Forest Wind

Brony
  • Zawartość

    43
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

104 Świetna

O Forest Wind

  • Ranga
    Strażnik Otchłani
  • Urodziny 06.01.2001

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Dolina Pontaru
  • Zainteresowania
    Warhammer 40k, Dark Souls, Historia, Kultura Japońska, Sport, Militaria, Kickbox, MMA, Judo
  • Ulubiona postać
    Jeżeli chodzi o serial to:
    - Rainbow Dash
    - Luna
    - Discord
    - Soarin
    Z poza serialu:
    - Horo z Spice and Wolf
    - Snake/Big Boss MGS
    - Roronoa Zoro z One piece
    - Space Marines z Warhammer'a 40k
    - Gerald z Rivii
    - Abyss Watcher z Dark souls 3

Ostatnio na profilu byli

2937 wyświetleń profilu
  1. Zbieram ekipę. Ktoś chętny?

    tumblr_oxxshsXpgR1vhs14no1_500.jpg.94c408b6c5cd2ec5c03ec0fc828efb90.jpg

    1. Pokaż poprzednie komentarze  [4 więcej]
    2. Forest Wind

      Forest Wind

      @PainChillerPL wiedziałem że mogę na ciebie liczyć.:salut:

    3. PervKapitan

      PervKapitan

      Z MGSów i z Dark Souls też mam najwięcej artów xD

    4. PainChillerPL

      PainChillerPL

      Tylko zakon mrocznych aniołów.

      (Ale ogólnie jestem na tak :V)

       

