Favri

Brony
  • Zawartość

    147
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

85 Bardzo dobra

O Favri

  • Ranga
    Oh, look. More books!
  • Urodziny 10/16/1994

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Rawa Mazowiecka

Ostatnio na profilu byli

2423 wyświetleń profilu
  1. To znaczy ustalmy sobie taką rzecz: mianowicie według mnie każdy człowiek mógłby się przyczynić do takiego projektu, albo swoim doświadczeniem albo pracą. Każdy jest specyficznym indywiduum i nie ma dwóch tak samo skonstruowanych mózgów, każdy może dojść w swoim rozumowaniu do ciekawych zatem wniosków. Platon w swoich naukach niepisanych wygłaszał, że jest 5 kroków dojścia do prawdy: 1) nazwa przedmiotu 2) jego opis 3) ikona 4) poznanie i zrozumienie jego idei 5) doświadczenie samego meritum, samej istoty przedmiotu. Dostęp do tego ostatniego mają nieliczni którzy uprawiają daną dziedzinę. Platon też zrobił eksperyment, w którym wydobył pewną skomplikowaną wiedzę dostępną współczesnym uczonym od robotnika, na drodze zadawania mu odpowiednich pytań. Ale ja też pierdzielę a przecież doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Nie każdy ma odpowiednie podejście do samej nauki. Idea Boga zaś... Przyjęło się uznawać w wielu kulturach taką samą koncepcję Boga, i nawet gdy ateiści mówią o Nim to mają na myśli takiego "wiecznego", "wszechmocnego", "nieskończenie dobrego", mają w głowie ten sam obrazek. Rzadko pojawiają się, bo podchodzi to i pod bluźnierstwo, że mówi się o czymś takim jak np., że Świat stworzyła zbiorowość jednostek, czy że Świat jest symulacją w którą Bóg jest wpisany jako Program Nadzorczy. Z tym okresem ciemnoty masz rację, choć to i tak spore uogólnienie... Może w wolnym czasie zrobię jakąś stronkę gildiową na CMSie. I na palcach jednej ręki mogę wyliczyć osoby które chciałyby do czegoś takiego przystać z mojego otoczenia. Trzeba by bardziej skonkretyzować kierunek działań.
  2. Asaznanie sto lat, sto lat, sto lat razy sto, masz już tyle lat zapewnionych, że możesz przestać zmieniać datę urodzin xD

