Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Youkai20

Brony
  • Content Count

    523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Youkai20 last won the day on May 20

Youkai20 had the most liked content!

Community Reputation

411 Wzorowa

About Youkai20

  • Rank
    Janusz
  • Birthday 08/01/1994

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Ulubiona postać
    1. Spike
    2. Starlight Glimmer
    3. Discord
    4. Apple Bloom
    5. Luna

    Nie lubię:

    1. Shining Armor
    2. Cheese Sandwich
    3. Feather Bangs
    4. Blueblood
    5. Rarity

Recent Profile Visitors

4,867 profile views
  1. Youkai20

    Youkai czuł się dziwnie. Nie był ani pobudzony, ani znudzony. Ani szczęśliwy, ani nieszczęśliwy. Ani wesoły, ani smutny. Nie potrafił zdefiniować swoich uczuć, ale wiedział, że nie czuł się tak dziwnie od miesięcy, jak nie lat. Coś go niby dręczyło... ale nie martwiło. Niby przygnębiało... a jednak czuł też coś na kształt ulgi – aczkolwiek delikatnej. Sam nie był pewien co to było, ani nawet co począć ze sobą dalej, a w takich sytuacjach zwykł radzić się swojej mentorki i przyjaciółki. Tak... przyjaciółki. Westchnął przeciągle, zmierzając do gabinetu Starlight. Po chwili po prostu wszedł do środka, choć nie omieszkał również kulturalnie zapukać. Starlight Glimmer siedziała za biurkiem zamyślona, lecz uśmiechnęła się nieco widząc go. Młody ogier usiadł wygodnie naprzeciw niej. Spojrzał w jakąś nieokreśloną dal, próbując zebrać myśli. – A więc nie ma już zabawy „Zgadnij miejsce”, tak? – bardziej stwierdził smętnie niż zapytał. – Muszę przyznać, że jestem zaskoczony. No dobra, jestem... i nie jestem. Nie było mnie w mieście raptem tydzień, przychodzę, a tu po klasie z zagadką hula wiatr. Youkai pochylił się do przodu, położył przednie kopyta na biurko i oparł na nich głowę. – Szkoda... bardzo szkoda – mruknął cicho, jakby do siebie. – Nie będę ukrywał, że była to zabawa, która sprawiała mi kupę radości. Oczywiście odgadywałem jedną zagadkę za drugą, czasem w ekspresowym tempie, ale to mnie radowało głównie na początku. Dobrze wiemy, że nie o wynik tu chodziło... zresztą, czy w ogóle wciąż była jakaś punktacja? – ogier westchnął cicho. – Całkowicie mniejsza z nią, jeśli tak. Chodziło o samą radość odgadywania. No i rywalizację z Cheerfulem... a w zasadzie to i to nawet nie. Po prostu przyjemnie się z nim bawiło. Jak sobie przypomnę te wszystkie nasze utarczki słowne, wspólne wybryki... od razu śmieje mi się micha. Eeeeeech – przeciągnął Youkai i w końcu spojrzał na Starlight. – Ponownie, wielka szkoda... ale rozumiem taką decyzję. Nie ukrywajmy – od miesięcy nikt już nie interesował się zabawą „Zgadnij miejsce”, od miesięcy nikt nie odwiedził Merry czy Belli. Nawet Cheerful. To i ja się już prawie nie pokazywałem, niestety. Ech, a już myślałem, że Cheerful jednak zacznie się pojawiać, tak jak dawniej... Cóż, ja, taaaak... nawet ja, w końcu też zacząłem odczuwać delikatny bezsens dalszego uczestnictwa. Może cię to zdziwi, ale – Youkai spojrzał Starlight prosto w oczy – po ukończeniu ostatniej zagadki miałem powiedzieć twoim uroczym asystentkom, że nie mam już ochoty na dalszą zabawę. Potrzebowałem jednak chwili, musiałem od niej odpocząć, zebrać myśli. A kiedy już przyszedłem, okazało się, że zabawy już nie ma. Ponownie muszę przyznać, że pomimo wszystko jestem zaskoczony. I zasmucony. Nie żebym się tego nie podziewał, jak wspomniałem, sam chciałem już podziękować. Nagle młody ogier poderwał się z miejsca. – Ach, właśnie... podziękowania – uśmiechnął się tak szeroko, jak tylko był w takiej chwili w stanie... choć był to uśmiech pełen bólu. – Serdecznie ci dziękuję, Starlight, za tę wspaniałą zabawę. Naprawdę się w niej odnalazłem, naprawdę sprawiła mi nieopisaną radość! Ile ja się nagłówkowałem nad niektórymi miejscami, wbrew temu, że czasem od razu wiedziałem o które chodzi! Ile miałem satysfakcji, gdy moja odpowiedź była poprawna! I, ponownie wbrew temu, jak mi szło... nie raz i nie dwa po prostu strzelałem. Youkai przygryzł wargę. Miał wrażenie, że zbierają mu się łezki w oczodołach. – I przede wszystkim, zabawa „Zgadnij miejsce” od miesięcy, wielu miesięcy stanowiła główny powód, dla którego tu przychodziłem. Naprawdę była jakby częścią mojego życia. A teraz już jej nie ma. I nie ma Belli, nie widziałem nigdzie Merry... jak mi ich szkoda, nawet się nie pożegnałem! A przecież one również zasługują na szacunek, za pracę którą wspólnie wykonały! Co tam zresztą „pracę” – machnął kopytkiem. – Za świetną robotę, za wspólną, wspaniałą zabawę! Youkai westchnął ciężko. Czuł, że siły go opuszczają, że nie jest już niemal w stanie nic powiedzieć, nic dodać, nic zrobić. – Wygląda na to, że mam już powodu, aby przychodzić do Szkoły Przyjaźni... może w ogóle przestanę odwiedzać okolicę. Siąknął nosem, z trudem panując nad wybuchem płaczu. – Naprawdę nie wiem, co mam teraz ze sobą zrobić. Mam tylko jedno pytanie... Przytulisz mnie?
  2. Youkai20

