Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Tostu

Smocze Łzy [EPIC][OSKAR][Z][Violence][Przygoda][Fantasy]

Recommended Posts

12 minuty temu Tostu napisał:

 

Jesli nie masz żadnych ciekawszych materialow niż biedafanfic licealisty, droga wolna :P

Oj, po komentarzach widać, że nie taka bieda :) A już Oskary udowodniły, że fabularnie, jeśli naprawdę nie ma dziur przy takiej długości, to szacun :)

Edited by Accurate Accu Memory

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co prawda już od lat nie piszę żadnych komentarzy ale w tym konkretnym wypadku muszę zrobić wyjątek.

Bo wreszcie dzisiaj, po 3 latach prób wreszcie miałem czas i możliwości by zabrać się za Smocze Łzy i przeczytać w całości.

A łatwo nie było, bo jednak najczęściej gdy się o nim słyszy Never Ending Story lub Moda Na Sukces w świecie kuców to mocno mnie od niego odpychało.

I dobrze jest wiedzieć że to był BŁĄD, bo osoby które krytykują ten fanfik nigdy pewnie nie przeczytały ani jednego rozdziału.

Naprawdę jest to dla mnie niewiarygodne że amator, jakby nie patrzeć, był w stanie zrobić opowiadanie tak długie, tak spójne i pozbawione praktycznie błędów fabularnych. Dodatkowo opowiadanie naprawdę wciąga i poza końcówką, która moim zdaniem przebiegła jakoś za szybko (taa, 80 rozdziałów a temu mało...) nie znalazłem momentów bym się znudził czy znużył czytając.

Oczywiście trzeba też jasno powiedzieć że to nie jest fanfik który sprawi że się uśmiejemy, zmieni sposób postrzegania przez nas świata czy odmieni oblicze serialu. Nawet bym powiedział że jest dość ,,sztampowe'' bo wszystkie wątki wyglądają tak jak moglibyśmy się ich spodziewać, ale to moim zdaniem jedna z większych ZALET.

Bo mam czasami dość gdy niektórzy na siłę nie chcą popadać w sztampę i wypisują takie pierdoły że człowiek nie wie czy się śmiać czy płakać. A tutaj jak mówiłem wszystko jest spójne i logiczne.

Gdyby jeszcze autorowi kiedyś się chciało zrobić jeszcze jedną korektę i pozbyć się wszystkich literówek, których trochę jest, to mielibyśmy dzieło skończone i mogłoby się stać pełnoprawną książką a nie tylko ,,fanfikiem''

Tak czy inaczej skoro Epic już jest to głosuję na Legendary, niech autor ma

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ma ktoś kontakt do autora albo zarchiwowane gdzieś kopie fanfica? Bo dostęp do dokumentów google jest zablokowany a upload wersji pdf wygasł.

Edited by Favri

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poświęciłem fanficowi dobre 2-3 tygodnie życia, przy czym około połowy, 40 rozdziału miałem sporą przerwę w lekturze spowodowaną głównie - jak mój poprzednik pisał wyżej - wizytą w szpitalu. Nie pamiętam więc wielu szczegółów sprzed tej przerwy, ale mogę śmiało napisać, że mimo, iż nie było to opowiadanie w które się wgryzłem i przeżywałem każdy rozdział, z pewnością było bardzo dobrym kawałkiem roboty, w który autor wlał serce i duszę.

 

Przede wszystkim charaktery. Były bardzo dobrze nakreślone, posiadały głębię i dynamicznie się zmieniały, Autor wciągnął czytelnika w podróż, pozwalając przeżywać z nimi wspólne chwile.

 

Bez błędów ortograficznych i stylistycznych się nie obyło, a mamy już zgoła 2019 rok! Ale są one niezauważalne i jest ich mało,

 

Bardzo dobrze nakreślony został klimat sytuacyjny j powaga różnych wydarzeń, Kiedy

Spoiler

Legitus wyssał krew ze smoków lecących na migrację dosłownie miałem ochoty go rozszarpać, tak samo zadośćuczynić śmierci Zecory

Jest to świat brutalny, w którym występują różne uczucia, pozytywne, miłości i szczęścia, ale także zła i zawiści.

