Duckling

Brony
  • Content Count

    15
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

14 Neutral

About Duckling

  • Rank
    Jego Żółtkwaczność...

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    robienie interesujących rzeczy oczywiście ^^
  • Ulubiona postać
    Everypony is best pony ^^

Recent Profile Visitors

123 profile views
  1. Określenie jest jak najbardziej językowo poprawne Słownik Encyklopedia Sugestia wynikała wyłącznie z użytych przez Ciebie nazw, które brały pod uwagę aspekty anatomiczno-topograficzne kucyków, a w tamtejszym mianownictwie nie ma takiego słowa jak "noga" - zgodnie z tą książką. Mianem 'ręki' w mowie potocznej określamy kończynę piersiową. W anatomii również występuje to słowo i określa obszar od kości nadgarstka do palców włącznie. Analogią ręki w kończynie miednicznej jest stopa. W opowiadaniu nie ma to absolutnie żadnego znaczenia (!!!) , ale ja lubię dywagacje, które zmuszają mnie do głębszego reaserchu Nie jestem specjalistą od koni, dlatego Twój opis zołzy odesłał mnie do książek, aby upewnić się, czy przedstawionemu przez Ciebie obrazowi klinicznemu nie powinny towarzyszyć silne objawy ogólne - wtedy kucyk raczej nie siedziałby na straganie, z uśmiechem sprzedając swoje towary. I naprawdę super to opisałaś, bo wyglądało to na postać łagodną, która może ulec samowyleczeniu. A jednostka chorobowa, mimo, że występuje głównie u młodych koni i źrebiąt, rzadko, ale może wystąpić również u osobników dorosłych. Tak samo z łopatkami. Konie mają ramiona (analogicznie do ludzi), więc mogłyby nimi wzruszać, ale rzeczywiście - z uwagi na topografię - łatwiej byłoby im to robić łopatkami Te dwie rzeczy wyzwoliły we mnie myśl, że skoro już tak dbasz o stylizację, to nogi są tutaj raczej "nu nu", a może nawet "ne ne" Lepiej by mi tu pasowały kończyny lub kopyta (w zależności od kontekstu) Przy takiej dbałości "zmusiłaś" mnie znowu do zastanowienia się, czy możemy mówić o wyrwaniu przedniej kończyny ze stawu, skoro konie nie mają obojczyków, a kończyny piersiowe łączą się z tułowiem za pomocą mięśniozrostu. I doszedłem do tego, że jak najbardziej, jeżeli mówimy o stawie między kością ramienną, a obojczykiem - analogicznie zresztą do ludzi - przy czym u koni oddzielenie całej kończyny piersiowej (wraz z łopatką) jest o wiele łatwiejsze. Podsumowując - nogi, nogi, nogi Dzięki! P.S. Jak wygląda kopytojeść?
  2. Nogi są jak najbardziej zrozumiałe - używane w mowie potocznej i przez samych hodowców ale jest to określenie kończyn dolnych u ludzi. U koni jest inna topografia, dlatego istnieją inne określenia : kończyny przednie i tylne. Zasugerowałem to tylko dlatego, że używasz sformułowań typu "wzruszyć łopatkami", a nie analogicznie do ludzi - ramionami. I to też wynika z topografii. Używanie "nóg" przy tym gryzie się stylistycznie. Stąd też moja luźna propozycja W weterynarii przy kontaktach z właścicielami zwierząt również mówimy o nogach, a nie o kończynach. Słowo to jest używane powszechnie i lepiej rozumiane, a przy okazji krótsze Edit: Tak samo gryzie się z kopytojeścią
  3. Duckling

    @Razh Nie jest możliwe przewidzenie wszystkich ewentualności. Do osobników np. z nadpobudliwością należałoby podchodzić indywidualnie. Na pewno nie można ich izolować @Starlight Sparkle Arenę? W sensie taką do walki? Nie wiem czy to by nie zaostrzyło problemu Niektórzy by się wyszaleli, a inni tylko napompowali - agresja rodzi agresję. Ujście agresji w innej aktywności fizycznej mogłoby przynieść oczekiwany rezultat
  4. Miło mi się czytało - czuć w opowiadaniu ducha Wiedźmina Ogromny plus za stylizację - wzruszanie łopatkami, kopytojeść i zołzy - bardzo fajnie przemyślane. Zostawiłem parę sugestii w komentarzach
  5. Duckling

    Chętny
  6. Duckling

    Uważam, że takie rozwiązanie było zbyt radykalne. Rozumiem, że całkowicie rozwiązywało to ich problem, ale jednocześnie doprowadziłoby z czasem do powstania kolejnych, gorszych, wynikających z prowadzenia jałowego życia socjalnego, kłopotów np. depresji. Dlatego myślę, że taki pomysł jest nie do zaakceptowania. Najlepszym rozwiązaniem byłaby nauka samokontroli. Może powszechna i zbiorowa medytacja kilka razy dziennie. Specjalna i niezależna komisja, która zajmowałaby się rozwiązywaniem większych sporów. Podsumowując - przede wszystkim powszechna edukacja jak sobie z problemem radzić, prewencja i gotowy plan działania na wypadek wystąpienia niechcianego Btw. ta piosenka i jej tekst są naprawdę awesome! klik
  7. Duckling

