Jag_a

Brony
  • Content count

    194
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

43 Good

3 Followers

About Jag_a

  • Rank
    Marvelous head of Etria

Informacje profilowe

  • Gender
    Steven Magnet

Recent Profile Visitors

1,185 profile views
  1. Parafrazując końcówkę, Trochę za bardzo oparte na piskach, a w odcinku pojawiło się kilka słabych memów, Ale niech będzie. Bardzo dobrze, dostatecznie. 7/10
  2. to, że ktoś się jakoś zachowuje na co dzień, nie znaczy, że to zachowanie jest na miejscu , ale nie o tym chciałem powiedzieć Hejt na Pinkie nie wziął się znikąd, a ona sama przeszła drastyczną zmianę. Przykładem starej dobrej Pinkie jest np. ta scena: W obu tych scenach pinkie zachowuje się po prostu przypadkowo z punktu widzenia obserwatora (1kucykowa orkiestra w chwili kryzysu, czy też kostium złodzieja w scenie z piratami, od tak) Ale przy tym nie jest inwazyjna. Ot stanowi zabawne tło dla konkretnej sceny. W momencie gdy twórcy wrzucają ten jej random na pierwszy plan, przy okazji podkręcając poziom decybeli, staje się to po prostu nieznośne. Tu nie chodzi o zmianę charakteru Pinkie, bo taka nie zaszła. Tu chodzi o zmianę sposobu jej użycia w serialu. To już nie jest członkini mane6 posiadająca takie ta takie kaprysy, to jest zwyczajne popychadło twórców, którego zadaniem jest pokrzyczeć w stronę widza. To tak w ramach mojego biadolenia na jazgotliwość Pinkie. Kuc jak kuc, ale ostatnie odcinki z jej udziałem są naprawdę bolesne dla ucha. Uważam, że moc bólu głowy wywołanego oglądaniem odca to dość racjonalny powód na zaniżenie oceny P.S, ale gdyby pizzą rzuciła w ekran, a nie w Derpy to bym się nie obraził. A nóż by magia zadziałała i byłbym pizzę do przodu
  3. To nie jest wyznacznik dobrego odcinka Mnie tam Pinkie w pierwszym czy drugim sezonie aż tak nie przeszkadzała. Na tym etapie jej poziom irytacji trzymał się w ryzach, a sama była w miarę ok mimo swoich odpałów. Od 3-4 sezonu stała się jednak nad wyraz nieznośna. Przynajmniej w moim odczuciu.
  4. Szczerze powiedziawszy nie wiem co mnie bardziej rozbawiło. Ilość reklam biżuterii i napaleńców w mojej okolicy jaka przedarła się przez adblocka przy zaledwie kilku przypadkowych kliknięciach touchpadem po za obszar clipu na podanej stronie, czy częstotliwość z jaką wciskałem Fn+F1 na klawiaturze, by wyciszyć jazgot Pinkie. Generalnie pomijając 2-3 sceny, których spoilować nie będę to odcinka po prostu nie dało się przez to oglądać. A szkoda, Maud zasługuje na normalny odc bez towarzystwa siostry... Albo przynajmniej na dofinansowanie, coby załatwiła jej kaganiec na czas odcinka 4/10, bo pinkie
  5. *ten moment, kiedy w końcu złapiesz je wszystkie*

