Zandu

Moje skromne rymy

Recommended Posts

Zandu    302

Skoro taemat z moją kucykową liryką ma takie wzięcie to postanowilem umeści tu moje wiersze wiersze nie koniecznie z kucykami związane 

 

Szczury

1

Podążam drogą życia wolno lecz nieustannie

a inni gnają , pędzą choć mety nie widzą

bo każdy myśli że nagrodę dostanie, gdy na Lini Końca stanie

Lecz nagroda tylko dla tych co mądrze żyją i nie gnają chwila za chwilą

ale jest ich zaledwie garstka, przez co rządzi szczurza zagnana mafia  

Refen 1 (x2)

Szczur to gryzoń , mówią "mądre" głowy

Lecz dla mnie są nimi oni

bo człowiek mądry wie

że należy zatrzymać i zastanowić nad sobą się

A szczury tego boją się, więc wolą nie zatrzymywać się

O poważnym myśleniu mowy nie ma bo sądzą. że są ważniejsze sprawy do załatwienia

Radzę więc wam drogie "gryzonie" zastanowić się

Jeśli nie chcecie zbyt wcześnie nad własnym grobem pochylić się

2

Są też szczury, których celem jest wleźć do każdej dziury

Jesteśmy mądrzy tak sobie mówią, lecz tak naprawdę w sobie się gubią

Myślą, że dobrze jest żyć z silniejszymi w komitywie, ale tracą tylko swoją wolę  

Ja też taki byłem, ale w porę swój błąd zobaczyłem

Ref 2(x2)

Szczur to sprytny zdrajca mówi osoba prosta

lecz nie dla każdego to sprawa oczywista  

Bowiem zmieniają się "one" jak liście na wietrze

wszystko po to by zyskać coś jeszcze

Ale jest to zysk chwilowy

Bo na końcu Szczur i tak zostanie przechytrzony   

Solokwium

Ja sam myślę ,że Szczurem już nie jestem

lecz sam nie jestem tego pewien

Bowiem kto raz był wśród nich

temu trudne się zmienić

ale się zmienię

lecz jak przekonać do tego moje otoczenie

 

Maska z porcelany

 

Mówią bądź miły

Mówią bądź pokorny

lecz sami nie trzymają się tej strony  

Miły znaczy fałszywy

Zaś pokorny, upokorzony

Chcesz być szczery uczciwy ?  

to niestety nie te sfery   

tu liczą się kuglarskie maniery  

i ani się spotrzeżesz założą ci Maskę z Porcelany

czystą, białą,zewnętrznie bez najmniejszej skazy

lecz wewnętrznie kurchą, pachnącą zgnilizną

lecz oni chcą byś Ją założył na twą twarz niewinną  

 

By Jej Usta stały się Twoimi

By gorzką prawdę zastąpić kłamstwami słodkimi  

By twój wzrok pełen szczerości

Zastąpiło spojrzenie zimnej fałszywwosći

By twe naturalne grymasy

Zostały przykryte przez Jej sztuczne rysy

Dlatego kazą ci Ją nosić żywot cały  

"Twoją Twarz" - Maskę z Porcelany    

 

Twoje Ja znieść już tego nie  może

i pyta się "Czemu Ją ciągle noszę"

Lecz nie potrafisz znaleźć odpowiedzi  

bo mocne są już Jej niecne sieci

Serce pragnie byś pozbył Jej się  

Lecz Inni nie pozwolą by to ziściło się

Będą zwodzić, szantażować  

Wszystko po to by Ją na twej twarzy zachować

 

Mój Księżyc

Kroczę wśród mroku lasu

w oddali słychać wycie Welesowe

które będzie trwać po kres czasu

bowiem takie są wyroki Perunowe   

 

w mym sercu lęk i przerażenie  

bowiem mrok gęstnieje

uciekam błagam nowego Boga o ocalenie

lecz ono nie następuje

 

Wtem widzę kogoś na pobliskim wzgórzu  

Postać skąpaną w Chorsowym blasku  

Włosy w kolorze dzikiego różu

a ciało błyszczące niczym rosa o brzasku

 

Przecieram oczy ze zdumienia  

pytam się czy to Sen czy Mara

czy prawdziwa może być to kobieta

a może to Wiła mnie oczarowała

 

Dziewczyna schodzi ze wzgórza spogląda na mnie

obdarza szczerym uśmiechem

Serce moje mocniej bije

podsycone gorącym do niej uczuciem

 

Lecz czemu je poczułem ?

