Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Youkai20

Brony
  • Content Count

    526
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Youkai20 last won the day on November 25

Youkai20 had the most liked content!

Community Reputation

417 Wzorowa

About Youkai20

  • Rank
    Janusz
  • Birthday 08/01/1994

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Ulubiona postać
    1. Spike
    2. Starlight Glimmer
    3. Discord
    4. Apple Bloom
    5. Luna

    Nie lubię:

    1. Shining Armor
    2. Cheese Sandwich
    3. Feather Bangs
    4. Blueblood
    5. Rarity

Recent Profile Visitors

5,284 profile views
  1. Przybyła i moja Antropologia. Muszę przyznać, że już zapomniałem, że ją zamówiłem (bo i pełno mam spraw, a i na forum nie wchodzę...). I przez to niemal przegapiłem kuriera Niemal. Wieczorem zabieram się za czytanie (to już będzie chyba z piąty raz, ale co tam!). Jeszcze tylko Past Sins do kolekcji i będę spełniony. Dziękuję serdecznie, kolego @Sun i pozdrawiam.
  2. Youkai20

    Rzeczywiście, gra zajęła mi aż 18 h, co jest bardzo dobrym wynikiem... nawet biorąc pod uwagę to, że przy każdym epizodzie wchodziłem do menu, bo np. szedłem sobie zrobić herbatkę (a Steam dalej naliczał minuty, wiadomo). LiS 2 nie jest oczywiście grą bez wad (choć akurat teraz jakoś trudno mi jakąś wymienić, a to chyba o to chodzi, nie?), choć ja tam na dubbing nie narzekałem (pewnie znajdzie się jednak kilka przesadnie teatralnych kwestii). Co do zakończeń – nie wiem jak robią tzw. inni gracze, ale dla mnie takie, które dostałem (nieważne czy tu, czy gdzie indziej), jest zawsze tym najlepszym, po prostu gdybym miał w coś grać jeszcze raz, to właściwie w każdej sytuacji postąpiłbym tak samo. Nie znam innych zakończeń LiS 2 (nie oglądam też np. na YT filmików w stylu ''nazwa gry, all endings''), ale to bardzo dobrze, że twórcy przygotowali wiele, i wszystkie trzymają poziom. Nie dla mnie, ja się nie poddałem... jak prawdziwy wilk Dorzucę jeszcze kila screenów, jak się zmieszczą, a co tam! Ode mnie to już będzie tyle... chyba że kogoś interesują moje wybory...
  3. Youkai20

    W piątek (czyli, jak zwykle u mnie – „weekendowo'') szarpnąłem się na zakup Life is Strange 2, wczoraj przeszedłem, więc dziś, skoro mam trochę czasu, podzielę się z Wami moimi wrażeniami. No więc co by tu o LiS 2 powiedzieć? Wszyscy, którzy znają gry Dontnod/grali w LiS 1 czy Before the Storm pewnie doskonale wiedzą w czym rzecz, na jakiego rodzaju rozgrywkę można liczyć grając w dwójkę, więc to pominę. Gra, jak to z takimi produkcjami bywa, przechodzi się niejako sama. Nie ma tu FPS-owych strzelanin i akcji, nie ma też rozległych, wielowątkowych zadań rodem z erpegów, nie ma utraszczegółowej, fotorealistycznej super-duper grafiki... dlaczego więc jest to najlepsza gra, w jaką grałem od miesięcy? Już wyjaśniam. Cóż, Life is Strange 2... powiem w ten sposób – nie jest lepsza od LiS 1. Nie jest lepsza od Before the Storm. Ale absolutnie nie jest również gorsza. Jest... inna. Mamy dwójkę nowych bohaterów (być może niejako w zamian za duet Max/Chloe?), nową historię, ze (znów) całkiem wysokim „ładunkiem emocjonalnym'' oraz lokacje, które, choć niewielkie i dość „tunelowe'' – potrafią zachwycić wyglądem. Jako że LiS 2 jest grą epizodyczną, to pomyślałem sobie, że opiszę każdy odcinek w dwóch-trzech zdaniach, zamiast płasko, ogólnie napisać „to i to było fajne, a tamto nie''. Nie wiem, czy wyjedzie mi tak, żebym napisał wszystko bez zdradzania fabuły, więc w razie czego trzymajcie ręce na pulsie A zatem odcinek 1: Odcinek 2+The Awesome Adventures of Captain Spirit Odcinek 3: Odcinek 4: no i epizod nr 5: Podsumowując (szybciutko, bo już mi się nie chce pisać ) – LiS 2 to gra wyraźnie inna od jedynki/BtS, lecz wcale nie gorsza. Jest tu wszytko to, co pamiętamy z poprzednich gier studnia. Są główni bohaterowi (których można lubić), ciekawa fabuła, i wybory, które bywają niejednoznaczne moralnie (choć w sumie dla mnie każdy zawsze był raczej zerojedynkowy... a potem, w podsumowaniu widziałem, że moje wybory są w mniejszości... i to jeszcze jakiej. Nie mam serca). Polecam, polecam, polecam!
  4. Youkai20

