Skocz do zawartości

Komisarz Goblin

Brony
  • Zawartość

    282
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    2

Posty napisane przez Komisarz Goblin

  1. - No cóż... Nie mam cię gdzie prowadzić. Myślałem, że wspólnie wymyślimy plan ucieczki...

    Basil drapał się tylko w zakłopotaniu i spoglądał na ciebie pytająco. Już rozumiesz. Przeżycie starcia z czarnoksiężnikiem postawiło cię w sytuacji, w której twoje męstwo i siła udowadnia twoje prawo do przywództwa. Liczą na to, że to ty ich wyprowadzisz...

  2. Kuc przyłożył kopyto do czoła, jakby sama rozmowa go zmęczyła.

    - Ugh, kolejny...

    Spojrzał ci uważnie w twarz, jakby próbując z nich coś wyczytać. Jak już wcześniej zauważyłeś nie wygląda na żołnierza, ale w jego oczach jest coś co sprawia ci trudność utrzymywać kontakt wzrokowy. Zdradzają one jakieś zimne wyrachowanie i inteligencje.

    Nagle się odwrócił i zaczął iść korytarzem.

    - Chodź za mną. Sprawdzimy kim jesteś.

  3. Takich rzeczy nie wolno lekceważyć. Tym bardziej w takiej chwili. Przepycham się wśród tłumu aby dotrzeć do źródła tej magii. Jeśli ktoś chce przeszkodzić w egzekucji to mu się to nie uda.


    Takich rzeczy nie wolno lekceważyć. Tym bardziej w takiej chwili. Przepycham się wśród tłumu aby dotrzeć do źródła tej magii. Jeśli ktoś chce przeszkodzić w egzekucji to mu się to nie uda.
  4. Wbiegłeś zaraz za kucem do białego, nowoczesnego, jasno oświetlonego korytarza. Chciałeś się tu dostać zanim drzwi się zatrzasną, więc nie zwróciłeś uwagi że twoje szybkie kroki zostaną usłyszane przez kuca w kitlu.

    Ale ten zareagował nadzwyczaj spokojnie. Zanim ty zdążyłeś coś zrobić, on odwrócił się do ciebie.

    Jego twarz wyrażała wręcz znużenie i może trochę irytacji. Poprawił kopytem okulary, przejrzał cię wzrokiem od góry do dołu i odchrząknął. Przymknął oczy i przemówił głosem pełnym wyższości.

    - Co tu robisz? I jak ty w ogóle wyglądasz? Zaraz będzie trzeba cię umyć. Który masz numer?

  5. Twój towarzysz popatrzył się na ciebie jakbyś był obłąkany. Był bardzo zdenerwowany. Jego twarz sprawiała wrażenie zmieniającej kolor. Jak skóra kameleona.

    - Ale nie mamy żadnych szans! Jak chcesz walczyć z armią dowodzoną przez diabły!?

    Basil kręcił się nerwowo w miejscu. Po chwili jakby ochłonął i zaczął kontynuować.

    - Widziałem jak wielka bestia ze skrzydłami rozerwała człowieka na pół. Gołymi rękami! Rozumiesz już teraz, że nie mamy szans? Nie z taką ilością wojowników, którzy i tak walczą tylko gdy są pewni zwycięstwa. A w tej chwili większość z nich się gdzieś ukryła a reszta uciekła.

    Mówiąc to gestykulował, jakby dzięki temu miało dotrzeć do ciebie więcej informacji.

    Na niebie gdzieś wysoko w górze, dostrzegłeś czarną humanoidalną sylwetkę ze skrzydłami jak u nietoperza. Zawisła w powietrzu i obserwowała płonące miasto...

  6. Zaczekałeś aż truchło się dopaliło pozostawiając jedynie popiół. Ostrza mieczy są rozgrzane do czerwoności, więc bez kowala się nie obejdzie. O ile w ogóle będą się jeszcze nadawać do czegokolwiek...

    Posągi pozostały zupełnie tam, gdzie stały w chwili śmierci czarownika. Teraz tylko patrzyły na ciebie tym swoim pustym spojrzeniem.

    W oddali słychać było szczęk żelaza, a na niebie unosił się gęsty dym. Walka rozgorzała na dobre w dolnym mieście.

  7. Rozglądałeś się przez chwilę, gdy nagle ujrzałeś wśród drzew jakąś istotę. Instynktownie schowałeś się za krzakiem z którego bez problemu mogłeś tą istotę oglądać.

    Był to jednorożec o błękitnym umaszczeniu. Miał na sobie kitel laboratoryjny i niósł jakiś pojemnik, wielkością i kształtem przypominający zwyczajny słoik dżemu.

    Jak gdyby nigdy nic, zmierzał do domku i cię nie zauważył...

  8. Skoczyłeś w kierunku czarownika, póki na ziemi nie znalazło się jeszcze dużo jego krwi. Rzuciłeś jednym mieczem, przebijając mu ramie. Miecz natychmiast stanął w płomieniach a twój przeciwnik przestał się śmiać. Machnął w twoją stronę krwawiącą ręką, ale zanim zdążył zrobić ci coś poważnego w jego brzuchu sterczała już rękojeść.

    Kamienne posągi zamarły w bezruchu. Czarnoksiężnik nie dowierzając patrzył na swoją ranę. Jego ciało zaczęło płonąć.

    Stał jeszcze moment zgarbiony, aż jego wzrok skierował się ku tobie. W jego oczach widniała nienawiść i pogarda.

    Ale to nieistotne, Bowiem dziś to ty jesteś wygranym...

  9. Nagle czarownik machnął ręką dookoła rozpryskując swoją krew. Instynktownie odskoczyłeś, bojąc się juchy tego szarlatana. Dobrze postąpiłeś...

    Czerwona ciecz rozbłysła i eksplodowała. Patrzyłeś na to i nie wierzyłeś własnym oczom. To nie może być człowiek, to jakiś demon. Zwróciłeś swój wzrok ku niemu i ujrzałeś go. Maniakalnie śmiejącego się mimo, że krew wciąż kapała z jego rany na nadgarstku zostawiając na ziemi płonący ślad.

  10. Ku twojemu zdziwieniu, czarnoksiężnik nie atakował ciebie. Wręcz przeciwnie, gdy rozpocząłeś szarże gwałtownie rozciął sobie nadgarstek i pozwolił by krew spływała na ziemie przed nim.

    Powoli zaczął się cofać, tak że krew utworzyła na ziemi smugę idącą w twoją stronę. To było dziwne...

×
×
  • Utwórz nowe...