Sam tego nie wiem

ale jednego jestem pewien

że chcę nazwać to drogie dziewczę - Moim Księżycem

 

Bo leje ono w  serce moje siłę

Dzięki której łatwiej znoszę trudy codzienne

Napełnia mnie chrobrośćią

dzięki której dzielnie mierzę się z każdą trudnością   

 

A gdy jestem przytłoczny smutkiem

To Ona go rozgoni swym szczerym licem

Zaś gdy serce me ogarnie gniewny żar   

to Jej słowa niczym balsam ugaszą płomienie z ran

 

Mój najdroższy Księżycu

Moje najdroższe światło

chciałbym przytulić cię mocno

i złożyć słodki pocałunek na twym szczerym licu

 

jednak nie chcę do niczego zmuszać cię

jeśli twoje Serce nie będzie chciało mnie

bowiem ja naprawdę Kocham cię

i przez to zniosę nawet odtrącenie

 wiedz, że będę ci sercem i tak najwierniejszy 

będę cię wspierał

i pilnował by uśmiech z twej twarzy nie znikał bo świat dzięki tobie jest piękniejszy

 

Na tęczowym moście    

Już koniec drzwi życia za mną  zamknięte

Ku światłości kroczę me serce jest od wątpliwości czyste

lecz mimo to czy jestem godzien stanąć na tęczowym moście ?

 

Na nim godny jest kroczyć człowiek czynu

Który z sercem pomaga bliźniemu

Czy ja zatem odpowiadam opisowi temu ? 

 

Czy dobrze czynię ?

Tak myślę

Czy  bliźnim pomagam ?

Zawsze się nad tym zastanawiam

 

Spoglądam wę w jasność nie do końca pewnie

bo kto wie czy nie wpadnę w ciemności bezdenne

Czy to co widzę 

Nie zwodzi mnie

Wtem w oddali widzę tęczę 

 

Jaśniejąca kolorami wstęga

Zakotwiczona w ziemi prowadząca w niebiosa

 Stawiam na niej kroki 

idąc między obłoki

 

U jej końca czeka na mnie kobieta 

jej uśmiech radością mnie napełnia

I do kontynuowania wspinaczki zachęca 

a w oddali słyszę słowa  

 

Nie lękaj się kroczyć po tęczowym moście

bo twe serce jest zaprawdę czyste

nie miej wątpliwości 

krocz wytrwale ku szczęściu i radości

 

Odszedł lęk ode mnie

Ustąpiło zwątpienie     

Kroczę ku swym celom pewnie 

i jak dawni wojownicy mam nadzieję

że spotkam swoich zmarłych bliskich w śmierci godzinie

i będziemy kroczyć wspólnie 

po skąpanym w słońcu tęczowym moście

PS Utwór "Mój Księżyc" był pisany dla dziewczyny którą poznałem na gg, powiem że nawet miałem sny o niej i się naprawdę zabujałem, niestety w paźdzernku taki mocny kontak się urwał z powodów techncznych z jej strony 

 

Edytowano przez Schizo Zandi
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dark Feather    33

Za często kończysz zwrotki słowem "się". Daje to efekt jakby pseudo rapu, o ile wiesz o co mi chodzi.

