Imię: Ice
Nazwisko: Poison
Płeć: Ogier
Rasa: Jednorożec
Wiek: 36 lat
Talent: Medycyna
CM: Znak medyka
Rodzice: Ojciec Golden Pen i matka Lime Inkwell (Obydwoje są pisarzami)
Lubi: Spokój, dobra książkę i porządek
Nie lubi: Wymuszania własnego zdania na innych
Historia:
Ice urodził się w Manehattanie. Będąc zaledwie szkrabem, młody kucyk już wykazywał predyspozycje na umysł ścisły. Interesował go świat zwierząt, przemieszczanie się gwiazd na niebie, czy niezrozumiałe dla niego równania matematyczne. Jednak jego rodzice, sławni i cenieni twórcy wielu znanych poematów Equestriańskich woleliby żeby ich syn poszedł w ślady ojca czy matki. Na darmo były dodatkowe zajęcia ze śpiewu, rysunku czy ortografii. Młody ogier wcale nie przykładał do tego uwagi. Za to każda, nawet krótka wizyta u lekarza była dla niego fascynująca. Zapach pomieszczeń był dla niego niczym świeża morska bryza. A czystość i biel czymś niesamowicie przyjemnym dla oka. Z charakteru bym spokojnym ale uśmiechniętym kucykiem. Jednak w szkole, głównie ze względu na brak Cutie Marka miał problemy z znalezieniem przyjaciół. Spędzał dni na czytaniu książek biologicznych żeby jak najlepiej poznać kucykowe ciało. Dopiero w późniejszych klasach mając 14 lat poznał klacz której wcale nie przeszkadzały jego zainteresowania czy pusty bok. Była duża śmielsza i odważniejsza od Ice. Pewnego dnia namówiła ona ogiera żeby razem z nią udał się na piknik za miasto. Ten zauroczony w pięknej klaczy nie potrafił odmówić. W drodze na miejsce wydarzył się wypadek. Luźna gałąź spadłą na głowę biedniej dziewczyny. Dostała prosto w skroń, Ice wiedział że jeśli szybko nie zareaguje to może utracić swoja ukochaną. Szybko podarł piknikowy obrus i założył jej opatrunek po czym na własnych plecach zaniósł nieprzytomną klacz wprost do miastowego szpitala. Własnie wtedy zdobył swój Cutie Mark. Wiedział co chce robić i do czego został stworzony, jego rodzice musieli się pogodzić z faktem że ich syn nie zostanie kimś ich pokroju. Skończył studia po czym przez wiele lat pracował jako lekarz w Manehattanowskim szpitalu. Jednak to nie było to czego chciał. Marzyły mu się transplantacje serca, leczenie poważniejszych schorzeń niż takie jak katar czy banalne złamania dające się zaleczyć magią. Zrezygnował z tej pracy i przeniósł się do Canterlot gdzie dostał się do gwardii królewskiej, jako nadworny medyk. Wiele krwi i potu musiał włożyć w to żeby w końcu dostać rangę kapitana. Utworzył on główny oddział medyków polowych i pokazał wszystkim jak ważna jest rola lekarza na polu bitwy. Do tej pory można zobaczyć od czasu do czasu przechadzającego się z fajką w ustach białego jednorożca po ulicach Canterlot który chętnie wystawi ci szybką diagnozę a może nawet zaprosi cię na herbatę.