Flashlight

Brony
  • Content Count

    133
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

140 Great and Powerful Reputation

About Flashlight

  • Rank
    Pogrążony w zadumie
  • Birthday 09/21/1997

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    kraj mlekiem i miodem płynący (powrót do rzeczywistości) Polska
  • Zainteresowania
    książki, filmy, historia, militarystyka, turystyka, survival, airsoft
  • Ulubiona postać
    Księżniczka Luna

Recent Profile Visitors

1,248 profile views
  1. @Youkai20 dziękuję za komentarz. Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś ten fanfik zostanie odkopany z czeluści fandomu Ciesze się, że opowiadanie Ci się spodobało mimo wszelkich niedogodności, a odnosząc się do nich: Dobrze że chociaż się uśmiałeś z tych oskarżeń, zawsze coś. A z tym psem uważaj, bo nigdy nic nie wiadomo . Wracając do tematu, może faktycznie podejrzenie rzucone na nową nauczycielkę było mocno naciągane, choć zamysł wydawał mi się do przyjęcia. Chodziło o to, że dzieje się źle i dziewczyny nie wiedzą dlaczego. Z tego powodu miały szukać wszelkich zmian w otoczeniu, a z powodu pogarszającej się sytuacji miały łapać się każdej deski ratunku. Długość... cóż, jest to chyba najczęściej powtarzany zarzut pod tym opowiadaniem, co akurat mnie osobiście cieszy . A tak szczerze mówiąc, to nie miałem za bardzo motywacji i pomysłów na rozbudowywanie poszczególnych wątków, dlatego nie chciałem pisać nic na siłę. Ale tak z drugiej strony, czy nie lepszy taki niedosyt niż zapchanie byle czym? Z tegiem [sad] chodziło mi o samo odejście Sunset, jej porzucenie nowego domu, utrata wszystkiego o co dbała. Jednak podejrzewam, że jako autor i twórca tej historii przeżyłem to nieco bardziej. Dlatego uznajmy, że ten tag został podany nieco nad wyrost. Pożegnania z rodzicami nie było, aby pokazać jak bardzo się śpieszyła. Zasmucić czytelnika tym, że nie miała czasu aby się przygotować na cokolwiek. Na koniec jeszcze raz wielkie dzięki za komentarz i docenienie kreacji postaci. Szczególnie Sunset nad którą szczególnie się starałem.
  2. Świeżo po przeczytaniu, więc należałoby coś napisać. Jednak na wstępie uprzedzam, że choć od czasu do czasu lubię urozmaicić moje lektury jakąś liryką, to nie jest to dla mnie chleb powszedni. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to długość tekstu. Nie jest to krótka fraszka pisana w napływie inspiracji, ani niewyobrażalnie długi tekst ciągnący się wieloma stronami. Jest to utwór odpowiednio skondensowany, lecz nie skompresowany do minimum. Dzięki temu historia nie nudzi, ani nie pędzi na złamanie karku. Zamiast tego powolnym, lecz nie leniwym tempem dostajemy opisy kolejnych wydarzeń, które mają swój początek i koniec. Jeśli chodzi o przedstawioną historię, to faktycznie nie jest długa, zawiła czy też niezwykła. Ale czy to wada? Osobiście uważam, że nie. Skomplikowana fabuła, długaśne kwieciste opisy i gwałtowne zwroty akcji są domeną prozy. Z kolei utwory rymowane mają z goła inne zadanie. Ilekroć rozmawiam na temat takich dzieł z różnymi ludźmi, to za każdym razem słyszę, że wiersze powinny poruszać nasze uczucia, naszą wrażliwość na świat i zachęcać do refleksji. Ten tekst, choć prosty i stosunkowo krótki, to potrafi to robić. Jeśli chodzi o rymy, to jako osoba niezbyt doświadczona wstrzymam się od skomentowania tego elementu. Jednak jako laik pozwolę sobie wtrącić, że podobają mi się i osobiście nie mam do czego się o co przyczepić. A w sprawie stwierdzenia ,,Nie potrafisz, nie rymuj" powiem tak. Faktycznie jest to dobra porada, ale dla kogoś kto całkowicie sobie z tym nieradzi (gdybyście zobaczyli moje rymy ). @Nika pozwolę sobie posłużyć się pewnym powiedzeniem "Pisać zawsze warto". A w Twoim wypadku dodam, że puki co tych rymów nie jest wystarczająco aby z pewnością stwierdzić, że dalsze pisanie nie ma sens, czy też nie. Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak przeprosić za tak krótki komentarz (na swoja obronę dodam, że już jakiś czas temu wyszedłem z wprawy) i życzyć powodzenia przy przyszłych projektach.