 

Pozostaje pytanie czy Keegen był na narkotykach, miał shizofrenię, czy rzeczywiście go opętał demon :D


Wiem, że odkopuję starutki już patrząc na dzieje fandomu fanfic, ale jeśli coś głosuję za Legendary

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, 

Co by tu... Czytałem to w ramach mojego małego programu przeczytania fików klasyków rodzimego fandomu. Mimo wszystkiego, co uważam, fik zasłużył na komentarz. 
Czas zacząć zabawę!

Przestrzegam jednak:

Po pierwsze, autorze, nie mam pojęcia, czy żyjesz i czy zaglądasz do tematu, ale jak coś, to zachowaj dystans. Nie chcę cię obrazić, nic do ciebie nie mam. Szanuje, za cierpliwość w pisaniu. Ale nie szanuje efektu...
Po drugie, czytelniku, potencjalny, były, jakikolwiek. Mimo wszystko radzę zapoznać się wyrywkowo z opowiadaniem, bo chociaż nie jest tego warte jak dla mnie, to zawsze warto mieć własne zdanie przed przeczytaniem cudzego.

 

Ale wracając do komentarza samego w sobie, a właściwie go zaczynając:
Ten fanfik to jedno wielkie nieporozumienie. To jest jakiś absurdalny poziom męczenia czytelnika.  To są niezmierzone połacie głębokiego oceanu śmieci. To jest wielki, dłuuuugi ciemny tunel. Jego poziom mogę podsumować tym porównaniem, wyjętym żywcem z tekstu:

 

Spoiler

FcBNtCq.png


W tym wszystkim czasem są przebłyski, które dają umęczonej ofierze złudzenie, że to wszystko może ma sens, może nabierze nowego znaczenia, może da się strawić.

 

Dla wszystkich tych, którzy jeszcze zamierzają to czytać ten leciwy już fik:
Nie jest tak! Porzućcie wszelką nadzieje, ci, którzy to czytacie.


Na litość, czytajcie tylko, jeśli nie będziecie odnoście podobnych odczuć co ja, bo inaczej czeka was istne piekło. 

 

Jednak oddajmy najpierw cesarzowi co cesarskie. Opowiadanie jest niezaprzeczalnie jednym z dłuższych, jakie miałem okazje czytać. Wydłuża to męki czytelnika, ale jest godne także szacunku, że autor miał cierpliwość to pisać. A niektórzy nawet to czytać, o zgrozo, z przyjemnością. 
Wątek poboczny Leonory i Drace to istne arcydzieło i gdyby na nim skupiał się fanfik, byłby przynajmniej bardzo dobry. A tak... cóż. Mniejsza, później do tego wrócę. Ogólnie wątki poboczne są lepsze od głównego. Sam poziom pisania także wzrasta z kolejnymi rozdziałami. I to muszę przyznać. Widać, jak autor się uczył. Dlatego też nic do niego nie mam. Ostatnie są nieporównywalnie lepsze i dłuższe od pierwszych. Mimo wszystko, to nadal jest tylko zadowalający poziom. Ale uczył się i to się liczy.

 

Tyle. Tyle z plusów. Ledwie trzy...

 

Minusy?
Tak.


Minusy to przede wszystkim brak logiki. Dużo braku logiki. 54 rozdział bym pogromco moich chęci do życia, a w okolicach 64 przestałem szukać logiki, bo po prostu jej nie było. Bardzo dużo braków logiki? Przykłady? PROSZĘ BARDZO. Uwaga na spoilery, co prawda tylko z początku, ale... :

 

Spoiler

 

Luna łapie ostre wkurzenie po wypadku Spika.
Chciała zmasakrować Cel jak Korwin lewactwo, ale coś jej nie wyszło i zostało przywołana do pionu


To mogę wyciąć bez kontekstu, a i tak wyniknie z tego ten sam absurd
„- Teraz powinno być lepiej, tylko muszę to zrobić
trochę inaczej.
- Próbuj śmiało... Zobaczymy jak to wyjdzie - stwierdziła Twilight
- A jeśli znowu się nie uda?
- Wszyscy najlepiej uczą się na własnych błędach. Pamiętaj tylko, że robiąc cały czas to samo
nie uda ci się uzyskać innego efektu. Spróbuj podejść do tego z innej strony...