    A więc są wyniki (no, dobra – były już wcześniej, ale ja dopiero teraz jestem z powrotem po „urlopie'' od forum ), do tego tym razem, co zaskakujące, zająłem miejsce na podium (zasługa wysokiej oceny kolegi @Sun , jak widzę...). W sumie nie wiem, czy słusznie, ale co tam... podium to podium. Dziękuję za konkurs (i to bez dyskwalifikacji! ) oraz słowa krytyki. Oczywiście przeczytałem recenzje i powiem tak... Jesteście bardzo sprawiedliwi i wytknęliście mi słuszne wady/błędy. Zgadzam się z tym, że moja praca pod względem technicznym prezentuje niski poziom, a i klei się to wszystko czasem średnio. Cóż, skorom sobie wybrał taką formę, to się jej trzymałem, choć sam nieraz kręciłem nosem przy niektórych wersach. Cieszy mnie to, że moja praca nie została skreślona zupełne; pojawiło się kilka przyjemnych zdań o tym, że gdyby ją poprawić (rytm, niektóre słowa...), może być z niej kawał porządnej poezji. No, no. Hm, może i się znów wezmę za MM o ile będę miał czas i możliwość. Jak mnie nic goniło nie będzie, to nie szkodzi pozmieniać to i tamto. Ode mnie to tyle. Gratuluję zdobywcom wyższych miejsc oraz zachęcam do pisania. Jak widać, każdemu może zdarzyć się wysokie miejsce . Ja sam zapewne będę jeszcze pisał prace na konkursy (zdecydowanie już bez tagu poetry )... o ile temat mi podejdzie... i znów nie złapię doła na miesiące. Pozdrawiam Was serdecznie.
  5. Youkai20

    Przykro mi to pisać, Panowie i Panie, ale ja już w ogóle nie wchodzę na forum. Czystym przypadkiem (serio!) akurat teraz się zalogowałem, ale tylko dlatego, że chcę sprawdzić, czy są wyniki konkursu w dziale Zecory (pewnie jeszcze nie ma). Nawiasem mówiąc pojawiłem się na chwilkę i tylko po to, po (czekajcie, sprawdzę kiedy napisałem ostatni post)... bodajże 16 dniach. I zaraz zmykam znowu. Może wrócę po następnych 16 dniach... a może nie. Coś od dawna jakoś nic mnie nie cieszy, ani u Was, ani nigdzie. Jeśli chcecie bawić się dalej, to weźcie Cheerfula... jeśli będzie chciał. Ja nie mam siły, ani ochoty. Sorki.
  6. Youkai20