    Jakoś tak w czwartek czy piątek przypomniałem sobie, że prawie równo rok temu kupiłem sobie grę We. The Revolution. Jest to rodzimy tytuł, a ja mam sentyment do wspierania krajan (zawsze kupię/zagram w produkcję z kraju nad Wisłą, jeśli mam wybór pomiędzy nią, a jakąś zagraniczną grą), a zatem ją pobrałem i przeszedłem (co mi zajęło 14 h). Lubię gry z gatunku określanego jako grand strategy (Europa Universalis, Hearts of Iron), 4X (Civilization, Master of Orion) oraz przygodówki... ogólnie mówiąc powolne gry wymagające myślenia i odpowiedniego podejścia (żadne tam strzelanki czy nawet erpegi). Dlatego też gra We. The Revolution bardzo mi podeszła. Co mogę o niej powiedzieć? Cóż, jest to produkcja osadzona w czasach Rewolucji Francuskiej (jak łatwo się domyślić), a głównym bohaterem, którym sterujemy jest sędzia Trybunału Rewolucyjnego Alexis Fidele. Rozgrywka polega na sądzeniu (surprise, surprise... ) obywateli, którzy dopuścili się (lub nie) szeroko pojętych czynów kontrrewolucyjnych. Gra składa się z 3 aktów (Wolność, Równość, Braterstwo oczywiście), a prawie każdy dzień to nowa rozprawa. Nigdzie tu nie chodzimy, nie mamy rozwoju postaci, nie wykonujemy questów, po prostu zapoznajemy się z aktami, słuchamy świadków i oskarżonych, po czym wydajemy wyrok. Brzmi to płasko, ale grze nie brak pewnej głębi. Nie są to bynajmniej jedyne rzeczy do roboty. Musimy utrzymywać dobre relacje z rodziną (co daje nam bardzo niewielkie bonusy, ale jest to warte zachodu, bo gdy mamy z nimi złe stosunki, to modyfikatory są ujemne... i to bardzo, w porównaniu do tych pozytywnych), a także dbać o relacje z trzema frakcjami (rewolucjoniści, lud, arystokracja). Rzecz jest całkiem prosta – zgilotynujemy arystokratę? Lud się cieszy, a ci o błękitnej krwi wściekają. Wypuścimy rewolucjonistę? To od razu podskoczą nam u nich notowania, a u paryżan spadną. Znów brzmi to banalnie, ale rozprawy nie są jednoznaczne, a prawie zawsze jest tak, że jedni chcą jednego, a drudzy drugiego. Trzeba więc umiejętnie "żonglować paseczkami", bo spadek któregoś z nich do zera oznacza porażkę. Troszkę mi We. The Revolution przypominało This War of Mine, z racji tego, że wybory bywają trudne. Otóż mamy tu garść postaci historycznych (m.in. już-nie-Ludwik XVI, Robespierre, Danton, Murat, Bonaparte), którzy cokolwiek nie są nam przychylni; prowadzimy więc intrygi, aby jakoś przeżyć kolejny dzień (uwaga na spoiler, coś tam o nich napiszę) oczywiście wszystko to dzięki "świadkom", których "przekonujemy" do zeznań poprzedniego dnia w mniej lub bardziej (nie)legalny sposób... co się wcale udać nie musi. Ale za to ja muszę. Przyznać, że to wciąga Ale i to wciąż nie wszystko. W miarę rozwoju fabuły (o której nie będę pisał), musimy np. toczyć bitwy (te akurat są cholernie nieintuicyjne, prawie wszystkie pozostawiałem więc na tryb autowalka, dopiero jak zacząłem przegrywać to się za nie wziąłem... i i tak przegrywałem... zazwyczaj) w dzielnicach Paryża. Jest tu nieco historii (podlanej oczywiście "fantastycznym" sosem na potrzeby fabuły), a i sama rozgrywka wbrew pozorom się nie nudzi. W sumie bym napisał co nieco o fabule jako takiej, ale wolę nie. Nie ma co psuć zabawy z jej odkrywania, jakby ktoś chciał zagrać. Podsumowując – to jest gra grzechu warta, o ile lubicie po prostu klikać i klikać, bo nic ponadto w sumie tu nie ma, moi mili (może oprócz tych nieszczęsnych bitew, ale one polegają na wybraniu taktyki... i tyle. Toczą się same w turach). Ja polecam, bo bawiłem się nieźle. Poza tym to fajna gra na weekend, pobiera się szybko (zajmuje bardzo mało miejsca), nie jest wymagająca (więc pójdzie ''na kalkulatorze''), no i raczej nie należy do drogich (zresztą teraz jest akurat promocja letnia na Steam.. można ją dorwać za... niech sprawdzę... 3 dychy). Na koniec kilka screenów ode mnie (zmniejszonych nieco, oby były czytelne...):
  3. Youkai20

