Opytmista. Nawet jak mnie biją to się śmieję. Po prostu... Za dużo we mnie śmiechu i często muszę ulotnić go z mpojego ciała, a pomaga mi przy tym brat bijąc mnie lub kopiąc. Ogólnie zawsze mam dobre nastawienie do życia.
(Chyba koniec. Chociaż kto wie? Może nagle napadnie na mnie Chrysalis z podmieńcami?)
-Chodź, musimy kupić bilety na powrót do domu. Tym razem do wspólnego. Bo chyba będziemy razem, co nie skarbie? - pocałowałem Arctic
Patrzyłem się na niebo, na księżyc który kiedyś więził księżniczkę Lunę, na gwiazdy - Noc... noc jest przepiękna. O wiele piękniejsza od dnia - powiedziałem do siebie po cichu
-No to Chrysalis chciała cie zabić, a nagle wpadły pegazy, kilka z nich było rozbójnikami na występie kiedy uratowałem ci życie, pomogły mi ciebie uratować i wyleciałem z tobą na grzbiecie z pałacu.
Ej, spadamy stąd! - krzyknołem do kucy i położyłem Arctic na swoim grzbiecie po czym szybko poleciałem w stronę wyjścia (ale leciałem tak, żeby Wind nie spadła)