    Youkai czuł się dziwnie. Nie był ani pobudzony, ani znudzony. Ani szczęśliwy, ani nieszczęśliwy. Ani wesoły, ani smutny. Nie potrafił zdefiniować swoich uczuć, ale wiedział, że nie czuł się tak dziwnie od miesięcy, jak nie lat. Coś go niby dręczyło... ale nie martwiło. Niby przygnębiało... a jednak czuł też coś na kształt ulgi – aczkolwiek delikatnej. Sam nie był pewien co to było, ani nawet co począć ze sobą dalej, a w takich sytuacjach zwykł radzić się swojej mentorki i przyjaciółki. Tak... przyjaciółki. Westchnął przeciągle, zmierzając do gabinetu Starlight. Po chwili po prostu wszedł do środka, choć nie omieszkał również kulturalnie zapukać. Starlight Glimmer siedziała za biurkiem zamyślona, lecz uśmiechnęła się nieco widząc go. Młody ogier usiadł wygodnie naprzeciw niej. Spojrzał w jakąś nieokreśloną dal, próbując zebrać myśli. – A więc nie ma już zabawy „Zgadnij miejsce”, tak? – bardziej stwierdził smętnie niż zapytał. – Muszę przyznać, że jestem zaskoczony. No dobra, jestem... i nie jestem. Nie było mnie w mieście raptem tydzień, przychodzę, a tu po klasie z zagadką hula wiatr. Youkai pochylił się do przodu, położył przednie kopyta na biurko i oparł na nich głowę. – Szkoda... bardzo szkoda – mruknął cicho, jakby do siebie. – Nie będę ukrywał, że była to zabawa, która sprawiała mi kupę radości. Oczywiście odgadywałem jedną zagadkę za drugą, czasem w ekspresowym tempie, ale to mnie radowało głównie na początku. Dobrze wiemy, że nie o wynik tu chodziło... zresztą, czy w ogóle wciąż była jakaś punktacja? – ogier westchnął cicho. – Całkowicie mniejsza z nią, jeśli tak. Chodziło o samą radość odgadywania. No i rywalizację z Cheerfulem... a w zasadzie to i to nawet nie. Po prostu przyjemnie się z nim bawiło. Jak sobie przypomnę te wszystkie nasze utarczki słowne, wspólne wybryki... od razu śmieje mi się micha. Eeeeeech – przeciągnął Youkai i w końcu spojrzał na Starlight. – Ponownie, wielka szkoda... ale rozumiem taką decyzję. Nie ukrywajmy – od miesięcy nikt już nie interesował się zabawą „Zgadnij miejsce”, od miesięcy nikt nie odwiedził Merry czy Belli. Nawet Cheerful. To i ja się już prawie nie pokazywałem, niestety. Ech, a