Sunburst

Brony
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

13 Neutralna

3 obserwujących

O Sunburst

  • Ranga
    Źrebaczek

Ostatnio na profilu byli

98 wyświetleń profilu
  1. Droga Twilight! Mam do Ciebie pytanie: czy lubisz matematyke lub informatyke?
  2. Wspanialy pomysl na temat! Ja stracilem przyjaciela z ktorym pogodzilem sie dopiero niedawno. To byla moja wina, bo bylem dla niego niemily. Bardzo tego zaluje, bo zrozumialem, ze dobrze sie z nim dogadywalem, rozmowa z nim byla zawsze interesujaca. Kolejny dobry przyjaciel zerwal ze mna kontakt jak dowiedzial sie, ze jestem chory. To bylo straszne, ale musialem sie z tym pogodzic. W przeszlosci bylem jak Twilight Sparkle na samym poczatku sezonu 1. Interesowala mnie tylko nauka. Rzadko spotykalem sie z przyjaciolmi. Teraz widze, ze takie podejscie nie jest optymalne, ale na szczescie mam czas jeszcze to zmienic teraz jak jestem studentem.
  3. Ja właśnie teraz nie mogę zasnąć i słucham sobie Erica Thomasa (mówca motywacyjny).
  4. Ja tez jestem fanem
  5. Dzięki Luno. Zawsze lubiłem oglądać księżyc i gwiazdy...
  6. Niestety, taka jest prawda. Chcialbym zyc w Equestrii ale to nie jest mozliwe. Samo to, ze zaczalem mowic o tym co mnie spotkalo bardzo mi pomoglo, po tym jak zrozumialem, ze to nie jest moja wina. Wczesniej odpowiedzialnoscia za to wszystko, jakkolwiek irracjonalnie to nie zabrzmi, obarczalem siebie. Tak czy inaczej, cale zycie myslalem, ze nie mam umiejetnosci spolecznych. Teraz widze, ze lubie poznawac nowe osoby i z nimi rozmawiac.
  7. Najbardziej lubie Portal i Portal 2
  8. Wow, ja też stworzyłem kucyka ze znaczkiem sumy, mam go nawet na tapecie w telefonie.
  9. Przede wszystkim chciałem Wam podziękować, że mnie nie zignorowaliście, tego się bałem najbardziej. Dzięki też za każde słowo otuchy i wsparcia 1. Teraz dostałem się na studia informatyczne i tam będzie dużo matematyki, więc to jest tak jakby powrót. 2. Lubię acoustic covery różnych przebojów, generalnie słucham różnej muzyki na Spotify. Z zespołów najbardziej: Linkin Park, Evanescence 3. Oglądam od 2014 roku. Obejrzałem 6 sezonów. Nie chcę na razie zaczynać siódmego, aż nie wyjdzie ostatni odcinek.
