Talar

Brony
  • Content count

    978
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1,188 Canterlocki Skryba

About Talar

  • Rank
    Urwanie głowy
  • Birthday 03/09/1997

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Studiuję w Poznaniu
  • Zainteresowania
    Marnowanie czasu.
  • Ulubiona postać
    10. Countress Coloratura
    9. Sugarcoat
    8. King Sombra
    7. Princess Celestia
    6. Twilight Sparkle
    5. Flim and Flam Brothers
    4. Sunset Shimmer
    3. Starlight Glimmer
    2. Rarity
    1. Adagio Dazzle

Recent Profile Visitors

43,135 profile views
  1. UWAGA SPOILERY ale kogo to obchodzi, jak tylko Triste i ja tutaj siedzimy Osobiście uważam że finał ten pozostawia pewien niedosyt. Byłem bardzo zdziwiony, gdy ujrzałem długość odcinka (23 minut) bo spodziewałem się czegoś na przynajmniej pół godziny i to jest chyba największa wada tego odcinka: wszystko dzieje się za szybko, przez doskwiera powierzchowność. Niszczenie magii przez królowe mogłoby być bardziej karkołomne, choć i tak ta scena wyszła bardzo dobrze. Walka Marco z Tomem mogła być bardziej dopracowana czytaj po prostu dłuższa. Wyjaśnienie, co się stało Mewni po tym całym incydencie było nieziemsko oklepane, wiele postaci zostało albo olanych, albo gdzieś tam w tle pomachali rączką (no chyba że są magiczną komisją to wtedy nie, bo nie żyją dafuq). Natomiast samo finałowe zajście, czyli połączenie dwóch światów było... z jednej strony uzasadnione i fajne, bo ta wyrwa najpewniej powstała z miłości naszych bohaterów podczas zatapiania tej krainy magii, lecz z drugiej strony... to tworzy znacznie więcej pytań niż odpowiedzi. Chyba najpoważniejszą wadą tego odcina to fakt, że jest on ostatnim i raczej nie będziemy spodziewać jakieś kontynuacji, nawet ze strony komiksów. Tak czy tak, zakończenie jest dziwne i nie zamyka wielu wątków, a nawet nie daję nam żadnych podpowiedzi, w jaki sposób mogłyby się one domknąć. No bo niby co robił Tom na Mewni, skoro tam nie mieszka i nie należy do tego świata? Czy świat Keli też jest połączony z Ziemią czy już nigdy nie zobaczy ona Star czy Marco? Czy Hekapoo żyję? Pająk w kapeluszu i wszystkie inne zaklęcia w różdżce najpewniej też nie żyją, a nie zostały w ogóle pokazane. Dużo jest tego typu niedomówień i uważam, że gdyby zrobić ten odcinek dłuższym, to dałoby radę je wszystkie wyjaśnić, ale dupa tam i teraz stoimy w jakiś dziwnym punkcie, z którego nie wiadomo nawet, dokąd można się ruszyć. Jednak nie zabrakło również plusów, bo niektóre sceny były na prawdę bardzo dobre. Niszczenie magii było dosyć imponującym momentem i choć mógł on sprawiać wrażenie nieco bardziej wymagającego ze strony królewskiej rodziny, to i tak jest to jedna z najlepszych scen w serialu, szczególnie gdy pojawiły się przeszłe królowe. Pokonanie Miny poprzez zabicie jej ducha walki, gdy ta ujrzała tą jedną (zapomniałem jak się nazywa) królową, która stała po stronie Star było imo dobrym zagraniem, bo siła i potęga Miny pochodzi głównie z jej wiary i oddania, więc ujrzenie swojej idolki, która jest wręcz obrzydzona jej zachowanie powinno zniszczyć jej umysł kompletnie. Poza tym, Mina z magią nie ma za dużo wspólnego, dlatego ta kraina wydawała się być szczególnie niebezpieczna dla niej przez co scena tonięcia w tej brei była imo bardzo na miejscu. Lecz osobiście uważam, że lepiej by było, gdyby jednak Mina zginęła i nie udało się jej wydostać z tamtej krainy. Toffeeka przecież zabiliśmy, to czemu ją nie (boże, jak to brzmi). Poza tym, ta scena jak wychodzi z wody, pieprzy jakieś głupoty po czym dostaję strzałą w głowę od losowego potwora ale nic jej nie jest i idzie do lasu jest tak randomowo zbędna, że można by się bez niej spokojnie obejść. Wracając do tematu plusów, scena rozstania Marco i Star była bardzo poruszająca, szczególnie gdy okazało się, że Marco wcale nie wrócić na ziemie lecz chciał zostać tam na dolę. Choć nie jestem fanem tego shipa (nazywanie tego shiper teraz brzmi dziwnie), to scena ta miała moc. Muszę też pochwalić twórców za świetny moment, w którym to do tego "szpitala" wpada gdzie jest Star i Ponyhead wpada Tom, a w następnym ujęciu mamy Marco i Jenną. Już pomijam fakt, że ten fragment z Jenna i Marco był