Jump to content

Spirlny byt Atlantis

Brony
  • Posts

    1048
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Spirlny byt Atlantis

  1. Serenity z każdą sekundą popadała w coraz większą rozpacz po powrocie za drzwi z których wyszła do tronowej sali.Każde wspomnienie domu wywoływało falę bólu psychicznego.Czuła że będzie stać tu do końca świata,będąc wiecznie samotna.Lecz od czasu do czasu odczuwała jeszcze większy lęk słysząc dziwne stukot zza drzwi.Ostatnimi siłami woli zaczęła schodzić w dół schodami,miała nadzieję że znajdzie miejsce gdzie mogła samotnie przesiedzieć resztę czasu.Z tego co pamiętała najlepiej nadawał się statek.
  2. Atlantis z łatwością teleportował się na dach znajdujący się w pobliży dworca.W trakcie procesu poczuł że dziwna energia znajdująca się w podziemiach ułatwiła mu zaklęcie i dzięki temu szybciej znalazł się w miejscu docelowym.Stojąc na dachu poczuł się odrobinę lepiej.A to z powody chłodnego powietrza owiewającego go a którego mu brakowało od wejścia pod powierzchnię do labiryntu pod Canterlotem. Chwilę później po tym jak otworzył oczy i zaczął się rozglądać dostrzegł ruiny dworca głównego.Wyglądał jakby co najmniej deszcz ognia spadł na niego.Co wywołało u jednorożca lekkie uczucia obrzydzenia i smutku gdyż ogromne straty poczynają podmieńcy w tym mieście.Kiedy zaczął się przyglądać uważnie dojrzał zniszczone pociągi należące do podmieńców a także ogrom ciał należący do dziurawej zarazy tego świata.Atlantis wiedział że jeśli ich teraz nie powstrzymaj to te szkodniki obgryzą cały świat a na koniec same siebie zjedzą z głodu.Na co nie mógł pozwolić.Wtem dostrzegł znajome twarze lecz nie ruszył od razu ku nim gdyż teraz musiał zachować ostrożność,zwłaszcza że jest na powierzchni i mogą się jeszcze kręcić w pobliżu podmieńcy.Dlatego rzucił zaklęcie wykrywania podmieńców aby sprawdzić czy jest bezpieczny.Ale zanim to nastąpiło zaczął swój monolog od słów które pamiętał :-Patrzę przez szalejącą wojnę i czuję bicie mego serca.Ostrza spadają szybko.To cisza przed burzą.Zanikająca pamięć powraca raz za razem.Przez cały czas opowiadam historię.Wojna zaczęła się od echa piosenki.Nastały dni bólu.Będziemy walczyć aż do gorzkiego końca.Połączę osierocone życia tego zniszczonego świata.Mam już nowy mechanizm.Straciliśmy nadzieję,ale naprawię nasze czasy.- Jednorożec zamilkł,czując że te słowa oddają to co teraz czuję i w ciszy zaczął zaklęcie detekcyjne aby sprawdzić czy podmieńcy są w pobliżu.
  3. Serenity ledwie się trzymała na nogach,przez co schody wydawały się nieskończone a z kolei powodowało coraz większy lęk u dziewczyny.Momentami czuła się jak mała dziewczynka szukająca mamy.Od czasu do czasu czuła że musi krzyknąć "Mamusiu gdzie jesteś,zgubiłam się" ale wycieńczone długim snem ciało odmawiało jej nawet tego.Mimo to szła dalej,mimo wielkiego wysiłku jak musi w to wkładać.Po dość długiej wędrówce wędrowce dotarła bo ręka wyczuła płaską powierzchnię pokrytą zdobieniami.Wywołało to w niej uczucie albo raczej wspomnienie tego jakby dotykała je kilkadziesiąt minut temu ale wiedziała że to nieprawda że tak naprawdę to było dawno temu.Chwilę później drzwi rozświetliły się delikatnym świtałem które nie oślepiło dziewczyny mimo iż od kilku minut szła schodami na których panował mrok.Z trudem otworzyła drzwi lecz kiedy weszła do środka i rozejrzała się.Do jej oczu dotarł obraz zniżonej sali lecz w pierwszej chwili nie wiedziała czy to sen czy może nadal śni.Mimo to nadal wypierała prawdę i szła dalej.W końcu wyszła z głównej sali,kaszląc i dusząc się kurzem zebranym w sali.Kiedy ujrzała że dalsze zniszczenie,coraz bardziej docierało do niej co się stało tu podczas jej nieobecności.I tym samym momencie wielki smutek zmiażdżył ją tak że ugięła się kolanach i zaczęło cicho płakać i zaprzestała w momencie gdy dotarł do niej szum. Po chwili podniosła się i czuła że musi wrócić pod powierzchnię żeby nie widzieć więcej tego co tu się znajduję.Dlatego idąc jak najszybciej potrafiła ruszyła w stronę drzwi z których wyszła.Miała zamiar ukryć się w jakimś przyjemnym miejscu.Zapewne ta kruchość emocjonalna była spowodowana snem.