    Staram się, ale co jakiś czas dziewczyna zagląda do szafy, opiernicza mnie i sprząta Jest ciężko Najwidoczniej Czy też porównujesz skład jonów na butelkach do wody zanim kupisz Tą wybraną?
  8. Duckling

    Moja wiedza na temat Eurowizji ogranicza się do tego, że wiem, że się tam śpiewa i można wystąpić na niej tylko raz Ale bez niej moje życie byłoby uboższe o tą wiedzę Gotujesz parówki czy wcinasz je na surowo?
  9. Duckling

    Wszystkie rysunki są bardzo ładne Na pierwszym z nich kopyta kończyn przedniej i tylnej są niesymetryczne (na przedniej kopytko jest grubsze), ale nie licząc tego, to art jest dla mnie miodzio ^^ Na drugim - pyszczek fioletowego kuca jest słabo zaznaczony i wygląda dla mnie, jakby postać była zhumanizowana i nie wiem czy taki był zamysł. Drugi wygląda super, podoba mi się ten styl A Białas na trzecim rysunku jest świetny ale wydaje mi się, że przy tym profilu głowy, lewe uszko powinno być skierowane bardziej stroną przyśrodkową. Lewe skrzydło wydaj się większe od prawego - możliwe, że to przez długość piór. Trzy razy TAK. Miodzio dla oczu
  10. Fragment o tagach obowiązkowych jakoś umknął mojej uwadze, kiedy czytałem regulamin. Poprawione
  11. Prawo? Oj nie, ja zupełnie w innym kierunku Ciekawe spostrzeżenia. Te wątki w prologu mają swoje zadanie. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć zamierzony efekt. Skorzystanie z korektora to bardzo dobry pomysł. Będę miał Twoje rady na uwadze podczas pisania. Dziękuję
  12. Łacina, jako martwy język, już od dawna nie ewoluuje i jej archaiczna forma może być zwyczajnie niestrawna w porównaniu do innych języków, które są w użyciu i dostosowują się do obecnych czasów. Podziwiam ludzi, którzy się jej uczą nie dlatego, że muszą Co do szkoły, to, cóż, jest to na pewno bardzo złożony problem, którego nie da się opisać w lakoniczny sposób. Każdy widzi to trochę inaczej w zależności od branży, którą się zajmuje i czym się interesuje... W każdym razie, absolutnie nie chciałem się nad tym rozwodzić. W czasie pisania poprzedniego posta po prostu przyszła mi na myśl taka luźna myśl
  13. Czytam Wasze komentarze i tak zastanawiam się co sam mógłbym dodać od siebie do tej dyskusji i przypomniałem sobie interesujący wywód mojej koleżanki, która jest osobą niesamowicie energiczną i emocjonalną. Daje z siebie 300%, aby się dalej rozwijać i jednocześnie czynić ze swojej pracy prawdziwą pasję. Było trochę o mobilizowaniu się i nie odkładaniu swoich marzeń i obowiązków na później, a ja opowiem trochę o drodze, która nas czeka jeśli chcemy osiągnąć nasz cel Na początku przedstawię Wam 3 wykresy, które będą pokazywały nam zależność postępu w rozwoju od czasu. Możecie zastanowić się, z którym z nich najbardziej się utożsamiacie albo chcielibyście się utożsamiać i dlaczego. Następnie omówię je po kolei. 1. 2. 3. Zaczniemy oczywiście od wykresu z numerkiem 1 Myślę, że każdy z nas chciałby, aby właśnie tak to wyglądało. Ja tak. Każdego dnia lepsza wersja samego siebie, jak zostało to już chyba wcześniej powiedziane. Należałoby się tylko zastanowić, czy to jest w ogóle realne? Mamy lepsze i gorsze dni, wzloty i upadki. Zawsze nasz rozwój będzie zależny od innych czynników - kondycji, nastroju, czasu i wydarzeń, które dzieją się w naszym życiu. Nawet jeżeli byśmy wyeliminowali te wszystkie czynniki, to powiedzcie mi, czy przy takim postępie nie czeka nas w końcu 'wypalenie zawodowe'? Osobiście mi tutaj brak przełomów w naszym rozwoju, które będą skutkowały zastrzykiem euforii, dla którego też to robimy. Bo co my chcemy osiągnąć? Czy jest w ogóle możliwe, aby dojść na sam szczyt i powiedzieć sobie, że już lepsi nie będziemy? Samokształcenie jest drogą bez końca, a jak mawiał Jan Paweł II (niestety dokładnego cytatu nie pamiętam): radość w osiąganiu swojego celu leży w dążeniu do niego, a nie w nim samym. Dwójeczka - pewnie czasami się tak właśnie czujemy, ale musimy się bardziej przyjrzeć temu wykresowi, ponieważ występuje