Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Joasiq

Brony
  • Content Count

    80
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About Joasiq

  • Rank
    Pegasis

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  1. Usiadłam przy ognisku. Dopiero teraz poczułam jak bardzo jestem głodna. Bez słowa otworzyłam torbę i wyjęłam prowiant, wpychając sobie małą kanapkę do pyszczka. Po kilku minutach byłam już w miarę pełna. Ponownie bez trudu jej róg zabłyszczał i zaczął świecić mocnym światłem. W pobliżu ogniska było jasno, dlatego odeszłam trochę dalej, aby oświetlać okolicę. - Wszyscy są cali? - Dopiero potem zapytałam. Rozejrzałam się po zebranych. - Kiepski początek podróży...
  2. Joasiq

    Indywidualistka. Pasuje do mnie, większość rzeczy się zgadza.
  3. - Moja siostra nazywała się Clevleen, jest rok starsza ode mnie. Po śmierci rodziców... po prostu odeszła. Nie powiedziała zupełnie nic. Płakała. Zanim odeszła, spytałam ją dla czego to robi, dlaczego nie chce zostać w tym domu, dlaczego wygląda, jakby olała sprawę ich pogrzebu. - Westchnęła. - Pokłóciłyśmy się. Powiedziałam jej, co myślę o jej zachowaniu, o tym że odchodzi. Zatrzasnęła za sobą drzwi i odeszła. Bez powodu. Nie mam pojęcia dla czego, zostałam sama... Nawet nie wiem czy jeszcze żyje i jak się ma. - Skończyła swoją przemowę. Kelner podszedł również do niej i postawił kufel. Pociągnęła następny łyk cydru i uśmiechnęła się. - Naprawdę nie chcę już o nich wspominać i nie chcę psuć sobie tak dobrego humoru! - Zaśmiała się. W głębi duszy nadal chciała zobaczyć swoją siostrę. Być może w tej podróży napotka się na nią i pogodzi, po siedmiu latach rozłąki.
  4. Zamilkła. Rozejrzała się niespokojnie po innych i westchnęła. - Moi rodzice zmarli. Z siostrą jestem pokłócona, wyjechała ona do Canterlotu. Nie widziałyśmy się już od 7 lat. - Powiedziała trochę smutnym głosem. Nie lubiła o tym wspominać. Ale to chyba lepiej żeby wszyscy towarzysze Twilight o tym wiedzieli. Kelner przyniósł następny kufel, a ta magią uniosła go do ust. Już od jakiegoś czasu udawało się jej zapomnieć o rodzinie.
  5. Usłyszałam słowa Polla. I tak sama nie wiedziałam czy się uda. Skinęłam tylko lekko głową w potwierdzeniu.
  6. Uh, sorki, nie doczytałam. ;-; Post zedytowany. Mój błąd. *** Nie przerywałam wykonywania zaklęcia. Pochłaniało ono bardzo dużo mojej energii, ale ogień coraz to szybciej "pochłaniał" powóz.
  7. Podbiegłam do Shadow'a. Był nieprzytomny. Był też doskonałym celem, ale oba gargulce odleciały kawałek dalej do Abyssala. Uklękłam na kolanach i sprawdziłam czy nic mu nie jest. Spojrzałam jeszcze kątem oka na Anaid'a, który nadal był przezroczysty. W większym niebezpieczeństwie był jednak Shadow, więc to mu w pierwszej kolejności pomogłam. - Nic mu nie będzie... - Szepnęłam cicho sama do siebie. Mój róg który do tej pory nadal rozświetlał otoczenie, przygasł znacznie, ale jednak dawał tyle światła bym widziała gdzie idę. Spojrzałam dziękującym wzrokiem na obu ogierów, którzy pomagali mu. ~ Trzeba zająć się tym pożarem. ~ Pomyślałam. Znałam wiele zaklęć związanych z moim znaczkiem, ale raczej nie na tyle mocnych by ugasić tak wielki ogień. Położyłam Shadow'a i zbliżyłam się do płomieni. Niestety nie potrafiłam posługiwać się magią wody, która idealnie by tu pasowała. Światło z mojego rogu już doszczętnie zgasło, ale za to rozbłysł on delikatną mgiełką, pojawiającą się przy wykonywaniu jakiegoś czaru. Zacisnęłam oczy i przymusiłam się z całej siły. Chciałam wykonać jedno z trudniejszych zaklęć, które szybko powtórzyłam przez wejściem do tego świata. Zaklęcie miało za zadanie przywołać malutką śnieżycę, po to by ugasić te płomienie. Nie wiedziałam czy starczy mi siły, dużo energii zajęło mi rozświetlanie drogi moim rogiem. Moje kopyta z wysiłku wbiły się w ziemię, a na czole pojawiły się krople potu. Przez pamięć mignęły mi ostatnie wizje rodziców, ale nie mogłam teraz o tym myśleć, musiałam im wszystkim pomóc. ~ Oby zadziałało! ~ Pomyślałam w duchu.
  8. Joasiq

