ByczekPazerny

Brony
  • Zawartość

    198
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

288 Wzorowa

6 obserwujących

O ByczekPazerny

  • Ranga
    Postentuzjasta
  • Urodziny 08/22/1988

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Myślenice
  • Zainteresowania
    Nic na poważnie. W ramach wyjątku filmy dramatyczne.
  • Ulubiona postać
    Applejack, Rarity, Luna, Spike, Fluttershy, Trixie

Ostatnio na profilu byli

1181 wyświetleń profilu
  1. Tak jak napisałaś w swoim pierwszym poście - prawa autorskie to dosyć pogmatwana sprawa, a żeby uniknąć oskarżenia o kradzież należy pozyskać zgodę właściciela kiedy chce się przenieść jego prace na inną płaszczyznę. To jest w miarę przejrzyste. Gorzej gdy nie mamy możliwości konsultacji, bo autorzy stoją wysoko ponad nami w społeczeństwie twórców. Jakim mianem określić np. graffiti na osiedlowym śmietniku które przedstawia bohatera komiksu? Grafficiarz niemal na pewno nie wziął za nie ani grosza, jednak posłużył się wizerunkiem postaci powstałym niegdyś w wyobraźni kogoś innego. Jest plagiatorem czy miłośnikiem który przedłuża żywot jakiejś serii? To tylko jeden z przykładów na to jak bardzo sprawa praw autorskich jest skomplikowana. Chyba jedynym sposobem żeby przy tym nie zwariować jest traktować elementy rozrastającej się popkultury jako ogólnodostępny dorobek ludzkości, przy tym z zachowaniem uznania dla oryginalnych autorów, którzy jako jedyni (wraz ze swoimi obsadami, rzecz jasna) mają prawo czerpać z nich korzyści materialne. Wiem, brzmi to tak jakby nic nie powiedzieć, ale zagadnienie jest zbyt rozbudowane jak na mój zaściankowy rozumek. Przykład graffiti na śmietniku nasunął mi się jako pierwszy, ponieważ jak byłem mały ktoś na osiedlu zapodał elegancką wrzutkę z Lobo. I cóż - dzięki niemu już w latach najmłodszych poznałem jedną ze swoich ulubionych postaci komiksowych.
  2. @Victoria Luna Heh, dzięki, ja jednak wspomniałem o tym w innym kontekście, aby zrobić wstęp do wytłumaczenia moich dosyć marginalnych poglądów. Dodam jeszcze tylko iż będąc przeciwnikiem cenzurowania ideologii czy myśli artystycznych, nie ograniczając tym samym ludzi w budowaniu własnego światopoglądu, to rozumiem sens ukrywania tajemnic państwowych, jak np. stan zdrowia przywódcy lub postęp w strategicznych dziedzinach naukowych czy militarnych - tak jak Niemcy w latach gdy odnosili sukcesy na polu energii atomowej. Po prostu niektóre rzeczy nie powinny być podawane do wiadomości ogólnej, aby wróg czy rywal nie mógł wykorzystać ich na swoją korzyść. Co do praw autorskich to nie umiem się wypowiedzieć - żyjemy w czasach gdzie niemal wszystko co zaczyna wchodzić w globalny świat popkultury po przyswojeniu przez odbiorców zostaje przez nich dodatkowo przerobione. Takich mutacji znajdziemy w internetach bez liku. Z jednej strony nie widzę nic złego w np. przerabianiu filmików z MLP na różne remiksy muzyczne, fandubbing, i tak dalej, bo to służy popularności i rozwojowi serii, mimo iż producenci niekoniecznie są z tego zadowoleni. Patrząc jednak z drugiego rzutu umiem zrozumieć muzyków, malarzy i innych twórczych ludzi kiedy protestują przeciwko kopiowaniu ich dzieł i czerpaniu z tego korzyści materialnych.
