Skocz do zawartości

(PumpkinWave) Historia pewnego medyka.


Recommended Posts

  • Odpowiedzi 132
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Napisano

Szybko otworzył butelkę, po czym przyssał się do niej, niczym glonojad do szyby akwarium. Gdy już zaspokoił pragnienie, zaczął się zastanawiać, co by tu zrobić, aby zająć czas.

Napisano

- Zależy jaki kaliber. Bo takiego .50MG to ci z du*y nie wytrzasnę, choćbym chciał. - powiedział Nathan, nie dając po sobie poznać że zauważył gwiazdę pod kapslem.

Napisano

- K*** wiem że ci się ta amunicja przyda! Zawsze się przydaję, może znajdziesz odpowiednią broń do tej amunicji. Po prostu daj mi ten kapsel! - sięgnął ręką po kapsel.

Napisano

- Jak kur** chcesz, tylko się pytałem jaki kaliber, a ty od razu na mnie naskakujesz, że nie mam wielkokalibrowej amunicji. - powiedziałem, coraz bardziej się irytując. Wziąłem głęboki oddech, po czym wygrzebałem ze swojej torby (plecaka, cokolwiek tam mam) starą paczuszkę amunicji 12 gauge i rzuciłem tamtemu. - Nie musisz dziękować.

Napisano

-Kapsel zawsze się przyda... kto wie, może kiedyś zabraknie mi jednego kapsla żeby kupić działko gatlinga? No powiedz, nie chciałbyś, żeby ktoś, kto cię osłania miał działko gatlinga? - powiedziałem.

Napisano

- Było by fajnie, ale jeszcze lepiej gdybym to działko miał ja! - ktoś podszedł do faceta i wyszeptał mu coś do ucha - Ja tu jeszcze wrócę! - odparł po czym odszedł w stronę namiotu dowodzenia.

Napisano

Zacząłem przechadzać się po obozie, szukając czegoś do roboty. Powoli zastanawiałem się nad możliwością zostania wolnym strzelcem i samotnemu eksplorowaniu pustkowi, lecz obraz Szpona Śmierci rozszarpującego mnie na kawałki wybił mi to z głowy. Zawsze mogłem dołączyć do Uczniów Apokalipsy, przydałby im się ktoś z moim doświadczeniem.

Napisano

Do końca dnia nie wydarzyło się nic szczególnego, zaraz po zajściu słońca rozpalono kawałki drewna i suchą trawę w metalowych beczkach. Ludzie zaczęli się wokół nich gromadzić.

Napisano

Podszedłem do jednej z nich, starając się nie zwracać na siebie uwagi. W tym celu założyłem kaptur (jeśli jakiś mam :P) i trzymałem się z tyłu, będąc dosyć cicho.

Napisano

Nikt na nikogo nie zwracał uwagi, wszyscy zajmowali się swoimi problemami i zachciankami. Jedni jedli, drudzy czyścili powierzchownie broń, jeszcze inni szukali tematu do rozmowy.

Napisano

Noc była spokojna i chłodna, ranek przyniósł ciepłe promienie słońca, które o wczesnych porach przyjemnie ogrzewało wszystkie istoty. Wszyscy już zapomnieli o Nathanie, omijali go jak nieznajomego, kilka tylko osób przywitało się z nim z "automatu" jak ze wszystkimi innymi.

Napisano

- Nie mam żadnej, ale spytaj się Lamberta, jest w południowej części obozu. Handluje śmieciami. - powiedział facet po czym wskazał mniej więcej miejsce pobytu tegoż to osobnika.

  • 4 weeks later...
Napisano

(Oto i wracam, pytanie: mam PipBoya czy nie, decyzja należy do ciebie [mógł np. zostać zniszczony w walce])

Skierowałem się w stronę wskazaną przez mężczyznę. Zastanawiałem się, ile zajmie mi czasu droga do Fortu Mormont i jak bardzo będę musiał się ubezpieczyć.

Napisano

Ta część obozu wyglądała jak śmietnik, tylko kilka mniejszych, poszarpanych namiotów, w tym jeden czerwony.
(Masz, ma on stłuczone szkiełko i kilka martwych pikseli, ale działa.)

Napisano

Postanowiłem skierować się do wyróżniającego się czerwonego namiotu. Miałem nadzieję szybko dowiedzieć się gdzie dokładnie znajduje się baza Uczniów Apokalipsy, by jak najszybciej się tam skierować.

Napisano

Coś wystrzeliło a pocisk przeszył namiot.
- Cholera twoja... - zaklną ktoś zza materiału.
Z namiotu wyszedł ghul.
- Czego tu do k***?! - wrzasnął cały wnerwiony, w ręku trzymał uchwyt pistoletu.


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...