W.B.

Brony
  • Content count

    114
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

197 Great and Powerful Reputation

5 Followers

About W.B.

  • Rank
    Kocia Mama
  • Birthday June 20

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Miasto
    Dziura pod Poznaniem
  • Zainteresowania
    Ornitologia, muzyka, terrarystyka, akwarystyka, chiropterologia, pisanie, rysunek ołówkiem, pastelami olejnymi, węglem, senna rzeczywistość,
  • Ulubiona postać
    Moje własne, każda ze swoją historią. Nie umiem mieć postaci bez historii.
    Z kucyków to Starlight, Twilight, Fluttershy, Cadance

Recent Profile Visitors

1,140 profile views
  1. Ten odcinek był taki...chyba nigdy jeszcze nie użyłam tego słowa, ale teraz to zrobię, mówiąc że był po prostu milutki. Taki przyjemny, pocieszający i bardzo, ale to bardzo poprawił mi nastrój. Z całek młodej szóstki, odkąd się pojawiła, Yona była moją ulubioną postacią. Nie jestem wielkim fanem "szipowania" postaci serialowych, ale ona i Sandbar wyglądają razem naprawdę uroczo (podoba mi się również łączenie Silverstream i Gallusa). PIosenka była całkiem fajna, chociaż za nimi nie przepadam. Bardzo rumiany odcinek. Dam 10/10.
  2. Okresowo zostaję wegetarianką, bo mięso jest dla mnie za drogie.Zawsze cierpiałam na brak kasy :-/ Zrobiłam wczoraj tanie kotlety do których będę często wracać. Puszka czerwonej fasoli, cebula, ostre przyprawy i jajko prosto spod kury. Wyszło aż 7 sztuk, w smaku są bardzo dobre. Gdybym nie wiedziała co jest w środku z pewnością uznałabym to za mięso. Mięso jest drogie, jedna kura kosztuje tyle co spora kostka mojego ulubionego sera (z którego też tymczasowo rezygnuję)

     

     

