- Tylko jeden? Co to za zabawa! - Odpowiedział Busma z dziwnym błyskiem w oku i złowieszczą miną, podnosząc powoli głowę. - Niech zwycięży Luna - Dodał, a na jego twarzy pojawił się niesymetryczny uśmiech zadowolenia, poczuł ulgę, myśląc o śmierci.
- Wyluzuj, nie ma co się spinać bro. - Powiedział Busma udając naćpanego. - Nie no, serio, to mój sposób na stres. Wiem, że nie ma co aż tak to olewać, ale uwierz mi, zachowuję niezbędną czujność . - Dokończył.
Yay! Super! - Krzyknął Busma, uderzając o siebie kopytami, po czym usiadł obok towarzysza.
Daj trochę. - Powiedział, biorąc popcorn od Holi i uśmiechając się do Niego szeroko. - Hihi.
Busma skaczę to w tą to w tamtą pocałym polu bitwy rozglądając się. - Wow, niezłe. - Mówi w zachwycie i usnaniu klikając jakiegoś kucyka w nos. Zaczyna po kolei klikać kucyki w nos, a na końcu księżniczkę, śmiejąc się do siebie.
- Oh... no ok, skoro taka Wasza wola. - Zaczyna Busma.
- Będzie jadka! - Dodaje w następnej chwili - Walka, Walka, walka! yaaay - śmieje się do siebie.
No widzisz, dlatego jest Nas parę osób,mój drogi przyjacielu Każdy patrzy ze swojej perspektywy i wnosi nowe pomysło - Odpowiedział Busma klepiąc towarzysza po głowie, jakby był małym źrebięciem.
Miło mi Cię powitać w tych skromnych prograch. Baw się dobrze, życzę Ci też wielu nowych przyjaciół i pamiętaj, bądź miły. Wszystkim Nam się będzie lepiej żyło.
Rozumiem, czyli skręcanie kostki to w pewnych kręgach tradycja? Ciekawe, ciekawe