Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

StarBright

Brony
  • Content Count

    147
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

5 Neutral

About StarBright

  • Rank
    Słodki kucyk
  • Birthday 11/26/1991

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzięki za krytykę;3 Zawsze pomaga unikać błędów na przyszłość^^ Aczkolwiek w tym przypadku wyszło jak wyszło, ponieważ pisałem to na konkurs i było ograniczenie do =/- 10 stron więc wykorzystałem do tego jeden z moich pomysłów na fica i lekko się przeliczyłem wybierając właśnie ten który miał spory potencjał i który zakrawał na znacznie więcej niż te kilka stron. Liczyłem wręcz na kilkaset, lecz jak to czasem bywa nie wszystko jest tak jak tego chcemy;p Mimo wszystko może jak uda mi się pozałatwiać zagęszczenie spraw związanych ze studiami to znowu się wezmę za pisanie wykorzystując jeden z topowych pomysłów jakie posiadam;3
  2. StarBright

    Hmm, tak teraz pomyślałem... Co z tymi co ewentualnie się spóźnią, a nie wiedzieliby jak by trafić nie mając z nikim kontaktu? Nie mowie o sobie, ale o kimś kto ewentualnie by miał kłopot z tym? Taka drobna sugestia, która może być pomocna;p
  3. StarBright

    Nie wiem czy mnie ktoś kojarzy czy nie, ale i ja z przyjaciółmi pojawię się;p
  4. "- Co? - spytał Star" > Random randomem randoma randomi... Nie da się inaczej ująć tego co właśnie sobie czytałem... Nawet nie bardzo wiem co powiedzieć lub do czego sie odnieść bo po prostu... Raczej się nie da xD
  5. Opcja dodatkowa > Derpy > Katastrofa murowana xD
  6. StarBright