  10. Cześć, Jestem nowy na tym forum. Chciałbym poznać osoby, które tak ja są fanami kucyków Przychodzę tu też z prośbą o wsparcie. Bardzo chciałbym, żeby chociaż jedna osoba przeczytała to co mam do napisania i zrozumiała jak się czuję. Czuję się bardzo samotny. Otóż przeszedłem w życiu przez bardzo dużo i wydaje mi się, że to kucyki uratowały mi życie. Żeby jakoś przetrwać pisałem listy do księżniczki Celestii, jak i pisałem za nią też odpowiedzi. Celestia jest dla mnie symbolem bezwarunkowego wsparcia, miłości i dobra. Napisałem następujący tekst, który pokazałem swoim najbliższym znajomym. Ostrzegam jednak, że tekst jest bardzo ciężki do czytania dlatego nie chcę nikogo obciążać. --TRIGGER WARNING!!!-- Przez wiele lat unikałem rozmów z Wami. Nie było to przez świadomy wybór lecz przez lęk. Chciałbym podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami. Otóż moja matka znęcała się nade mną psychicznie i seksualnie. Moja rodzina wiedziała i nie reagowała. Mój ojciec był alkoholikiem i jest psychopatą. Miałem całe spektrum zaburzeń psychicznych: depresję, nerwicę natręctw, ataki paniki, psychozę. Bardzo ciężko było mi się uczyć, miałem lęk przed nauką. Próbowałem studiować, ale bez powodzenia. Jak po raz pierwszy zdałem sobie sprawę ze skali zniszczeń jakie wyrządziła mi matka i próbowałem stanąć przeciwko swojemu bratu i matce, dostałem psychozy. Byłem w szpitalu psychiatrycznym 5 miesięcy. Później w listopadzie 2016 trafiłem na oddział dla osób po doświadczeniu psychozy. Tam po 3 miesiącach przeszłość znowu zaczęła się wynurzać. Trafiłem wtedy na ostry oddział z powodu silnych myśli samobójczych. Tam spisałem następujące notatki w telefonie (teraz je trochę zmieniłem, ale dalej jak bardzo nie byłyby szokujące są prawdziwe): { Chcę umrzeć. Powiesić się. Chcę, żeby to wszystko się już skończyło. Czuję, że nic w moim życiu nie ma już znaczenia. Jestem zniszczony. Moja matka znęcała się nade mną psychicznie i seksualnie. Traktowała mnie jak swojego partnera. Jestem wykończony. Jestem dokładnie taki sam jak mój ojciec alkoholik, psychopata. Nie mam siły na nic. To co przeżywałem we wczesnym dzieciństwie to było piekło. Nieważne jak mocno płakałem, moja matka nigdy nie przestawała. Nasłuchałem się, że nigdy nie poradzę sobie w życiu. Że jestem nieudolnym pierdolonym gnojem, który niszczy swoją matkę. To wszystko moja wina. Żałuję, że się urodziłem. Moja matka lubiła jak ją obmacywałem, więc robiłem to. Całe życie bałem się, że czegoś nie zrozumiem w szkole i zostanę zniszczony przez matkę. Całe moje życie to pasmo udręk, chcę żeby już to się skończyło. Moja matka znęca się nad moją babcią. Moja matka to potwór. Dlaczego nie pamiętam tego, co wykrzykiwała do mnie? Wszystkie moje granice były naruszone. Jestem nikim. Nie mam wykształcenia, przyjaciół. Czas na samobójstwo. To, co przeżyłem w liceum to było piekło. Bałem się ludzi, bałem się, że oni mogą być tacy jak moja matka i mogą mnie zabić. Bałem się mieć przyjaciół. Najgorsze jest to, że muszę z tym wszystkim żyć do końca życia. Dlaczego jak będąc małym dzieckiem interesowałem się matematyką i naukami, nie rozwijałem się? Bałem się, że zostanę skrytykowany. Dlaczego moja matka tak mnie zniszczyła? Nie chcę już dalej z tym żyć. Planuję popełnić samobójstwo