Spike nie do końca rozumiał wskazówki swojej mentorki, ale postanowił spróbować czegoś innego."

 

Spike sam proponuje, by coś spróbował zrobić inaczej, a twi jeszcze mu to doradza, po czym nasz kolec nie rozumie jej.

 

Luna znów się odpala, tym razem na Twi.
W ogóle też brakuje jej mózgu w tym momencie, tysiąc lat na Księżycu nie zrobiło jej na zdrowie, bo oskarża twi o zdradę xd.

 

Grupa żołnierzy chroni twi i kryję ją przed poszukującym ją innym żołnierzem.
Tylko dlatego, że ta x czasu temu odłączyła się od oddziału.

 

Zecora odwala bo, że tak to określę, grzybki jej powiedziały o zbliżającej się tragedii. Czy ma racje czy nie, to się okaże.

 

Prowadząc Twi i nowego przyjaciela do Spika, nagle stwierdziła, że w sumie walić, próbowała uciec, ale Twi i ten nowy próbowali jakoś porozmawiać i zatrzymać na chwile, więc sparaliżowała Twi i nowego jakąś substancją o podejrzanym pochodzeniu, po czym uciekła, zostawiając ich właściwie na pastwę losu

 

Zecora zaprzyjaźnia się jakiś czas temu z orłem i mówi w pewnym momencie by pomógł jej gdzieś dotrzeć. 
Ten siada jej na grzbiet i unosi ją w powietrze, lecąc w dane miejsce (nie wiem, jaka jest siła tego orła, ale szacun, no chyba, że Zecora ma dietę afrykańską).

 

A to tylko pierwsze rozdziały. Dalej nie jest lepiej. Jeśli ktoś chce, to mogę dać pełny spis wszystkich nielogiczności/niejasnych rozwiązań/wpadek, ale zastrzegam, że jest tego od groma.

 

Sam też poziom stylistyczny, czasem składniowy, często gramatyczny i ortograficzny osiąga nowe poziomy. W negatywnym sensie. Niestety, sama treść w większości nie odbiega od poziomu języka. Nie jest to co prawda tragiczny poziom, ale skutecznie utrudnia i tak bardzo ciężkie, przyjemne czytanie.


Fabuła stoi na poziome co trzeciej książki bestsellera z dowolnej Biedronki, gdzie akurat będą książki na jakiejś półce. Czytaj: NISKI. Ani razu mnie nie zainteresowała. Niektóre zagrania mające wydłużyć fanfik wzbudzały politowanie. To, co miało być szokujące, było do przewidzenia. To, co miało być piękne, ktoś zbluzgał. Mało kiedy mogłem płynnie czytać ją, bez stwierdzenia, że to nie ma ani sensu ani uroku. Fabule mogę, z nieznaczną dawką ironii, streścić w trzech, chociaż dość długich, zdaniach.

 

Spoiler

Kolec naczelny Equestrii (Spike) odkrywa pewnego dnia, że może latać, kolejnego, że czarować, więc porywa go smoczy mag kupiony z pierwszego lepszego sklepu ze smoczymi magami, a kolec zamiast starać się uciec, dostaje syndromu sztokholmskiego i przyjaźni się z porywaczem, będąc później jego przyjacielem. Jako, że duże smoki jak to duże smoki lubią zabijać, a smoczy mag nie jest wyjątkiem, to księżniczki starają się schwytać smoczego maga wraz z kolcem, co im nie wychodzi bardzo długo, a jak się udaje, to jakimś cudem ktoś stwierdził, że niepilnowanie go po schwytaniu z rozkazu Luny to idealny pomysł. Dodatkowo mimo masakr i wojny którą wywołał Luna uparcie chce go ułaskawić bo był opętany, co twórca nieudolnie próbuje wyjaśnić jej opętaniem, co także jej się udaje, a smok umiera nie z kary, a na polowaniu na jego dawnego kuczego nauczyciela, którego w między czasie wskrzesił, a nasz kolec nadal nad nim płaczę. KONIEC.

