Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Panda Hippis

[Grimdark][Comedy][Romanse] Biznes to biznes

Recommended Posts

Siedziałeś sobie właśnie z Trevorem w barze ze stripteasem, gdzieś na obrzeżach Los Santos, niedaleko od jego domu. Na zewnątrz było już ciemno, natomiast Wy dopiero zaczynaliście imprezę. Każdy z Was miał za paskiem pistolet. "Kochany" psychopata Desert Eagla, a Ty - Glocka. Piliście już piąte piwo, jednocześnie oglądając panie w seksownych i skąpych strojach. Trevor był tym co najmniej podniecony. W pewnym momencie odwrócił się do Ciebie i z szerokim uśmiechem wypalił.

- Młody... Może chcesz zapoznać się bliżej z jedną z tych pań, co? Na pewno jedna z nich wpadła Ci w oko - mówił psychol w jak najbardziej normalny sposób.

Ty już wiedziałeś co się święci. Miałeś wydusić od którejś ze striptizerek kod do sejfu na zapleczu. Tylko jednak urocza pani znała hasło, więc musiałeś iść z nią do pokoiku. W tym czasie Trevor miał pogadać z barmanem i przekupionym ochroniarzem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A jak? Tamta ruda w czerwonym bikini mi się spodobała - powiedziałem wskazując na tą tancerkę która tańczy na rurze nieopodal nas. Nie mogę się doczekać by widzieć tą kasę z tego klubu ze Striptizem w tym zasranym stanie. Oczywiście są pomniejsze, ale Vanilia Unicorn jest zalicza się do elit i należy do trevora, ten klub jest drugi na liście najlepszych więc "napiwek" będzie owocny.

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

- To idź i się z nią zabaw, a ja wyskoczę na skręta - odpowiedział z psychopatycznym uśmiechem Trevor, po czym obydwoje wstaliście. Łysawy gość pchnął Cię na ośmielenie do striptizerki, a sam wyszedł z budynku.

Psychopata właśnie palił przed budynkiem, gdy przyjechali oczekiwani przez niego goście - Michael i Franklin. Obydwoje podeszli do swojego przyjaciela i po serdecznym przywitaniu, czyli po obrzuceniu się wyzwiskami przez Trevora i Michaela, cała trójka przeszła do interesów. Psychol upewniwszy się, że nikt ich nie słyszy oraz, że w pobliżu nie ma kamer rejestrujących dźwięk, zaczął omawiać plan.

- Dobra lesbijki, słuchajcie... Jeden z ochroniarzy jest przekupiony z kasy z naszego ostatniego napadu. Pozwoli nam przejść spokojnie do sejfu, ale w razie kłopotów to zapewne on jako pierwszy powie gdzie jesteśmy... Skurwiel... - powiedział teatralnym szeptem. - Ale wracając... Młody nam organizuje kod do sejfu, więc mamy ułatwione zadanie. Mam nadzieję, że macie panowie przy sobie jakąś pałę czy inne gówno do obrony - zaśmiał się psychopatycznie Trevor. Oczywiście reszta kompanów pokazała, że ma spluwy, nie ujawniając przy kamerach, że owe żelastwo posiadają. - Dobra... Teraz czekamy na znak od Allana i wkraczamy do akcji, rozumiemy wy moje kochane lafiryndy jedne?! - "krzyknął szeptem" psychol i wyciągnął przed swoich przyjaciół paczkę papierosów. - Zapalicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Peros, gdybyś był tak uprzejmy i pisał dłuższe posty... Bo tak, to nie za bardzo wiem co odpisać ^ ^ Znaczy, jeśli nie możesz to nie nalegam, to tylko taka moja prośba, którą możesz zignorować.)

 

Czerwonowłosa dziewczyna odwróciła się z uśmiechem w Twoją stronę i usiadła na krawędzi sceny. Patrzyła Ci się w oczy z nieukrywaną radością, że poprosiłeś właśnie ją o specjalny taniec...