po wyjściu z oddziału. Ja bym nigdy tak nie postąpił z własnymi dziećmi. To jest bestialstwo. Perspektywa śmierci jest kusząca. Ten ból psychiczny jest nie do zniesienia. Mam wrażenie, że nie powinienem być zainteresowany nauką. Brat mi tak mówił. Nienawidzę swojej matki i brata. Nie chcieli świętować mojej matury. Nikt nie znęcał się nade mną w szkole, tylko ja nad samym sobą. Nienawidziłem w sobie tego, że interesowałem się matematyką. Potrzebowałem pomocy innych, ale jej nie otrzymałem. Nie mogłem o sobie powiedzieć, że to fajnie, że interesuję się matematyką. Matka krzyczała, że nigdy nie poradzę sobie w życiu. Kilka sytuacji patologicznych z dzieciństwa: - Matka krzyczała na mnie, jak kupowałem sobie buty, więc wolałem wybrać za małe i później cierpieć niż doprowadzić do tego, żeby mnie wyzywała - Chciałem kupić sobie cukierka przy kasie, a ona powiedziała: weź młotek i mnie zabij. - Będąc z nią na wakacjach, krzyczała na mnie, doprowadziła do płaczu tak, że nie miałem już siły płakać, a potem zaśmiała się i powiedziała: spójrz na siebie w lustrze i zobacz jak wyglądasz, mialem tak opuchniętą twarz, że nie mogłem siebie rozpoznać w lustrze. - Spałem na piętrowym łóżku. Ona na dole, ja na górze. Miałem tak, że jak się na mnie wyładowała i byłem cały roztrzęsiony, to nie mogłem się ruszyć, żeby jej tylko nie sprowokować do dalszego wyładowywania się na mnie z powodu, że nie mogę zasnąć. -Jak byliśmy nad morzem, wycierała mnie w miejscach intymnych tak mocno, że zadała mi ból w penisie Matka wyładowywała się na mnie, jak zachorowałem na przeziębienie. Zawsze musiała mnie doprowadzić do płaczu. Im byłem starszy, tym dłużej jej to zajmowało, a teraz w ogóle nie jestem w stanie płakać, nieważne jak mocno jestem smutny. Raz zapisałem się do szkoły muzycznej i wyładowała się na mnie, że jestem nikim. Bałem się mieć jakiekolwiek zainteresowania, żeby nie stać się ofiarą. Najgorsze jest to, żeby doświadczyć miłości i nie zabijać się od razu, musze żyć sam ze sobą i ze swoimi bolesnymi wspomnieniami. Przemoc psychiczna i seksualna jest najgorsza, bo nie zostawia widocznych śladów, gdybym doświadczył fizycznej, to może żyłbym już w szczęśliwszym miejscu. Jak mama mnie ściskała, to miałem wrażenie, że robiła to erotycznie. Nie powinienem się urodzić. Co jest złego w wybraniu śmierci jako rozwiązania? Jak mama na mnie krzyczała, to nigdy nie moglem uciec od tego. Musiałem zawsze tego wysłuchać. Nawet nie myślałem o tym, żeby się bronić. Bylem torturowany przez swoją matkę. Gdyby nie znęcanie się w dzieciństwie, to mógłbym rozwijać swoje zainteresowania.Poczucie straty jest ogromne. Nie wiem, czy chcę żyć takie gorsze życie. Zamiast pielęgnować w sobie to, co najbardziej wartościowe, to zostało to we mnie zniszczone. Muszę żyć z tym ogromnym spustoszeniem. Często chorowałem w dzieciństwie, matka wtedy się na mnie wyładowywała, za to że jestem chory. Najlepiej dla wszystkich jakbym się nigdy nie urodził. Najgorsze było to, jak myślałem, że jestem chory na serce. Potrzebowałem wtedy pomocy i moja matka wyładowywała się na mnie. Leżałem na ziemi i płakałem tak mocno, że miałem całą opuchniętą twarz. Mój brat też się na mnie wyładowywał. Mój brat śmiał się ze mnie, że lubię się uczyć. W psychozie mój brat i moja matka byli