  4. Terg nie zastanawiając się nad tym co się wydarzyło wyjął kolejną strzałę i tak przygotowany czekał.Czekał szukając okazji by móc trafić przeciwnika.Wiedział że przeciwnik nie może być on na nim skupiony gdyż wtedy mógłby zrobić unik a tego nie chciał.Drugą rzeczą jest taka że strzała jest szybsza do miecza i mniejsza więc wynika z tego że od tej pory będzie mógł walczyć z wrogiem na równych zasadach.Kiedy nadszedł odpowiedni moment naciągnął łuk,zrobił małą poprawkę na wiatr i wystrzelił w kierunku najbardziej zdezorientowanej bestii.
  5. Dan był lekko podekscytowany tym co udało im się do tej pory.Choć z drugiej strony czuł lekki strach tym że tak łatwo im idzie.Lecz po krótkich przemyśleniach doszedł do wniosku że to efekt zaskoczenia.I chwilowo przestał się nad tym zastanawiać i pospiesznie zmienił kierunek lotu według polecenia jednocześnie spoglądając na radar i oczekując kolejnych poleceń.
  6. -Ja też nie znalazłem nic ciekawego- Powiedział to lekko zasmucony ale od razu poweselał.-Jeśli nikt nic nie znajdzie to możemy zając się innymi rzeczami-
  7. -Czy wyraźnie nie powiedziałem IDĘ przekazać wiadomość- Zwrócił się głośniej głuchego rozmówcy.A następnie do Maskeda- Przestań okradać kogoś z energii,bo na pewno do kogoś od nas należy- Po czym dalej kontynuował zaklęcie teleportacji.
  8. -Nie chcesz jeszcze poczekać chwilki- Szedł z Caną równym krokiem.Oczekując w napięciu czego może się po niej spodziewać.-Albo i powiem,ma to związek z przebieraniem się.-
  9. Atlantis otrząsnął się ze roztargnienia i szybką komendą nakazał Golemowi pilnować Nicka,a w razie czego lekko go skrzywdzić jeśli spróbuję ucieczki bądź kogoś zaatakuję.Z tego wynikało dla Golema że podmieniec nie może się ruszyć na krok od niego. Następnie się odezwał do Mt : -To w takim razie idę przekazać wiadomość,tak będzie lepiej niż w taki sposób jaki chciałeś.To ja znikam.A wy pilnujcie tutaj wszystkiego-. Atlantis postanowił teleportować na dach budynku w pobliżu Dworca z tego co mu się wydawało to powinien być już zdobyty w tym czasie ale nie był tego pewien więc dlatego postanowił się tam zatrzymać by opracować dalszy plan poszukiwań kilku jego celów.
  10. -Naprawdę jesteś ciekawa?-Lekko się odwrócił i dodał -To tylko wina mojego ciała,jest lekko zbyt delikatne i nie ważne-Znów spojrzał na dziewczynę i odezwał się -Mam nadzieję że będzie dobrze-. Czekał w zniecierpliwieniu aż jego skóra się uspokoi
  11. -Właściwie to mi się nie śpieszy-Uśmiechnął się w stronę Cany.-A poza tym myślałem że im szybciej sprawdzimy to,tym szybciej będziemy mogli zająć się innymi rzeczami-Czuł się lekko zakłopotany obecną sytuacją.