  3. Ja jestem przeciwnikiem cenzurowania treści z powodów politycznych, ideologicznych czy religijnych. Uważam że z wszelkiego rodzaju poglądami każdy człowiek powinien móc się zapoznać, i jego sprawa w jaki sposób wpłynął one na jego postrzegania świata. Państwo nie powinno być od tego aby wdrażać nam swój poprawny światopogląd i strzec od wrażych ideologii, a jedynie karać za czynienie innym krzywdy. "Main Kampf" nie czytałem ale jeden kumpel miał z tym styczność, i jego opinia jest właściwie nijaka. Ufam temu co napisała Cahan: Hitler wybitnym człowiekiem nie był, więc stawiam w ciemno że ta jego lekturka to nic więcej jak intelektualny rzyg. Właściwie cenzura nie jest ostatecznym sposobem na walkę z treścią zawartą w jakimś utworze literackim. Przykładem niech będą "Szatańskie Wersety" Salmana Rushdiego - https://pl.wikipedia.org/wiki/Szatańskie_wersety_(powieść). Czasami niektóre skrajne, radykalne oszołomy gotowe są przelewać krew z powodu zniewagi ich jedynego słusznego spojrzenia na świat. I między innymi dlatego nie jestem zwolennikiem cenzury - aby nikt ani nic nie budowało przede mną wąskiej, odgórnie planowanej ścieżki rozwoju idei. Człowiek do swoich poglądów powinien dotrzeć samemu! Co do świata poni - nie ma może odgórnej cenzury, lub przynajmniej ja nie przypominam sobie o czymś takim. :F Gazety u taboretów traktują o rzeczach wszelakich a książek jest tam masa. To wszystko gra w jak najlepszy sposób. Problemem jest magia, której istnienie i rozwijanie przybiera niekiedy niebezpieczny obrót. Stąd też społeczeństwo podlega wyraźnej hierarchii i elitaryzmowi. Trzymanie pod kluczem ksiąg zawierających dostęp do potężnych zaklęć i mrocznych sekretów uważam za rozsądne ze strony władzy bo wiele kucyków to nierozgarnięte bambaryły. Dostęp do królewskiej biblioteki i jej działów mają jedynie ci którzy udowodnili mądrość i dojrzałość. (Ehh... to jest tak bardzo życzeniowo napisane... prawdę powiedziawszy nie ufam żadnemu poni - nawet tym u szczytu władzy ). A co do Twalota - ona również stoi po stronie harmonii, czyli de facto podtrzymywaniu hierarchii. Walnie wspiera cementowanie obecnego porządku, po cichu licząc że kiedyś przyjdzie jej zapoznać się ze wszystkimi książkami Canterlotu.
  4. Zazwyczaj tak: Ale niekiedy tak:
  5. Ok. Ogólnie spoko, a w ramach wyrażenia opinii przerobie nieco treść powyższego posta. Bez urazy oczywiście - staram się jedynie uściślić pewne kwestie, co by uniknąć późniejszych problemów. Decyzję ostateczną zostawiam rzecz jasna Tobie. - Film/bajka animowana/serial (jedna kategoria) - Gra (bez dyscyplin sportowych) - Muzyka (został bym przy samych zespołach/piosenkarzach) - Zawód - Aktor (literka powinna grać pod nazwisko, nie pod imię, to samo się tyczy piosenkarzy) - Samochód + 6 podstawowych kategorii Taka jest oto moja wizja. Czekam na opinię reszty ekipy.
  6. Ponownie zdjęcia z roboty. Tym razem przy dużym farcie dla zwierzątka: Gadzina widać hibernuje. Miała bardzo dużo szczęścia że przeżyła spotkanie z nami - spała między korzeniami irgi która rosła na skarpie. Najpierw koparka stargała całą wierzchnią warstwę zbocza, razem z roślinami (!), a następnie ja i reszta brygady złaziliśmy teren. Stworzonko znalazłem przy okazji przerzucania hałdy ziemi. Kiedy wziąłem ją na rękę to jedynie "zacisnęła się" bardziej w tym swoim kłębku. Mam nadzieję że faktycznie nic jej się nie stało, ale trudno było mi dopatrywać się u niej innych oznak życia. Taka sytuacja.