W ogóle można by było popracować nad regularnością rymów w wierszu. Wrzucasz je chaotycznie, raz są parzyste, a potem dodajesz akapit bez żadnego rymu, a potem kończysz rymując do ostatniego słowa pierwszego akapitu. To szczególnie kuje w oczy, gdy nie stosujesz podziału na strofy. Dziwny jest też zabieg kończenia wersu dodatkowym słowem, który powinien być początkiem kolejnego, jak w trzeciej i czwartej linijce części 2

Edytowano przez Dark Feather

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Cóż dziękii za konstruktywną krytykę Ciemnopióry,, ale ja nie zwracam uwagi na sprawy techniczne, bo pod wpływem natchnienia to wszytko piszę

 

Uśmiech Koszmaru
Dziś jest noc
gdy Koszmar zyskuje moc  
budzą się Wampiry i Wilkołaki
by zasmakować mięsa i krwi  

 

Hasają zmory i duchy
a ty ze strachu tulisz się do poduchy
usypiasz kołysany w takt Koszmarnej muzyki
a Koszmar pokazuje ci ząbki
Ułożone w grymas wesolutki

 

Co ten uśmiech wyraża ?
czy bawi go to co nas przeraża ?
czy może jest to oznaka radości
z powodu tego że przeraża aż do kości ?

 

Skąd ten grymas zaiste komiczny
bowiem Koszmar lubi być zabawny
lecz wychodzi mu to w sposób fatalny
bo wszytko robi w sposób o ciarki przyprawiający
A uśmiech wychodzi mu szkaradny

 

lecz nie bój się gościa kolego
lecz też uśmiechnij się do niego
i razem zróbcie coś śmiesznego
wtedy zyskasz w nim przyjaciela oddanego  
bo w końcu bać się to nic złego

Edytowano przez Schizo Zandi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dark Feather    33

Hmmm... Wierzyński wielkim poetą był, a pisał regularnie i stosował podział na strofy - to cecha rozpoznawcza jego wielkiej poezji. Lechoń wkładał całego siebie w swe wiersze, a rymy mu się nie gubiły. Tuwim uważany jest za geniusza poezji i jego wersy zawsze kończyły się rymem tak jak Bóg przykazał. Herbert miał to wszystko gdzieś, ale pisał białe wiersze i niszczył wszystkich tematyką, oraz erudycją. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - zmieścić tyle emocji w zaledwie trzech czterech linijkach! Przy wierszach Baczyńskiego płacze co drugi Polak.

Wszyscy oni natomiast wyrażali siebie wierszami. Każdy na swój sposób, ale szlifowali swe natchnienie godzinami. Masz chłopie talent, ale raczej nie tworzysz z lekkością Mickiewicza, co stawał na scenie i perfekcyjnym trzynastozgłoskowcem nawijał przez bite dwie godziny, więc solidna deska kreślarska i szlif dla twej poezji by nie zaszkodziły.

Edytowano przez Dark Feather

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Witaj w Naszej Zatoce

Foxy:
Zacząłeś nocny staż
Myślisz, że radę dasz 
z uśmiechem, na kamery zerkasz 
lecz ja z kryjówki patrzę co wyprawiasz

Chcę byś zaczął mnie zauważać 
Bowiem samotność może mi doskwierać
dlatego gdy moje złote oko zaczyna w twoją stronę łypać
To znaczy, że chcę  cię w swej zatoce powitać  

Mangle:
Zacząłeś nocny staż
Myślisz, że radę dasz 
z uśmiechem, na kamery zerkasz 
I  na mnie z litością spoglądasz

Bo myślisz, że złom oglądasz 
lecz ujrzysz mnie przed nosem gdy przestaniesz uważać
a ja będę się do ciebie uśmiechać
bo chce cię w swej zatoce powitać

Foxy i Mangle :
Skończyłeś nocny staż 
Zawiodłeś ale powodu do zmartwień masz
bo tutaj nic złego ci się nie może stać
Jesteśmy szczęśliwi mogąc cię w naszej zatoce powitać

Mamy nadzieję że nam ufasz
w końcu nie jesteśmy tacy źli za jakich nas uważasz
Choć nasz wygląd może na to nie wskazywać
to potrafimy wiele ciepła dać