  3. Na samym wstępie mojej wypowiedzi chciałem pogratulować Świeżemu rekrutowi odwagi, którą się wykazał podejmując wyzwanie i samozaparcie, które pokazał pracując nad swoim opowiadaniem do trzeciej w nocy. Jednak jednego nie mogę Ci darować! Pieronie jasny miałeś przegrać, a tak mamy remis Strona techniczna: Nie moja działka więc się za dużo nie wypowiem. Jednak jakieś uchybienia nie rzuciły mi się w oczy więc jest dobrze. Fabuła: Z początku stosunkowo niewinna i tocząca się powoli, jednak zarazem niebędąca leniwa. Z reguły jak piszesz tego rodzaju teksty, to cichutki początek jest jedynie prologiem przed wielką rozwałką, jednak tym razem udało Ci się powstrzymać. To z kolei wyszło tekstowi na dobre. Cały czas trzymany jest równy poziom zawiązania akcji, aż na końcu... jest dokładnie tak samo. Żadnych wybuchów, żadnej strzelaniny czy innych podnoszących ciśnienie scen, jest po prostu zakończenie. Tak szczerze mówiąc w pewnym momencie przeszło mi przez myśl, że wzorując się na "Ostatnim łowcy" postanowiłeś przez całe opowiadanie usypiać czujność czytelnika, aby na końcu pokazać coś więcej. Szczerze mówiąc dopiero po zakończeniu lektury uświadomiłem sobie, że było kilka znaków, które mogłyby mnie nakierować na zakończenie. Crossover: Cóż, jak już Ci wspomniałem nieraz i to nawet w prawdziwym życiu, mógłbyś czasem odpuścić Crossovera. Z reguły mógłbyś osiągnąć ten sam efekt, a czasami nawet lepszy, bez mieszania uniwersów. W zamian za to, jedyne co byś musiał robić nieco więcej powymyślać i powyjaśniać. Jednak dla tego tekstu pozwolę sobie zrobić wyjątek, ponieważ całość wyszła bardzo dobrze. I choć nie ogarniam tego uniwersum za bardzo, to doskonale wiedziałem o co chodzi. Ogólnie opowiadanie oceniam bardzo pomyślnie. Dobrze skręcona fabuła, przyjemne opisy, strona techniczna w porządku. Ode mnie nie pozostaje nic więcej jak polecić z całego serca. P.S. Jeśli chodzi o tagi, to moim zdaniem idealnie pasowałby tu [slice of Life]
  4. Tytuł: Historia pamiętnej nocy. Autor: Flashlight Tagi: [Oneshot] [Adventure] [Dark] [Zakład] Czas pracy: około 4 godziny Zakład: Gdy dwóch bronych spotyka się w KFC i zaczyna dyskutować na temat nieuchronnej śmierci forum, zaczynają mieć dziwne pomysły. Na przykład zakładają się, kto w ciągu dwóch dni zdoła napisać i opublikować opowiadanie. W ten sposób ja wraz z Świeżym rekrutem postanowiliśmy przetestować czyj warsztat podoła wyzwaniu, a zarazem chcieliśmy nieco rozruszać zastane palce, przełamać codzienną nudę i pojawić się na tym zacnym forum, na którym coraz rzadziej ich widać. Opis: Historia pewnej niezwykłej nocy, która dla wybranych stanie się nie zapomina. Jednak nim do tego dojdzie, będą musieli udowodnić, że zasłużyli na niezwykłe wyróżnienie. Miłego czytania: Historia pamiętnej nocy. I link do mojego przeciwnika: Jedna karta
  5. Należy jednak zwrócić uwagę, że Sunset na tym świecie miała całe swoje życie. Wszystko co ceniła i każdego kogo kochała. Equestria natomiast była miejscem z którego pochodziła, lecz nie miała z nią tak silnej więzi jak z tym światem. Poza tym Twilight z Sunset wywnioskowały, że jedynym sposobem na uratowanie przyjaciółek jest całkowite odcięcie tamtego świata od magii. Z tego powodu niemożna wcześniej wrócić, ani wpaść na chwilę z odwiedzinami. Equestria stała się jej wiezieniem. Co prawda bardzo dużym i pięknym więzieniem, ale zawsze. Jest zmuszona siedzieć w swojej ojczyźnie mimo, że tego nie chce. Otoczona obcymi osobami, bądź