    Tak, moja ocena o niej spadła, gdy została alicornem. Ale czekamy co będzie dalej, mam nadzieję że znów na powrót zostanie zwykłym jednorożcem, chociaż wątpię by znów Celestia miała zrobić z Księżniczki normalnego kucyka.
  9. I tak nie potrafiłabym mu pomóc, jednak miałam nadzieję że powie, co mogłabym dla niego zrobić. Spojrzałam na Shadow'a. - Cokolwiek mówi, mam nadzieję że się mu uda... - Szepnęłam. - Kiepski początek wyprawy...
  10. Spojrzałam na niego smutno. Nie potrafiłam mu pomóc, nie znałam się na takiej magii. Mój róg ciągle żarzył się potężnie mocnym światłem. - Jeśli tylko istniałby jakiś sposób, w jaki mogłabym ci pomóc... - Szepnęłam z nadzieją, że mogę mu jakoś pomóc. - Znam się na magii światła, śniegu i lodu...
  11. Joasiq

    Tia, Tusk...
  12. Joasiq

    Whooves i Big Mac, pół na pół
  13. ~ Umpf... za dużo cydru jak na jeden dzień... ~ Pomyślała, niebezpiecznie chybocząc się na krześle. ~ Uhh... ale przecież... cydr nie może się zmarnować...! No to wezmę może jeszcze jeden, ostatni kufelek... - A ja chętnie napiję się jeszcze trochęęę... - Klacz skinęła potwierdzająco głową do Gleipnira, spoglądając pustym wzrokiem na dno opróżnionego przez nią kufla. Zerknęła kątem oka na kucyka imieniem Echo. Nie miała zamiaru upijać się AŻ TAK bardzo jak Minor, chociaż po głębszym zastanowieniu była tak bardzo upita cydrem jak on. Bez powodu parsknęła śmiechem, ale zaraz potem się uspokoiła, czując na sobie spojrzenia innych. Kopytkiem doprowadziła do porządku swoją rozczochraną grzywę i sprawdziła czy na pewno na jej szyi wisi medalik w kształcie płatka śniegu. Podobało jej się to towarzystwo, a jej humor poprawił się jeszcze bardziej gdy wygrała jedną z partii pokera, w którego grała już nie pierwszy raz w życiu. To właśnie ona obstawiała, że lawendowa klacz przyjdzie właśnie teraz, ale nie miała zamiaru się tym teraz zajmować. Uśmiechnęła się krzywo do Twilight i wydęła usta, myśląc co mogłaby powiedzieć do tak świetnego i potężnego jednorożca jakim jest Sparkle. - WitaAAj... Twilight. Maaam na imię Snowflake. - Przedstawiła się, prawie spadając z krzesła. - Mnie chyba będziesz pamiętać, bardzo często bywam w twojej bibliotece. Teeeż mieszkam w Ponyville. Czkk! Upff... sorry... - Czknęła, zasłaniając kopytkiem usta. Zaśmiała się i czekała na odpowiedzi jednorożca, na pytania zadane przez inne kucyki. Już nie mogła doczekać się wyruszenia z nią w wielką podróż!
  14. - Już ja się domyślam jaka to wizja. Zapewne niezbyt miła... - Powiedziałam cicho sama do siebie. Spojrzałam z zaniepokojeniem na Anaida. Patrzyła jak przez jego ciało przelatywały pojedyncze, zagubione liście. Podeszłam powoli do niego. Próbowałam położyć kopytko na jego ramieniu, lecz nie bardzo się to udawało. - Czy... da ci się jeszcze jakoś pomóc? - Spytałam go cicho.
  15. Joasiq

    Lemuur, za wielki udział w dziale Pinkameny, która na pewno ucieszyłaby się z takiej zabawy. No bo komu zwłoki nie kojarzą się z Pinkameną?
×
×
  • Create New...