  3. Krótko mówiąc chcesz stworzyć Przymierze Szalonych Naukowców? Muszę przyznać, że ładnie to wszystko brzmi i motywuje do intensywnego wkładu w opisane przez Ciebie wydarzenia. For science! Z uwzględnieniem paru zastrzeżeń: To naturalne, że krzywa "postępu naukowego" wzrasta wprost proporcjonalnie do "czasu". Choć istnieją scenariusze degeneracyjne jest mała szansa, by to się miało zmienić. Dostęp do technologii jest bardzo szeroki, dostęp do wiedzy praktycznie nieograniczony, mamy więc zasoby i instrukcje, jak je wykorzystać. Żeby jednak osiągnąć coś konkretniejszego potrzebny by był jakiś lab, warsztat, środki materialne. Ale to dygresja i najmniej ważne akurat. Piszesz na forum kucykowym. Czy przyszłe projekty też wiązałbyś z zabarwieniem tematyką kucykową? Czy po prostu tutaj zaczynasz prowadzić rekrutację? Ja wiem, że tu wiele zdolnych dusz i sam zbyt mocno się z nim związałem, tak, że nie dostrzegam ile chłonnych umysłów jest na innych forach, bardziej zorientowanych na daną dziedzinę. Ale jeśli brać pod uwagę tą pierwszą możliwość to z pewnością przed nią też są perspektywy. Z istniejących już inicjatyw mogę wymienić choćby Sweetie Bot Project, od ruskich braci (http://sweetiebot.net/), moc elektroniki i kodu zawarta w małym robocie, oraz BronyStudy, którzy (jednak, teraz tak patrzę) zakończyli swoją działalność, która polegała na zbieraniu danych metodami statystycznymi i psychometrycznymi na temat fandomu w USA (https://www.facebook.com/Brony-Study-197692863632458/). Jest obecnie multum dyscyplin naukowych. Jak zamierzasz pogodzić różne zainteresowania i zakresy wiedzy ludzi którzy potencjalnie chcieliby dołączyć (a widzę, że z tym słabo, biorąc pod uwagę zerowy odzew)? Branie na warsztat takich projektów które byłyby w jakiś sposób wspólne czy dzielenie się na grupy? Ja bym to widział jako stworzenie dyskursu nad różnymi zagadnieniami nauki ogólnie, a jeśli chodzi o przedsięwzięcia to wybieranie takiego, które częściowo zachodziłoby o te różne wspólne punkty i spokojnie, powoli, coś realnego. Nauka z jednej filozofii się wywodzi, i w jednej też się łączy więc na pewno da się coś takiego znaleźć. Generalnie mogę wesprzeć tą, hym, Gildię, tym czym się szczególnie jaram, czyli psychologią, kognitywistyką i neurobiologią, troszkę też programowałem ale nie mogę powiedzieć żebym osiągnął jakieś konkretne rezultaty.
  4. @Zegarmistrz Nie ma takiego ruchu, chyba że coś mi umknęło...
  5. Cholibka, miało być H7-H5, pomyliłem się przy wpisywaniu... No nic, kontynuujmy przy takim ustawieniu
  6. Nikt nie ma dobrej teorii? Dobra, spróbujemy coś wykminić... Generalnie smoki to temat rzeka, i jak wiele jest dziełek, utworów literackich i podań tak wiele interpretacji ich wyglądu, zachowania, charakteru i innych cech. A nawet "człowiek" uważa się za pojęcie nieostre (czyli takie, które nie posiada jednoznacznie opisującej go definicji), bo np. czy matka człowieka jest człowiekiem? Tak, ale idąc tym tropem i cofając się daleko w ewolucji dochodzimy do sprzeczności. Nie filozofując zbytnio można wskazać na pazury, łuski, wyszczerzony ryj z garniturem ostrych zębów, zianie ogniem... Jednak rodzaj inteligencji i jej stopień, czy podobieństwo do ludzkiej zawsze pozostawało raczej do wolnej dyspozycji twórczej, niż do