Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Lucjan

[Gra][PlagueOverlord] Przeszłość która powróci i Przyszłość która nadejdzie

Recommended Posts

                                                172433_1180400205_orig.jpg

                                                                                                                                        Ponownie tam gdzie kiedyś. Tam gdzie zawsze

 

 

Szedłeś. Twój krok był spokojny choć miejsce w którym byłeś, powinno cię doprowadzić do biegu. Miejsce w którym się znajdowałeś to był las. Zwykły las, aczkolwiek panował tam mrok z powodu nocy. Czułeś, że znasz to miejsce ale nie było takie same jak we wspomnieniach. Szedłeś dalej. Jedyne co słyszałeś to wiatr i niepokojąca cisza która mogła kryć coś między drzewami. Ale tak. Twoje nogi same prowadziły cię ku wysokim schodom które były wykute w górze. Ruszyłeś tam. Po drodze widziałeś szkielety tych, którzy źle postawili nogę i spadli z wysokości. Lecz ty pewnie stawiałeś nogi, lub one same znały to miejsce i wiedziały jak iść. W końcu dotarłeś na szczyt. Teraz przed tobą była kręta droga w stronę czarnego zamku. Nie nawiedzonego a opuszczonego. Wszystkie okna były czarne i puste.

 

 

Gdy podszedłeś bliżej zobaczyłeś, że w jednym oknie pali się światło. Czyli ktoś tutaj był! Ruszyłeś biegiem w stronę schodów. Nie zważając na niszczejące stopnie, wbiegłeś wysoko. Na najwyższe piętro by dowiedzieć się kto jest w tym pomieszczeniu. W końcu. Stanąłeś przed drzwiami to pomieszczenia ze światłem. Ze środka słyszałeś piękne dźwięki które cię przyciągały. W końcu pchnąłeś drzwi i w środku zobaczyłeś mężczyznę który przy świetle kilkuset świec, czytał wielką księgę. Czułeś, że bije od niego mądrość i siła. Ale wiedziałeś również, że nie jest to zwykły człowiek a Przeklęty z legend rodu elfów. Po prostu prastary demon który na oko miał 30 lat. Wstał i spojrzał na ciebie.  

- Witaj. W końcu się spotykamy, lecz szkoda, że w takim momencie. - powiedział smutno. Teraz zobaczyłeś cały jego wygląd. Wysoki na około 1,89 m wzrostu, pełny zarost i krótkie brązowe włosy które były lekko postawione ku górze. Ubrany był w czarne spodnie, wysokie czarne buty i czerwoną koszulę. Nic specjalnego oprócz jego oczu. Były one niebieskie jak niebo i lekko świeciły. 

- Przyjacielu. Jedyne co musisz wiedzieć na ten moment to to, że On się zbliża. Jest co raz bliżej i che zabić ciebie i twoją nową rodzinę. Do następnego. Nie poddawaj się Jarel. - usłyszałeś przed przebudzeniem. 

 

 

                                                                                                                                                #               #             #

 

Obudziłeś się na ziemi. Nie zbyt miła pobudka ale jednak byłeś u siebie w domu. Ta. Na swoim kochanym poddaszu. W rodzinie Harmidomskich była taka atmosfera, ze czułeś się jakbyś był jej częścią. Lecz teraz poczułeś zapach parówek i jajecznicy. Przyciągało co? Ojciec rodziny, Michael był mechanikiem samochodowym, i trzeba przyznać, nie źle zarabiał, matka Roxy była lekarzem i dziś się udało, ponieważ miała dziś do pracy na południe. Były jeszcze dzieciaki. Serana, Ela i Drake. Pierwsza była klasyczną metalówą i lekko emo dzieciakiem, ale i ta umiałeś z nią pogadać. Ela to dziewczynka która miała najwięcej pomysłów na sekundę więc nie nudziłeś się gdy się bawiliście. Trzeci Drake. To ten co ma najwięcej energii. Pojawia się w czterech miejscach na raz i we wszystkim chce pomagać lecz nie do wszystkiego się nadaje. Była to szczęśliwa i fajna rodzina. Nigdy się nie nudziłeś.

 

W czasie tych przemyśleń usłyszałeś ..

- Jakub! Śniadanie! - zawołał Michael. Nie było w tym popędzania a miła prośba. Gdy zszedłeś na dół zobaczyłeś całą rodzinę w komplecie.