sam w sobie świetny, to dało mi to przez chwilę złudne wrażenie, że jednak moje preferowane shipy jednak się spełnią, jedyne co to wymagają one trochę czasu. I jestem święcie przekonany, że prawie każdy pomyślał wtedy, że jednak Starco to przeszłość, do której nie da się wrócić. Fakt, że stało się inaczej nie uznaję za żadną wadę ani nic, a wręcz przeciwnie, bo ta próba oszukania mnie była tak trafiona, że nie można nie pogratulować twórcom tak dobrej sztuczki. A na koniec tylko dopowiem, że choć pomieszane światy nie trzymają się kupy, to wyglądają dosyć fajnie. Ocena końcowa (zarówno odcinka, jak i podsumowanie całego sezonu): 7/10 Główną wadą tego odcinka jako odcinek jest jego krótkość, natomiast główna wadą jako finał serialu jest to, że pozostawia on wiele niedomkniętych furtek. Na prawdę oceniłbym to ogólnikowo znacznie wyżej, gdyby był pewny nawet nie kolejny sezon, lecz jakiś specjał pół godziny, który ukazywałby wydarzenia po finale. Ale najpewniej nic takiego się nie stanie, więc serial sam w sobie pozostawia całkiem spory niedosyt, a szkoda, bo to show jest na tyle pomysłowe, że wręcz zbrodnią jest pozostawianie go w takim stanie. Planuję w następnym tygodniu zrobić podsumowanie samego serialu wraz z osobistą opinią na jego temat, bo co jak co, ale koło tego tworu trudno przejść obojętnie. Tak czy tak, dziś niedziela, jutro trzeba iść do pracy/uczelni, więc nie ma co sobie głowy jeszcze bardziej mącić na wieczór. Dobrej nocy życzę.
  2. Postanowiłem jeszcze raz obejrzeć ten zacny odcinek i ponownie bawiłem się nieziemsko. Mam wrażenie, że to jeden z tych epizodów, który można oglądać po kilka razy a i tak się nie nudzi. A nawet dam 10/10, co mi tam. Jedyne co to mam nadzieje, że motyw naszej trójki niezostanie zaprzepaszczony przez przyszłe odcinki oraz przez sam finał. imo złym pomysłem było urządzenie takiej piekielnej grupki na jeden, ostatni sezon, ale nie ma też za bardzo co osądzać, puki finału jeszcze nie było.
  3. WOWwowwooooooooooooooooooooooooooooooooooooow To było... jezu ale to było dobre. Już na wieść o samym pomyśle spodziewałem się czegoś porządnego i choć szczerzę to trudno skopać odcinek, który kręci się wyłącznie wokół złodupców, to ten odcinek był wyśmienity. Każdy dialog, każda scena, każda minka i każdy gest; wszystkie postacie dały z siebie 110% i jestem w stanie stwierdzić, że nasze przesiąknięte nienawiścią trio wygrywa nagrodę za "najlepszą bandę antagonistów" z seriali animowanych. Rozdrabnianie się na poszczególne momenty czy zachowania nie ma sensu, bo było by tego za dużo, więc każdą z naszej trójki muszę podsumować, że jest najlepsza w swoim rodzaju. Jednak chyba najbardziej zabłysnął Tirek, bo w wielu jego poprzednich odsłonach był on raczej nudnawy, a dzisiaj nie dość, że wydawał się być najinteligentniejszy ze wszystkich, to przy okazji jego humor najlepiej do mnie trafiał (choć Cozy to też mistrzyni w tej kategorii i obaj to już w ogóle są najlepsi np. 14:10). Dodatkowo to wszystko pięknie dopełnia piosenka, wykonana najlepiej jak to się tylko dało. A paradoks pracy zespołowej czyli tworzenia przyjaźni w celu zniszczenia przyjaźni i pogardy dla pracy zespołowej to również ciekawa sprawa oraz najpewniej zalążek tego, w jaki sposób widzę finał sezonu. Owszem, brakuję mi Sombry, a ten odcinek chyba ostatecznie go uśmiercił, lecz czego złego coś tam coś tam, więc w sumie nie powinienem narzekać. 9/10, najlepszy odcinek od bardzo dawna, lecz w sumie to ciężko uczynić odcinek o głównych rywalach słabym, przez co trochę obrywa się serialowi jako całości, ale mniejsza z tym. Cieszmy się naszym seriale i dobrymi złodupcami, tak szybko odchodzą. EDIT. W 15:32 widok Cozy sprawia, że się rozpływam jak czekolada w rondlu.
  4. Jutro finał Komputer: Laptop: Telefon blokowania: Telefon główna:
  5. Dzisiejsze dwa odcinki to był istny rollercoaster, działo się bardzo dużo i dużo się jeszcze może dziać. Każdy, kto obejrzy sam stwierdzi, że rozpisywać się nie ma po co, bo wszystko ukarzę się za tydzień w finale. Mogę co najwyżej rzucić paroma przemyśleniami UWAGA SPOILERY!!!!!! Ogólnie jest moc. Nie jestem jakiś super zajarany, ale zakończenie może być dosyć ciekawe.