moimi wrogami. Boję się brać odpowiedzialności za swoje życie, bo mogę coś zrobić źle. Trudno mi popełniać błędy, bo matka mogłaby mnie zniszczyć. Chociaż teraz nie odważy się na mnie krzyczeć, bo potrafię się obronić. Najgorsze jest to, że za błędy w jej życiu obwinia mnie, cała ta sytuacja z torturowaniem mnie to moja wina. Dlatego boję się popełniać błędów, bo sam siebie traktuję jak swoja matka. Traktuję siebie bez jakiejkolwiek litości, jakbym siebie torturował. Podczas tego torturowania, prosiłem w myślach, żeby matka mnie zabiła, żeby to wszystko się już skończyło. Samobójstwo jest dla mnie ustaniem cierpienia. Moja matka strasznie się wyżywała na mnie jak ujawniły się moje lęki i depresja, zamiast mi pomóc. Czułem się odpowiedzialny, jak była smutna lub płakała. Myślałem, że jest to moja wina. Wmówiła mi, że moje zaburzenia psychiczne to moja wina i z premedytacją ją niszczę. Jak zrobię coś źle w swoim życiu, traktuję siebie bezlitośnie i brutalnie tak, jak moja matka za rzeczy których nie popełniłem, ale wmówiła mi, że to moja wina. Jestem martwy w środku. Nie wiem, czy kiedykolwiek odzyskam poczucie znaczenia w życiu. Wszystko jest bezbarwne. Mam najgorszego ojca i matkę. Jestem produktem swoich tragicznych okoliczności. Dlaczego musiałem przeżyć znęcanie się matki nade mną? Dlaczego nie mogła po prostu mnie zabić? Złe wspomnienia wracają. Moja matka krzyczała: ty tumanie, ty. Rozpierdolę ci ten głupi łeb. To było straszne. Wczoraj nie mogłem w nocy zasnąć. Najgorsze jest to, że nikt mi nie może pomóc. Te wspomnienia będą we mnie do końca życia. Żadne słowa nie ukoją mojego bólu. Dlaczego mój ojciec jest tak beznadziejnym człowiekiem? Dlaczego nie mogli mnie oddać do adopcji? Jestem małym dzieckiem. Matka traktuje mnie jak swojego partnera seksualnego. Trudno to opisać jednym słowem. Jest coś w jej słowach, mimice, gestach niepokojącego. Zachęca mnie do mówienia o seksie i obmacywania. Pamiętam szczególnie dobrze taką jedną sytuację. Miała miejsce w Dzień Dziecka jak miałem 10 lat. Najpierw obmacywałem swoją matkę i mówiłem o seksie. Później się popłakała i powiedziała mojemu bratu, że nie może znieść mojego zachowania. Może, że ją molestuję. Później przeżyłem prawdziwe piekło. Tym razem, nie moja matka, a reszta mojej rodziny zaczęła się nade mną znęcać. Pamiętam, że nie mogłem rozpoznać swojego odbicia w lustrze, tak bardzo miałem opuchniętą twarz od płaczu. Po kolei wyżywali się na mnie: mój brat, moja babcia, w końcu też moja mama. Używali wszelkich możliwych przekleństw i obelg. Traktowali mnie jak przedmiot. Nie miałem siły dalej płakać. Nawet nie marzyłem o samobójstwie, bo gdyby matka dowiedziała się o tym, to zadałaby mi większy ból niż smierć jakkolwiek mogłaby mi zadać. Matka znęcała się nade mną w ten sposób jakoś tak raz na tydzień/raz na dwa tygodnie. Zawsze musiała mnie doprowadzić do płaczu, choć z biegiem czasu trwało to coraz dłużej, ale dawało mi nie mniej bólu. Miałem wrażenie, że to moja wina, że tak krzyczy. Bałem się, że matka popełni samobójstwo przeze mnie, bo tak mówiła. Myślałem, że to ja jestem złym dzieckiem. Dlatego musiałem być perfekcyjny w szkole. Byłem dla siebie niesamowicie surowy. Miałem trudności z zadaniami otwartymi, bo tam nigdzie nie mogły wystąpić powtórzenia, żeby