    1. PervKapitan

      PervKapitan

      To ja mam na odwrót. Chcę ograniczyć mięso, ale zwyczajnie jest za tanie :v 

  3. Zdecydowanie The Beatles, uwielbiam ich Gitara klasyczna czy elektryczna?
  4. Ostatnio mam naprawdę dziwne sny. Od jakichś dwóch miesięcy albo nawet dłużej śnią mi się osoby z którymi chodziłam do szkoły. Ostatni raz widziałam je gdy kończyłam gimnazjum, ale przestałam się z nimi kontaktować jeszcze przed. Głównie chodzi o jedną taką dziewczynę, która była w podstawówce moją pierwszą i ostatnią najlepszą przyjaciółką. Obie interesowałyśmy się zwierzętami, ale ona wolała One Direction od Beatlesów i konie od ptaków. I tu nasze drogi się rozeszły. Z dnia na dzień przestała ze mną rozmawiać. Nigdy więcej nie miałam przyjaciół. I teraz ona nawiedza mnie w snach. Nie są to jakieś negatywne sny. Raczej odbywają się w gimnazjum lub liceum. Osoby które znałam śmieją się ze mnie i dziwnie na mnie patrzą. Moja była przyjaciółka normalnie ze mną rozmawia i spokojnie uświadamia mnie że już skończyłam szkołę i nie muszę w niej siedzieć. W dzisiejszym śnie nawet dostałam od niej bukiet gumowych różowych kwiatów, który był jednocześnie gadżetem do iluzji. Doszło do tego że przyśnił mi się nawet jej kot i mieszkanie. Coraz bardziej czuję że powinnam się z nią skontaktować, ale się cholernie boję. Tyle lat nie rozmawiałyśmy. Nie mam bladego pojęcia co do niej napisać (mieszkam za granicą, więc spotkanie w cztery oczy odpada). Dawno nie czułam takiego strachu. Wile razy już już miałam wysłać wiadomość, ale nijak nie mam odwagi tego zrobić. Siedzę przed komputerem jak taki dureń i nawet godzinę mogę się zastanawiać czy to co napisałam jest na tyle dobre aby mi odpisała. Najbardziej się obawiam, że po przeczytaniu mojej wiadomości nie odpisze. Matko boska, nigdy jeszcze takie pierdoły nie sprawiały mi tylu problemów z myśleniem.
  5. Parę lat temu wszystkie nastolatki szalały na punkcie tego czegoś. Nie podoba mi się to parszywe wykonie utworu, nie mam nic do coverów, ale wszyscy w koło wychwalali ten zespół i uważali że jest to oryginalne wykonanie tego kawałka. Dodatkowo kłócili się ze mną jak wspomniałam o prawdziwych twórcach, mówili że kłamię. I za to nie lubię tej piosenki, zostałam niesłusznie oskarżona o jakieś pierdoły i jeszcze mi to wytykali przez jakiś czas, że nie mam szacunku do tego "ponadczasowego zespołu".
  6. Wybrane dwa sny, naprawdę dziwne, ale nie najdziwniejsze. 1. To się dzieje kiedy idzie się spać na głodnego. 2. Nie wiem jakim cudem mój mózg mógł stworzyć coś takiego. Dodam że nie oglądam brutalnych filmów i nie gram w gry które zawierają takie sceny.
  7. Czuję się jak rzadka sraczka. Głównie dlatego że od jakiegoś czasu za kompanów do rozmów mam zdziwaczałych emerytów z wioski, którzy zawsze mają rację, nawet na tematy o których nie mają pojęcia. Doprowadzają mnie do szału. Jeszcze ten cholerny śnieg, pada i pada. Trzeba codziennie odkopywać ścieżkę do śmietnika. Schody zrobiły się zabójczo śliskie i niebezpieczne dla życia. Jakaś patologia z sąsiedztwa zabiła psa i wzięła kolejnego. Jak ja nie lubię zimy. Teraz trochę żałuję że przez 9 lat od rozstania z jedyną przyjaciółką nie zrobiłam sobie nowych znajomych. Zawsze istniało ryzyko przeprowadzki, więc pomyślałam że to i tak bez sensu, no ba jak się przeniosę to znowu będę musiała zrywać kontakty. W sumie to i tak nikt nigdy nie lubił mnie ani tego co robiłam (i robię do teraz). Został mi jeden taki jakby znajomy, pisze do mnie może raz na 3 miesiące lub rzadziej, więc się nie liczy. Teraz się zastanawiam czy przy przeprowadzce należy w ogóle zrywać kontakty? Kiedyś na musiałam robić jakiś test u psychologa i wyszło że słabo rozumiem zasady panujące w kontaktach międzyludzkich itp, coraz częściej o tym myślę i coraz bardziej mnie to przeraża. Właściwie moim marzeniem od dawna było znalezienie i zaprzyjaźnienie się z moim klonem. Mogłabym z nim rozmawiać godzinami i nigdy by mnie nie znudził. Szkoda że to nierealne. Czuję że umrę tu z nudów, albo jakiejś nerwicy dostanę. Za dużo tu emerytów, kur, śniegu i niebezpiecznie zwisających z dachu metrowych sopli z lodu.
  8. W przedszkolu mnie nie lubili, ale ja lubiłam obserwować inne dzieci. Wszelkie próby przypodobania się spełzły po niczym, nawet chwalenie się starszym bratem i przynoszenie super zabawek. Potem większość dzieliła się na osiedlowe bandy i okupowali trzepaki do dywanów. Całe dnie spędzałam na dworze, miałam jedną koleżankę przez jakiś czas, to urządziłyśmy sobie klub w krzakach i czytałyśmy książki. Kiedy zostałam sama, większość czasu spędzałam z bratem, wtedy zaczęła się chęć do łażenia po opuszczonych miejscach i budynkach, zbieranie staroci i "trofeów" z tych miejsc. Pamiętam jak pojawił się nasz pierwszy komputer i internet. Grałam w gry, mieliśmy na to po godzinie dziennie. Pamiętam takie tytuły jak Rayman 2, czy Stunt GP. Z internetu zaczęłam korzystać później, połączenie się z nim było dość długotrwałe. Co do muzyki to słuchałam wtedy takich zespołów jak The Doors :-) Cały czas płyta chodziła lub kaseta.
  9. Jestem w trakcie przeprowadzki i jeszcze nie wszystkie rzeczy przewiozłam, w tym rysunki. Wszystko mi się pomieszało, ale udało mi się wygrzebać taki rysuneczek. Niedługo będę mieć nieco więcej czasu i wtedy wstawię najświeższą wersję :-) To narysowałam parę miesięcy temu i jest to etap pracy do jakiego rzadko kiedy docieram. Prawie w ogóle nie używam kredek, możliwe że jestem zbyt leniwa. A to inne prace, które wybrałam na dzisiaj: Pani Bocianowa
  10. + kupiłam sobie nową płytę winylową +pół dnia spędziłam w samotności + zjadłam 1l lodów - robi się niestety coraz zimniej, w dzień już jest -6 co oznacza że będę musiała wreszcie założyć kurtkę - ktoś kopnął w pyszczek kota mojej cioci, strasznie spuchł i muszę się nim teraz zajmować - znowu odłożyłam klejenie tapet na później, bo mi się okropnie nie chce tego robić - zgubiłam gdzieś piernik (serio, tak go schowałam że nie mogę znaleźć) - patologiczne dziecko przyglądało mi się przez pół godziny siedząc w krzakach zupełnie bez ruchu - wino z czeremchy wyszło... właściwie nie wyszło wcale - wypiłam niesmaczne piwo
  11.   Facet trzy lata temu wyszedł z więzienia, bo zamordował swojego kumpla, zadźgał go i schował zwłoki w śniegu. Dopiero wiosną go znaleźli i sprawdzali z kim się zadawał. Sprawdzili deski pod ultrafioletem, a tam ślady krwi. Wyjaśniło się że ofiara jeszcze żyła kiedy była zagrzebywana. Kiedy morderca wyszedł z więzienia i wrócił do swojej koszmarnej i rozpadającej się chaty skołował sobie konia i psa. Jest alkoholikiem.