    Hmm, odpowiem od razu na oba>postaram się. -Nie do końca łapie o co chodzi w tym, że nie po polsku, ale chętnie przyjmę każdą tyradę -Nie jest sierotą^^ Nigdzie nie jest napisane, że nie ma rodziców -Czesto co inne jest wytykane więc nowosci mogą byc nielubiane. -Mąż bigamista bo wyboru chyba nie dostał innego xD -Różne aury. Tutaj to mój osoblisty widzimiś odnosnie tego co się dzieje przy różnych gałęziach magii. Czyli niezależna do końca od kuca magia pod katem kolorystyki -Jeśli chodzi o maksymalne możliwości to tylko w zakresie medycyny po wielu latach nauki -OP jak wiele osób już zgodnie orzekło jest całkowicie brak, bo nie ma ona, ani jakis wielkich mocy, ani nie opi za każdym rogiem. Do tego czary ją potrafią zmęczyć co w przypadku OP się nie zdarza^^
  7. Linki jak coś pochodzą z WoE By: Wygląd: Ładna klacz alicorna, posiadająca długą grzywa w przepięknych odcieniach granatu przeplatana czerwonymi pasemkami. To samo się tyczy ogonka, który ma te same barwy. Posiada ona również przepiękną sierść o alabastrowej barwie oraz szkarłatne oczki o niesamowitej głębi. Jej wzrost nie wyróżnia się jakoś szczególnie jak na alicorna, ale jest niewiele ustępuje ona Księżniczce Lunie. Lubi ona wyglądać wytwornie, aczkolwiek w terenie oraz wśród kucyków woli wyglądać normalnie i się nie wyróżniać za bardzo , by się nie rzucać w oczy i nie przyciągać uwagi. Zwykle ma na sobie swoje juki z sprzętem lekarskim oraz płaszcz pod którym ukrywa swe złożone skrzydełka. Pod szyjką nosi ona spinającą płaszcz, bliźniaczą wersję amuletu alicorna o diametralnie odmiennych właściwościach. Czasem na przyjęciach ma na sobie również stylowy diadem, który jest pozostałością po życiu w Canterlocie i studiowania, który dostała od Księżniczek na zakończenie nauki w ramach propozycji dołączenia do grona Księżniczek Equestrii. Jej Uroczy znaczek przedstawia uskrzydlone złamane serce, którego to skrzydła rozpościerają się. Choć obecnie ewoluował on kiedy jej złamane serce się zaleczyło. Jej Uroczy znaczek pokazuje jej spokojną i wielce pomocną naturę oraz to, że jest otwarta na każdego i nie odmówi pomocy biorąc go pod swoje skrzydełka. Imię: -Aurora Rasa: -Alicorn - klacz Płeć: -Klacz Ksywki: Aurorcia, Rori Wiek: -22 lata Miejsce Urodzenia: -Obrzeża Canterlot w pewnej sporej willi Miejsce Wychowania: -Sierociniec Baltimare Miejsce Zamieszkania: -Kryształowe Imperium Stan cywilny: Zajęta;3 Rodzina: -mąż - Rofix -synek - Life Keeper -córeczka - Night Eye - brat - Isa - przybrana siostra - Lokuś - przybrana siostra - Arcia - przybrany brat - Golden Wings - przybrany brat/przybrany szwagier - Hirow - Przybrana córeczka Lumy - Przybrana córeczka Nel - Przybrany synek Tivoy - Przybrana wnuczka Lilly - Przybrana siostrzenica - Winds Whisper - Przbrany siostrzeniec - Dragon Wings Przyjaciele: -will be added soon Aury magiczne: -Perłowa - Jej własna magia życia, -Biała - inne typy magii, lazurowa - ścieżka światła, -Karmazynowa - magia jej “siostry”, magia śmierci Charakter: Aurorcia jest dosyć nieśmiałą klaczką po ciężkich życiowych przejściach, co nie jest pomocne w kontaktach.Jednak kiedy tylko zobaczy że ma szansę zawrzeć nową przyjaźń nie waha się ani chwili i stara się jak tylko może zdobyć nowych przyjaciół, którzy nie będą jej oceniać za to kim jest. Jest ona dla innych bardzo miła i czuła, nieraz potrafi sobie coś od pyszczka odjąć, aby pomóc innym w potrzebie. Nie pokazuje ona kim jest, aby najpierw pokazać jaka jest i dopiero później ukazać prawdę o sobie, a kiedy uda się jej jakiegoś od czasu do czasu zdobyć to bardzo chętnie przesiaduje z nimi ciesząc się ich bliskością. Nie lubi ona szczególnie dużych zgrupowań, ponieważ się w nich nie odnajduje oraz przeraża ją tak wiele pyszczków co często powoduje wrażenie, że każdy na ciebie patrzy, czego ona szczególnie nie lubi. Dlatego właśnie omija ona bardziej ruchliwe miejsca jak rynki czy targi w większych miastach i trzyma się mniej ruchliwych miejsc. Choć mogło by się to wydawać niemożliwe to pomimo jej łagodnej natury potrafi jednak od czasu do czasu być ona stanowcza kiedy stawką może być czyjeś zdrowie bądź życie i działać wbrew samej sobie stawiając wszystko na jedną kartę. Umiejętności: Magia lecznicza: -Leczenie na najwyższym możliwym do uzyskania poziomie -Natychmiastowe leczenie -Leczenie ran bez pozostawiania blizn Magia pomocnicza: -Wpływanie na ciała sojuszników dzięki czemu są w stanie wyciągnąć 120% mocy możliwej dla nich, poprzez zdejmowanie z ich ciał naturalnych blokad oraz pobudzania poszczególnych organów do zwiększonej pracy bądź uwolnienia substancji zwiększających wydolność. Dodatkowo jest możliwe do dodatkowe +20% ponad możliwości jakie można wyciągnąć dzięki magii „Enchant” polegającej na żywieniu poszczególnych organów bezpośrednio magią. Magia bojowa: Dzięki mistrzowskiemu obyciu z ciałem Aurorcia wie w jaki sposób wpływać na