„Autostop” to fanfik, że tak ujmę, o niczym. Bardzo dobrze mi się go czytało.
„Autostop” nie ma fabuły, a przynajmniej sądzę, że taki fanfik można by napisać bez posiadania jej dokładnego planu. Wystarczyłaby co najwyżej inspiracja. Nie będę się tutaj rozwodził nad opisem zdarzeń. Ważniejsze są raczej dialogi, bardzo żywe i naturalne. Jest to fanfik, który po prostu się bardzo dobrze czyta. Nie przeszkadzało mi, że nie mamy zwrotów akcji, pościgów, strzelanin, napadów w celach rabunkowych oraz niebankowych. Nic z tych rzeczy bohaterki sobie gadają, gadają, gadają, gadają i gadają. Chyba jakieś ¾ tekstu to dialogi. I dobrze, nie wymagam od autora więcej. A nie wymagam, bo są dobrze napisane. Śmiałem się przy nich bardzo często, zwłaszcza że autor sięgnął, choćby po otwierającą scenę klasyka polskiego kina tj. „Chłopaki nie płaczą”.
Genialne. Poza tym, jednak autor nie rzuca nawiązaniami na lewo i prawo. Są one oszczędne, ale dlatego właśnie to powyżej jest takie dobre. Jest dobre, bo wydaje się ono czymś, co się broni, nawet gdy ktoś nie zna kontekstu, jest czymś normalnym w historii drogi. Oszczędność w nawiązaniach jest zaletą, gdyż nie zmusza autora do naginania logiki rozwoju fabuły w celu eksploatacji coraz to nowych gagów, których przecież czytelnik nie musi znać. A przecież cóż znaczy twój nawet najlepszy dowcip będący nawiązaniem do czegoś innego nie wypali, jeśli czytelnik nie widział pierwowzoru.
Jeśli mam o coś zastrzeżenie, to to, że autor jakoś nie próbował wyjaśnić jak to jest z tą magią, czy jest czymś normalnym, czy też nie. Co prawda autorzy pierwowzoru sami nie potrafili dojść do tego, jak postrzegają magię „kolorowi” ludzie Equestria Girls. Niby nikt jej nie używa i jej nie uczy, ale jak już się zacznie jej używać to nikt się nie dziwi. Powoduje to, że sam serial, zwłaszcza „Igrzyska Przyjaźni” wydają się tak nielogiczne, że aż zmusiły mnie do zrobienia czegoś, co przychodzi mi z trudem. Do niemyślenia. Być może jest to zresztą „defaultowe” wymaganie wobec odbiorcy, jakie mieli autorzy serialu.
Podobały mi się elementy światotwórstwa. Przykładowo ciekawy był wątek prezydenta Sombry. Czy był on na kimś wzorowany? Może na Obamie? Ale fanfik jest z 2019 r. więc to może Donald Trump. Warto zaznaczyć, że sam spodziewałem się, że szkołę przeciwną Canter lot High będzie kierował właśnie Sombra, zwłaszcza że była tam Cadence i Shining Armour. Ale nic z tych rzeczy. Pewnie chodziło o kolor jego skóry.
Fajne były również fragmenty pogaduszek przez CB-radio które przypomniały mi takie klasyki powieści drogi jak „Mistrz kierownicy”. Ogólnie czułem ten klimat chyba już wymarłego gatunku, gdzie bohaterowie przemierzali bezkresne amerykańskie przestrzenie, przeżywając przygody, poznając fascynujące postacie i dobrze się przy tym bawiąc. Te elementy odnalazłem w „Autostopie”. Być może fanfik ten zwracał się ku mojemu dużo młodszemu ja. Być może dlatego tak mi przypadł do gustu. Tak czy inaczej, polecam. Świetny tekst o niczym.