       W zeszłym roku przeprowadziła się do wioski patologiczna rodzina. Zamieszkali kolka domów dalej. Trója dzieci, najstarszy syn, około 13 lat ledwo się na nogach trzymał, taki pijany był. Jego ojciec też. Jakiś czas później ulotnili się zostawiając kobietę, 5 letnią dziewczynkę i 8 letniego chłopca w tej budzie. Cała ta banda postanowiła się wprowadzić do mordercy. Mają jeszcze kozła i owcę. I drugiego psa, szczeniaka. Oba psiaki to szkielety obciągnięte skórą, głównie dlatego że sami ludzie nie mają co do gara włożyć. Szczeniak został niedawno zabity, bo ukradł kurę sąsiadki z głodu. Mały kociak który się przyplątał został roztrzaskany o ścianę. Starszy pies jest bity przez około 10 minut dziennie, słuchać to i czasami widać. Koń obrywa metalowym prętem za każde zarzucenie łbem, czy skrobnięcie kopytem. Dzieci chodzą brudne i pakują do kieszeni wszystko co znajdą. Jak im dajesz coś to mówią że mają pełno, a kiedy tylko odwraca się wzrok to już uciekają ze zdobyczą. Kłamią, że mają wszystko lepsze, większe. Ukradli kota i głodzili w zamknięciu przez tydzień. Teraz znowu to robią, a to nie ich kot. Mówią o tym jak ich przybrany ojciec zabije te psy jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.  Często włączają  głośno muzykę by nie było słychać wrzasków i łomotów. Dzieci krążą po podwórkach, obserwują mieszkańców zza krzaka, usiłują dostać się do domów. Nawet zabrali jedzenie ze stypy.

     

    Ci ludzie to moi sąsiedzi, mój kot cały czas u nich przebywa. Chcę się z nimi wymienić na czekoladę. Tylko nie wiem czy się zgodzą. Ludzie chcieli dzwonić do opieki społecznej, ale że facet kiedyś zabił człowieka to się boją. Do tego będzie wiadomo kto dzwonił.

     

    To moi pierwsi koszmarni sąsiedzi. Mam nadzieję że ostatni. 

    1. PervKapitan

      PervKapitan

      O rany... to brzmi przerażająco. Rozumiem, że ciężko z tym cokolwiek zrobić? Nie wiem jak tam działa prawo gdzie jesteś. Trzymam kciuki żeby kot wrócił do Ciebie... i żeby jakoś się to rozwiązało wszystko.

  12. Mam problem, bo nie wiem co wziąć tym razem za granicę do nowego domu. Będę musiała wybierać między:

    - klaserem z winylami (ciężki jak cholera)

    - transporterem dla kota (niezbyt ciężki, ale duży)

    - didgeridoo (bardzo długi egzemplarz)

    - terrarium (szklane i delikatne)

     

    Co byście wzięli na moim miejscu? Następna runda z bagażami dopiero latem następnego roku, a ja naprawdę nie umiem się zdecydować  :starcry:

    1. Show previous comments  1 more
    2. PervKapitan

      PervKapitan

      Winyle albo terrarium. Jeśli i tak zamierzasz kiedyś wziąć wszystko to i tak ten ciężar kiedyś trzeba będzie nieść.

    3. GoForGold

      GoForGold

      Małe terrarium łatwo będzie zrobić na miejscu, a do tego tanio, więc raczej nie to.

    4. PervKapitan
  13. Nie lubię takich zabaw z rolami, obawiam się że może mi coś nie wyjść, nie wiem jak się za to zabrać i właściwie nie chcę się zabierać. Poza tym nie mam obecnie za dużo czasu żeby zaglądać na forum.
  14. Zaglądam i oto co widzę: - 2 statywy - luneta - lornetka - skrzydło płomykówki - trochę ciuchów - worek apaszek - drewniany zając - korki do butelek - drewniany tukan - drewniany magiel z rączką - pół puszki farby kredowej - 1l whisky - 0,5l jageimeistra - akordeon - książki - plakat religijny z 1904 roku - gazeta z 1939 roku Taki syf z powodu przeprowadzki do nieskończonego domu, skład nieznacznie się zmieni po wykończeniu pokoju. Póki co szafa się nie domyka.