już myślałem, że Cheerful jednak zacznie się pojawiać, tak jak dawniej... Cóż, ja, taaaak... nawet ja, w końcu też zacząłem odczuwać delikatny bezsens dalszego uczestnictwa. Może cię to zdziwi, ale – Youkai spojrzał Starlight prosto w oczy – po ukończeniu ostatniej zagadki miałem powiedzieć twoim uroczym asystentkom, że nie mam już ochoty na dalszą zabawę. Potrzebowałem jednak chwili, musiałem od niej odpocząć, zebrać myśli. A kiedy już przyszedłem, okazało się, że zabawy już nie ma. Ponownie muszę przyznać, że pomimo wszystko jestem zaskoczony. I zasmucony. Nie żebym się tego nie podziewał, jak wspomniałem, sam chciałem już podziękować. Nagle młody ogier poderwał się z miejsca. – Ach, właśnie... podziękowania – uśmiechnął się tak szeroko, jak tylko był w takiej chwili w stanie... choć był to uśmiech pełen bólu. – Serdecznie ci dziękuję, Starlight, za tę wspaniałą zabawę. Naprawdę się w niej odnalazłem, naprawdę sprawiła mi nieopisaną radość! Ile ja się nagłówkowałem nad niektórymi miejscami, wbrew temu, że czasem od razu wiedziałem o które chodzi! Ile miałem satysfakcji, gdy moja odpowiedź była poprawna! I, ponownie wbrew temu, jak mi szło... nie raz i nie dwa po prostu strzelałem. Youkai przygryzł wargę. Miał wrażenie, że zbierają mu się łezki w oczodołach. – I przede wszystkim, zabawa „Zgadnij miejsce” od miesięcy, wielu miesięcy stanowiła główny powód, dla którego tu przychodziłem. Naprawdę była jakby częścią mojego życia. A teraz już jej nie ma. I nie ma Belli, nie widziałem nigdzie Merry... jak mi ich szkoda, nawet się nie pożegnałem! A przecież one również zasługują na szacunek, za pracę którą wspólnie wykonały! Co tam zresztą „pracę” – machnął kopytkiem. – Za świetną robotę, za wspólną, wspaniałą zabawę! Youkai westchnął ciężko. Czuł, że siły go opuszczają, że nie jest już niemal w stanie nic powiedzieć, nic dodać, nic zrobić. – Wygląda na to, że mam już powodu, aby przychodzić do Szkoły Przyjaźni... może w ogóle przestanę odwiedzać okolicę. Siąknął nosem, z trudem panując nad wybuchem płaczu. – Naprawdę nie wiem, co mam teraz ze sobą zrobić. Mam tylko jedno pytanie... Przytulisz mnie?
  7. Youkai20