  7. Wow. Dosyć rozwlekły temat, właściwie to nie wiem od czego zacząć i na czym skończyć. I czy pominąć traumatyczne wspomnienia, czy może nimi również się z wami podzielić? xD Bardzo dużo można by napisać o tych wszystkich latach, zdawało by się, całkowitej beztroski. Ok, zacznę od ogółu - oświaty nie lubiłem, za wyjątkiem przedszkola. Z nauczycielami odwieczne konflikty, dzienniczek z uwagami pękał w szwach, stopnie rewelacyjne też nie były. Paskudne i śmierdzące jedzenie w szkolnej stołówce wyrobiło u mnie całkowity wstręt do praktycznie wszystkich warzyw i owoców stosowanych w gastronomii. Wyjątkami są jedynie ziemniaki i jabłka. Wolny czas najchętniej spędzało się wraz z kumplami gdzieś na działkach czy garażach, które opuszczaliśmy nabrawszy do łbów najgłupszych pomysłów odnośnie tego jak i gdzie zrobić sobie "jaja". To co my nazywaliśmy "jajami" było niczym innym jak gówniarską chuliganką - rzucaliśmy jajkami w szyby, kradliśmy cukinie, straszyliśmy ludzi wyskakując z kartonów ustawionych przy chodniku. To ta ciemna strona mojego życia, byłem złym dzieckiem i w dodatku debilem. Grało się dużo na konsoli NES, tj. popularnym wtedy Pegasus'ie. Moją ulubioną zabawką z dzieciństwa była z kolei gra planszowa: Obecnie jestem w posiadaniu jednego egzemplarzu z dwoma dodatkami, i już nigdy z rąk jej nie wypuszczę. Ta planszówka już jest kultowa a wraz z wiekiem wzrasta jej unikatowość. Kolejną ulubioną zabawką było: I najlepsza RPG wszech czasów - Pokemon! Co prawa nie odrazu wszedłem w jej posiadanie, ale w końcu się udało. W tamtych latach każdy chciał tą grę mieć. Uczciwie powiem że ta konsola była jedną z przyczyn słabych ocen w szkole. Nic więcej puki co nie wpiszę, bo nie mam weny i nie za bardzo wiem o czym miałby traktować kolejny post. Tego jest tyle że wypadało by poświęcić temu bloga.
  8. Od pewnego czasu ponosi mnie niesamowita zajawka na Kaczmarskiego. I pomyślałem że spośród utworów które szaleją na mojej playliście, tym jednym koniecznie muszę się z wami podzielić.
  9. Hmmm, ja tak na 80% się wybiore, ale mam ważne pytanie - meet ma trwać do 18 i co potem? Ja nie jestem w stanie być wcześniej niż o 16, i to przy dobrym rozkładzie busów. Jeżeli zjawił bym się na koniec imprezy, tj. na ostatnie 2 godziny (lub nawet jedną) to czy kogoś tam jeszcze zastanę? Nie ukrywam że najchętniej zobaczył bym ludzi z forum.
  10. Co do nowej generacji to obawiam się iż Vinyl, jak i Octavia mogą się wcale nie pojawić. Sądząc po koncepcji M6 wnioskuje iż całe uniwersum zostanie "wycięte" i rozkręcane na nowo, niekoniecznie z udziałem kucyków z G4, przy czym bardziej popularne postacie mogą liczyć na swoje odświeżone wersje, a omawiane tutaj dwie muzykantki do takich się zaliczają. Czas pokaże. Jeśli pojawią się w nowej odsłonie to podejrzewam że będą robić praktycznie to samo, od nowa. Podobnie myślę odnośnie nadchodzącego sezonu i epizodu 200 - jeśli Octavia czy Dj Pon-3 dostaną jakąś rolę to obawiam się że zostanie ona ponownie spłycona do postaci muzykujących kucyków, bez większych ambicji czy zainteresowań. A szkoda. A jak widzę ich przyszłość? Nic szczególnego - będą robiły to co robią, bo się na tym znają i najwyraźniej nie mają ochoty na dokonywanie zmian. Osobiście to chciałbym zobaczyć chociaż jeden odcinek w którym któraś z tej dwójki bierze czynniejszy udział i angażuje się w wydarzenia w sposób bardziej znaczący...
