Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
W.B.

Spotkania z ptakami

Recommended Posts

Podczas życia codziennego nie sposób nie zauważyć ptaków. Są wszędzie, kręcą się koło naszych domów, bytują w naszych sadach i ogrodach, nie brakuje ich nawet w dużych miastach. Niektóre spotkania z ptaszyskami zapadają w pamięć na dłużej lub są po prostu interesujące z różnych powodów.

Mimo że nie mamy odradzającego się z popiołów feniksa takiego jak Philomena, to ptaki w naszym świecie mogą być równie ciekawe  :fluttershy5:

W tym temacie możecie opowiadać różne historie związane z ptakami jakie Was spotkały, mogą być takie które szczególnie zapadły w pamięć, ale też bardziej codzienne, które są równie dobre, szczególnie jeśli dotyczą jakichś niecodziennych okazów lub sytuacji. Mile widziana będzie właściwie każda historyjka związana z jakimkolwiek ptakiem.

 

ph.png.4ff18a38ec10c5307c569fd9fa5a345d.png

 

Zacznę od historii o bliskim spotkaniu z myszołowem. 

Robiłam sobie kilometry na rowerze. Jechałam już w stronę miasta w którym wtedy mieszkałam. Zostało mi jakieś 10 km. I wtedy, na zaoranym polu zauważyłam jak siedzi myszołów. Normalnie siedział, jak to one mają w zwyczaju. Trochę mnie zdziwiło że nie uciekał, więc zatrzymałam się. Chciałam zrobić mu zdjęcie, a on w tej chwili spróbował się zerwać do lotu. Niestety coś mu nie wyszło i zaczął się oddalać na piechotę, pomagając sobie skrzydłami na nierównej ziemi. Poszłam za nim, wyciągnęłam bluzę żeby go nakryć. Nigdy nie przypuszczałam że myszołów może być takim szybkim biegaczem. Goniłam go prawie do środka pola, zanim udało mi się go złapać. Jego żółta stopa uzbrojona w ostre pazurki na dzień dobry wbiła mi się w dłoń. Musiałam jeszcze wrócić do roweru, zawinąć drania w bluzę i wieść pod pachą 10 km. To było najdłuższe 10 km jakie dane mi było przejechać. Ptak się kręcił, wiercił, wyślizgiwał, czasem udało mu się wyswobodzić głowę i dziobnąć, czasem nogę i drapnąć. Miał zwichnięte skrzydło po kolizji z autem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ptaka odwiozłam do domu, tam go przepakowałam i zawiozłam do ośrodka rehabilitacji. Tego spotkania nigdy nie zapomnę, została mi blizna po tym skurczybyku :suspicious:

 

 

  • Upvote 2
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

     Godne podziwu oddanie dla sprawy :D Mimo zmęczenia i bólu to na pewno niesamowite uczucie mieć pod pachą ptaka takiego jak myszołów. 

     Moja ptasia historia będzie smutna. 
Miało to miejsce lata temu, chodziłam jeszcze do podstawówki i nie pamiętam szczegółów. W tamtym okresie na naszym balkonie często budowały gniazda jerzyki. Niestety równie często gniazda te spadały, nie przez rodziców, bo oni na szczęście nie są takimi brutalami by niszczyć ptasie gniazda. Niemniej pewnego razu, gdy takie gniazdo spadło to jednemu pisklęciu udało się przeżyć. Tata wziął je pod opiekę, karmił specjalnie kupowanymi mącznikami i pisklę rozwijało się szybko. Zaczęły mu rosnąć pojedyncze, drobniutkie piórka, otwierał już oczka. 
 Niestety, jak mówiłam, historia ma smutne zakończenie. To były jeszcze czasy kiedy u nas w domu nie było internetu i tata zajmował się pisklęciem na wyczucie. Zabrakło mączników więc dał mu coś innego do zjedzenia i okazało się to być błędem. Pisklę zmarło :c 

  • Sad 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Rzeczywiście smutna historia :fluttersad:

 

15 minut temu, Natuszka napisał:

W tamtym okresie na naszym balkonie często budowały gniazda jerzyki. Niestety równie często gniazda te spadały

 

Jeśli gniazdo spadło to najprawdopodobniej była to jaskółka oknówka, a nie jerzyk. Jerzyk ma takie gniazda, które nie mają prawa spaść. Znajdują się np. w otworach wentylacyjnych, szczelinach. Brawa dla taty, że próbował pomóc pisklakowi.

 

Miałam dużo jerzyków, jednego zapamiętałam w szczególności, bo leżał na asfalcie w mieście i nie mógł samodzielnie się wzbić w powietrze. Samochody na d nim przejeżdżały, on leżał niedaleko przejścia dla pieszych. I tak stanęłam i czekałam aż się któryś samochód zatrzyma, a tymczasem jerzyk pełzał i był w coraz bardziej niebezpiecznym położeniu. Nikt się nie chciał zatrzymać i weszłam na drogę. Samochody nie jechały zbyt szybko, ale stuknięcie byłoby bolesne. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Zmierzyłam ptaszkowi skrzydło i było jeszcze odrobinę za krótkie, musiał z jakichś przyczyn znaleźć się poza gniazdem wcześniej. Niestety ta historia też jest smutna, okazało się że jerzyk miał obrażenia wewnętrzne i wylew krwi po zderzeniu z asfaltem (gniazda jerzyków znajdują się bardzo wysoko). Niestety nie przeżył.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, W.B. napisał:

Jeśli gniazdo spadło to najprawdopodobniej była to jaskółka oknówka, a nie jerzyk.

 

Rzeczywiście, nie zwróciłam na to uwagi. Tak, to musiała być jaskółka bo było to gniazdko uklejone w kącie ściany balkonowej. 

 

Szkoda bardzo jerzyka, ale próbowałaś mu pomóc i w tej sytuacji to najważniejsze. Przypomniała mi się weselsza historia. Tym razem z kurą :fluttershy4: 

Otóż jedna z kurek należących do babci i dziadka okazała się być odważniejszą i bardziej przyjacielską sztuką. Przychodziła na zawołanie, wystarczyło uderzać dwoma palcami w ziemię i mówić "cip cip cip cip cip", a kurka przybiegała. Co więcej nie miała nic przeciwko braniu na ręce! Z racji na swoje przyjacielskie usposobienie dostała możliwość dożycia starości i nie skończyła w rosole. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie w domu udało się uratować jedną wilgę, która uderzyła w okno. Niestety wcześniej nie udało się uratować sójki i dwóch wróbli. Z obserwacji pamiętam kilka białych / łaciatych wron (albo kawek, już nie pamiętam). Poza tym widziałem kiedyś kawkę, która wydawała z siebie tak niesamowite odgłosy, że nie jestem tego w stanie z niczym porównać. Na upartego powiedziałbym, że była to mieszanina dziwnej ludzkiej mowy i skrzypienia metalowych zawiasów.

 

Jeszcze przypomniało mi się, że złapałem i wypuściłem gołębia, który wpadł mi do garażu. Trochę musiałem się z tym namęczyć, ale po złapaniu był wyjątkowo spokojny. Poza tym pamiętam, że był bardzo miły w dotyku.

Edited by fallout152

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...