  6. może i wyjszło tandetnie, ale coś zawsze coś:
  7. Film mnie nie ujął tak jak poprzednie, ale nie był znowu taki fatalny, jak to się zwykło słyszeć o "ekłestria gerlsach" z ust osób generalnie nastawionych do tego negatywnie. piosenki, jak to mam w zwyczaju polubiłem, choć za wyjątkiem początkowej nie wciągnęły tak bardzo, by melodia wbiła się w pamięć na dłużej niż 5 minut w trakcie oglądania. fabuła? Meh... nie wiem. Nie była znowu jakaś genialna, ale i na upartego nie aż tak oczywista jak być mogła, więc nie powinienem tego uznawać za wadę. Nie podobały mi się natomiast nowe designy umagicznionych postaci. o ile Gloriosa nie wyglądała fatalnie, o tyle reszta biła brzydotą na kilometr (pomijając jeden czy dwa detale na co drugiej postaci, wliczając Sunset(tak, wyglądała imo najmniej szpetnie, ale i tak nienaturalnie). Nie dość, że wyglądały brzydko to jeszcze dobiła mnie ich późniejsza relacja z resztą grupy. Widać magia już nie robi na nikim wrażenia, albo Celestia widziała już w szkole większych dziwaków, że na tę zmianę wyglądu nawet nie zwróciła uwagi. Po za tym co wyżej to naprawde ciężko mi się w ogóle wypowiedzieć, bo film był... jaki był. W przeciwieństwie do poprzednich po posiadał w sobie żadnego elementu który by się bardziej wyróżnił na tle pozostałych, pomijając elementy fabuły, ale ta mnie osobiście nie pociągnęła. Oceny więc nawet nie próbuję wystawić, bo była by zapewne nieuczciwa wobec filmu. Ale o ile to kogokolwiek obchodzi to powiem, że była to jak dla mnie najgorsza część. Zwyczajnie mi w niej czegoś brakowało.
  8. Uczciwie powiem, że odcinek był co najwyżej mierny. [spoiler alert w strategicznym nawiasie bardzo] Niestety z wyżej wymienionych powodów nie mogę dać temu odcinkowi więcej niż połowy punktów z podanej mi skali. Potrącam jednak jeden punkt z uwagi na to, jak "nowy, lepszy" finał okazał się niespójny z dotychczasowymi faktami zawartymi w serialu i wystawiam końcową ocenę 4/10. Przykro mi. Ale w mojej ocenie ten finał nie zasługuje na więcej. Wszelkie skargi i zażalenia proszę kierować od Discorda, bo to on po raz pierwszy zawiódł w samodzielnym uratowaniu odcinka. Za mało się bidak postarał.
  9. A mi się podobało jeszcze mniej niż opening sezonu. No cóż Wady: Dużo Pinkie Za dużo Pinkie Za mało Maud Zalety: Przynajmniej odrobina Maud To chyba tyle, ogółem to bym wystawił i 1/10, gdyby nie sama Maud Pie, która imo uratowała cały odc, niestety fakt, że kontrastuje z porywczością siostry oraz jest fajną postacią nie zmieni mojej alergii na różową pie... (bym się zapomniał) czy jej przenośny moździerz, tak więc tylko dopuszczający. Plasiam wielbicieli Pinkie, ale mnie ta kupa różu podobała się tylko w jej poświęconym odcu, którego tytuł podałem już tutaj jako wadę (o ironio...).
  10. Ale agresywne komentarze D: Powiem tak. Obejrzałem, bo mi się nudziło. I szczerze powiem, że mnie zbyt nie chwyciło. Pierwszy odcinek nie miał w sobie nic po za "to be continued". natomiast drugi... eh... kwestię alicorna pominę, bo mi to pacholęcie nie pasuje z zupełnie innych powodów niż fabuła odcinka, natomiast relacja Starlight z tym jej starym kolegą (starość nie radość, imion zapominam...) była ciekawsza niż cała reszta. Rozpisywać się nie będę, bo nie po to odcinek oglądałem, by robić teraz wielki wywód, ale 4.5/10 za pierwszy odc, i 7.5/10 za drugi. Więc ostatecznie daję 6 i liczę na ciekawsze odcinki w nadchodzącym czasie.
  11. Jest powód by wybudować nową bibliotekę
  12. -TS jest pokazana jeszcze w "przedświecie" (czytaj po prostu w przeszłosci) Kiedy są pokazane scenki gdzie zdobywały znaczek, ale że nie było rainboomu to potoczyło się inaczej. Zaraz odpalę odca i wkleje >>> https://www.youtube.com/watch?v=zGOV_GQwcI0&feature=youtu.be&t=7m00s<<< bezpośredni link. Daj chwilę. -Tirek wydostał się na wolność niezależnie od klaczy. Chyba. Nie było do końca wyjaśnione jak go opuścił. Dlatego też jako jedyne zakładam nie wydarzenie się poprzednich katastrof, bo "kto pierwszy ten lepszy". Aczkolwiek mógł on oczywiście zwyczajnie pokonać poprzednich zwycięzców. To się zdarza No i racja. Discorda też mane6 nie uwolniły. Więc rzeczywiście miały one wpływ jedynie na finał historii. Kto wie jak się toczyły losy tych alternatywnych rzeczywistości. -Co do charakterów i cm, to był żart. Ale szczerze to nie do końca rozumiem problem. Znaczki powinny dostać takie same, bo to cały czas były te same klaczki. Zmieniły się tylko okoliczności. A zachowanie to już efekt zdarzeń, które je spotkały. Tak przypuszczam. Ale mogę zwyczajnie nadinterpretowywać idee znaczków. -Zapchajdziura to najprawdopodobniejsza opcja. Ale czy to była Starlight? No... jeśli każdemu by tak psuła przyjaźń to może rzeczywiście by do takiej pustki doszło. Osobiście stawiałem na Windigos ponieważ pojawił się Flim&Flam, a to prędzej one były zagrożeniem. Tylko problem jest inny. To nie Mane6 je pokonały, tylko te generały Hurricane'y i inne takie w przeszłości, więc nie powinno być ich po prostu na liście.