  11. Dobrze więc, zainteresowanych grą w "Państwa-Miasta" prosił bym o wyrażenie swoich opinii odnośnie sugerowanych przeze mnie opcji, oraz ew. zasugerowanie własnych. Ja proponuję kategorię "Film", przy czym musielibyśmy trzymać się pewnych zasad żeby nie zrobił się bajzel. Powiedzcie czy odpowiada wam to żeby tytuły podawać jedynie w oryginalnych wersjach, bez spolszczeń. "Frozen" będzie poprawnie pod literę "F", z kolei "Kraina Lodu" już nie zagra pod literką "K". I czy chcecie aby przedimki typu "The" grały z literą "T", czy pomijalibyśmy je? Można by jeszcze pokusić się o kategorię "Gra", i tu również musielibyśmy określić się w tych samych kwestiach które zamieściłem powyżej. @BiP Poczekamy jakiś czas i zobaczymy czy w ogóle kogoś to zainteresuje. Jeśli nie to chrzanić, i gramy dalej tak jak dotychczas.
  12. @Starlight Sparkle Dobrze że przynajmniej w niektórych kwestiach się zgadzamy. Dodam tylko iż nadal podtrzymuję zdanie ze swojego pierwszego posta odnośnie niespójnego ukazywania bohaterów w różnych odcinkach. Dlatego pozyskanie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie "kto jest najpotężniejszy" jest niewykonalne, a konsensus będzie raczej umową pomiędzy dyskutantami a nie odszukaną czy wydedukowaną prawdą. Ale skoro zestawiliśmy Starswirla naprzeciw z Glimglam i: Rozumiem iż talent ponad ciężką pracę. Zgadzam się iż jest w tym bardzo zasadnicza różnica, i nie wiadomo na jakim poziomie była by Starlight gdyby zakuwała magię tak jak staruszek Brodaty. Tylko że jego przeszłość owiana jest bardzo gęstą mgłą tajemnicy, i może okazać się że talent ma równie wielki co tytułowa postać tego tematu, i gdyby również ona rozpoczęła odpowiednią naukę to była by teraz w tym samym miejscu co i ulubieniec Twilight? No bo dlaczego nie? Takich rzeczy sprawdzić się nie da, i dlatego ta dyskusja zabrnie wnet w kozi róg. I jeśli o utalentowanych postaciach mowa to przeoczyliśmy jedną maszkarę - Flurry Heart! Skoro to wrodzone zdolności czynią z Stalirght postać OP, i magia którą dysponuje urasta w niej w sposób naturalny to co możemy powiedzieć na temat córeczki Cadence? Przyszła na świat jako alicorn, w niewielkim czasie sprowadziła kataklizm, jest niesamowicie nieokiełznana i niebezpieczna dla otoczenia, a to za sprawą magii która w niej siedzi. Jeśli więc zestawimy tę kreaturę z resztą bohaterów serialu to na którym miejscu trzeba by było ją sytuować? I czy aby jej postępy w posługiwaniu się magią nie będą o wiele szybsze od tych które poczyniła szanowna Glimglam? Stawiam że mały alicorn moc wrodzoną ma w sobie o wiele większą.