    Jeśli o Discorda chodzi, to dla niego domem jest raczej chatka Fluttershy, przynajmniej tak mi się widzi. Co do tego całego Chaosville, to nawet nie słyszałem takiej nazwy. Czy pada ona w serialu? Nie przypominam sobie. Wiem na pewno, że Discord ma jakąś chawirę, widać ją przecież w odcinku, w którym odwiedza go Fluttershy. I tak jak napisał kolega powyżej, nie uważam tego miejsca za miasto, raczej za dystopiczną lokację, odpowiednią do gustów jej stwórcy. Jeśli chodzi o to, gdzie w ogóle rezyduje zwyczajowo Discord, to on chyba w ogóle nie potrzebuje żadnej miejscówki do spania/mieszkania/życia (a jeśli tak, to pewnie może sobie coś stworzyć na zaś)... ale pewnie raz jest u siebie, raz u Fluttershy. Jestem za! Naprawdę wybiorę się do Equestrii, odwiedzę Starlight i zostanę już z nią na zawsze... choćby w chacie Discorda. A Discordowi też by się tu spodobało, szczególnie na Wiejskiej późną nocą.
  4. Youkai20

    – Niech mnie licho, podziałało! Jakaś mała zaczepka tu, jakaś krótka przypominajka tam... i jednak @Cheerful Sparkle wrócił! Co prawda chwilę to trwało, a i do teraz w uszach mi dzwoni, skorom wyłapał kontrolnego w ceber, ale może Starlight da mi za to buzi na osłodę, więc było warto! I nie, nie potrzebuję podpowiedzi ,po prostu dajmy szansę naszemu ulubionemu... kucykowi, skoro raczył się pojawić!
  5. Youkai20