- Witaj kochasiu... Jestem Avril - przywitała się tancerka i przysunęła się do Ciebie. - Więc mówisz, że chcesz być ze mną sam na sam? Podoba mi się to... Mrrauu... - dziewczyna zamruczała jak rasowa kocica, przeciągając się po scenie, by jeszcze bardziej Cię zachęcić. - Mam swój własny, różowiutki pokoik, który tylko czeka na nas... - dokończyła striptizerka, po czym zeskoczyła na ziemię, wzięła Cię za rękę i poprowadziła do celu. Po drodze jeszcze z Tobą rozmawiała. - Mam nadzieję, że masz pieniądze... One są mi bardzo potrzebne... Zresztą nie będę Ci mówić. Po prostu.. Po prostu zapłać, dobra? - powiedziała to takim tonem, jakby miała zaraz się rozpłakać, lecz dzielnie się od tego powstrzymuje.

Dziewczę nie wyglądało na rasową dz*wkę spod latarni, tylko na młodą, dobrą dziewczynę, która jest wzorową uczennicą, jest samodzielna. Zastanawiało Cię tylko, dlaczego ktoś taki jak ona, pracuje w takim miejscu jak to. Jednak długo Ci to myślenie nie zajęło, ponieważ tancerka wepchała Cię do małego pokoiku, z rurą na środku. Przy ścianach były ustawione wygodne, skórzane kanapy, na których oczywiście się wygodnie rozsiadłeś. Młoda najpierw niechętnie stanęła na podwyższony kawałek podłogi, jakby była speszona, lecz już po chwili zaczęła tańczyć i pokazywać swoje zalety...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nieźle. Jak długo tutaj pracujesz? - spytałem się jej ciągle się przyglądając jak tańczy. Na oko ona mi nie pasuje do tego miejsca, za nieśmiała na tancerkę. One cechują się tym że o takich rzeczach mówią tak jak przy normalnej rozmowie, a tutaj widzę u niej niechęć do tego wszystkiego. Nie pasuje mi to.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna przestała tańczyć. Spojrzała smutno na Ciebie i usiadła na krawędzi sceny.

- J-ja... Tylko... Miesiąc.. - wybąkała cicho. 

Avril rozkraczyła nogi, przez co mogłeś ujrzeć jej, już nieco wilgotne, różowe, koronkowe majteczki. Albo starała się Ciebie nakłonić do seksu, albo ukraść Ci w jakiś sposób portfel. W każdym razie, bardzo chciała Cię do siebie przekonać. 

- No chodź... Muszę pokazać szefowi, że jestem baardzo grzeczna... - powiedziała najseksowniejszym głosem jaki kiedykolwiek słyszałeś i usiadła Ci na kolana.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jesteś bardzo grzeczna i nie musisz mu niczego udowadniać. Jaki on jest? Chętnie dowiem się czegoś takiego od tak ładnej dziewczyny. Lubisz tą pracę? - spytałem się jej. Może uda mi się u niej wprowadzić nienawiść do szefa dzięki czemu będzie chciała się zemścić na nim, a wtedy dobrowolnie odda kod do sejfu, a jak się Trevor zgodzi to może ją przygarniemy by nauczyła się najlepszego sposobu na zdobycie kasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna usiadła Ci na kolanach. Poczułeś na nich jej zimny śluz, który spływał po nogawce i dotarł do przestrzeni między skarpetą, a końcem spodni. Nieco się wzdrygnąłeś. Avril spojrzała ze smutkiem w Twoje oczy.

- Jestem grzeczna... A szefuńcio? On... Jest miły. Ostatnio tylko... - rudowłosa odwróciła głowę i pokazała łyse miejsce. - Wyrwał mi tylko tyle włosków za to, że nikogo nie obsłużyłam! Ale bardzo go lubię... - powiedziała z wymuszonym uśmiechem, po czym zaczęła się rozglądać za kamerami w pomieszczeniu. Nagrywały dźwięk, choć jakość była dość kiepska...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No fajny szef - powiedziałem z ironią w głosie. - Na co zbierasz tą kasę? - spytałem się jej. Muszę zdobyć jej zaufanie i wsparcie jeśli ma sie to wszystko udać. Z tego czo słyszę ona nie przepada za szefem ale boi się tego wyznać z powodu kamer. Chyba że... nie wiem czy Trevor się zgodzi ale moglibyśmy ją przygarnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna spojrzała na Ciebie nieco smutnym wzrokiem. Usiadła obok Ciebie i wlepiła wzrok w ziemię.