  13. To było lepsze od większości historyjek ósmego sezonu. Obejrzałem z przyjemnością, z ogromną ciekawością poczekam na dubbing po polsku. A czymże to właściwie było? Scenariusz to zlepek kilku różnych pomysłów na oddzielne epizody. Każda z przygód jakie w specialu przeżywali bohaterowie nadawałaby się w sam raz na odrębne 20 minut - oczywiście z bardziej rozbudowaną problematyką i postaciami, okraszona dodatkowymi gagami. Wszystkie wątki mi się podobały, były ciekawie wykonane i zgodne z charakterami postaci - a to ostatnimi czasy rzadko spotykane zjawisko, iż każda z M6 (i przydupasów) tak dobrze gra swoją rolę. Fajnie, gratuluję scenarzyście. Pan Michael Vogel dokonał również innej trudnej sztuki, tj. sensownie połączył wątek wszystkich pierwszoplanowych poni. Mi wcale nie wydaje się iż zabawa w losowanie kartek i późniejsze trudności związane ze znalezieniem prezentów to motyw zbudowany na siłę. A nawet odwrotnie - to jeden z tych odcinków w których sielanka panuje od samego początku, i zdaje się iż nic nie może jej zakłócić. Drobne komplikacje związane trwającymi świętami zachęcają do zmiany systemu wręczania upominków. Tak czy owak to iż postanowiły zabawić się w loterię, w ich mniemaniu wcale nie musiało zwiastować katastrofy. Nie widziałem w tym niczego nader przypałogennego. Pod koniec na szczęście nie otrzymujemy fikuśnego kataklizmu a jedynie drobną awarię w zamku Twilight. Według mnie jest o tyle spoko że scenariusz nie jest ufajdany w zbytecznym patosie, a skupia się bardziej na osobowościach bohaterów i ich relacjach. Dodatkowo przy "Best Gift Ever" sporo się uśmiałem. Piosenki przeleciały mi przez uszy dosyć obojętnie. Ot, świąteczny klimat połączony z poni uniwersum. Obydwie wyszły średnio, a szkoda. Ogromnym plusem jest pojawienie się niektórych postaci, również tych w tle. Takie Ponyville - tętniące życiem - zawsze ekstra wygląda i koloryzuje nawet najnudniejsze epizody. Jadę specialowi 8/10. Pozostaje mi jeszcze napisać o rzeczach które nie wpłynęły na obiektywną ocenę, ale uradowały mnie, lub w odwrotnych przypadkach co najmniej skonsternowały. Pojawili się Cadence i Shining, a ich brakowało przez cały ósmy sezon. Szkoda, bo są to fajne postacie. O Flurry nie będę się rozpisywał z radością bo dziadziora nie lubię, ale jest nieodłącznym elementem rodzinki z Crystal Empire. Flim i Flam nieco się zrehabilitowali swoim wystąpieniem. Na pewno wypadli lepiej niż w słabym "Friendship University". Ekstra było też połączenie całej rodzinki Pie i Apple - świetny obrazek kiedy wszyscy śpiewali refren piosenki. Ujęło mnie za serce również to iż uczniowie Szkoły Przyjaźni nie wzięli w specialu praktycznie żadnego udziału. Oh, dobrze mi z tym... Z drugiej strony brakowało mi Trixie oraz nieodłącznej Starlight. Liczyłem że dostaną chociaż ociupinkę dialogu, jakieś 60 sekund dla fanów, ale niestety... Z kolei Twalot wyjątkowo nie denerwowała mnie od początku, i myślałem sobie że to z pewnością za sprawą magii (przedwczesnych) świąt. Ale kiedy zaczęła używać Spike'a jako przynęty na tą wielką mysz to wręcz zaniemówiłem. To wpisuje się idealnie w jej przedmiotowe traktowanie innych, o czym pisałem swego czasu w innym temacie. Jej Wysokość kolejny raz mocno zaminusowała w mojej plebejskiej ocenie. A gdyby ktoś szukał jakiś nawiązań do popkultury w tym specialu, to ja skojarzyłem stroje Discorda i RD jako te w jakich panoszą się Snake Eye i Storm Shadow z G.I. Joe.