    Od sobie dodam, że na GOG-u jest teraz (niejako na osłodę) dostępna kolekcja różnego rodzaju cyfrowych pierdółek (tapety, screeny, koncept arty itp.) za darmoszkę. Jakkolwiek jest na forum temat, w którym dzielimy się różnego rodzaju kodami do gier czy informujemy o promocjach, to skoro jest to temat ściśle traktujący o Cyberpunku 2077 i nikt o tej kolekcji nie wspomniał, to pozwolę sobie wrzucić link właśnie tu (najwyżej dostanę po pustym łbie ):
  6. Poniekąd jest coś takiego – na YT leci sobie mini seria pt. ''Hello Pinkie Pie'', przy której bawię się świetnie (choć tamtejszy humor nie zawsze do mnie trafia). Może i nie są to pełnoprawne odcinki, tylko króciutkie zakręcone historyjki-pogadanki, ale byłem bardzo miło zaskoczony, gdy zobaczyłem pierwszy (szczególnie po zetknięciu się zawczasu z My Little Pony Stop Motion, o czym napisałem powyżej) odcinek. Ciekawe kto dubbinguje tam Pinkie? W sumie bym się nawet nie obraził, gdyby następna generacja była w takim ładnym, dopracowanym 3D.
  7. Regres! Wstecznictwo! Atawizm! Słuchajcie @Cheerful Sparkle , no i mnie – forumowego hultaja i rzezimieszka, ludu tutejszy, albowiem słusznie prawimy! Ja tak miałem z tą wydmuszką, którą można zobaczyć na YT, zwaną My Little Pony Stop Motion... co tam się wyprawia, to jest dopiero infantylizm. Przy tym i Pony Life można łyknąć. A jeszcze tamtejsi ''bohaterowie'' nic tylko jakieś hihihihi, jakieś hahahaha... coś tam zipią, coś tam popiskują... czułem się przez minutę jakbym odpalił jakiegoś hentaja... dłużej oglądać nie dałem rady. Hyh, nie przypuszczałem, że zacznę krytykować MLP w jakimkolwiek kształcie, aż idę obejrzeć raz jeszcze ''Every Little Thing She Does'' – niechaj Starlight mi przypomni, że można lepiej... Pozdrawiam Cię serdecznie, a przy okazji – Bella się za Tobą stęskniła
  8. Obiecałem sobie, że dam szansę temu całemu Pony Life, no więc dałem. Na nic (pozytywnego) nie liczyłem, niczego specjalnego się nie spodziewałem.. jak więc to to wypadło? Jeśli chodzi o odcinek Princess Probz to przez cały, nazwijmy to seans, miałem wrażenie, że gdzieś już to widziałem, że gdzieś już to słyszałem, że znam tę historię. Wygląda na to, że twórcy, niczym John McClane, znów pakują się w to samo (czyli po raz n-ty próbują sprzedać nam proste morały rodem z pierwszego sezonu MLP:FiM. A kluczowym słowem jest oczywiście sprzedać... if You know what I mean ). Ani to było fajne, ani nawet ciekawe. Bardziej zajmował moją uwagę wygląd postaci i świata. Widać tu jakieś takie, nie wiem, jakby budżetowe cięcia, wszystko jest tanie, miałkie... po prostu nijakie. Gdybym nie wiedział, że moje ulubione klacze mieszkają w Ponyville, to wówczas bym nie wiedział, że się w nim znajdują. Jakże to inaczej wygląda od ''starego'' Ponyville. W sumie to coś w tle ledwo da się w ogóle nazwać miastem. Widząc te wszystkie barwne bohomazy robiło mi się momentami wręcz niedobrze, miałem wrażenie, że patrzę na mokry sen Dalego. Poza tym miałem wrażenie, szczególnie w odcinku drugim (o nim za moment), że brakuje im kilku klatek animacji. Nie wiem z czego to wynika, może tak bardzo przyzwyczaiłem się do wyglądu MLP:FiM, że szukam dziury w całym, ale naprawdę wydawało mi się momentami, że klacze się wręcz teleportują. Ich sposób poruszania się, gesty, nawet mowa – wszystko sprawiało dla mnie wrażenie chaosu, jakby łapały laga przez animacyjną biedę. A co do odcinka – The Best od the Worst... Ech, mam nadzieję, że ta nazwa nie jest prorocza, bo jeśli to było wszystko, co twórcy tym razem nam zaoferowali/zaoferują... jeśli to było maksimum, to ja dziękuję, zostaję przy MLP: FiM. Nawet nie będę komentował tego odcinka, bo przecież ile już razy Rainbow Dash udowadniała sobie i nam, że to jest ''awesome'', ale w ostateczności to nie zwycięstwo się liczy? Poza tym – gadające koty w tym ''tekturowym Ponyvile"? Serio? Meh... Można by się wyzłośliwiać nad Pony Life, ale po jakie lich... A, nie! Zaraz! A Starlight to gdzie, a ?! Nie ma?! To nie oglądam, HMPF!! A tak na poważnie – zrobili Pony Life, fajnie. Leci? Fajnie. Mało Wam kucyków dubbingowanych przez starą, dobrą ekipę? No to Wy macie coś takiego, a my mamy z tego kasę... Win-win situation. Ergo – znów fajnie. A co do głosówto jest to największy plus tego... serialu. Znów usłyszeć Tarę Strong i resztę jest wszystkim czego w zasadzie pragnąłem. Nie zawiodłem się – ekipa czuć było wg mnie, że się stara. Stara się jak może, aby z ogólnie biednych i dziecinnych dialogów/tekstów wyciągnąć jak najwięcej. Pozytyw pełną gębą. Podsumowując: Chyba zobaczę kolejne odcinki, krótkie to to jest, więc co mi szkodzi (no przynajmniej dopóty, dopóki się nie zawiodę/nie powiem sobie „OMG, co ja pacze, dość!”). Nie będę Pony Life oceniał (póki co), ani się tym bardziej nad nim rozwodził, bo nie zasługuje To prosta rzecz, raczej dla najmłodszych. Powiem tak – wszystkim wciąż mówiącym Ci: ''kucyki są dla małych dziewczynek'' pokaż Pony Life, i niech zastygają w orgazmicznych pozach, wiedząc, że mają rację (przynajmniej się na chwilę zamkną )... dorosłym pokaż MLP: FiM.
  9. Youkai20