organizm przeciwnika, aby przy bezpośrednim kontakcie fizycznym bądź trafieniu magicznym pociskiem nasyconym danym czarem i rozkazem wykonania, być w stanie sprawić, aby jego możliwości bojowe dramatycznie spadły bądź doprowadzić do całkowitego paraliżu. (Przykłady: skurcz wszystkich mięśni, paraliż układu nerwowego, zatrzymanie akcji serca / zwiększenie jej powodując przeciążenie, itd.) Pozostała magia: Z pozostałych czterech gatunków magii Aurorcia opanowała następujące w tych oto poziomach zaawansowania: -Jako, że jest ona względnie pacyfistką i woli czynić dobro nie uczyła się ona sama z siebie magii bojowej przez co nie umie tworzyć nic poza podstawowymi atakami magicznymi bądź uderzanie czystą nie ukształtowaną magią. -Czasem trzeba bronić swoich więc zaklęcie tarczy zna ona dobrze i wie doskonale jak utwardzić swoją tarczę, zwiększyć jej objętość by bronić innych, bądź nałożyć na kogoś tarczę. -Czarna magia jako, iż jest zakazana, ponieważ powodowała zbyt wiele zła nie poznana przez Aurorcie i nie zna ona wiele zaklęć z tej dziedziny, a te które poznała w czasie swych wędrówek woli trzymać głęboko w swym umyśle zamknięte, aby nie wychodziły na światło dzienne i nie kalały tej pięknej krainy. -Wszelkie inne dziedziny magii Aurorcia zna w poziomie wystarczającym na ich używanie bezstresowe, ale również bez większych sukcesów w ich bogatszym używaniu. (Znaczy to tyle, że umie wykonać dany czar, ale zajmie on jej chwilkę, a nie tak jak mistrzowi by zajął mgnienie oka) Historia: Pierwszym wspomnieniem Aurorci jakie ona posiada jest pobyt w sierocińcu w Baltimare. Nikt nie wie kim byli jej rodzice, ani dlaczego ją porzucili pod drzwiami sierocińca nie zostawiając nawet listu dla niej na przyszłość. Może była to niemożność finansowa, a może bardziej prawdopodobna opcja... urodziła się ona bowiem alicornem, a kucyki z tej rasy nie rodzą się od tak sobie. Obecnie istnieją jedynie cztery Księżniczki, a pojawienie się małej mogło napędzić rodzicom wystarczającego strachu... mogącego nawet przewyższyć miłość jaką mogli darzyć małą klaczkę jaką ich obdarzył los. Wszystko to spowodowało, że jej dzieciństwo nie należało ani do najprostszych, ani do najmilszych, ponieważ było najgorsze jakie może się przyśnić w najstraszliwszym z koszmarów. Było tak, gdyż od małego była ona szykanowana przez inne dzieci w sierocińcu i kucyki poza nim za to kim jest... Mała klaczka nie wiedziała dlaczego fakt, że posiada zarówno róg, jak i skrzydła tak diametralnie zmienia stosunek wszystkich do niej. Opiekunowie sierocińca mimo pewnych obiekcji w końcu zdecydowali się ją przygarnąć, ale pierwsze co robili przez początkowe miesiące jej pobytu to były wielokrotne wizyty u różnych specjalistów, aby wyjaśnić ten fenomen. Lekarze nie umieli jednak wytłumaczyć dlaczego się taka urodziła i tłumaczyli to po prostu tym, że albo jej rodzice musieli być pegazem i jednorożcem, a przez przypadek, dziecko które miało być zwykłym kucykiem urodziło się alicornem przez przeskok jednego genu, albo było one wynikiem jakiegoś zaklęcia rzuconego kiedy znajdowało się jeszcze w łonie matki. Teorii było wiele, ale nie było sposoby, aby sprawdzić bądź uwierzyć którejkolwiek więc porzucono starania i zostawioną ją jak jest porzucając również pomysł poinformowania Księżniczek o klaczce... nie, nie dlatego, że się o nią martwili... po prostu sami się bali o swoją robotę i woleli utrzymywać wszystko w tajemnicy... Jednak nie był to z jej perspektywy powód do szczęścia... jedyne co słyszała to słowa takie jak potwór i dziwadło... spowodowane strachem innych kucyków przed odmiennością i źródłem takiego jej stanu, albo co gorsza przedmioty lecące w jej stronę w dosyć nieprzyjemnym celu. Było ona niemalże sama... żaden źrebak nie chciał z nią się kontaktować co strasznie bolało jej małe serduszko. Nie robili tego, albo z powodów nie uzasadnionej niechęci, albo po prostu bali się z nią pogadać bo bali się zemsty większości... Jednak znalazła się jedna klacz, która się nią zajmowała i nie stroniła od niej... jedyna osoba jaka była w tym ciężkim okresie zawsze przy niej i po jej stronie, broniąc jej przed zakusami innych. Była to jej "ciocia" jak to ją nazywała, która prowadziła ten przybytek. Zawsze ją wspierała i chroniła przed innymi dziećmi jak i kucykami z zewnątrz, które czasem potrafiły nachodzić małego alicorna. Pozwalała ona nawet małej klaczce spać ze sobą kiedy mała miała gorsze dni i zawsze miała dla niej jakiś smakołyk na polepszenie nastroju. Po kilku co groźniejszych incydentach postanowiła się wsiąść za naukę Aurorci magii jednorożców. Była ona bardzo pojętną uczennicą i bardzo szybko łapała co i jak ma zrobić. Całkiem dobrze wychodziły jej zaklęcia ochronne, ale jeszcze lepiej szły jej czary związane z pomocą innym. Nauka szła dosyć szybko ze względu na naturalny talent małej jak i uczucie jakim darzyła opiekunkę i chęć