takimi, których obecność sprawia jej ból. Mare6 myślę, że wiadomo dlaczego, Celestii będzie się bała i wstydziła stanąć przed nią, przez to co zrobiła w przeszłości, a cała reszta jest dla niej po prostu obca. Cóż w tym wypadku nie pozostaje nić innego jak stwierdzić, że nie jest to "Kod Equestria" oraz, że autorzy obu dzieł inaczej kreują losy Sunset, dlatego też nie powinno nikogo dziwić, że mają rożne zdanie i sposoby na osiągniecie smutku w swoich opowiadaniach. Lepsze czy gorsze? Ciężko powiedzieć, choć wydaje mi się, że dość sprawnie poprowadziłem historie i zaserwowałem zakończenie, które zaskoczyło i wstrząsnęło czytelnikami. Doszedłem do takich wniosków czytając komentarze powyżej. Istoty tam żyjące określają się mianem ludzi, więc tak jakby pasowało aby żyli na ziemi. A na to, że świat tam przestawiony nie jest kopią jeden do jeden nic nie poradzę. Nie po to siedzę na tym forum przez dwa i pół roku żebym nie był w stanie coś takiego wytłumaczyć. I jak powstanie kontynuacja, to na pewno zostanie dopowiedziane to, czego w "Magicznych dolegliwościach" zabrakło. Bardzo smuci mnie Twoja opinia, lecz argumenty "nie wytłumaczyłeś pewnej kwestii" czy "ja zrobiłbym to inaczej" niekoniecznie mnie przekonują do tego, aby określić to opowiadanie mianem złego. W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze stwierdzić, że osoby, które komentowały przed Tobą bardzo chwaliły całość i największy problem miały z jego małą objętością. Tu jeszcze zwrócę uwagę, że są to osoby bardziej doświadczone i poważane na naszym forum.
  6. Faktycznie, nawiązanie jest widoczne, jednak podobieństwo nie jest tak wielkie jak to opisujesz. W uniwersum biur adaptacyjnych magia jest zabójcza dla ludzi, a w "Magicznych dolegliwościach" jest jedynie szkodliwa. Co prawda jej nadużycie może być śmiertelne, ale przy przyjmowaniu niewielkich dawek nawet nie odczuje się jej skutków. Porównanie z alkoholem faktycznie ma wiele dziur, ale ma tą zaletę, że w prosty sposób obrazuje zasadę działania magii. Mianowicie magia w niewielkich ilościach jest nieszkodliwa dla ludzi, a wręcz nieodczuwalna. Jednak gdy będzie się jej używało zbyt często (jak u Rainbow Dash), bądź w jednej chwili wykorzysta się zbyt dużą ilość (tak jak Gloriosa), to stanie się niebezpieczna dla życia. Filmy z uniwersum EG nie dawały żadnych informacji o wpływie magii na stan zdrowia, dlatego był to idealny element aby wykorzystać go według własnego widzimisię. Po prostu starałem się wyciągnąć jak najwięcej dobrego z tego, co filmy nie tłumaczyły. W ten sposób uzyskałem swobodę manewru i ciekawą fabułę. Podobny zabieg zastosowałem w opowiadaniu pod tytułem "Moc imienia", gdzie fabuła była jak najbardziej spójna do czasu, aż serial wszystko wytłumaczył. Jednak mimo to uważam, że to opowiadanie jest bardzo dobre, pod warunkiem, że czytelnik weźmie poprawkę na czas powstania. Stąd też moja dygresja, że może kiedyś w uniwersum Equestria Girls zostanie w pełni wytłumaczony wpływ magii na ludzi, jednak liczę, że mimo to czytelnicy dalej będą się dobrze bawić przy czytaniu "Magicznych dolegliwości". Jeśli chodzi o magiczne promieniowanie pochodzące od rodowitych Equestrian, to powiem tylko, że mówimy o dwóch rożnych rzędach wielkości. Z Twojego opisu wygląda to tak, jakby Sunset była swego rodzaju gniazdkiem podłączonym do sieci elektrycznej, a tak na prawdę miała być czymś na wzór niewielkiej baterii, która sama nie morze zdziałać zbyt wiele, ale już z innymi źródłami energii może zaszkodzić. (Tu na wstępie chciałbym przeprosić, bo naprawdę nie mam za wiele czasu, przez co nie jestem w wczytać się w podane liki, ale jak tylko będe w stanie nadrobię lekturę i odniosę się do niej) Faktycznie, ten element nie został dobrze wytłumaczony, co nie oznacza, że jest sprzeczny. Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że żaden z filmów nie potwierdza, że mare6 stały się źródłem magii. Natomiast w "Igrzyskach przyjaźni" nie szkodziło im odbieranie magii (przynajmniej niebezpośrednio), a wyssanie pewnej cechy, swego rodzaju jestestwa, które aktywowało magię. Nawet osoby tak żywiołowe jak Pinkie Pie mają od czasu do czasu gorsze dni, gdzie chodzą ospali bez chęci do życia, pozbawieni swojej charakterystycznej cechy. Tak samo to wyglądało z głównymi bohaterkami EG, a co do sprawy regeneracji magii mam kilka pomysłów, ale pokarze je dopiero w kontynuacji. Puki co, pozwolę na wszelkie spekulację w tej materii. Co do wykazania się Sunset, to bym polemizował. Z reguły jest dodatkiem, mniej ważna od innych postaci, którym z reguły asystuje. Jeśli chodzi o odpowiedź do nierozwiązywalnego problemu to powiem tak: To nie jest Twoja wizja tego jak dalsze losy Sunset i jej przyjaciółek mogłyby się potoczyć, to nie jest "Moja mała Dashie" ani nawet "Kod Equestria". To są "Magiczne dolegliwości, które przedstawiają sobie moje wyobrażenia dalszych losów głównych bohaterek. A zakończenia jest takie a nie inne, ponieważ posługuje się piórem o nazwie smutek i używam tuszu zwanego mrokiem, dlatego też moja wizja zakładała ciężkie i smutne zakończenie. Każda Sunset opisana w jakimkolwiek fanfiku jest wersja alternatywną oryginału. Jak już pisałem, to nie jest "Moja mała Dashie". Tu miał być wielki dołujący smutek, który poruszy serce i skłoni czytelnika do namysłu ile jest w stanie poswięcić dla przyjaźni i czy byłby w stanie przetrzymać wszelkie konsekwencje. (W tym momencie autorowi komentarza zabrakło czasu na poruszenie pozostałych kwestii. Reszta odpowiedzi już wkrótce)
  7. @Lyokoheros dziękuje za rozbudowany komentarz i cieszę się, że tak wiele elementów spodobało się Tobie, jednak teraz przejdę do tych rzeczy, które nieprzypadły Ci do gustu, ponieważ tu będzie nieco więcej pisania. Tajemnicza choroba: Dla mnie ona była niczym innym jak sposobem na sprawne przedstawienie fabuły w taki a nie inny sposób. Jednak starałem się, aby całość była jak najbardziej prawdopodobna. Mówisz, że pomysł z przedawkowaniem magi jest naciągany, a spójrz na to jak na alkohol. Od czasu do czasu w niewielkich ilościach jest ok. W końcu wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem, ale jak co dnia będziesz z nim przeholowywał, to w końcu zacznie cię wyniszczać. W ten sam sposób miała działać magia na nasze nieszczęsne bohaterki. I tak jeszcze z ciekawości. Gdzie widzisz nawiązania do biur adaptacyjnych? Nierozwiązywalny problem: Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem o co Ci z tym chodzi. Tworząc fabule nie chciałem aby była prosta i jedno liniowa. Wręcz przeciwnie, starałem się stworzyć coś co będzie nieco mylić i zachęcać czytelnika do rozmyślań wraz z główną bohaterką. Poza tym takie rzucanie kłód pod nogi Sunset dawało jej większe szanse na wykazanie się, co było dla mnie bardzo ważne ponieważ w filmach miała z tym problemy. Również chciałbym podkreślić, że samo rozwiązywanie problemu miało pokazać jak bardzo zależało jej na przyjaciółkach i tak jak napisałeś, miało ułatwić