    Nie mam nic co nie dotyczy kucyków, więc nie bardzo jest się czym pochwalić, jeśli chcesz poczytać ''zwykłe'' wiersze... ale jeśli ''ogólnie'' lubisz utwory rymowane (i nie przeszkadza Ci to, że są w klimacie MLP), to zobacz konkurs pt. "Czarna Śmierć'' (w dziale Zecory) – jest tam moja praca, z tagiem [Poetry] jako głównym. Jeśli Ci się w miarę spodoba, to dam tu linki do jeszcze dwóch swoich prac tego typu.
  10. Youkai20

    – Ta, rzeczywiście wygląda obiecująco... jak twoja minka, gdy na mnie patrzysz – palnął Youkai rozbawiony, widząc rumieńce na twarzy klaczy. – Chyba faktycznie zostanę tu na dłużej, ale czy to wina... zagadki? Odpowiedz sobie na to sama, słodka Bello – mrugnął zawadiacko i rozsiadł się wygodnie na swoim ulubionym krześle.
  11. Jeśli chodzi o Pinkie, to tak jak już wspomniano, musi się ona odróżniać od reszty rodziny, ze względu na swój charakter. Skoro reprezentuje/symbolizuje śmiech, radość i ogólnie pojętą zabawę, to musi wyglądać wesoło i może nieco również niepoważnie. ''Siostrzane'' szarości, wieczna powaga i pewna ich taka nawet beznadzieja wypisana na twarzach (no, może poza zazwyczaj uśmiechniętą Marble), raczej z niczym przyjemnym się nie kojarzą, prawda? Oczywiście można spotkać w serialu ''alternatywną'' Pinkie (proste włosy, wyraz zacięcia na twarzy itp.) choćby w finale ze Starligtht, ale to jest sztuczna, inna rzeczywistość. Poza tym nawet wówczas twórcy zmajstrowali jej wygląd ''na różowo'', a nie ''na szaro'', jak gdyby sugerując w ten sposób, że taka dola nie jest jej naturą. Jeśli chodzi o jej rodzinę, to zgadzam się z @MLPFan1984, choć wg mnie wygląd Maudaliny (od ogólnie zwyczajnej, ''nudnej'' aparycji, przez kształt oczu, aż po zachowanie), został zrobiony w ten sposób, aby wywrzeć na widzu jak największe wrażenie z kontrastu pomiędzy nią, a Pinkie. A jej rodzice są dla mnie niczym Amisze... ale to raczej kwestia na osobny temat.
  12. Youkai20