  6. Obejrzałem sobie na szybko w przerwie półfinału MDL Disneyland (jezu EG znowu trzecie miejsce, chłopaki postarajcie się bardziej proszę) i choć po ckliwych recenzjach spodziewałem się czegoś dobre, to otrzymałem twór ze środkowej półki, ale za to za rozsądną cenę. Pierwsze skrzypce gra Yona, która ogólnie jest zdecydowanie najbardziej forsowanym osobnikiem z tej naszej młodej gromadki i to tak jakby jej zachowaniu i charakterowi twórcy poświęcają najwięcej czasu. Z jednej strony lubię ją, lecz ta jej "jakowość" oraz to, jak bardzo twórcy forsują ten motyw (odcinków z Jakami było z co najmniej 3) a moim zdaniem te "stworzenia" nie mają tak dużego potencjału, a wręcz są denerwujące. Tak czy owak, występ Yony raczej na plus, jednak mam nadzieję, że reszta naszych młodych bohaterów też bezie miała epizod głównie osobie, choć jak patrze na ilość odcinków, jaka nam pozostała, wątpię aby do tego doszło (w zasadzie tylko pamiętam, że o Gallusie był jeden poświęcony, o reszcie za bardzo nic). Owszem, sam problem Yony oraz to, w jaki sposób podeszło do niego mane5 było w porządku, główne ze względu brak przesadyzmu. Rarity jak zwykle daje popis swoimi umiejętnościami wokalnymi i nie mówię tu o piosence (która i tak było zaskakująco dobra) lecz chociażby o tej "lekcji dykcji". Fluttershy rumieniąca się na pochwałę odnośnie tańcu ze strony Rarity wyszło bardzo uroczo, natomiast Spike jako deadmau to jeden z lepszych nawiązań w świecie kuców, jakie pamiętam. Sandbar to chyba największy plus odcinka. Już w odcinku, w którym young6 się pojawiła, jego polubiłem najbardziej i choć w późniejszych odsłonach pałeczkę przejął jednak Gallus, to naszego kuca wciąż lubiłem, a po tym odcinku jeszcze bardziej. Co do wad, to szczerze niepotrzebnie zerwałem na recki tu i na reddicie, przez co spodziewałem się czegoś bardziej przyjemnego, a dostałem coś w moim odczuciu standardowego. Jedyną większą wadą, jaką dostrzegam jest ta scena, w której Yona nic nie widząc dostaję pierdolca i niszczy dosłownie wszystko na imprezie. Mogło się obyć bez zniszczenia tych "prezentów" czy co to tam było, a tak to się za duży burdel zrobił. Poza tym, w całej tej scenie ekran trząsł się jakby kamerzysta dostał ataku, co było już kompletnie nietrafionym zabiegiem. Wręczeni tej nagrody naszej dwójce było troszeczkę naciągane (po prostu zbyt nagłe), lecz szanuję że chociaż zmienili jedną z postaci na tym pucharze na jaka. EDIT. Jeszcze jedna wada, która mnie boli to fakt, że w szkole przyjaźni otwartej dla wszystkich stworzeń NIE MA ANI JEDNEGO NIEKUCOWEGO STWORA poza naszą piątką. Twórcą nawet się nie chce ich w tle gdzieś dawać, co za hańba. Ocena: 6,5/10 Nie jest źle i w sumie nie wiem, czy dało się w jakiś sposób ulepszyć ten odcinek, lecz to nie jest raczej moja liga. Znowu za długi post napisałem ech
  7. Dobra, dopiero co nadrobiłem sobie wszystkie odcinki aktualnego sezonu i...... 1. Motyw wątku miłosnego Star został tak rozwałkowany, że aż strach. Nie dość, że z Toma zrobili kompletną ciapę, to teraz jesteśmy w każdym odcinku okładani niczym rybą po twarzy momentami Starco (jezu jak ja nienawidzę tej nazwy), co mi szczerze nie podchodzi, bo to dla mnie zbyt oczywisty ship jest i wolałbym coś bardziej nieoczekiwanego (choć sezon się jeszcze nie skończył, więc dużo się może dziać). 2. Wszystkie odcinki, które same w sobie nie popychały fabuły do przodu skupiały się na shipach, bez wyjątków. I szczerze, większość była dosyć średnia, takie 6/10. 3. Jednak te, które z główną osią fabularną mają coś wspólnego są niczego sobie. Szczególnie ostatni odcinek był na prawdę dobry. Ogólnie to mam wrażenie, że od trzeciego sezonu odcinki poświęcone głównemu wątkowi są o wiele lepsze niż te slice of life, w przeciwieństwie do genialnego moim zdaniem sezonu 2. Tak czy tak, fabuła bardzo spoko. Reszta, bardziej szczegółowa w spoilerze: Ogólnie to jest spoko, ale mogłoby być lepiej.
  8. Ostatnio dorwałem się do jednego z tych "oficjalnych" komiksów o kucach pt. Reflection(z alternatywnym Sombrą który jest dobry oraz złą Luną i Celestią) i był on wręcz niesamowity. Jeden z najlepszych komiksów nie tylko z tej serii o kucach, ale w ogóle wszystkich, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Polecam mocno.

