Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sign in to follow this  
Elion_Time001

[GRA]W poszukiwaniu straconego (Niklas) [Pokemon]

Recommended Posts

Taa... Ciekawość. Byle tylko nie przejechał się na tym za mocno...

 

- A przygotowany jesteś na każdą ewentualność? - spytałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna zamyślił się na chwilę.

 

- Właściwie, to nigdy nie możesz być przygotowany na wszystko, jednakże mam nadzieję, że chociaż trochę opcji mam obstawionych. - odpowiedział w końcu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No to miejmy nadzieję, że są to właściwe opcje - dodałem.

 

W myślach zaś stwierdziłem, że już dawno nie prowadziłem tak zwyczajnej... rozmowy. Zwykle kończyło się to jedynie bluzgami moich "rozmówców".

 

- To zmierzasz w tę stronę? - spytałem, wskazując ścieżkę prowadzącą do Lilycove.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Owszem. Zabierzesz się ze mną? - odrzekł energicznie.

 

Po chwili zdjął swój plecak i wyciągnął stamtąd zwyczajny PokeBall, zaraz wypuszczając z niego dostojne i białe stworzenie. Było uzbrojone tylko w jeden róg, który znajdował się na jego łbie, a zwał się Absolem. Te Pokemony znane były z umiejętności wyczuwania katastrof naturalnych. Widać nieznajomy był wyposażony w swoją własną, malutką armię, bo w jego plecaku można było dostrzec więcej czerwonych kulek.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pierwszej chwili chciałem odmówić, przeczuwając jakiś podstęp. Ale z drugiej strony, nie mogłem wiecznie myśleć wyłącznie negatywnie. Nie, jeśli chciałem oczyścić swoje imię. Poza tym, nawet jeśli to miało się okazać fałszem, mogłem chwycić przynajmniej chwilę normalności.

 

- W sumie... czemu nie - powiedziałem. - Widzę, że masz niemały... oddział.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oddział? - zapytał lekko zdezorientowany młodzieniec, zerkając po chwili na swojego, białego Pokemona. - Ah, masz na myśli moich towarzyszy. Haha, można powiedzieć, że też jestem trenerem. Ale nie traćmy już czasu, trzeba wyruszać. Hm... idąc prosto drogą, będziemy jak ofiary idące w paszczę lwa. Zastanawiam się, czy powinniśmy iść lasem, trzymając się blisko, czy jednak zaryzykować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Droga oznaczała większe ryzyko. Nie tylko ze względu na to, że istniało ryzyko spotkania kogoś, kto mnie rozpozna, ale też ze względu na moich niedawnych "gości". Ponadto wciąż dość dobrze znałem te okolice. No, może nie aż tak jak lasy w okolicach Fortree, lecz wystarczająco, by uniknąć większości niebezpieczeństw. 

 

- Lepiej nie kusić losu - stwierdziłem. - Znam... w miarę bezpieczny szlak przez puszczę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...