Jaenr Linnre

Brony
  • Content count

    699
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

23 Neutral

About Jaenr Linnre

  • Rank
    Necromancer
  • Birthday June 24

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Opole
  • Zainteresowania
    Książki, filmy i gry fantasy, świat wiedźmina, nieumarli, wszelkie RPG, sztuka barmaństwa oraz wiele innych...
    ______________________________________________________________
  • Ulubiona postać
    Król Sombra i niestety nie napotkałem jeszcze innych postaci które mogłyby mnie zaciekawić...
  1. Absolut zadziwił się dźwiękiem i najchętniej uniknąłby zdarzenia zza zakrętu, lub po prostu je przeczekał. Jednak na to było za późno. Musiał działać, musiał przeć do przodu, ale również nie chciał zwrócić na siebie uwagi. Postanowił iż wykorzysta prostą sztuczkę magiczną. Przygotował się by szybko obniżyć temperaturę powietrza, która przy obecnym cieple mogłaby choć chwilowo wywołać mgłę, sam zaś kuc schowałby się w tym czasie za drzewami, pozostawiając po sobie jedynie lodowe kolce pośród obłoków.
  2. Postać stała się szara, nudna i straciłem do niej wenę. Mało kto się nią interesuje i niezależnie od intencji bądź tego co robi itak wszystkie postacie były do niego wrogo nastawione...
  3. Przykro mi to mówić, ale postać znana jako Maskedheart opuszcza sesję. Nie spotkacie go więcej (Niektórzy się ucieszą) i dziękuję za miłą grę...
  4. -Przewieść? W trakcie bitwy i obliczu wojny gdy nie wiecie kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem? Oczywiście, jak wojna się skończy to byłby genialny pomysł, ale wciąż nie mamy sił by teraz ich przetrzymywać, a by ich przenieść trzeba by było stworzyć cały korowód. Jak myślisz, ciężko jest taki wykryć i zaplanować zasadzkę? Masked zaczął twardo i z powagą. Ta przemądrzała klacz przesadziła. -A przeniesienie więźnia? Sprzeciwiono się całemu wydarzeniu, bo jak powiedziałem, mieli mi towarzyszyć wasi strażnicy i oni mieli go pilnować gdy go odprowadzimy, ale najwidoczniej nie dosłuchałaś i wyjęłaś błędne wnioski.A polecenia? Jakiej żywej istocie wydałem jakiekolwiek polecenie moja droga? Golem, nim się tu zebraliśmy, Atlantis wydał proste polecenie ku mej osobie był ogarnął co się tu dzieje. W końcu mam duży wpływ na schwytanie tego więźnia, choć nie możesz mieć o tym pojęcia, bo nie było cie z nami. Mężczyzna zaczął się teraz zastanawiać co wtedy robiła Sandstorm. Nie widział jej po drodze i był pewien że nie walczyła też na ulicach. Może i ona była szpiegiem? Był tego ciekaw. Co by się okazało gdyby i to był przeklęty podmieniec, była w końcu tak cicha i wiecznie tylko słuchała. -A co ty w ogóle robiłaś podczas oblężenia? Czym byłaś tak zajęta? Albo lepiej się nie wypowiem, bo znów odkryjemy jakiegoś szpiega lub zdrajcę w szeregach, a gromy spadną na moją głowę. Jego oczy błyszczały krwistą czerwienią, a iskry skakały po całym jego ciele. Był pełen mocy i gniewu. Najwidoczniej Sandstorm przesadziła pouczając go będąc jedynie pionkiem. Jego runy zapłonęły żywym ogniem jednak sam czarnoksiężnik nic nie zrobił. Jedynie czekał, jednak widocznie nie na słowa samej Sandstorm. Nie interesowała go. -A przywileje? Przywilej opuszczania głowy i słuchania każdego słówka i spełnianie każdej zachcianki? Nie... Mi nikt nie będzie rozkazywał. Chce wam pomagać, ale widocznie tego nie chcecie. Może powinienem was opuścić tak jak tego pragnęliście wtedy gdy Rebon zmienił swoja postać, i po prostu przejść na drugą stronę? Tego pragniecie droga drożyno?
  5. Masked choć widocznie urażony wysłuchał wszystkich po czym raz jeszcze zabrał głos. -Wiadomym jest wszem i wobec że jestem tu najbardziej znienawidzoną osobą, jednak nie najmniej rozsądną. Mimo waszego podejścia do mojej osoby, zacznijcie spoglądać na sytuację logicznie. Gdy ja chciałem odprowadzić z narady zdrajcę podnieśliście sprzeciw, teraz jednak Sandstorm chce uczynić to samo, opierając się na tych samych racjach. Jej też odmówicie? Szpieg nie powinien tu przebywać,nie jest nawet magicznie strzeżony i nie wiecie nawet czy nie prowadził cały ten czas telepatycznej rozmowy ze zwierzchnikami relacjonując naszą naradę. Myślcie, nie tylko działajcie swoimi odczuciami. To jest wojna i nie mamy czasu ani środków na zbędne sprzeczki i głupie argumenty. Następnie zwrócił się bezpośrednio do Dakelin oraz Grimma. -Pokazać się ze złej strony Dakelin? To zdrajca i szpieg. Zaatakował nas od tyłu. Szachował