wyciskanie łez u czytelnika. Zakończenie: Ono już od samego początku miało być potężnym uderzeniem, które poruszy czytelnika swoją drastycznością i smutkiem. Nie chciałem stworzyć czegoś banalnego co na końcu kończyłoby się mniejszym lub większym happy endem. Tu nie było miejsca na "słodko-gorzkie" zakończenie, a jedynie na prawdziwy dramat. Wspomniałeś również, że takie zakończenie nie pasuje Sunset. Jest to mocny argument, jednak zwróć uwagę, że po swojej wewnętrznej przemianie mimo problemów w szkole miała poukładane życie. Dom, rodzinę zastępczą, przyjaciółki (co prawda nieliczne, ale zawsze jakieś) i cel! Przecież dążyła do tego, aby naprawić swoje błędy. Natomiast jak trafiła do Equestrii, to straciła wszystko co miała, całe swoje poukładane życie i wszystko co widziała w świecie kucyków tylko przypominało jej o stracie. Również straciła cel, bo niebyła w stanie nic zrobić aby szybciej wrócić do domu. W skrócie mówiąc, tu kropelka goryczy, tam tam kolejna kropelka, aż nazbierało się tego tyle, że niewytrzymała. Nazewnictwo: Używałem nazwę "Ziemia" dla zwyczajnego uproszczenia, a poza tym świat po drugiej stronie portalu nie jest niczym innym jak bajkowym przedstawieniem naszego świata. Na koniec coś jeszcze dodam, choć nie chciałem o tym wspominać. Nie mamy przedstawionej sceny samobójstwa, lecz tylko list pożegnalny, który do niczego nie zobowiązuje i daje multum możliwości. I choć coś po trochu myślę, to nic nie obiecuję, bo ostatnimi czasami czyje się strasznie wypalony.
  8. Bardzo możliwe, że takie by było, jednak przez to Sunset nie mogłaby opowiadać skąd się wzięła w tamtym świecie, przez co opowiadanie nie nadawałoby się na konkurs. Choć z drugiej strony mogłaby wszystko opowiedzieć Flashowi, ale w tedy straciłby dwa ważne elementy. Wiarygodność i kanoniczność, dlatego też postanowiłem zastosować taki a nie inny zabieg. Poza tym nie czuje się mocny w pisaniu romansów, dlatego wolałem nie rozszerzać za bardzo tego motywu. Jeśli chciałbyś poczytać coś więcej z Sunset w roli głównej, to polecam "Magiczne dolegliwości". Co prawda motyw z początkami na ziemi jest tam poruszany dość pobieżnie, ale za to przedstawiona historia jest dość ciekawa.
  9. A przysiągłbym, że ustawiałam jakąś bardziej standardową czcionkę Liczę, że na arial będzie to wyglądać lepiej. Właśnie takie miałem założenie. Chciałem przedstawić początki Sunset w jak najbardziej prawdopodobny sposób, dlatego tym bardziej cieszy mnie to, że ten element Ci się spodobał. Zapewne byłyby to ciekawe elementy historii, które mogłyby wiele wnieść, ale wtedy nie miałem na nie pomysłu i bałem się, że wpychanie czegoś na siłę zniszczy całość. Poza tym sama rozmowa z Flashem miała tak na prawdę dać mi tylko pretekst do wygodnego przeskakiwania między scenami. Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem ten fragment, ale jeśli tak, to znaczy, że trochę się pomyliłeś. Spotkanie Flasha i Sunset w tamtym parku ma miejsce gdzieś po czwartej części EG. Co prawda świadczy o tym zaledwie jedno zdanie w całym tekście "– A wiesz co, Sunset, chodzimy ze sobą na nowo od dwóch miesięcy..." jednak jasno pokazuje, że oni wrócili do siebie, a nie zaczęli ze sobą chodzić. A jak wiemy jak dotąd takie wydarzenie nie miało miejsca w żadnym z filmów, czyli musiało mieć miejsce później niż pobyt w obozie Everfree, a co za tym idzie miało miejsce po wewnętrznej przemianie naszej głównej bohaterki. Tak na zakończenie dziękuję za komentarz i docenienie pracy.