- Na ślub... - wyszeptała nieśmiało.

Avril przytuliła się do Ciebie bardzo mocno i zaczęła Cię obcałowywać. Co tu dużo mówić... Rudowłosa miała talent. Nikt nigdy tak dobrze Cię nie całował i ściskał!

 

Tymczasem na dworze Trevor z ekipą zaczęli się o Ciebie niepokoić. Wreszcie Franklin zdecydował, że wejdzie i Cię poszuka, gdyż jego tam jeszcze nie znają. Wszedł... Podszedł do przekupionego ochroniarza i popytał o Ciebie. Gość wskazał pokój, w którym znajdowałeś się razem z Avril. Czarnoskóry gangster skierował swe kroki właśnie tam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szepcze do niej na ucho.

- Mogę ci pomóc w zebraniu kasy, i w zemście na twoim szefie. Wystarczy że podasz mi kod do sejfu a postaram się byś dostała swoją część. Co ty na to? Nie będziesz musiała pracować tutaj bo widzę że zbytnio nie lubisz tej roboty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Franklin mocnym kopem w drzwi, wszedł do środka pokoju. Niestety... Nie Waszego. Wbił do pomieszczenia obok. Na całe szczęście było puste, więc szybko się wycofał i poszedł szukać Ciebie.

 

Tymczasem u Was...

- Ale... Ja nie chcę się mścić - wyszeptała Avril. - On jest... Bardzo miły... Kocha mnie... - kontynuowała. - A Ty idź... Bo mu powiem co chcesz zrobić... I szefuś będzie bardzo zły...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ciągnięcie za włosy to bycie miłym, co za nowość. Jak co mogę ci załatwić coś lepszego, lepiej płatnego i nie musiałabyś tego robić. Zastanów się... ta robota nie jest warta twojej urody i wdzięku. Jesteś porządną dziewczyną i zasługujesz na coś lepszego - powiedziałem stając koło drzwi - Mój szef jest miły dla kobiet i nie traktuje ich przedmiotowo jak z tego co zrozumiałem twój. Nie zarobiłaś pieniędzy to on ci zafundował kare cielesną. Mój szef taki nie jest, poza tym my chcemy ODZYSKAĆ pieniądze bo twój "dobroduszny" szef ukradł je mojemu szefowi i teraz chcemy je odzyskać. Proszę, pomożesz nam w odzyskaniu naszej kasy, jeśli nie wydał wszystkiego to powinno ci starczyć na ślub, a tak to ci pomożemy w tym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna wstała z kanapy i podeszła do Ciebie i spojrzała Ci w oczy ze łzami.

- D-dobrze... Ale nie tutaj. Musimy znaleźć inne miejsce - wyszeptała Ci do ucha i pocałowała w policzek, po czym otworzyła dla Ciebie drzwi.

W tym samym momencie, Franklin dobiegł do Waszego pokoju i został znokautowany przez otwierające się drewniane drzwi. Upadł on na ziemię, nieco utrudniając przejście. Ochrona zorientowała się co się dzieje i już po chwili zjawiła się przed wejściem do pomieszczenia. Avril się rozpłakała. Wiedziała, że oberwie jej się za ten incydent... I nie będą to tylko wyrwane włosy. Przytuliła się szybko do Ciebie.

- 72645 - wyszeptała i zaczęła Cię dotykać w miejscach dosyć intymnych, by odwrócić od siebie uwagę ochroniarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie obawiaj się... ja się już postaram by nic ci nie zrobił - powiedziałem do niej szeptem po czym sięgnąłem portfela i wyjąłem 200 dolarów które na takie akcje zawsze biorę, i wręczam je dziewczynie, na kartce pisze jej swój numer telefonu i jej też go wręczam.