  13. 1: True 2:Była pokazana podczas 1 alternatywnego świata. 3: Problem tych wersji polega na tym, że: Aby doszło do wersji z Tirekiem (mowa o wydarzeniach PO, nie przed) musza minąć poprzednie wydarzenia. Aby doszło do akcji z changelingami: Patrz punkt wyżej Aby doszło do wersji z Discordem: Patrz punkt wyżej Aby doszło do wersji (zastępuję te słowa jak mistrz...) z Nightmare moon... Ok. Ale powyższe wymagają jej samoistnej resocjalizacji Flim&Flam... bez komentarza 4: War. War never changes. 5: War never changes? Nie wiem. Być może Windigo, Aczkolwiek brakowało mi tam śniegu. 6: Brzmi groźnie, ale nie czytałem :< 7: Bez komentarza. Powiedziałeś wszystko z czym mam tutaj problem. 8: http://www.youtube.com/watch?v=T2KMmBHn0iA 9: Troszkę przesadzone. Ale Equestria to żywy organizm, żywiący się magią przyjaźni, Changelingi to tylko jej dzieci, które po odpowiedniej diecie przemienią się w nowe miniświaty. Ale ćśś. Twilight też nie wiedziała co się tam stało. To raczej była zwykła pokazówka by Starlight nie miała bezpośredniego dowodu na słowa TS, oraz odpowiednie tło do rozmowy o katastrofie
  14. Well... Ciężka sprawa. Rozpoczęcie sezonu było pierwszorzędne, antagonista nie był uberprostworem który kiedyś tam zagroził Equestrii i zagroził sequelem. Tym razem jednak sequel nastąpił ledwo 23 odcinki później. Czy był to dobry odcinek? Sam nie wiem... -= Zaczynając od końca, motyw Starlight za ciekawy nie był. Ot zwykła historia i w sumie powtórka odcinka z pierwszego sezonu. Oto, jak potoczyły się losy kuca ziemnego, który w pewnym stopniu stracił przyjaciółkę (za często jej później nie widzimy). Jej najmroczniejszym dokonaniem jest ta oto piosenka, w wykonaniu przy pomocy podwładnych: http://www.youtube.com/watch?v=EI_b68RcdTo (Od początku wiedziałem, że magia to zło ) += również na końcu piosenka ogona nie porywa, ale nie była zła. Całkiem całkiem, mimo swojej prostoty. Ale to za mało -= Pierwszy odcinek to w gruncie rzeczy miszmasz wielu fanfikcji. Jedną z nich (uniwersum wyśnionego koszmaru) miałem szansę rozwinąć, ale że nie wyszło to argumentu przytaczać nie będę. Anyway. odcinki nie przedstawiały sobą absolutnie nic po za kolejne wizje z serii "co by było gdyby" += Mimo iż powyższe jest prawdą, to ogół (gdyby nie wykonanie) zły nie był. Ciekawie było zobaczyć alternatywne zakończenie banicji Discorda czy Sombry. Chrysalis mnie średnio ciekawiła, za to Zecora była w porządku. No i sam motyw walki w międzyczasie, kiedy to Twilight na podstawie poprzedniego starcia musi zachować się inaczej. ALE w przeciwieństwie do dotychczasowych produkcji tego typu (nie wiem, czy jest pierwsza, nie widziałem wszystkich) jej antagonistka również jest tych starć świadoma - To spory plus. Wykonanie nie było najlepsze, ale za samą próbę już muszę ów fakt docenić. -= Ogółem... Odcinek mnie nie porwał. Nie był zbyt ciekawy, dopiero ostatnia scena mnie zaciekawiła, bo takie pustkowia były że nie szło się upewnić co do bezpośredniej przyczyny (Fallout? Raczej nie... Ale?...) Jednak wszystko rozwinęło się znowu zbyt szybko. Jestem trochę zawiedziony faktem, że po pokazaniu tej sceny Starlight nie zaatakowała choćby raz jeszcze. Ale nie był to najgorszy finał do tej pory. Do Tireka mu Daleko. (Nawiasem mówiąc trochę denne było to, że za każdym razem był poprzedni (chronologicznie) antagonista. Zaskoczeniem byli jednak Flim&Flam. Tego się po nich nie spodziewałem) += Nie będę kłamał. Odcinek jak na finał mnie po prostu zawiódł. Nie było w nim czegoś co miały w sobie finały s2 i s3, a na co bardzo liczyłem. Ale za zdecydowany plus bijący wady na głowę uznać muszę fakt, iż w tym sezonie zakończyły się oficjalnie 2 wątki z 1 sezonu. CMC zdobyło znaczki (nie bezpośrednio związane z tym odcinkiem, ale mówię ogólnie) oraz Twilight już nie jest uczennicą, Natomiast w pewnym stopniu właśnie zmieniła się w nauczycielkę. Zostać księżniczką przyjaźni to jedno, ale zdobyć ucznia? Cóż. Mam nadzieję, że to nie będzie powtórka z rozrywki, a nieinwazyjna dla serialu wstawka. Starlight nie powinna zostać zapomniana na ekranie jako kolejna zresocjalizowana antagonistka. Jednak to jak skończyła wymaga poświęcenia jej odrobiny uwagi. Dlatego mam nadzieję, że trafnie analizuję samo zakończenie. Zaletą dwóch poprzednich sezonów było to, że początek i koniec były ze sobą powiązane, a nie kręcone byle jak byle pasowało do motywu. Jak już mówiłem, ogona nie urwało, ale 6/10 dałbym bez zastanowienia. Zbyt monotonny całokształt. Ale nie takie złe szczegóły.
  15. To źle? (nie to, że nazwisko mi każe popierać Sylwię, ale... xD)