 

Postawny Michael z długimi blond włosami, lekkim zarostem, i szarymi oczami czytał gazetę i na twój widok bardzo szeroko się uśmiechną. Usłyszałeś krótkie "Cześć" i wrócił do gazety. Roxy była to piękna , młoda mama. Miała brązowe włosy i tego samego koloru oczy, na jej ładnej twarzy zawsze gościł uśmiech i uwielbiała pomagać. Gdy usiadłeś postawiła przed tobą talerz z jajecznicą i parówką. - Smacznego. - powiedziała i pocałowała Cię w czoło.

Po twojej lewej siedziała Serana, jak zwykle ubrana na czarno lecz na twój widok lekko się uśmiechnęła. Musiałeś przyznać, jej szare oczy po prostu cię przyciągały. Po twojej prawej było rodzeństwo Ela i Drake. Śliczna, mała blondynka z szarymi oczami i brązowowłosy chłopczyk z brązowymi oczami. Każdy wdał się w innego rodzica. W końcu miałeś chwilę, żeby posiedzieć w tej miłej atmosferze. No może oprócz tego, że Drake i Ela rzucali w siebie jedzeniem. Chłopak był cały w jajecznicy a Ela nie wiadomo jakim cudem we włosach miała parówki. Śmieszny dość widok. 

Po chwili Michael odłożył gazetę i spojrzał na ciebie. 

-Jakub. Miałeś jakiś zły sen bo nie źle przywaliłeś o podłogę. Myśleliśmy, że coś ci się stało. - powiedział ze zmartwieniem w głosie. 

 

 

Edited by Lucjan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szedłem przez las, gdyż dziwnym przeczuciu znałem. Po dłuższej chwili dodarłem do czarnego zamku, by na miejscu, a dokładnie na szczycie spotkać czarną postać, która była demonem. Wsłuchałem się w jego słowa, gdy kończył wiedziałem o kim mówił, o Querilu. Zanim się przebudziłem odparłem mu takimi słowami:

- Prędzej zginę niż pozwolę mu dotknąć mojej nowej rodziny oraz przyjaciół.

Przebudziłem się na podłodze, powoli wstając z niej wiedziałem, że muszę bardziej uważać co się dzieje wokół i pilnować, żebym im się nic nie stało. Słysząc wołanie na śniadanie zszedłem na dół, witając się z rodzinką. Na zachowania dzieciaków się lekko uśmiechnąłem, jednak po chwili odparłem Michael'owi, że tak miałem zły sen, lecz żeby się o mnie nie martwili. Gdy skończyłem posiłek swe kroki skierowałem do łazienki w celu zrobienia porządku ze swoim ciałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień minął bez żadnych zarzutów. Ubrałeś się, zjadłeś i wyszedłeś na uczelnię. Dzień był piękny i bezchmurny. Stanąłeś przed budynkiem uniwersytetu. Mieli tutaj rozmach. Po chwili wszedłeś i ruszyłeś do sali gdzie miały być prowadzone wykłady dla twojej grupy. Gdy wszedłeś, zobaczyłeś swoich znajomych, tak zwanych klasowiczów. Nie pamiętałeś ich imion ani oni nie pamiętali twojego ale i tak się witaliście. Usłyszałeś kilka ''Cześć" i usiadłeś za biurkiem. W tym samym momencie do sali wszedł profesor. 

 

Szedł spokojnym i pewnym krokiem aż do momentu podejścia do biurka. Tam położył wszystkie rzeczy i odwrócił się do klasy twarzą.  Teraz go poznałeś. Był to Przeklęty z twojego snu. Uśmiechnął się serdecznie. - Witam wszystkich. Jestem profesor Davis Drake i od dziś was będę uczył. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna. - powiedział patrząc każdemu w twar. Jego wzrok na dłuższą chwilę spoczął na tobie i zobaczyłeś, że jego oczy się zaświeciły. Czyli to  był on!

 

                                                                                                                    #          #          #

 

Po lekcjach.

Profesor na zakończenie serdecznie podziękował klasie za spokojną lekcję i ruszył u drzwiom do pokoju nauczycielskiego. Masz szansę go zaczepić i zapytać o wszystko co jest związane z twoim snem 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wykonaniu podstawowych czynności, wyszedłem z domu kierując się na uczelnię. Przywitam się swoimi klasowiczami, których imion za bardzo nie pamiętałem, by po chwili usiąść na przy swoim stanowisku. Wtedy ujrzałem tego przeklętego, którego ujrzałem we śnie, wiedziałem, że po lekcjach muszę pójść i wyjaśnić z nim całą sytuację. Tak jak postanowiłem uczyniłem, po lekcjach skierowałem się za nim, aby poprosić profesora o chwilę i cichszym głos rzekłem o śnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Profesor spojrzał na ciebie i uśmiechnął się. - Czyli jednak uwierzyłeś we mnie. Świetnie. - powiedział i wskazał abyś wszedł do klasy. Gdy już tam byliście, ten usiadł za biurkiem i wskazał ci krzesło. - Ok. Więc co chcesz wiedzieć? - zapytał Cię spokojnym głosem. - Mamy czas. Jesteś już po wykładach. - powiedział z uśmiechem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Usłyszawszy słowa profesora, odparłem jemu tymi słowami: - Jak wspomniałem we śnie, nikomu nie pozwolę skrzywdzić rodziny oraz bliskich. Chwilę później będąc w jego pokoju i usidławszy odparłem.