Widźmy, że ciągle się nas obawiasz 
pewnie myślisz że że odgryziemy ci twarz
lecz wiedz,  Ugryzienie 87 nie było spowodowane przez nas

byliśmy wtedy zepsuci
bo za bardzo bawiły się nami dzieci

Foxy:
Mojej siostry naprawić nie zdołali
więc ją na bok odstawili
mnie zaś uratowali
choć szczęki nie ocali

Mangle :
Ja zupełnie to inaczej pamiętam bracie
Bardzo się starali naprawić mnie
lecz uszkodzenia okazały się zbyt wielkie
i jedyną działającą część - oko dali tobie

Podmiot liryczny  :
To nie ważne co z wami stało się moje animatroniki kochane
cieszę, że  to powitanie wasze, było tak serdeczne
Ciesze się mogę was poznać tej pięknej zatoce
w waszej pełnej cudów kryjówce

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Epiitafium 9 (Epitafium Minene)

tu leży Ona u bram Obserwatora
wciąż słychać bicie jej serca
tyka jej ostatnia bomba 
odliczając ostatnie sekundy istnienia    

Po drugiej stronie już czeka jej rodzina
Ta którą wojna na Bliskim Wschodzie jej zabrała
Pozbawiona niewinności dziecka   
Szybko dorosnąć  musiała 

Hardości nabrała
lecz w głębi duszy wciąż była taka sama
Dziewczynką wołającą gdzie Mama ?
Długo do tego przyznać się nie chciała

Pośród ognia i wybuchów z Maleństwa
Powstał Terrorysta
lecz w głębi kryła się tylko chęć przetrwania
gdyż była tylko zdolna do Uciekania

Nawet gdy wezwała ją Gra
tylko się Ukrywa
a atakuje Przypadkowego z  zaskoczenia
Leci rzutka   
Oko ciemność już okrywa

Znów ucieczka
przed czujnym okiem Szpicla
Lecz łapię ją  Wyrocznia
co Pierwszego, Drugą i Czwartego sprowadza

Nagle szansa
Niezwykła oferta Szpicla
By wygrać i zastąpić Boga    
Na co przystała

Odtąd traktowała Przypadkowego jak brata
bo był taki sam jak Ona
Odezwała się dusza dziecka 
odezwały się uczucia

Wtedy to miłość zapukała
do osoby którą już kiedyś spotkała
Nijishima go kochała

Lecz  to bez znaczenia
Dokonała Poświecenia
by Brat dopadł Obserwatora

Taka historia jej życia
Tu leży Dziewiąta
Oby  zaznała w końcu szczęścia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Zew Zemsty

Kiedyś miałem dom
miałem rodzinę
miałem normalne życie  

lecz to wszytko skończyło się
gdy moją wioskę zaatakowały bestie piekielne
krew i przerażanie 

to widziało moje oblicze      
a jedyne czego wtedy pragnąłem to skryć się
by demony nie znalazły mnie  

Tak było póki nie pojawił się on 
Był taki jak ja
lecz wiedział jak pozbyć się demonicznego plugastwa

"Wiem  co odczuwasz " - rzekł za kaptura     
wtedy spojrzał w me oczęta 
"twe serce o zemstę woła"

Tak zemsta tego pragnę
chcę wbić sztylet w demoniczne serce 
by ukoić me boleści wielkie  

nienawiść ogarnia mnie  
kieruje mą strzałę
wzmacnia mą  wolę  
by mordować  zastępy piekielne   

Ofiara zamieniła się w Łowcę  
Demony przygotujcie się na mą słodką zemstę  
Jej zew szerokim echem się niesie
Lecz nie myślcie że działam impulsywnie 

Bowiem posiadam w sobie ogromną  Dyscyplinę 
dzięki niej me pułapki są bezlitosne 
podczas gdy ja w cieniu kryję się  

Zalewam demony swym krwawym zemsty deszczem       
 czarne strzały przebijają Azmodana ciało
Kolczatka wbija się w stopę Diablo
Rzeźnik wyje gdy nałożę na niego Piętno  
Belial przeklina gdy Czakram poharasta go miło
Mallthael w czerni upada gdy nóż przebija jego ciało

wyję głośnym Zewem
Jestem Niebiańskim Biczem
Demonów przekleństwem

 