odkrywczej. Chociaż kiedyś leciał dokument na Discovery o odkryciach z jaskini... zaraz, jest: Nie oceniam jego autentyczności bo nie mam czasu go sobie nawet przypomnieć, ale to nie był dokładnie taki smok jakiego chcielibyśmy, żeby był. No więc zgaduję, że twórcom - tym bardziej, że różni pracowali nad różnymi odcinkami - się po prostu to wymieszało trochę, i podstawiali takie czy inne smoki pod aktualnie pożądaną konwencję, co jest w sumie błahym stwierdzeniem, i rzeczywiście daje pole do różnych teorii spiskowych. Przyrównaj sobie smoka z S06E05 Gauntlet of Fire, czyli wielkiego lorda swojego gatunku Torch'a, oraz tą pozornie bezmyślną maszynkę z S07E16 Campfire Tales - to dokładnie ten sam smok! A to siarczysty drań nie? Stawiałbym więc na coś w rodzaju ontogenetycznej (osobniczej, od komórki do starucha) zmiany, jaka dokonuje się na pewnym etapie życia, trochę podszytej biologią, a trochę psychologicznymi zmianami aktywującymi u smoka popęd za bogactwem, pragnienie świętego spokoju i zawłaszczaniem sobie tego co mu się - jak sam uważa - należy, a jak tak już zalega na tym swoim złotym posłaniu wpada w letarg, przestaje mu się chcieć, wkracza lenistwo i zwyczajnie dziczeje. Zanik intelektu jest skutkiem następczym, wynikającym z biernego trybu życia.
  7. I 6. H7-H6 Wolno idzie... Deep Blue zdążyłby przeanalizować już tryliard ruchów. Jako ciekawostka, nasz profesor na filozofii mówił żeby nigdy nie grać z komputerem w warcaby - jest ograniczona liczba kombinacji. Co najwyżej można zremisować.
  8. I 3. Koń B1 - C3 W sumie miałem ponarzekać, że są do tego odpowiednie symulacje i apki figurujące w sieci, że nie mając oglądu całej sytuacji (a pamięć operacyjna większości ludzi jest chyba zbyt ograniczona by ją ogarnąć) trudno będzie wykonać właściwe posunięcie > każdy będzie podglądał partię w sobie znany sposób > ostatecznie i tak przydałoby się zrobić to w formie graficznej-interaktywnej wspólnej dla wszystkich, że przy zasadzie §3 rotacji ABCABC nie będzie liczyła się raczej taktyka dalekosiężna i nie wytworzą się dwie rywalizujące drużyny, ale tak po namyśle... Jestem ciekaw co z tego wyjdzie :3 Na przykład tego, jak wiele różnych umysłów wysteruje jedną stronę. Nie próbowałem też nigdy grać w szachy "programistycznie", wpisując koordynaty i zastanawia mnie ile bym spamiętał. Ale tu pojawia się mankament który raczej niszczy tę koncepcję: każdy nowy gracz będzie musiał analizować sytuację ruch po ruchu, co raczej jest czasożerne i próżne... Wyobraź sobie chociaż, że wieża manewruje między tymi samymi polami przez dłuższy czas. Sytuację to mało zmienia, a wchodzący lub powracający gracz musi to wszystko przeanalizować. Ergo podgląd jakiś jednak by się przydał.
  9. Siłą rzeczy będziesz pewnie nieraz czerpał inspirację z codzienności, a więc dowiemy się trochę lub trochę więcej i o Tobie... Hm, zabrzmiało nieco jak zapowiedź czegoś groźnego. Prawdziwa groźba natomiast kryje się już w pierwszym fiku. W każdym razie również życzę powodzenia w realizacji projektu.
  10. Mój współlokator chomik przemówił ludzkim głosem... Ale pojechał po arabsku więc nic nie zrozumiałem. Bardzo silnie tylko gestykulował. Mam wrażenie, że może to mieć związek z pozostałym po wigilijnym spotkaniu opłatkiem, który mu się dostał.