w nim na przemian rozwój i regres. Jak pisałem wyżej, nie zawsze jesteśmy w stanie 'iść do przodu', ale cofać też się nie możemy. Jeżeli tak naprawdę jest, to niedobrze i musimy poświęcić temu problemowi trochę czasu, aby go wyeliminować, bo to nie ma prawa wystąpić. I ostatni - to jest właśnie wykres, który chcemy. Nie jesteśmy w stanie wpłynąć na to, aby nie mieć tego gorszego okresu, w którym nam się nie chce i stoimy w miejscu. Tutaj jest jedno duże ALE - możemy wpłynąć na długość jego trwania. Musimy uświadomić sobie, że tak właśnie będzie i być na to przygotowanym. Nie myśleć, że chyba jednak to nie dla mnie/ to za trudne i nie dam rady/ bez sensu. Nie. Całkiem możliwe, że mamy zły dzień - ale to akurat będziemy wiedzieć , może trafiliśmy na newralgiczny etap, któremu musimy poświęcić więcej czasu, a po nim znowu zaczniemy pędzić niczym Pinkie po balony na spontaniczną imprezę. Tutaj bardzo ważne jest, aby pamiętać o odpoczynku aktywnym lub pasywnym - zależnie od tego co robimy i dbać o nasze zdrowie fizyczno-psychiczne. Jeżeli ostatnio dużo biegamy i mało śpimy - zwolnijmy i zróbmy sobie dzień lub dwa wolnego. Może usiądźmy z naszą drugą połówką lub znajomymi i zróbmy sobie leniwy dzień przy serialach. I odwrotnie - jeżeli ostatnio za dużo siedzimy przy biurku lub przy komputerze - ruszmy się. Idźmy biegać, na rower, może pograć w 'gałę'. Trzeba pamiętać, że my ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do ciągłego siedzenia. Nasi przodkowie w dużej większości ciężko pracowali nawet przez całe życie. Dlatego zbyt mała aktywność fizyczna może doprowadzić do rozwinięcia stanu patologicznego. Możemy tego łatwo uniknąć Z autopsji mogę powiedzieć, że sam przegiąłem. W październiku miałem może ze 3 dni wolnego. Na koniec miesiąca realizowałem dziennie tylko 60% tego co miałem w planach, bo już po prostu nie dawałem rady. Nie da się. Musimy dać sobie odpocząć - aktywnie lub biernie. Oczywiście powyższy tekst jest w większości moją opinią. Każdy z nas może widzieć ten problem trochę inaczej, dlatego ważna jest dyskusja, z której zawsze można się nauczyć czegoś nowego
  14. @Grento W pisaniu nie mam żadnego doświadczenia. To był spontaniczny napływ twórczości. Na polskim w szkole zawsze pozwalałem sobie na puszczanie wodzów fantazji i zawsze byłem za to miernie oceniany i ostatecznie nauczyłem się pisać pod klucz. Bardzo mnie cieszą Wasze pozytywne opinie, jak również to, że moja kreatywność nie umarła Z niecierpliwością czekam na dłuższy komentarz @Ziemniakford Dziękuję Ci za bardzo trafną uwagę odnośnie nazw. Nigdy nie oglądałem MLP po polsku i nie sprawdziłem jak zostało to spolszczone. Smaczki typu Golden Oak potraktowałem jak nazwy własne i stąd ta mieszanka. Pomyślę jak to rozwiązać i poprawić. Błędów na pewno parę jest. Czasami sam próbowałem poprawić niektóre rzeczy, ale jak człowiek przeczyta jedno zdanie parę razy, to nagle wszystko brzmi poprawnie i już sam nie wiem, czy ja to poprawiam, psuję, czy bez różnicy - inaczej formułuję Co do języka. Jednym z dzieł, które wywarły na mnie ogromne wrażenie była Trylogia Husycka Sapkowskiego, a tam obce języki takie jak łacina i niemiecki (w mniejszym stopniu angielski i francuski) potrafiły czasem lać się strumieniami. Co chwila musiałem robić sobie przerwę w czytaniu i szukać czegoś w słowniku... ot taki dziwny ludź ze mnie Oczywiście sam nie mam zamiaru przesadzać. Staram się też używać znanych zwrotów, z którymi wszyscy mieliśmy bądź będziemy mieli kontakt. W wielu kręgach są w powszechnym użyciu A co do AJ - to porównanie, jak się poczuła, wyszło od narratora i nie było jej przemyśleniem... aczkolwiek teraz wpadłem na pomysł stylizacji tego powiedzenia i zamiany go na equus non gratus, ale, po Twoim komentarzu, chyba muszę to jeszcze przemyśleć Dziękuję Wam raz jeszcze za bardzo cenne uwagi i równie chętnie wysłucham kolejnych. Mam to czego chciałem i chyba czas rozgrzać palce i zabrać się do kolejnego rozdziału