- Jak będziesz miała problemy to dzwoń, a ja ci pomogę - powiedziałem po czym podchodzę do Franklina i podaje mu rękę by mu pomóc wstać.

- Jesteś cały ziom?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dziękuję... - powiedziała Avril, po czym zabrała banknoty oraz karteczkę i szybko uciekła z budynku, mijając przy tym ochroniarzy, którzy nie zdołali ich złapać, a także Trevora z Michaelem. Co prawda psychol wołał coś do niej, lecz ona już nie słuchała, tylko uciekała jeszcze szybciej.

Tymczasem w sex-pokoju... Gdy Ty pomagałeś wstać Franklinowi, ochrona wyciągnęła swoje paralizatory i poraziła Twojego czarnoskórego kolegę, który jeszcze raz, zapewne wkur**ony, znów upadł na ziemię. Dwóch rosłych białoskórych zostawiło jednak Ciebie w spokoju, co trochę Cię zaniepokoiło. Obydwoje wzięli Cię za fraki i wyprowadzili do swojego przyjaznego "czarnego pokoju". Usadowili Cię na niewygodnym krześle, a sami zasiedli na przeciwko Ciebie na wygodnych, skórzanych fotelach.

- No... Panie Allan. Czego pan tu szuka, co? - spytał się jeden z nich, swoim grubym głosem i spojrzał na Ciebie przez przyciemnione okulary.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Emmm... rozrywki? Czegoż innego można szukać w takim miejscu drogi... jak cię zwą bo chyba cię nie znam - powiedziałem z uśmieszkiem. Sprawy się skomplikowały, i chyba mam przejebane z dwóch stron, od tego gościa i od... Trevora.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ochroniarz spojrzał na Ciebie cholernie groźnie, chociaż i tak nic nie widziałeś przez te jego ciemne okulary. Zbliżył się do Ciebie, po czym strzelił Tobie liścia w twarz.

- Kłamiesz, kurwa! - krzyknął Ci w twarz, nieco ją opluwając. - Łżesz jak pies! Byłeś tu z Trevorem! A ten czarnuch to Wasz znajomy, tak? - gość w czarnym ubraniu wciąż na Ciebie krzyczał. - Przyznaj się... Co chcieliście zrobić?! Gadaj, albo cała Wasza banda nie dożyje procesu karnego... - ochroniarz wręcz wyszeptał Ci do ucha ostatnie zdanie, by wywrzeć na Tobie presję...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uśmiecham się szyderczo do tego co na mnie napluł... hultaj.

- Czarnucha nie zam... jedynie w kopalni ich toleruje... ewentualnie na polu bawełny, a wtedy mu pomogłem wstać bo chciałem mu "zaoferować" pracę. A to że myślisz że mnie nastraszysz, znaczy o twojej głupocie. Przesłuchiwało mnie FIB, IAA, i jeszcze pierdolony InterPol, raz nawet taliby ale nie wiem czy to nie był kawał. Tak czy siak, prędzej wyruchasz tego tutaj pana - wskazuje na jego towarzysza. - ... niż powiem ci cokolwiek.

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Osz Ty... Tak pogrywasz, co?" - pomyślał jeden z ochroniarzy. Spojrzał kątem oka na swojego towarzysza i kiwnął głową na drzwi. Gość wyszedł. Tymczasem człowiek, który Cię przesłuchiwał, znów do Ciebie podszedł, po czym ściągnął Ci spodnie. Przez chwilę byłeś zdezorientowany, ale kilkanaście sekund później facet w czarnych ciuchach wyjął z kieszeni swój niezawodny, szwajcarski scyzoryk i oblizał jego ostrze.

- Skoro nikt tu nas nie widzi, to się zabawimy, co? - wyszeptał, po czym zaczął machać Ci nożem przed oczami.

W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł jego znajomy, wlokąc za sobą jeszcze oszołomionego Franklina. Widocznie chcieli, by Twój znajomy widział Twoje tortury...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Interpol też mnie tak straszył - pora na reagowanie. Naciskam po kryjomu przycisk który dał mi przed wyjazdem Trevor, konstrukcja Lestera. Mam to nacisnąć gdyby coś poszło w pizdu.