  11. Paradoksalnie bycie miłym, życzliwym i dobrym to często nie to, czego dziewczyny w pierwszej kolejności oczekują, postrzegają to jako oznakę pewnej słabości. Znajdziesz oczywiście taką, która to doceni, ale przy tym musisz wykazać siłę charakteru i pewność siebie, co wskazuje na stabilność emocjonalną, jest cechą męskości i pozwoli rozprawić Ci się z innymi typkami, podtrzymać ją na duchu w razie potrzeby, bycie jej ostoją. Rozwinąłbym swoją myśl ale nie mam aktualnie czasu, może później. + To co pisze Pshemo. Bądź dobrej myśli i nie uogólniaj "żadna", bo trafisz na tą jedną z którą Ci się ułoży
  12. Geneza problemu: Robiłem ostatnio dosyć żmudny kurs z praw autorskich (i to bez tych ciekawszych rzeczy o patentach, zajedwabistych rozwiązaniach technicznych, bo te nie są utworem, a prawo autorskie chroni tylko utwory), i jako wierny poplecznik Twily, dzielący z nią entuzjastyczne podejście do wszelkiego typu twórczości pisanej, zaraz podczas lektury uderzyła mnie fraza, skrzętnie wyłapana przez mój mózg: "Zniszczenie wydrukowanych egzemplarzy". Chodzi o plagiat. W ramach prawa cywilnego właściwy autor książki może się domagać zaniechania publikacji, ale także usunięcia jej skutków, co w skrócie sprowadza się do przerobienia dostępnego jeszcze nakładu na makulaturę. I nie sprowadzajcie tego do filozoficznego "A materia nieustannie się przemiela", bo to truizm i nie o to tutaj chodzi. W czym złe były te książki? Były aktem przestępstwa (bo w prawie karnym też ma odbicie), wprowadzały czytelnika w błąd, źle otagowane, ale tak naprawdę... Zawierały jedynie pomyłkę. Są raczej ofiarą niż sprawcą. Chyba, że została przerobiona większa część treści, zachowując przy tym wystarczające znamiona, by rozpoznać w niej oryginał. Wówczas jednak również, jak z każdego dzieła, możemy czerpać informacje przydatne dla nas, badając chociażby strukturę języka, logikę naszego myślenia, wyciągając wnioski na temat poglądów twórcy, a jeśli zdajemy sobie sprawę, że to skradzione wersy, również techniki złodziejstwa i krycia W sumie z każdej pozycji możemy czerpać jakąś lekcję. Książki dla Grażyn i Januszy zbliżąją więzi między Grażynami i Januszami. To, że ty nie dostrzegasz tam przesłania, nie znaczy, że ktoś inny, racjonalnie myślący (tylko według swojego konstruktu psychicznego), również nie będzie. Inna sprawa, a domyślam się, że tego się spodziewaliście po temacie, to tzw. księgi zakazane. Weźmy na przykład manifest nazizmu, który znalazł swój zalążek w więzieniu w Landsbergu, w umyśle Adolfa Hitlera, Mein Kampf. Osobiście nie czytałem, więc się nie wypowiem, ale zawiera on zalążek myśli godzącej w dobro człowieka, i mogącej pokierować czytelnika do działań tę myśl realizujących. W wielu krajach zakazano jej wydawania. Patrząc na świat MLP czy w ogóle fantasy pomyślmy o nekromancji/podręczniku czarnej magii. Czy jakakolwiek wiedza o świecie, mogąca jednak bardziej zaszkodzić niż pomóc, powinna być oddana na stracenie? Jak Twilight by na to odpowiedziała? I jakie jeszcze przykłady książek realizujących temat moglibyście podać?
  13. Mój mózg przed sesją
  14. Ja mam pytanie luźno związane z omawianym zagadnieniem, i na podstawie artykułu 13 ustawy 2 prawa o mojej obecności na tym forum pozwolę je sobie zadać. Bo tak. Technicznie nie ma ograniczeń co do zakładania tematów przez randomowych użytkowników w poszczególnych działach poświęconych danemu stworzonku. A praktycznie? Odpowiadając sam sobie zakładam, że wypada wysłać priv do opiekuna i zależnie od decyzji założy on temat sam albo udzieli pozwolenia. Czy też to całkowicie samowolka i nie muszę mieć zgody?
  15. Ach te wspomnienia... One mnie zabiją! Po latach odtworzyłem sobie wideo które niegdyś mocno napędzało mój bronizm. Czuję się jakbym wracał do czasów dzieciństwa, mimo że już wtedy byłem dorosłym. I zdaję sobie sprawę, jak cholernie utonąłem w tych kucach. Macie też czasem takie uczucie?

     

    1. PervKapitan

      PervKapitan

      Może nie z kucykami, bo nigdy nie były aż taką częścią mojego życia, ale z pewnymi rzeczami owszem. To cudowne, euforyczne uczucie.

    2. Favri

      Favri

      Nazwałbym to "linki do przeszłości" ;) Na tyle fajne, bo ukazują jak dużo się zmieniło, jednocześnie zawierając w sobie cząstkę ciebie z którą wciąż możesz się identyfikować.