  12. -To prawda tak też,chociaż mam inny,mógłbym wykorzystać to co mam i zrobić mały Cosplay- Mówiąc to zauważył znowu ten sam uśmiech -Idźmy bo nigdy tam nie dotrzemy-Lekko przyśpieszył
  13. -Bez tego nie mógłbym robić tego czym się interesuje- Uśmiechnął się w stronę Cany.Jednocześnie dalej szedł z nią.-Mam nadzieję że będzie coś ciekawego w kinie a jak nie to obejrzymy na moim laptopie.-
  14. -Właściwie mam pytanie,czy brałaś udział w Cosplayu?- Dalej szedł z Caną.Był lekko podekscytowany.Cały czas oczekiwał co się zdarzy.
  15. -Niech będzie- Szedł zaciągany przez Cane do kina do którego i tak miał zamiar iść.-Mogłabyś powiedzieć mi coś więcej o sobie?. Nie żebym naciskał lub coś.- Zwrócił się do Cany
  16. -Mówisz do kina,hmm to dobry pomysł ale...- Zrobił drobną przerwę po czym znów się odezwał -ale,no właśnie,jak film mamy pójść- Mówił to patrząc się na Cane.
  17. Shoko przeczuwała że obecny poziom hp może nie wystarczyć do pokonania Golema.Szybkim ruchem uzupełniła hp używając małej mikstury życia. I w następnie chwili z krzykiem rzuciła się na Golema aby go pokonać jak najszybciej.Miała nadzieję na wspaniałe itemy bądź nawet możliwość wejścia na następny Poziom.
  18. -Dzięki- Powiedział po tym co zrobiła Cana.Po czym się uśmiechnął i powiedział : -To idziemy gdzieś- Mówiąc to schował telefon.
  19. Coraz mocniej się rumienił mówiąc do Cany : -Gdybym źle wyglądał to nie mógłbym tam pracować....jeśli..naprawdę chcesz...zobaczyć to ..... mam zdjęcie.- Po czym wyjął telefon,przeszukał i otworzył -Zdjęcie- Usiadł prosto i z całych sił starał się uspokoić gdyż czuł że jego reakcja jest zbyt drastyczna i widać to.Jednocześnie czekał na reakcje dziewczyny.
  20. -Jakby to powiedzieć .....- Zrobił małą przerwę rumieniąc się -A byłem kelnerką w jednej Kawiarni,tutaj nazywacie je Maid cafe.- Lekko zakrył twarz. Po chwili znów się odezwał -Tą .... pracę zdobyłem dzięki moim udziałom w przestawieniach- Znów przestał mówić aby móc się skupić nad co miał powiedzieć. Po chwili się odezwał -Mam nadzieję że nie przeszkadza ci to- Po czym się odwrócił w stronę przeciwną od Cany.
  21. -Planowałem różne miejsca i dokładnie jeszcze nie wybrałem,porostu jestem zbyt niezdecydowana-any- Po wypowiedzeniu ostatniego lekko się zaciął po czym znów zaczął mówić: -Poza tym brakuję mi mojej pracy,całkiem fajna była ahhh- Spojrzał najbliższe okno.
  22. -Ah szkoda że mam tak ograniczony budżet- Smętnie spojrzał do swojego portfela. Po Czym włożył go do kieszeni i znów ze smutkiem w głosie powiedział ale tym razem do Cany. -Szkoda że zrezygnowałem z mojej pracy,może jak wrócę do domu to znowu znajdę podobną- Dalej z jego twarzy nie schodził smutek.Jednocześnie mówiąc -Co mam zrobić?-
  23. -A nic.- Uśmiechnął się po czym dodał - Możemy się przejść,czemu nie.-
  24. Shoko przeliczyła złoto oraz życie a następnie założyła znaleziony przedmiot Po krótkich przemyśleniach użyła małą miksturę leczniczą i zaczekała i chwilę aż się wyleczy. W tym czasie rozmyślała o rzeczach które ma zrobić i te które zrobiła czekając na odpowiedni moment.
  25. Shoko rzuciła się na dwie pumy i atakowała jak poprzednio z dzikami.Zdawała sobie sprawę że z swoich możliwości i tego że to dopiero początek.W czasie walki uważała na kroki i równowagę.Aby móc wykorzystać swoje atuty jakimi są siła i celność ataku oraz zniwelować swoje wady których miała kilka.Shoko uwielbiała to w sobie.
×
×
  • Create New...