Wiersz zainspiorwany klasą postaci w Daiblo 3 - Łowcą Demonów jeden  z najdłuższych moich niekucykowych wierszy

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Cóż ostatnio zainteresowałem się Batmanie a konkretniej jego odwieczną walką z  Jokerem, ale inspiracją do wiersza była kreacja Księcia Zbrodni przedstawiona w grach z serii Arkham

Podmiotrm lirycznym jest sam Ludobójczy Błazen, który zastanawia się nad sensem życia

Karuzela Szaleństwa

Jaki jest sens życia ?

zastawiam się nad tym jak każda osoba

w tle przygrywa cyrkowa muzyka

I odpowiedź nasuwa się sama             

 

Życie to jedna wielka kolorowa Karuzela   

która nieustanie gna  

lecz moja jest zepsuta 

i śmieję się bo jej mechanizm wciąż kręci się 

 

Hahaha to takie zabawne  

bowiem zepsute działać przestaje 

tak było ze mną kochanie

gdy Czerwonego Kapturka złapał Gacek w kleszcze

 

Lecz zamiast zardzewieć na zawsze

wszytko zaczęło gnać szalenie  

Oh to tak wspaniałe uczucie  

że mina mi nigdy nie zrzędnie

że śmiech nie opuszcza mnie

 

HAhaha i Haha wciąż Karuzela kręci się

a ten kto ją powstrzymać chce

tylko nakręca ją nieustanie

 

Haha !! Haha aż ze śmichu chyba pęknę 

czy tak baeardzo gacek chce  

wsiąść na moją Szaleńczą Karuzelę    

przyznam że już się sam w tym gubię  

ale niech  przejażdżka trwa

na nasze małej Karuzeli Szaleństwa

 

 

   

 

 

   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

tym razem postanowiłem opublikować moje tłumaczenie Dance Through the Danger z platformówki Shantae Half Genie Hero  (to ona kręci bioderkami na mojej sygnie)

 

Powiadają że żyjemy w ciemności
Powiadają, że na czele kłopot jest
Każdego dnia żale, dzisiejsze, jutrzejsze
ale ja i tak wykonuję taniec !!     

Ponieważ potrafię tańczyć ku niebezpieczeństwu
Magia przepływa przez mą duszę
Wszytko dookoła snem jawi się który śnię
Lepsze dni nie mogą być tak dalekie 

Więc będę tańczyć ku niebezpieczeństwu
I odlecę daleko do gwiazd
Naśladuj mnie, rozpocznę na mojego serca uderzenie 
Nigdy nie poddam się w mej walce póki przyszłość nie zajaśnieje

Więc będziemy Tańczyć ku Niebezpieczeństwu
Razem nigdy nie upadniemy
Drogę do swego przeznaczenia wykujemy
Proszę cię byśmy razem zatańczyli, by wszyscy zobaczyli

Że możemy tańczyć ku Niebezpieczeństwu  
Razem kurs ustawimy
Dla czasu i przestrzeni  szybciej odmierzonymi krokami
Świat jako szczęśliwsze miejsce zobaczymy

Tak potrafimy Tańczyć ku niebezpieczeństwu 
I odlecieć daleko do Gwiazd
Chodź  tylko tego nie przegap
Bo wiem że to nasz czas 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Życie to Swing     

 

Czym jest życie ot pytanie
Każdy ma inną odpowiedź na nie
Dla jednych może jest szare
dla drugich zaś kolorowe
lecz jest jak swing kochanie

Kołysze się bouncuje
i jest jak swing niepowtarzalne 
bowiem w swingu nic nie jest do końca sztywne
a układ ma tylko ramy umowne
bo o to chodzi kochanie
by w swingu okazać pasję i dobrą energię
zaś w życiu jest podobnie