    Jakoś tak w czwartek czy piątek przypomniałem sobie, że prawie równo rok temu kupiłem sobie grę We. The Revolution. Jest to rodzimy tytuł, a ja mam sentyment do wspierania krajan (zawsze kupię/zagram w produkcję z kraju nad Wisłą, jeśli mam wybór pomiędzy nią, a jakąś zagraniczną grą), a zatem ją pobrałem i przeszedłem (co mi zajęło 14 h). Lubię gry z gatunku określanego jako grand strategy (Europa Universalis, Hearts of Iron), 4X (Civilization, Master of Orion) oraz przygodówki... ogólnie mówiąc powolne gry wymagające myślenia i odpowiedniego podejścia (żadne tam strzelanki czy nawet erpegi). Dlatego też gra We. The Revolution bardzo mi podeszła. Co mogę o niej powiedzieć? Cóż, jest to produkcja osadzona w czasach Rewolucji Francuskiej (jak łatwo się domyślić), a głównym bohaterem, którym sterujemy jest sędzia Trybunału Rewolucyjnego Alexis Fidele. Rozgrywka polega na sądzeniu (surprise, surprise... ) obywateli, którzy dopuścili się (lub nie) szeroko pojętych czynów kontrrewolucyjnych. Gra składa się z 3 aktów (Wolność, Równość, Braterstwo oczywiście), a prawie każdy dzień to nowa rozprawa. Nigdzie tu nie chodzimy, nie mamy rozwoju postaci, nie wykonujemy questów, po prostu zapoznajemy się z aktami, słuchamy świadków i oskarżonych, po czym wydajemy wyrok. Brzmi to płasko, ale grze nie brak pewnej głębi. Nie są to bynajmniej jedyne rzeczy do roboty. Musimy utrzymywać dobre relacje z rodziną (co daje nam bardzo niewielkie bonusy, ale jest to warte zachodu, bo gdy mamy z nimi złe stosunki, to modyfikatory są ujemne... i to bardzo, w porównaniu do tych pozytywnych), a także dbać o relacje z trzema frakcjami (rewolucjoniści, lud, arystokracja). Rzecz jest całkiem prosta – zgilotynujemy arystokratę? Lud się cieszy, a ci o błękitnej krwi wściekają. Wypuścimy rewolucjonistę? To od razu podskoczą nam u nich notowania, a u paryżan spadną. Znów brzmi to banalnie, ale rozprawy nie są jednoznaczne, a prawie zawsze jest tak, że jedni chcą jednego, a drudzy drugiego. Trzeba więc umiejętnie "żonglować paseczkami", bo spadek któregoś z nich do zera oznacza porażkę. Troszkę mi We. The Revolution przypominało This War of Mine, z racji tego, że wybory bywają trudne. Otóż mamy tu garść postaci historycznych (m.in. już-nie-Ludwik XVI, Robespierre, Danton, Murat, Bonaparte), którzy cokolwiek nie są nam przychylni; prowadzimy więc intrygi, aby jakoś przeżyć kolejny dzień (uwaga na spoiler, coś tam o nich napiszę) oczywiście wszystko to dzięki "świadkom", których "przekonujemy" do zeznań poprzedniego dnia w mniej lub bardziej (nie)legalny sposób... co się wcale udać nie musi. Ale za to ja muszę. Przyznać, że to wciąga Ale i to wciąż nie wszystko. W miarę rozwoju fabuły (o której nie będę pisał), musimy np. toczyć bitwy (te akurat są cholernie nieintuicyjne, prawie wszystkie pozostawiałem więc na tryb autowalka, dopiero jak zacząłem przegrywać to się za nie wziąłem... i i tak przegrywałem... zazwyczaj) w dzielnicach Paryża. Jest tu nieco historii (podlanej oczywiście "fantastycznym" sosem na potrzeby fabuły), a i sama rozgrywka wbrew pozorom się nie nudzi. W sumie bym napisał co nieco o fabule jako takiej, ale wolę nie. Nie ma co psuć zabawy z jej odkrywania, jakby ktoś chciał zagrać. Podsumowując – to jest gra grzechu warta, o ile lubicie po prostu klikać i klikać, bo nic ponadto w sumie tu nie ma, moi mili (może oprócz tych nieszczęsnych bitew, ale one polegają na wybraniu taktyki... i tyle. Toczą się same w turach). Ja polecam, bo bawiłem się nieźle. Poza tym to fajna gra na weekend, pobiera się szybko (zajmuje bardzo mało miejsca), nie jest wymagająca (więc pójdzie ''na kalkulatorze''), no i raczej nie należy do drogich (zresztą teraz jest akurat promocja letnia na Steam.. można ją dorwać za... niech sprawdzę... 3 dychy). Na koniec kilka screenów ode mnie (zmniejszonych nieco, oby były czytelne...):
  8. Youkai20