  2. Forest ruszył za towarzyszką. Przez jakiś czas się nie odzywał. Nie miał po co. Miał ważniejsze sprawy. Trzeba było ułożyć plan dnia. W końcu mieli przyjęte już dwa zlecenia i jedno do obgadania. Poza tym przydałoby się wprowadzić Midnight w szczegóły pozostałych. Chciał jeszcze iść na miasto i wejść do Gildii Archeologów oraz odwiedzić rynek. Planowanie szło dobrze dopóki Tempest nie spytała się o netykietę przy stole. Łowca co prawda również nie był nigdy w pałacu ale umiał zachować się przy stole. - Oczywiście, że nie. - odpowiedział krótko na pytanie Midnight. Mijały kolejne chwile, które raczej minęły w ciszy. W końcu dotarli do stołówki. Faktycznie jedzenia było dość dużo. Mimo że jeszcze stali w drzwiach to, nos łowcy już wyczuwał same pyszności. Już chciał iść sobie coś wybrać ale tu znów odezwała się Midnight. - Ja tam nie widzę problemu. Tym lepiej, że zjemy razem. Mamy trochę spraw do omówienia. - spojrzał na Midnight, która wgapiała się w oczy Mrocznej. Ciekawe dlaczego?
  3. Bycie pałacowym gościem wydawało się Forestowi coraz piękniejsze. Rano przynoszą ci śniadanie, a jak dalej jesteś głodny to idziesz się najeść za darmo. Szkoda tylko że na dłuższą metę nieosiągalne dla pospolitego łowcy. Dobrze że sama wyszła z propozycją wyjścia do bufetu. Gdyby Forest wyszedł z tą propozycją prawdopodobnie wyszedł by na niewdzięcznika. Może jednak przesadzam. Tak czy owak pomysł był wyborny. Łowca był ciekawy co, poza płatkami owsianymi z syropem owocowym, potrafi przygotować kucharz. Śniadanie to w końcu najważniejszy posiłek dnia i szkoda byłoby to zmarnować lichą porcją płatków. - Myślę, że skorzystamy z twojej propozycji. - powiedział, przytakując Midnight. - Prawda Tempest?
  4. @Decaded nie wątpię. Jakby tu zwrócić uwagę Sempaia?
  5. Weź daj mi spokój z tą Arką Przymierza. Co ja jestem? Indiana Jones?
  6. Doprawdy interesujące rzeczy mi tu opowiadasz.
  7. Forest był nieco zdziwiony zachowaniem towarzyszki, nie dał jednak tego po sobie poznać. Wysłuchał do końca towarzyszki, która zdawała się lekko przesadzać. Nie mówił na tyle głośno aby obudzić owych niektórych. Dodatkowo jej narzekanie na śniadanie było niestosowne, zwłaszcza że byli gośćmi. Już chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie z komnaty wyszła Midnight. która przywitała sią z nimi dość zaspanym głosem. - Dzień dobry Midnight. Tak dobrze spałem. Śniadanie też było wyborne. - wpierw odezwał się do Midnight. Miał nadzieję że nie słyszała tego co mówiła Tempest. Kiedy skończył zwrócił się do Tempest - Jak dla mnie wszyscy już wstali. - po tych słowach przybliżył usta do lewego ucha Tempest. - Na twoim miejscu nie mówiłbym o śniadaniu tak głośno. Nie chcesz chyba wyjść na niewdzięcznicę? A jeżeli jeszcze jesteś głodna, to w pokoju mam jeszcze dwie drożdżówki. - dokończył po czym oddalił się nieco od Mrocznej.
  8. Forest poczuł owe "trzepnięcie w ucho" i natychmiast się przebudził. Od dłuższego czasu tak dobrze nie spał. Jednak dobre łóżko potrafi zdziałać cuda. Przetarł lewe oko, przeciągną się i wyjrzał przez okno. Słońce widniało już na horyzoncie. Rozejrzał się wstępnie po pokoju. Mógłby się przyzwyczaić do tych luksusów. Ale wszystko co dobre musi kiedyś przeminąć. Wygramolił się z łoża i poszedł sprawdzić co z listem. Był całkiem suchy i teraz wystarczyło go wysłać. Przed odejściem z pałacu było jeszcze sporo czasu, który postanowił wykorzystać. Wykonał parę ćwiczeń na zagrzanie mięśni i począł wciskać się w swoją czystą zbroję. Kiedy skończył jak na zawołanie przybył lokaj ze śniadaniem. Owsiane płatki były raczej rzadkością w diecie łowcy. Samych płatków nie jadł od dziecka bo mu się po prostu zbrzydły. Nie chciał być niewdzięczny, więc przyjąć śniadanie od lokaja. Zasiadł przy biurku, schował list do koperty i zaczął zajadać się płatkami. Nie oczekiwał specjalnej rewelacji mino iż prawdopodobnie przygotował je najwybitniejszy kucharz Equestrii. Płatki były niezłe co prawda ale i tak wolał bardziej porządne śniadanie. Niechętnie dokończył płatki i dopił sok. W przeciwieństwie do płatków, sok był wyborny. Zabrał miecz z szafki, wyjął nóż spod poduszki i skierował się do sąsiedniej komnaty. Po cichu odtworzył drzwi i zajrzał do środka. - Dzień dobry. Dobrze spałyście? - spytał towarzyszki.
  9. Forest kiwną na znak że zrozumiał. Sam zresztą mógł się wpakować w niezłe tarapaty. W końcu córka księżniczki. Nie żałował jednak niczego, zwłaszcza że nie miał złych zamiarów. Postanowił posłuchać młodej i samemu się położyć. Najpierw musiał jednak coś zrobić. - Masz rację, jednak dalej musze zrobić coś ważnego. A mianowicie napisać list. - powiedział po czym odwrócił się w stronę pokoju. - Nie zajmie mi to długo. Co najwyżej półgodziny. Dobranoc i masz mi się nie przeziębić - Dokończył po czym znikną w pokoju. Podszedł do biurka, które stało w jego pokoju. Całe szczęście, że to pokój dla dyplomatów. - pomyślał, znajdując w szufladzie kartę papieru i pióro. Atrament stał na półce. zapalił świeczkę i nie czekając ani chwili zabrał się za pisanie listu. Skończył po półgodzinie, jak obiecał Midnight. Zgasił świeczkę machnięciem kopyta. List zostawił na biurku aby wysechł porządnie i skierował się w stronę łóżka. Przed pójściem spać spojrzał jeszcze na księżyc. Pora była dość późna więc bez dłuższego zastanawiania się zamknął drzwi na balkon i wskoczył bod pierzynę. Sen złożył go szybko.
  10. - Kąpiel musiała mnie rozbudzić. Poza tym przed snem warto zaczerpnąć stronę świeżego powietrza. - powiedział. - Szczerze mogłem się tego po niej spodziewać. Nie należy do tych rozmownych. - wyraził swoją opinię na temat Tempest. - Jeżeli chcesz możemy porozmawiać u mnie. Noc jest coraz zimniejsza, wolałbym abyś się pochorowała przed wyjazdem. - zaproponował, tym samym wyrażając troskę o nową członkinię drużyny. - I tak mam jeszcze coś do zrobienia.
  11. Forest zadowolony z siebie że nie musi już tego prać, wrócił się jeszcze do łazienki. Zostawił tam swój nóż bez którego nie ruszał się nigdzie. Nawet do kąpieli. Po czym położył go pod poduszką. Zawsze tak sypiał więc nie widział przeciwskazań. Postanowił wejść jeszcze na balkon i zaczerpnąć świeżego powietrza. Po wyjściu na zewnątrz, podczas rozglądania się, zobaczył na sąsiednim balkonie Midnight. Trochę go to zdziwiło, zwłaszcza że Tempest chciała z nią pogadać. Zazwyczaj takie pogawędki trwają godzinami. Po chwili usłyszał powód. Oparł więc się o barierkę i postanowił zagadać do sąsiadki. - Jakoś prędko skończyły się te wasze pogawędki. Słyszę jakby odgłosy rannego wielbłąda. - powiedział zwracając uwagę na odgłosy wydobywające się z pokoju. - Czyżby Tempest zasnęła? - zadał pytanie retoryczne. Dobrze wiedział że Mroczna śpi, chciał tylko jakoś zacząć rozmowę.
  12. Palenie powoduje raka? Phi. Yolo
  13. Till i collapse
  14. Doprawdy wzruszyła mnie twoja historia.
  15. Widzisz tę pochodnie? Ona nigdy nie zgaśnie.