- Podejdź pan tu - powiedziałem by podszedł bliżej. Sprawdzam czy mają jakąś broń i czy jestem związany i i lu ich jest wszystkich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ta, jasne... Interpol - Srelpol... Łżesz jak pies, gnojku! - krzyknął Ci wprost do ucha ochroniarz, po czym odwrócił się do swojego znajomego i pomógł ułożyć czarnucha na stole przesłuchań. Nim odszedł, zdążyłeś zauważyć, że w tylnej kieszeni ma paralizator oraz Glocka w kaburze. Nikt Cię nie wiązał... Nie miał prawa.

Po chwili znęcania się nad Franklinem, obydwoje goście w czarnych ciuchach usłyszeli przez krótkofalówkę komunikat: Wyłazić na zewnątrz... Jakichś dwóch idiotów zastrasza nam klientów! - faceci jeszcze raz porazili prądem Twojego znajomego, po czym wyszli do głównego pomieszczenia...

A tam się działo... Do lokalu wpadli Trevor w masce szympansa z AK-47 i celował w cywili, natomiast Michael był w masce rodem z "Piły" i w kamizelce kuloodpornej. W rękach dzierżył M16 i wpadał do każdego pokoju z okrzykiem bojowym, szukając Was. Ochroniarze widząc, że nie mają szans, szybko się poddali, by nie skrzywdzić niewinnych. Dzięki tej akcji, obydwoje dali Ci czas na wzięcie Franklina i ucieczkę z budynku...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wstaję i biorę Franklina na barki, po czym idąc szukam najbliższego wyjścia uważając na tych przychlastów w pedalskich Garniakach. Biorąc Franklina na barki mówię - Choć murzynku, zabieramy się stąd - idąc przez korytarz wychodzę najbliższymi drzwiami by nie trafić na żadnego strażnika. Mam nadzieje że ta kobieta nie ma mi za złe że robie to. Mogłem zostać psem... PSEM! Nie jestem jakimś debilem by sprzedać się jebanej policji. Wole walczyć przeciwko nim, niż chodzić w pedalskim mundurku z innym pieskiem u boku. Mam kurwa godność i jaja, czego oni nie mają. Zabijam dla przyjemności... i dla zabawy. Poza Trevorem nikt tego nie rozumie... a jak dorwę tego faceta od scyzoryka i mojego wacława, to ja mu je odetnę z głową, a wacka wsadzę mu do gardła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na całe szczęście, w korytarzu, który wybrałeś do ucieczki, nie było już strażników. Wszyscy wybiegli do sali głównej, by powstrzymać... Hahaha... Popatrzeć na rozpierduchę, którą urządzą Twoi znajomi. Gdy wyszedłeś na zewnątrz i oparłeś czarnucha o barierki, usłyszałeś strzały i krzyk przerażenia, zagłuszony przez psychodeliczny śmiech Trevora. Na parkingu przed budynkiem stał zaparkowany niechlujnie, a jakże, pick-up psychopaty. Zaprowadziłeś do niego Franklina i usadowiłeś na siedzeniu pasażera. Przyjaciel miał już zaślinioną całą twarz i zapewne kilka oparzeń od tych paralizatorów... Ciebie natomiast zainteresowała paka. Pod dużą, granatową płachtą, przywiązaną do boków auta, znajdowały się dwa karabiny M4A1 oraz kamizelki kuloodporne....

Nagle drzwi do "Unicorna" otworzyły się z hukiem i po chwili ukazał się w nich... Trevor. Szybko Cię wyszukał i machnął ręką, na znak, byś przyszedł. Szybko rozwalił kamerę nad wejściem i czekał na Ciebie.

- Chodź, Allan! Niezły rozpiździel! Maska jest w schowku w aucie! - krzyknął do Ciebie niewyraźnie, gdyż maska nieco zmodulowała jego głos.

I prawda... W schowku znajdowała się duża... Różowa maska świniaka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...