 

Ja jestem w stanie zrozumieć, że kiedyś były inne standardy. Ja jestem w stanie pojąć, że kiedyś ludzie mieli mniejsze wymagania...
ALE JAKIM CUDEM MA TO TAG [EPIC]?


Szanujmy się!

 

Gdyby się dało, zagłosowałbym ujemnie. Tak to ujmę. 

 

Ogólnie?
Fanfik ten jawi mi się jaki piękny obraz ładnego krajobrazu, na który (i tu przepraszam za słowo, ale już nie mogę się wstrzymać a eufemizm nie oddaje sytuacji) ktoś NASRAŁ SPIKE'EM i stwierdził, że tak jest ładnie. 

 

NIE, NIE JEST.


Nie mogę już dużo więcej napisać, bo mam dość tego opowiadania. Wyrzucę, jak tylko skończę pisać, jego pliki i nie zbliżę się już do samego tekstu choćby o wirtualny minimetr. Wyjaśnię tylko jeszcze parę kwestii.

 

Odwzorowanie postaci serialowych jest ok. Oprócz Zecory. Wyjaśnienie jej zachowania jest tak zrealizowane, że nie odstrasza ona postaci w fiku, a mnie jako czytelnika. Nawet nie było mi jej żal. Spike jest doskonale odwzorowany. Jest takim samym kolcem jakim był.

 

Na prawdę, jestem w stanie uszanować to, że komuś, jakiejś osobie, może się to podobać. Okej. Może ja czytałem jakąś inną wersje opowiadania, nie wykluczam. Bycie obiektywnym jednak nie przychodzi mi łatwo, a na pewno już się dawno wydostałem w tym komentarzu z granic uznawalnego obiektywizmu. Ktoś się pewnie zapyta: czemu to w takim razie czytałem?

 

Do 54 rozdziału miałem nadzieje, że coś się zmieni. W końcu było tyle dobrych ocen (i to nie od byle kogo!)... 

 

O jakże się myliłem!

 

54 rozdział. Coś, przez co nienawidzę liczby 54. Po 54 rozdziale już po prostu chciałem dopiąć obowiązku by móc w całości wyłożyć to, na co ten fanfik zasłużył. A zasłużył na całkowity buldożer komentarzowo-merytoryczny. 

 

O jakże to przyjemne!

 

Czuje się pokrzywdzony, pusty i obrażony. 
Jako czytelnik, jako pisarz i jako człowiek, który może definiować się jako chociaż trochę inteligentny

 

Ani trochę pod koniec nie było mi żal Spike'a. Szczerze? Od 70 rozdziału miałem nadzieje, że UMRZE. Bo miałem dość jego głupoty. Nie dziwie się także, czemu 80 rozdział był wyklęty nawet przez samego twórcę. Postać, która w nim jest głównym tematem przeżyła, a to jest wystarczający powód. 

 

W tym fiku wszystko było by dobrze, gdyby nie wątek Spike'a. Ale z jakiegoś powodu został dodany. Luna trafnie ujęła pytanie, jakie mnie dręczyło od 20 rozdziału.

 

Spoiler

KyNib7V.png


Mam tego fika dość. Nie mogę mu nawet wystawić oceny w skali liczbowej, bo nie starczy mi znaków w poście by zmieścić wszystkie cyfry jakie mam w tej ujemnej liczbie, którą chciałbym w ocenie liczbowej zawrzeć. Smocze jaja w 4 gęstości mają więcej logiki niż to.

 

Czy to wszystko? Nie wiem. Czy to koniec? Nie wiem.


Na razie jednak jest to koniec. Mam dość. 

 

Autor chciał komentarz. To dostał komentarz. Jeszcze raz przypominam, że nie chcę go obrazić, nic do niego nie mam. Mam coś do opowiadania, które można było znacznie lepiej napisać. 

 

Pozdrawiam.

 

Spoiler

Jak za to nie dostanę złotej łopaty... XD

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...