- Chcę wiedzieć jak Go potrzymać i uchronić najbliższych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach. Jesteś tak młody. Zazdroszczę Ci. - powiedział mężczyzna z uśmiechem. - Ale wracając do tematu. Sam sobie nie poradzisz. Czy aby chronić rodzinę umiałbyś poświęcić siebie samego? - zapytał poważnym tonem profesor.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pierwsze słowa profesora odparłem z lekkim uśmiechem, by po chwili na jego pytanie zadane z poważnym głosem odpowiedzieć.

- Wiesz z jakiego rodu pochodzę oraz o naszym pomaganiu niewinnym istotom. Zatem tak dla nich jestem to uczynnić. - rzekłem poważnym głosem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Davis uśmiechnął się promiennie. - Jednak nie jesteście tak wpatrzeni w siebie. Spokojnie. Do poświęcenia nie dojdzie. Może nie twojego. Ale wracając. Dziś o 20 na wzgórzu obok twojego domu. Do zobaczenia. Tam dostaniesz dalsze informacje. - powiedział Drake i rozpłynął się w powietrzu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do jednego miał rację, gdyż reszta mojej rasy jest większości zapatrzona tylko w siebie, uważając się za ideały. Jednak po jego następnych słowach odparłem w myślach

- Nikogo nie pozwolę poświęcić, jeżeli już sam to zrobię. Po tym jak zniknął postanowiłem się przygotować, lecz najpierw wróciłem do mieszkania, by tam czekać, aż do określonej godziny. Gdy prawie wybiła godzina 20, byłem już na wzgórzu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wzgórzu paliło się ognisko przy którym siedział profesor. Gdy Cię zauważył z uśmiechem pokazał byś usiadł z nim. Gdy to zrobiłeś, mężczyzna z zamyśleniem popatrzył na ciebie. 

- Posłuchaj. Nie mogę być ciągle obok ciebie oraz pomagać ci gdy tylko nadejdzie niebezpieczeństwo. Lecz jest ktoś kto stracił wszystko ale z chęcią ci pomoże. Drake. Mogę Cię prosić? - zapytał las. Po chwili z mroku wyłonił się mężczyzna. Był dobrze zbudowany, ubrany w jeansy, trampki i koszulkę. Włosy blond opadały mu na ramiona a spod okularów spoglądały na ciebie szare oczy. Biła od niego siła i inteligencja. Usiadł przy ognisku i bez słowa patrzył na ciebie. Miałeś czas na zadawanie pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy usłyszałem słowa Davis'a, lekko w swoim umyśle zdziwiłem, gdyż nigdy nie widziałem, aby mi pomagał w potrzebie. Po chwili usłyszałem tajemniczą postać, która prosiła profesora. Wtedy ujrzałem mężczyznę dobrze zbudowanego ubranego w zwykłe ubrania. Gdy wszyscy siedzieliśmy przed ogniskiem spytałem tajemniczej postaci kim jest oraz jak może mi pomóc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zostańmy przy tym, że jestem bytem materialnym. O dużej mocy. Wystarczająco dużej do... niektórych spraw. Co do obserwacji. Będę niewidoczny przez twoją rodzinę ale będę spał u ciebie w domu. Czy masz coś przeciw? - zapytał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Szczerze wolałbym znać istotę, którą spędzę przez bardzo długi czas. Poza tym kultura nakazuje, żeby się przedstawić - odparłem tej istocie. Próbowałem się jeszcze dowiedzieć o tej istocie czegoś więcej, więc spojrzałem się na profesora mając nadzieję, że coś zdradzi o nim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nazywam się Drake. Raczej tyle na teraz powinno ci starczyć. A teraz do zobaczenia. - powiedział mężczyzna i zniknął. Po prostu wyparował. Davis spojrzał na ciebie. - Pilnuj się. Nie wiadomo kiedy mogą zaatakować. - powiedział profesor podając ci kijem z kiełbaską. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...