Dlatego życie to swing
lecz to ty ustalasz w nim rytm
niech nie ogranicza cię w tym nikt
gdyż wtedy to nie jest swing
co wpędza smutek w mig

Życie zaś marnieje
Układ sztywnieje
Ściska pętlą twą szyję
zaś ty bezradnie chlipiesz w poduszkę
Przenigdy nie zgadzaj na to się
choćby wszyscy ci mówili że jest tak dobrze

Nie mają racji te szuje 
bo nie żyje ten kto nie Swinguje !!!
kto robi wszytko jak jest umówione
bo te szuje o wolnej woli tylko mówią
lecz sami już swingu nie czują

Tak kotku taka smutna prawda
wszędzie ci mówią słodzą, ale to kłamstwa
możesz ufać tylko w Boga i odgłosy swego serca
Gdyż oni tańczą tego wiecznego Swinga

 

Mały wiersz zainspirowany "wewnętrznym" buntem ( bo tylko tak mogę wyrażać swoje niezadowolenie z tego co się dzieje w moim otoczeniu) i muzyką Jazz, Swng i pochodnymi ( bo w tej muzyce czuje się prawdziwie wolny pomimo fizycznych ograniczeń swego ciała i ducha}

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Czarotango

 

Życie trwa  i gra pomiędzy wymiarami
lecz czasem spotkają się dwie dusze 
Rozpalone przez płomienne pożądanie
Ty zaś chica rozpaliłaś je we mnie swymi nożyczkami

Oh Czaroboo
ty ognia diablico
ile to lat już minęło
gdy to nasze małe Tango się rozpoczęło

Zwodziłaś mnie  między eonami
Uwodziłaś pięknymi ruchami
Wabiłaś słodkimi słowami
Bawiąc się wspólnymi chwilami 

Myśląc że nie zapukam drzwi
Zalotnie unosiłaś brwi
zachęcałaś bym oplótł cię swymi ramionami
byśmy zostali  na zawsze ze sobą związani

Oh Czaroboo 
Wszechświat to coś nieistotnego 
przy twym Czarotango

Oh to ono mnie rozpala
sprawia że pożądam twego ciała 
Choć dla ciebie to ledwie zabawa

Lecz ja pragnę całować wiecznie te gorące usta
i twe rude włosy pieścić bez końca
od wchodu do zachodu
od Alfy do Omegi
chcę patrzeć w twe bursztynowe oczy
będąc w twego Czarotanga mocy

 

wiersz o postaci z serialu Star VS Forces of Evil , jest o Heckapoo w polskim dubbingu Czaroboo i o tangu podmiot liryczny jest nieokreślony, ale w zalózeniach moich słowa te wypowiada Marco Diaz. Inspiracją do stowrzenia wiersza była scena tańca z odcinka Blood Moon Ball (nie bedę mowił o jaką scene chodzi gdyż fani paringu Starco (do których się nie zaliczam) wiedzą jaką scene mam na myśli) oraz Tango Roxane z musicalu Moulin Rouge

Edytowano przez Zandi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zandu    302

Atrament Zdrajcy

Narodziłem się gdy Twórca położył pierwszą kroplę atramentu
Jam jest dziecię z jego umysłu
On mi dał mi to co daje sens
on ukształtował mój diabelski uśmiech
nadał mi imię
określił formę
urzeczywistnił marzenie
nadał każdemu życie
Tworząc atramentu maszynę 
chciał Iluzję zamienić w Prawdę
lecz w Sercu Joey krył zdradę
Borisa mego przyjaciela uśmiercił niczym prosię
śmiechem przy tym unosząc się
i teraz kto się Joey  śmieje ?
Mój uśmiech budzi twoje zaniepokojojenie ?
Drżysz widząc to co stworzyłeś w zdradzieckim atramencie  ?
Wiesz, że ci krzywdy nie uczynię
najwyżej siekierką cię połaskoczę
i wezmę od ciebie twe życie

 

Mały wiersz o Bendym diabełku i stosunku do jego Twórcy Joeygo Drew

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się