zaimponowania jej i odpłacenia za wszystkie lata pomocy. Z czasem nawet udało się jej zdobyć sympatię kilku źrebaków po tym jak uratowała jednego, który bardzo się poranił spadając ze schodów. Aurorcia mimo niewielkiego asortymentu zaklęć dała radę podtrzymać go w wystarczajaco dobrej kondycji do przybycia odpowiednich służb. Po tym zdarzeniu jako, że uratowała głównego prowodyra zaczepek kierowanych w jej kierunku wszystko ucichło i nie słyszała za często i głośno negatywnych słów oraz gestów. Jednak pewna trauma pozostała i wolała trzymać się na uboczu. Taki stan rzeczy panował, aż do czasu kiedy klaczka osiągnęła wiek 7 lat, a wieść o niej dotarła do uszu Królewskich sióstr, które to zainteresowały się nią i same pofatygowały, aby zobaczyć Aurorcię. O dziwo zdarzeniem, które je zainteresowało była właśnie jej pomoc innemu źrebakowi... a dokładniej klaczka podtrzymująca jego dobry stan w wieku 6 lat dość długo, aby mogły się nim zająć wykwalifikowane służby... Wieści o alicornach docierały do nich non stop kolor więc się nie przejmowały się większością, ale w tym przypadku kiedy zewsząd docierały do nich informacje o niej postanowiły to sprawdzić i udając się osobiście do Baltimare jako, że przy okazji miały tam pewną odwlekaną sprawę osobistą, wymagającą osobistego zjawienia się tam. Tak więc nic siostry nie traciły wybierając się tak, a jedynie mogły zyskać. Ich przybycie do sierocińca było wielkim świętem, zwłaszcza, że przywiozły ze sobą smakołyki dla maluchów, ale ich cel się ich bał i zamknął w pokoju. Klaczka była niesamowicie wystraszona powierniczek Słońca i Księżyca. One natomiast wątpiły do ostatniego momentu w to, że klaczka jest alicornem, ale zapał z jakim ich unikała zmotywował je dostatecznie, aby się postarały bardziej i ujrzały w końcu klaczkę. Po długich namawianiach udało się dopiero namówić klaczkę do rozmowy z strasznymi Księżniczkami w czym na pewno pomogła im spora łapówka w postaci sporej ilości słodziutkich łakoci i słów otuchy. Obie siostry były mocno zdziwione takim widokiem, ale zgodnie uznały po kilku testach jakie same na niej przeprowadziły, że jest ona prawdziwym, pełno krwistym alicornem co się zdarza dosyć rzadko, albo lepiej powiedziane nieprawdopodobnie rzadko. Nie była to jakaś szczególna nowość dla Aurorci, która już swoje wiedziała od bardzo dawna, ale kiedy doszło do kwestii zaopiekowania się nią w celu zajęcia się takim naturalnym talentem, od razu się postawiła i nie chciała opuszczać cioci. Było to coś z czym się całkiem nie zgadzała, bo sądziła do tej pory, że to będzie zwykły test... a teraz to tak jakby chciały ją zabrać od jej nowo zyskanej mamy... do tego zabranej tuż po tym jak udało się jej w pewnym stopniu zyskać w oczach innych źrebaków. Nie było łatwo jej przekonać i zostało przelane morze łez zanim coś się udało osiągnąć, ale w końcu mała się zgodziła, ale pod jednym warunkiem. A mianowicie pod takim warunkiem, że będzie mogła odwiedzać ciocię kiedy zapragnie i sierociniec dostanie wsparcie finansowe. Ksieżniczki się zgodziły, a Aurorcia opuściła Baltimare i sierociniec zostawiając jedyną osobę, która była dla niej jak mama... jednak była to jedyna sprawa, która się burzyła w jej sercu, pozostałe to tylko cierpienie i upokorzenie co dało jej siłę, aby zrobić to co było jej przeznaczone. Przez lata pod czujnym okiem Księżniczek studiowała magię, wszelkie jej rodzaje... zdobywała dzięki nim niesamowitą wiedzę... przeczytała wszystkie księgi w bibliotekach Canterlotu oraz poznała wiele języków, zarówno używanych jak i tych martwych. Uczyła się historii świata tak odległej, że niejeden kucyk by uznał to za bajkę... poznała opowieści o bohaterach i potworach starożytności... Dowiedziała się jak wszystko funkcjonuje... na czym stoi świat i że śmierć to nie jest koniec... że każdy wyrok da się cofnąć... Doszła nawet do pewnych źródeł... które doprowadziły ją po długich poszukiwaniach do tego kim jest i skąd się wzięła... prawda ją zabolała i mocno uderzyła w jej samopoczucie... ale zaakceptowała kim była... ale o tym później... W końcu udało się jej po tych wszystkich latach wkroczyć na inny poziom i odkryła, że jej powołaniem jest pomoc innym jakiej sama nigdy nie doświadczyła... Taka była jej natura... Nie lubiła być ponad innymi... bo w końcu wszyscy jesteśmy kucykami... a to ze jest...inna czyni ją jakby... taką co powinna pomagać innym... dlatego tez to postanowiła robić... Zaczęła wiec podróżować troszkę... odkryła, że kucyki czasem pogonią... czasem przyjmą jej pomoc... ale uśmiech innego kucyka jest dla niej niczym zastrzyk energii... czuła dzięki temu, że chce żyć... Taka dawała się poznać... jej talentem i przeznaczeniem było mianowicie uzdrawianie i pomoc innym na poziomie niedostępnym nikomu innemu. Mogła ślepcowi zwrócić światło, a klacz jałową uczynić znów płodną... jej zdolności były niesamowite i zapewne czekała by ja