    – W sumie wygląda to dość znajomo... jak fragment Zamku Dwóch Sióstr w Everfree z przeszłości. Ale może to być i co innego. Zastanawia mnie inna rzecz – Youkai spojrzał na klacz z zainteresowaniem. – Skąd wytrzasnęłaś taką ilość nowych obrazków, że aż musisz je chować w torbie? Gwizdnęłaś Twilight sprzed nosa, czy co?
  13. Trudno mi napisać cokolwiek ciekawego, cokolwiek wartościowego, jeśli chodzi o fakt, że to już nie Celestia rządzi, bo nie jest to wg mnie postać ciekawa. Gdy więc się o tym dowiedziałem, tylko wzruszyłem ramionami. Celestia niewiele mnie interesowała, raczej mówiąc szczerze dość irytowała mnie jej wieczna nieporadność. Taka z niej wielka władczyni, a cokolwiek się dzieje – wszystkim zajmuje się Twilight, bo ta akurat nie może, albo wręcz nie jest w stanie? To nawet więc lepiej, że Twilight ją zastąpiła, teraz wreszcie ma czas na pałaszowanie tortów i podkradanie naleśniczków Lunie Co do niej – akurat Pani Nocy mi nieco szkoda, wyszło na to, że akurat kiedy mieszkańcy Equestrii się z nią oswoili, i nawet polubili, ta przestała rządzić wraz z nią... tak jakby 1000 lat na Księżycu, były zbyt krótkimi wakacjami od władzy. Oczywiście twórcy w ten sposób raz jeszcze pozbyli się niewygodnego problemu (czytaj Twilight jest już od dawna dorosłą, poważną księżniczką i trzeba coś z nią zrobić, bo serial się kończy, ale przecież rządzą Królewskie Siostry? Meh... no to ot tak już nie rządzą... i po problemie ), ale wylali dziecko z kąpielą. Zgadzam się z kolegą @MLPFan1984 co do wyglądu... nie zrozumcie mnie źle, nic nie ma w nim złego, ale... po kiego go w ogóle zmieniali? Wydawało im się, że skoro teraz to ona będzie rządzić, w dodatku samodzielnie, to trzeba ją, co... UPOTĘŻNIĆ ? Słabe to, niskie, szczególnie że np. Cadance jest sporo starsza od niej (i też rządzi na swoich śmieciach), jest raczej drobna. Wyszło chyba więcej o Twilight, a miało być o Celestii, więc na koniec powiem tak – a niech się cieszy, z tej swojej emeryturki (pewnie i tak jej się znudzi i wróci do Canterlotu...), mnie ona ani grzeje, ani chłodzi.
  14. Youkai20

    Jakkolwiek Vinyl Scratch wydaje się być niemą, (z racji wg mnie raczej tego, że mało ją można w serialu zobaczyć, niż dlatego, że się nie ''odezwała głośno''), tak na pewno potrafi mówić. Można ją dostrzec gdzieś w tle, jeśli się dobrze popatrzy... w mój spoiler specjalnie dla Ciebie (nawija coś do Octavii w odcinku ''A Heart's Warming Tail"): Poza tym – zawsze rozumie co się do niej mówi, więc głucha też nie jest. I najważniejsze – ma swoje ''kwestie mówione'' o oficjalnych komiksach, np. tu: Brak jej kwestii mówionych z serialu wynika po części z tego, że, jak mniemam (mogę się mylić), jest to taki inside joke, znaczy gdyby Vinyl się ''naprawdę'' odezwała, to fani (raczej ci bardziej fanatyczni w mojej opinii) by chyba odlecieli z ekstazy, więc twórcy celowo tego nie robili, a po części z tego, że im się nie chciało dodatkowo nagrywać dialogów dla jednej postaci, i to widywanej przez sekundę raz na 50 odcinków. Jeśli chodzi więc o ''głos Vinyl'', to ja osobiście zawsze ją kojarzę z Nowacking (czyli Jesse Nowack z You Tube). Na koniec powiem, że jakby każdą postać która się nie odezwała w serialu, podejrzewać o bycie niemą... to by takich postaci było pewnie z 90 % wszystkich, które się przez te ponad 200 odcinków przewinęły.
  15. Youkai20

    Na potęgę Posępnego Czerepu! Ja się poddaję...
×
×
  • Create New...