    1. ByczekPazerny

      ByczekPazerny

      Tak, zgadzam się że jest to dobry komiks. Ma dosyć ambitną fabułę i wciąga, a przy okazji zachęca różnymi ciekawostkami i aluzjami. Ja również polecam. :)

    2. misterspauls

      misterspauls

      A gdzie można to kupić? :confused:

    3. Talar
  9. Pod niektórymi względami był to najbardziej życiowy odcinek, jaki ten serial spłodził i czuć było na kilometr, że jakaś głębsza historia za tym wszystkim stoi, bo chyba nigdy w historii kuców jakaś postać "na jeden dwa odcinki" dostała tak głęboki wątek emocjonalny. Bo problem z naszym główny ogierkiem nie jest co prawda niczym odkrywczym, lecz mam wrażenie, że został on tutaj dosyć realnie ukazany. I szczerze mówiąc, to chyba mogę sobie z tym typem rękę podać, bo ja od jakiegoś czasu sam przechodzę taki okres, że nic mi nie wychodzi, jestem beznadziejny i zabij mnie ktoś proszę. I chyba przez to, jak się sam teraz czuję, ten odcinek wydawał mi się dosyć smutny. Nie wiem, czy to dlatego, że ja po prostu teraz jestem smutny cały cały czas i nic mi nie sprawia przyjemności, czy może dlatego że postawa naszego bohatera była mi aż zbytnio bliska... Poza tym, kilku wad się dopatrzyłem, jak chociażby mega wyolbrzymienie "problemów z kondycją" naszego bohatera, które nie musiały być aż tak gargantuicznie beznadziejne (chociaż jak się nad tym zastanawiam, to sam nie jestem lepszy w wielu sprawach), a samo zakończenie wydawało mi się zbyt proste, ale mniejsza z tym. Przez mój stan oraz to, w jaki sposób ten odcinek kojarzy mi się ze głównem które teraz toczę i utoczyć nie mogę, nie jestem w stanie ocenić w jakikolwiek sposób ten odcinek. boże jaki ja jestem *za brzydkie słowo dla niektórych, jak widać* że nawet bajka dla dzieci sprawia, że czuje się tak okropnie wielki k dzięki
  10. Dzisiaj zacząłem nadrabianie nowego sezonu. Obejrzałem na razie 6 pierwszych epizodów i o ile pierwszy odcinek był bardzo obiecujący, to reszta wypadła nieco gorzej. W pierwszych dwóch odcinkach wszystko psuje imo Król, który owszem zawsze był taką postacią z niższej półki, ale teraz był po prostu męczący. Owszem, można to wytłumaczyć brakiem kochanej partnerki, ale z czasem chyba każdemu zaczęło to grać na nerwach. Natomiast 4 kolejne odcinki, skupiające się na nieco przyziemnych sprawach, były takie... miałkie? Ogólnie to największy problem jaki ja mam z tym serialem, to olbrzymi wpływ fandomu na jego przebieg. Bo na prawdę nie chce mi się wierzyć, że twórczyni od samego początku planowała zrobić z Marco takiego serketnego fana crossdressingu, a sfera uczuciowa naszych bohaterów miała być aż tak przewodnim tematem. Zresztą, już w poprzednim sezonie widać było, że twórcy dosłownie bawili się fanami, co odcinek zmieniając potencjalną partnerkę naszego chłoptysia w czerwonym kubraku. I szczerze, jeśli ten serial ma być jedynie furtką do przyszłości Daron w świecie animacji, to ma prawo traktować Star vs jako poligon testowy, na który aż tak jej chyba nie zależy. Ale wracając, to ogólnie czekam na więcej odcinków popychających fabułę do przodu, niż takich, w których pod płaszczykiem jakiegoś