niesamowita kariera w przyszłości, gdyby nie nieszczęśliwy wypadek, który musiał w końcu nadejść i zniszczyć to wszystko... Aurorcia ucząc się pilnie nigdy nie zapomniała o sierocińcu i pozostawionej tam cioci. Zawsze odwiedzała ją pod koniec miesiąca i chętnie opowiadała co u niej, a w zamian oczekiwała jej ciepła i czasem jakiejś łakoci. Nawet stosunek innych do niej się zmienił kiedy wyrastała na piękną klacz i to protegowana samych Królewskich Sióstr. Nie zauważyła tylko jednego... ona sama dorosła i zatrzymała swój wiek w miejscu swoją leczniczą magią co wywołało u Księżniczek zadumę, że sama do doszła do jednej z dróg dających nieśmiertelność... lecz jej ciocia... wciąż się starzała. Miesiąc przed ostatecznym egzaminem, który m się to stało... do Aurory doszedł list z smutna nowiną. Natychmiast rzuciła wszystko i udała się do Baltimare... zdążyła jedynie na pogrzeb jedynej osoby jaka kochała... Opiekę nad sierocińcem przejęła inna klacz, ale to nie było to samo... udała sie wnet do Księżniczek zapłakana z starą księgą opisującą wyprawę do krainy umarłych... ale nie pozwoliły jej się udać... powiedziały, że nie należy tego robić, gdyż to jest przeciwne naturze i może zachwiać równowagę świata... Po tych słowach umarła w niej nadzieja... jak zawsze umierająca ostatnia... Aurorcia pozostawiła więc wszystko co było jej znane i uciekła do małego miasteczka Ponyville, aby zapomnieć o wszystkim... Wtedy odkryła, że jej magia ma pewne ograniczenia... nie umie mianowicie wyleczyć dziury w sercu jaka jej pozostała po tej stracie. Z pomocą przyszła jej jednak tajemnicza osoba, zebra zwana Zecorą, na którą się natknęła. Od niej to dowiedziała się co ma zrobić... Miała albo znaleźć kogoś kogo by kochała... swoją drugą połówkę co wykluczyła z miejsca wiedząc, że ogierom zależy tylko na jednym... Inna opcją było zatkanie jej czyimś szczęściem... i tą właśnie drogą podążyła lecz na odchodnym się dowiedziała, że w jeden sposób nie da się naprawić czegoś takiego. Od tamtej pory jej celem był widok szczęśliwych pyszczków innych kucyków co niezwykle ją cieszyło i pomagało zaleczyć jej rany. Z czasem udało się jej to... w pewnym stopniu... lecz podjęła decyzję, że poświęci swe życie w tym właśnie celu i będzie chodziła po całej Equestrii i pomagała swą magią leczyć kucyki. Wtedy właśnie otrzymała swój Uroczy znaczek co ją jeszcze bardziej ucieszyło i zrozumiała, że postąpiła słusznie. Tej samej nocy zdarzyła się jeszcze jedna rzecz... miała ona gości kiedy spała. Były to Celestia i Luna, które będąc dumne z niej zostawiły jej prezent, który miał jej w tym pomóc. Był to bliźniaczy amulet okrytego złą sławą amulety alicorna. Ten jednakże był nośnikiem świętej dobrej magii i nie wywierał złego wpływu na nosiciela, a pomagał mu rozwinąć swoje umiejętności i niósł ukojenie. Od tamtej pory jest ona znana w Equestrii jako ta, która niesie światło i życie. Jej pojawienie jest świętowane, a wszyscy są jej wdzięczni i wiedzą, że mogą na nią liczyć i nie usłyszeć żądania niczego w zamian. Wędruje ukrywając to kim jest i często swą magią delikatnie zmienia swój wygląd, aby się nie dać za łatwo rozpoznać od razu i dopiero cuda których dokonuje ujawniają jej postać. Podróżuje z amuletem spinającym płaszcz, aby ukryć skrzydła. Nie ma zwykle przy sobie wiele poza jukami z najpotrzebniejszymi lekami i opatrunkami, ponieważ większość woli leczyć sama swą magią. Przez wiele lat udawało się jej to robić i cieszyła się z tego, Widziała kawał świata... tyle krain i poznanych stworzeń... jej serce cieszyło się że ją przyjmowano... najserdeczniej w Zebrice oraz Equestrii, ale nie wyróżniała nikogo i pomagała tam gdzie trzeba, ale pewne zdarzenie otworzyło pewną ranę i przypomniały jej się słowa Zecory... że musi spełnić oba warunki, aby w pełni się wyleczyć... >>>Ciąg Dalszy<< >>>GALERIA<<
  8. Widziałem, że wcześniej mój przyjaciel zamieścił swoją pracę z tego konkursu wiec co będę gorszy;3 Prezentuję wam bowiem zwycięską pracę konkursu literackiego w grze: World of Equestria. Nie będę się rozwodził za długo nad opisem, powiem jedynie, że pisałem to mając niewielkie pojęcie co dokładnie się będzie dziać w IV sezonie naszych kochanych kucyków, ale starałem się nawiązać dosyć dokładnie do wydarzeń jakie się odbyły w zamierzchłych czasach;3 Oto przygoda klaczki imieniem Ophis, która chciała za wiele i osiągnęła, aż za wiele. Bez spoilów zapraszam i proszę o komentarze;3 Uczennica Maga: Wir czasu
  9. Epic to mało powiedziane;3 Tutaj bym celował również w Legendary^^ Od samego początku śledzę losy Marona i nie powiem wiele się działo i historia miała wiele zwrotów akcji;3 Naprawdę, każdy kto to czyta ma bardzo dobre zdanie o tym ficu co wskazuje, że zadowala on wszystkie grupy czytelników. Wniosek? Epic+Legendary^^ Każdy głos na Epic to również głos na Legendary, o ile opowiadanie jest skończone.~Dolar84
  10. StarBright