    Jeśli o Discorda chodzi, to dla niego domem jest raczej chatka Fluttershy, przynajmniej tak mi się widzi. Co do tego całego Chaosville, to nawet nie słyszałem takiej nazwy. Czy pada ona w serialu? Nie przypominam sobie. Wiem na pewno, że Discord ma jakąś chawirę, widać ją przecież w odcinku, w którym odwiedza go Fluttershy. I tak jak napisał kolega powyżej, nie uważam tego miejsca za miasto, raczej za dystopiczną lokację, odpowiednią do gustów jej stwórcy. Jeśli chodzi o to, gdzie w ogóle rezyduje zwyczajowo Discord, to on chyba w ogóle nie potrzebuje żadnej miejscówki do spania/mieszkania/życia (a jeśli tak, to pewnie może sobie coś stworzyć na zaś)... ale pewnie raz jest u siebie, raz u Fluttershy. Jestem za! Naprawdę wybiorę się do Equestrii, odwiedzę Starlight i zostanę już z nią na zawsze... choćby w chacie Discorda. A Discordowi też by się tu spodobało, szczególnie na Wiejskiej późną nocą.
  9. Youkai20

    – Niech mnie licho, podziałało! Jakaś mała zaczepka tu, jakaś krótka przypominajka tam... i jednak @Cheerful Sparkle wrócił! Co prawda chwilę to trwało, a i do teraz w uszach mi dzwoni, skorom wyłapał kontrolnego w ceber, ale może Starlight da mi za to buzi na osłodę, więc było warto! I nie, nie potrzebuję podpowiedzi ,po prostu dajmy szansę naszemu ulubionemu... kucykowi, skoro raczył się pojawić!
  10. Youkai20

    Od sobie dodam, że na GOG-u jest teraz (niejako na osłodę) dostępna kolekcja różnego rodzaju cyfrowych pierdółek (tapety, screeny, koncept arty itp.) za darmoszkę. Jakkolwiek jest na forum temat, w którym dzielimy się różnego rodzaju kodami do gier czy informujemy o promocjach, to skoro jest to temat ściśle traktujący o Cyberpunku 2077 i nikt o tej kolekcji nie wspomniał, to pozwolę sobie wrzucić link właśnie tu (najwyżej dostanę po pustym łbie ):
  11. Poniekąd jest coś takiego – na YT leci sobie mini seria pt. ''Hello Pinkie Pie'', przy której bawię się świetnie (choć tamtejszy humor nie zawsze do mnie trafia). Może i nie są to pełnoprawne odcinki, tylko króciutkie zakręcone historyjki-pogadanki, ale byłem bardzo miło zaskoczony, gdy zobaczyłem pierwszy (szczególnie po zetknięciu się zawczasu z My Little Pony Stop Motion, o czym napisałem powyżej) odcinek. Ciekawe kto dubbinguje tam Pinkie? W sumie bym się nawet nie obraził, gdyby następna generacja była w takim ładnym, dopracowanym 3D.
  12. Regres! Wstecznictwo! Atawizm! Słuchajcie @Cheerful Sparkle , no i mnie – forumowego hultaja i rzezimieszka, ludu tutejszy, albowiem słusznie prawimy! Ja tak miałem z tą wydmuszką, którą można zobaczyć na YT, zwaną My Little Pony Stop Motion... co tam się wyprawia, to jest dopiero infantylizm. Przy tym i Pony Life można łyknąć. A jeszcze tamtejsi ''bohaterowie'' nic tylko jakieś hihihihi, jakieś hahahaha... coś tam zipią, coś tam popiskują... czułem się przez minutę jakbym odpalił jakiegoś hentaja... dłużej oglądać nie dałem rady. Hyh, nie przypuszczałem, że zacznę krytykować MLP w jakimkolwiek kształcie, aż idę obejrzeć raz jeszcze ''Every Little Thing She Does'' – niechaj Starlight mi przypomni, że można lepiej... Pozdrawiam Cię serdecznie, a przy okazji – Bella się za Tobą stęskniła