zachowana była ładna stylistyka. Kompozycja jakiegokolwiek tekstu kosztowała mnie godziny. Źle sypiałem w nocy. Byłem strasznie zmęczony. WF był okropny. Strasznie się bałem grać. Bałem się popełnienia błędu. Bałem się agresji ze strony kolegów. Izolowałem się od kolegów. Dlaczego? Bałem się, że ludzie są tacy jak moja matka. Zawsze wymyślałem sobie sposoby, w jaki dany kolega mógłby mnie skrzywdzić. Nie miałem nawet własnego pokoju w domu. Warunki mieszkaniowe były złe. Wstydziłem się tego i nie prosiłem kolegów do swojego domu. Ponadto, interesowałem się w dzieciństwie nauką i trudno było mi znaleźć kolegę do wspólnej rozmowy. Z biegiem czasu, nauczanie szkolne stało się dla mnie sposobem na ograniczenie wściekłości matki i na moje zainteresowania zaczął nakładać się lęk, przez co zacząłem ich unikać. Moja matka lubiła mnie tuczyć. Wpychać we mnie duże ilości jedzenia i patrzyć, jaki jestem gruby. Myślałem, że to moja wina. Mama mówiła mi, że taki już jestem. Jak matka krzyczała, to nigdy nie mogłem uciec od tego. Zawsze jak jej sługa milczałem, ewentualnie płakałem, jak ona na mnie krzyczała. Bałem się jeździć na zakupy, bo matka zawsze wtedy wybuchała i zdarzyło się, że kupowałem za małe buty, żeby nie sprowokować jej do krzyku. Spaliśmy na łóżku piętrowym. Ja na górze, ona na dole. Czasami krzyczała na mnie tuż przed snem, wtedy bałem się przewrócić z boku na bok, żeby jej nie obudzić. Raz chciałem się zapisać na maraton filmowy. Matka krzyczała tak strasznie, że nie miałem siły już płakać. Nie przestawała. Jak byłem mały, zapisała mnie na lekcje francuskiego, ale pamiętam jak wyładowywała się na mnie i chyba dlatego za mocno zacząłem się krytykować i straciłem zainteresowanie. Dlaczego to robiła? Myślałem, że dlatego, że jestem złym dzieckiem. Jak czułem się źle, wolałem to ukrywać, żeby jej nie sprowokować. Czytała wszystkie moje wiadomości, nie dawała mi prawa do prywatności. Groziła mi śmiercią, jak tylko zadzwonię na Niebieską Linię. Często groziła mi śmiercią. Mówiła: rozpierdolę ci ten głupi łeb. Czasami dawało mi to pewne uspokojenie, że te tortury w końcu się skończą przez moją śmierć. Czasami nasilało to tylko przerażenie. Często podczas tych aktów przemocy, brała mnie za rękę i z całej siły szarpała. Albo brała ręce i pokazywała mi, że mnie udusi. Dawała mi may ksymalny strach przy minimalnych śladach. Nigdy nie mówiłem, żeby przestała, bo myślałem, że to przeze mnie. Strasznie wyżywała się na mnie, jak pogorszył się mój stan psychiczny w liceum. Jak miałem depresję i leżałem w łóżku, ona wyżywała się na mnie, myślałem, że chce mnie udusić i nie broniłem się i jej ręce były na mojej szyi ale nie zacisnęły się. Myślałem, że mnie w końcu udusi i moje cierpienia się skończą. Śmierć to dla mnie ulga w cierpieniu. W dzieciństwie bardzo mnie ściskała i całowała jak swojego partnera seksualnego, mówiła, że to dlatego, że bardzo mnie kocha. Kazała mi leżeć w łóżku obok siebie i się przytulać, a ja ocierałem się o nią. Zawsze lub prawie zawsze wyżywała się na mnie, jak próbowałem podjąć jakąkolwiek inicjatywę. Mówiła, że nigdy nie poradzę sobie w życiu. Krzyczała, że jestem: kurwa, pierdolnięty, debil, tuman, pojebany. Mam wrażenie, że w dzieciństwie żyłem tylko po to, żeby być obiektem jej napięcia