    Ja będe na pewno;3 Zarejestrowany od dawna i niecierpliwie wyczekujący meeta^^
  11. Być może pojadę... Ale jak ja tam trafię... Ehh... Nienawidzę PKP....
  12. Nowy rozdział świetny;3 No przyznać teraz kto myślał, że już więcej nie bedzie;p Nie oszukiwać;3 Teraz tylko czekać na epicki epilog;p
  13. No cóż. Niestety taka smutna prawda^^ To był już ostatni rozdział. Nie zawsze wszystko może się kończyć dobrze;/ Ale dziękujemy wszystkim za miłe motywujące komentarze;3
  14. Hmm... ileż to ja już nic nie pisałem... a teraz czas na kolejną cześć moich postów odnośnie dzieł Ghata;3 Więc czas się szykować... A wiec... w pewnej chwili dostrzegłem motyw z "Past Sins" z problemami natury wegetatywnej... aczkolwiek jakoś problemów z chłodem nie widzę rozwiązanych... ale mimo to... Fic mimo wszystko i ku zaskoczeniu wszystkich... Jest bardzo ciekawy i mnie wciągnął... Bardzo ciekawa fabuła, pokazanie jakby mogło się wszystko potoczyć jakby... i te wszystkie możliwości jakie niesie ze sobą to wszystko... Jestem bardzo zadowolony, że to przeczytałem i niecierpliwie czekam na kolejne rozdziały;3 Edit: Aczkolwiek czasem te kawałki "Wcześniej" potrafią trochę wybić z rytmu i średnio wiadomo co co tam biega....i wtf xD
×
×
  • Create New...