichrzoną grzywą. Usłyszałaś jęk dobywający się ze schronienia. Istoty przypatrzyły ci się, po czym całe zbiorowisko zaczęło się zbierać do drogi. Po godzinie wozy załadowane, jeńcy przykuci, a więc można ruszać.

 

Trafiłaś do wozu-domu Arcydemona. O dziwo, zostało urządzone bardzo wygodnie. Cała masa poduch, parawan, fajka wodna, jeśli ktoś lubi. No cóż,  wygodnictwa mu odmówić nie można. Kiedy w końcu wszedł gospodarz, usiadł przed tobą, nie odzywając się słowem poza tym, że za chwilę znajdą się w Netherze.

 

 

Mephisto zaśmiał się i powiedział, że Ogary są w bardzo dobrym stanie, wiec warto by wysłać je na mały szaber, na powierzchnię. Poza tym spytał się, co zamierzasz zrobić z niewolnicą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...