problemu Star zastanawia się, kto jest jej chłopakiem lub Marco, którego wszystkie laski oblegają na każdym kroku. Przy okazji: @Triste Cordis przy premierze jednego odcinka w poście tutaj zacząłeś kwestionować seksualność Star. Nie wiem, jaki procent osób sobie z tego zdaję sprawę, lecz wiele twórców animacji, a zanim nimi zostali na ogół byli rysownikami itd.; jednym słowem artyści "pracujący ołówkiem" ma słabość do na tym punkcie, co chociażby widać w przypadku Adventure Time, She-ra, czy chociażby Steven Universe którego autorka jest homoseksualna. A sama Daron na swoim tumblerze czy tam twitterze lubi wstawiać swoje pracę przedstawiające głównie nagie kobiety. Więc biseksualność praktycznie WSZYSTKICH postaci w wielu animacjach to jest chleb powszedni, natomiast jeden związek homoseksualny to minimum, więc jestem prawie pewien, że coś jeszcze będzie na rzeczy. Czy to źle? To już temat na inną dyskusje.
  11. Moja opinia zdaje się odstawać od innych, gdyż dla mnie epizod ten był dosyć przyjemny i satysfakcjonujący w oglądaniu. Owszem, nie było to nic odkrywczego, ani super ciekawego, ani mega zabawnego, czy nawet poruszającego, lecz nie samymi ekstremami człowiek życie i czasem potrzebna czegoś wyśrodkowanego, niewychylającego się poza swoje bezpieczne progi. Sam nie będę ukrywać, że już słysząc se spoilerów, jaki będzie motyw tego odcinka, spodziewałem się ponownie gargantuicznego (choć słowo "typowego" też by tu niestety pasowało) zachowania Twilight, gdzie jej kopyto ściskające widelec już pcha się do najbliższego kontaktu tylko na samą myśl, że mogła nie oddać ona książki na czas. Jednak na całe szczęście czegoś takiego tutaj absolutnie nie ma, bo zachowanie naszej fioletowej klaczy wciąż wynika stricte z jej charakteru, lecz jednocześnie nie jest jego wyolbrzymieniem. Poza tym, wszystkie inne postacie zachowują się przyzwoicie i nie ma żadnych dziwnych zachowań, a sama fabuła i ciąg zdarzeń, choć przewidywalny, z gracją przechodzi z problemu A do B oraz z punktu X do Y. Owszem, jedna scena wydawała mi się zbędna, czyli gdy nasi bohaterowie poszukują ów bibliotekarki w tym ośrodku, bo dosłownie jest ona taka sama jak poszukiwanie samego tego miejsca z "Silver" w nazwie i nawet ta sam motyw muzyczny przygrywał, lecz widok Twilight uprawiającą windsurfing rekompensował to dla mnie. Czy ten odcinek był nudny? Zdecydowanie lepiej pasuje do niego określenie "tuzinkowy". Mi lekkość samego problemu, realizm postaci oraz subtelność dialogów przypadła do gustu. Daję 6,5/10 co owszem, punktowo zrównuję się z ocenami większości osób tutaj, lecz patrząc na to, że na ogół podchodzę bardziej surowo do odcinków naszego wielbionego serialu, ocena ta świadczy jednak o tym, że epizod ten przypadł mi do gustu bardziej, niż innym.
  12. Tak w ogóle to dlaczego na forum nie można wstawiać plików jpg? Cały czas wywala błąd, a pomniejszanie png do tych magicznych 1024 mija się kompletnie z celem.

    1. PervKapitan

      PervKapitan

      Coś się porobiło i nie da się. Jak wrzucasz na avatar albo sygnę to nie musi mieć dużo pikseli, a jak chcesz wrzucić do posta to polecam imgura.