  10. Tytuł: Bo początki bywają różne. Tagi: [Oneshot] [Slice of Life] [Alternate Universe] [Equestria Girls] Autor: Flashlight Korekta: karlik Z największą przyjemnością prezentuję Wam opowiadanie mojego autorstwa, które zajęło pierwsze miejsce w konkursie "Pierwszy dzień Sunset Shimmer". Sama fabuła jest rozbudowaniem pewnego wątku z fanfika "Magiczne dolegliwości", który był kilkukrotnie chwalony w komentarzach. Jednak z powodu napiętego grafika (i mojego niechlujstwa) opowiadanie nie zostało dopracowane tak jakby mogło być. Za to z pomocą karlik, za którą bardzo dziękuję, udało się pozbyć straszliwych błędów, dzięki czemu czytanie nie powinno stać się katorgą. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak życzyć miłej lektury Bo początki bywają różne.
  11. Spokojnie, o ile będziesz stosował się do podanych rad, to na pewno nie zostaniesz źle przyjęty na forum. A nawet mogę Cię zapewnić, że dostaniesz niemałą pomoc. Cóż, do ideału na pewno jeszcze trochę brakuje, ale czytało mi się to dość przyjemnie, więc nie jest źle. Przy tym pytaniu poleciłbym od razu poczytać trochę dobrych opowiadań i dużo ćwiczyć.
  12. Z założenia całość miała wyglądać jak wyrwany fragment z całości, dosłownie historia postaci epizodycznej. Dlatego jest tak mało o samej inwazji i innych elementach z nią związanych. Dialogi... no nie zaprzeczam, dałoby się bez problemu dopracować, a ten pierwszy opis miał pokazać, że główna bohaterka uważnie poszukiwała zagrożenia. Ostatecznie cieszę się, że jednak coś Ci się spodobało w tym opowiadaniu mimo tak wielu wad.
  13. Widywałem lepsze pierwsze opowiadania, ale również miałem okazję czytać ogromne ilości gorszych, więc nie jest źle, ale przydałoby się jeszcze wiele poćwiczyć. Pozwolę ominąć to wszystko co wspomnieli już inni i skupie się na dwóch rzeczach, których mi brakowało. Mianowicie chodzi o samą główną bohaterkę, ciągle mi jej brakowało. Ściślej mówiąc jej reakcji. Co prawda gdzieniegdzie były przedstawione jej emocja, ale jak dla mnie to było o wiele za mało. Brakowało swego rodzaju dziecięcego zachwytu nowym miejscem w jakim się znalazła i testowania nowych możliwości, jaki dawał jej świat snów. Również pani nocy jak na pierwszy sen panowania wydała się w zbyt dużym stopniu obeznana z krainą snów. Wydaje mi się, że na tym etapie powinna bardziej poznawać otoczenie i uczyć się co i jak. Poza tym czytając te opowiadanie miałem dość mocne poczucie, że przedstawiony fragment jest zaledwie wycinkiem większej historii. Szczerze mówiąc dorzucić kilka wydarzeń, które miałyby miejsce przed tym snem, nieco przebudować to co było i dorzucić trochę dalszej historii, a wyszłaby z tego całkiem przyjemne opowiadanie. Osobiście poradziłbym na przyszłość lepiej przemyśleć fabułę i zachowanie poszczególnych postaci, a do tego postarać się o to, aby tekst miał większą objętość.
  14. Przyjemne opowiadanie, choć nie jest jakieś wyjątkowe. Jego najlepszą cechą jest to, że przyjemnie się je czyta. Taka prosta niezobowiązująca historia, która swoim tempem prowadzi nas do przodu. Szczególnie spodobało mi się poruszenie tak zwyczajnego tematu w tak ciekawy sposób i postacie kanoniczne, które wydały mi się całkiem dobrze oddane. Trochę wyszedłem z wprawy w pisaniu komentarzy, przez co ciężko jest mi dodać coś więcej, tak więc nie pozostaje mi nić innego jak życzyć powodzenie z przyszłymi tekstami.
  15. Tytuł: Niekończący się koszmar Autor: Flashlight Prereading: Świeży rekrut Korekta: karlik Cóż tu dużo mówić. Oto jeden z moich starych pomysłów, który już jakiś czas temu obiecałem sobie zrealizować, ale jakoś nigdy nie miałem na to czasu. Teraz udało się zakończyć ten projekt, dzięki czemu mogę z przyjemnością go zaprezentować. Tutaj również chciałbym serdecznie podziękować Świeżemu rekrutowi i karlik za ogrom pracy, jaki włożyli w ten tekst, dzięki czemu mógł ujrzeć światło dzienne. Niekończący się koszmar