  13. Obiecałem sobie, że dam szansę temu całemu Pony Life, no więc dałem. Na nic (pozytywnego) nie liczyłem, niczego specjalnego się nie spodziewałem.. jak więc to to wypadło? Jeśli chodzi o odcinek Princess Probz to przez cały, nazwijmy to seans, miałem wrażenie, że gdzieś już to widziałem, że gdzieś już to słyszałem, że znam tę historię. Wygląda na to, że twórcy, niczym John McClane, znów pakują się w to samo (czyli po raz n-ty próbują sprzedać nam proste morały rodem z pierwszego sezonu MLP:FiM. A kluczowym słowem jest oczywiście sprzedać... if You know what I mean ). Ani to było fajne, ani nawet ciekawe. Bardziej zajmował moją uwagę wygląd postaci i świata. Widać tu jakieś takie, nie wiem, jakby budżetowe cięcia, wszystko jest tanie, miałkie... po prostu nijakie. Gdybym nie wiedział, że moje ulubione klacze mieszkają w Ponyville, to wówczas bym nie wiedział, że się w nim znajdują. Jakże to inaczej wygląda od ''starego'' Ponyville. W sumie to coś w tle ledwo da się w ogóle nazwać miastem. Widząc te wszystkie barwne bohomazy robiło mi się momentami wręcz niedobrze, miałem wrażenie, że patrzę na mokry sen Dalego. Poza tym miałem wrażenie, szczególnie w odcinku drugim (o nim za moment), że brakuje im kilku klatek animacji. Nie wiem z czego to wynika, może tak bardzo przyzwyczaiłem się do wyglądu MLP:FiM, że szukam dziury w całym, ale naprawdę wydawało mi się momentami, że klacze się wręcz teleportują. Ich sposób poruszania się, gesty, nawet mowa – wszystko sprawiało dla mnie wrażenie chaosu, jakby łapały laga przez animacyjną biedę. A co do odcinka – The Best od the Worst... Ech, mam nadzieję, że ta nazwa nie jest prorocza, bo jeśli to było wszystko, co twórcy tym razem nam zaoferowali/zaoferują... jeśli to było maksimum, to ja dziękuję, zostaję przy MLP: FiM. Nawet nie będę komentował tego odcinka, bo przecież ile już razy Rainbow Dash udowadniała sobie i nam, że to jest ''awesome'', ale w ostateczności to nie zwycięstwo się liczy? Poza tym – gadające koty w tym ''tekturowym Ponyvile"? Serio? Meh... Można by się wyzłośliwiać nad Pony Life, ale po jakie lich... A, nie! Zaraz! A Starlight to gdzie, a ?! Nie ma?! To nie oglądam, HMPF!! A tak na poważnie – zrobili Pony Life, fajnie. Leci? Fajnie. Mało Wam kucyków dubbingowanych przez starą, dobrą ekipę? No to Wy macie coś takiego, a my mamy z tego kasę... Win-win situation. Ergo – znów fajnie. A co do głosówto jest to największy plus tego... serialu. Znów usłyszeć Tarę Strong i resztę jest wszystkim czego w zasadzie pragnąłem. Nie zawiodłem się – ekipa czuć było wg mnie, że się stara. Stara się jak może, aby z ogólnie biednych i dziecinnych dialogów/tekstów wyciągnąć jak najwięcej. Pozytyw pełną gębą. Podsumowując: Chyba zobaczę kolejne odcinki, krótkie to to jest, więc co mi szkodzi (no przynajmniej dopóty, dopóki się nie zawiodę/nie powiem sobie „OMG, co ja pacze, dość!”). Nie będę Pony Life oceniał (póki co), ani się tym bardziej nad nim rozwodził, bo nie zasługuje To prosta rzecz, raczej dla najmłodszych. Powiem tak – wszystkim wciąż mówiącym Ci: ''kucyki są dla małych dziewczynek'' pokaż Pony Life, i niech zastygają w orgazmicznych pozach, wiedząc, że mają rację (przynajmniej się na chwilę zamkną )... dorosłym pokaż MLP: FiM.
  14. Youkai20

    Nie mam nic co nie dotyczy kucyków, więc nie bardzo jest się czym pochwalić, jeśli chcesz poczytać ''zwykłe'' wiersze... ale jeśli ''ogólnie'' lubisz utwory rymowane (i nie przeszkadza Ci to, że są w klimacie MLP), to zobacz konkurs pt. "Czarna Śmierć'' (w dziale Zecory) – jest tam moja praca, z tagiem [Poetry] jako głównym. Jeśli Ci się w miarę spodoba, to dam tu linki do jeszcze dwóch swoich prac tego typu.
  15. Youkai20

    – Ta, rzeczywiście wygląda obiecująco... jak twoja minka, gdy na mnie patrzysz – palnął Youkai rozbawiony, widząc rumieńce na twarzy klaczy. – Chyba faktycznie zostanę tu na dłużej, ale czy to wina... zagadki? Odpowiedz sobie na to sama, słodka Bello – mrugnął zawadiacko i rozsiadł się wygodnie na swoim ulubionym krześle.
×
×
  • Create New...