seksualnego oraz żeby miała się na kim wyżywać. Pamiętam, jak wyżywała się na mnie, jak jechaliśmy na dzień otwarty liceum i na dzień otwarty UW. Miałem poczucie, że nikt mnie nie wspierał w mojej edukacji, mimo że uczyłem się bardzo dobrze. W liceum nie chodziłem do szkoły i chciano matkę pozwać do sądu rodzinnego. Moją strategią było unikanie. Po prostu bałem się kolegów i nauczycieli, więc nie chodziłem do szkoły. Przed rozpoczęciem liceum, miałem bóle psychosomatyczne w klatce piersiowej i przebadałem się kardiologicznie. Kardiolog powiedział, że mogę w każdej chwili umrzeć w trakcie uprawiania sportu. Później zapisałem się do innych lekarzy i oni powiedzieli, że mogę uprawiać sport. Matka w międzyczasie wyżywała się na mnie. Zaczęło się liceum i w styczniu 2009 dostałem strasznie silnego ataku paniki i trafiłem na oddział pediatryczny. Bałem się, że mogłem w każdej chwili umrzeć. Lęk był tak silny, że miałem wrażenie, że czuję metaliczny posmak w ustach i miałem rozmazaną wizję. Stwierdzono u mnie nerwicę natręctw. Moja matka krzyczała, że jestem pierdolnięty, ponieważ chodzę do psychiatry. Nie chodziłem do szkoły. Miałem też stany depresyjne. Byłem pod opieką psychiatry i psychologa ale bałem się mówić o znęcaniu się matki nade mną. Ledwo co skończyłem pierwszy rok liceum. W drugim roku też nie chodziłem do szkoły i moja matka zmieniła mi szkołę (z Czackiego na Zamoyskiego). Bałem się mieć znajomych, miałem strasznie silny lęk przed ludźmi. Po tym, jak nie chodziłem na zajęcia w Zamoyskim, matka chciała mnie oddać do szkoły z internatem, żeby zrzec się odpowiedzialności za mnie. Podczas calej tej sytuacji w liceum, matka wyżywała się na mnie, przez co o wiele trudniej było mi znieść swoją nerwicę i depresję. Miałem pierwszą próbę samobójczą w trzeciej klasie liceum. Nikt się nie przeraził nią. W dzieciństwie miałem w sobie dużo agresji, wyżywałem się na przedmiotach. Torturowałem je tak, jak mnie torturowano. Ale jak osiągnąć ukojenie? Czy jest to w ogóle możliwe? Niektóre rany są zbyt głębokie, żeby mogły się zagoić. Czułem się odczłowieczony. Tzn. pozbawiony ludzkiej godności. Wiedziałem, że mogę w każdej chwili wyjść na dwór, żeby nie słuchać tego, co krzyczała, ale nie robiłem tego, bo myślałem, że to moja wina. To wszystko trwało zbyt długo i w krytycznym okresie mojego życia: w pierwszych 23 latach. Wczoraj jak pisałem o tym, jak znęcała się nade mną matka, to musiałem się hiperwentylować, żeby minęło poczucie lęku. Jak pomyślę sobie o tym, co mnie spotkało, mam ochotę powiesić się w oddziałowej łazience. Żeby to zrobić, mam pomysł, żeby pożyczyć pędzel z sali terapii. Następnie, iść do łazienki, przyczepić do poręczy przy prysznicu pasek pędzlem, a drugi koniec zawiązać sobie wokół szyi i położyć się, będąc podtrzymywanym przez pasek za szyję. Tak straciłbym przytomność i umarł. } Chodzę na terapię i dopiero teraz jestem na tyle silny, że zacząłem mówić o tym co się zdarzyło rodzinie. Dzielę się tym także z Wami, gdyż chciałbym, żebyście zrozumieli dlaczego się od Was izolowałem. Poza tym czuję, że potrzebuję wsparcia. Czuję się już lepiej, ale i tak bardzo samotnie z tymi strasznymi wspomnieniami. :( ---KONIEC--- Czy spotkam się kiedyś z księżniczką Celestią? Czy ktoś z Was lubi księżniczkę Celestię?