na uczuciach i cały czas okłamywał. Ponadto żywi się uczuciami. To zwykły pasożyt tak jak i reszta więźniów. Nie powinniśmy marnować straży która może się bardziej przydać na pilnowanie ich. Sandstorm i tu ma racje, powinniśmy ich zabić, jednak całkowicie humanitarnie. Choć z resztą, to jedynie pasożyty, a czy nie wszystkie pasożyty, żywiące się innymi istotami powinny zostać wytępione? Ostatnie słowa zostały skierowane dziwnie mocno ku Dakelin, najwyraźniej starając się ją w jakiś sposób napiętnować, choć inni nie mogli wiedzieć z jakiego powodu. Następnie Masked chwile się zamyślił i wrócił do wypowiedzi, tym razem zwracając się do Shadow i Yellowa. -Pominięto również sprawę odmienienia Luny. Wiecie jakie mam podejście do waszych księżniczek, są ona nam jednak teraz niezbędne do uwolnienia Equestrii od tyranii. Czy wspomożecie mnie w swoich działaniach? I nie, nie czy mi na nie pozwolicie, bo jak już to kiedyś ująłem, nie jestem twoim podkomendnym Shadow. Jestem sojusznikiem Rebelii, ale jako czarnoksiężnika i nekromantę, odrzuciliście mnie.
  6. -Potrzebna mi jest jedynie pomoc i dużo energii. Wiedzę już posiadłem, choć księgi mówiące o starożytnych technikach magii mogłyby mi nieco pomóc. Nie męcz jednak niepotrzebnie tych którzy teraz mogą się zając sprawami kraju, oni muszą zdecydować co z jeńcem i oblężeniem. Mi wystarczy trójka wypoczętych kucy. Zastanowił się, po czym potaknął że z ksiąg chętnie by skorzystał, jednak nie bardzo interesowała go dysputa na temat samej formy tych zaklęć bo się na tym nie znał. Było to zaklęcie poznane przez niego dość przypadkowo, choć dogłębnie i wiedział jak je wykorzystać w różnych celach. Nie chciał też odrywać reszty od narady, miał bowiem nadzieje iż ta szybko się skończy co pozwoli mu szybciej przejść do samego zadania które miało go czekać. Zbliżała się decydująca bitwa i potrzebowali pomocy... -Moje plany wobec Luny nieuległy zmianie, jednak teraz ważniejszym jest opanować stolicę i odzyskiwać ziemie z okupacji podmieńców a bez niej nie damy rady. Pamiętaj że moim pierwszorzędnym celem jest wciąż zemsta na podmieńcach i to wszelkim kosztem. Lunę będę chętny uśmiercić jedynie jeśli obruci moją pomoc w szanse na wybicie reszty moich braci i siustr. Sam zaś rytuał? Wykonywałem ich już wiele, jeden nawet sprawił że wyglądam jak wyglądam, a to czy to starożytna magia, czy czarna czy biała dla mnie nie ma znaczenia. Znam się nawet na nekromancji jeśli cie to interesuje...
  7. -Telepata drogi MT? Właśnie do niego się zwracasz. Masked zaśmiał się cichutko. Jego oczy lekko zabłysnęły czerwienią i przestały być tak zimne jak poprzednio. Następnie spojrzał na MT, wiedział nad czym ten się zastanawia, bynajmniej nie za sprawą magii, a dlatego że wszyscy tak myśleli o nim. -Nie miałem zamiaru go krzywdzić, ani przesłuchiwać, a odprowadzić w bezpieczne miejsce pod strażą i eskortą, nie wiem czy zauważyliście, jednak jest on tuż koło ważnej narady i jedynie nasłuchuje naszych słów. Nie znamy wszystkich jego sztuczek i nie wiemy czy naszej rozmowy gdzieś nie transmituje przy pomocy magii... Niestety ten golem mi przeszkadza i mi grozi, a za to grozi ciężka "kara". Ostatnim słowem Maskeda zawładnęła czysta żądza mordu co można było usłyszeć w jego głosie. Jego oczy raz jeszcze zapłonęły, a błyskawice obeszły jego ciało. Zaraz jednak uspokoił się jak zwykle i wrócił do konwersacji. -Teraz odpowiem na oba wasze pytania na raz drogi MT oraz Thermalu. Sama odmiana Luny nie ma nic wspólnego z czarną czy białą magią. To stary rytuał, który działa przy pomocy magii zbliżonej do tych waszych elementów czegoś tam, a nawet starszych mocy. Jednak samo moje przygotowanie, tak, będzie wykorzystywało czarną magię na mojej osobie, gdyż tylko dzięki temu będę mógł konwertować waszą energię na swoją, bo sam nie mam dość siły by rzucać tak potężne uroki. Wy jesteście mi potrzebni by nie pozwolić NMM stracić przytomności, by nie mogła się skupić na mnie który będę ją zastępował waszą Luną, oraz musicie użyczyć mi swojej mocy bym mógł rzucić ten czar. Następnie zwrócił się ponownie do samego MT. -Mylisz się jednak. Czarna magia nie paczy. Wy po prostu jej nie rozumiecie i się boicie tego że wymaga ona ceny. Ale tacy jak my sami wybierają tę cenę i ją płacimy, sama magia nas nie zmieni jeśli tego nie chcemy. Moja ręka jest w tak opłakanym stanie gdyż kiedyś użyłem czarnej magii by okiełznać demona, niestety jego magia spaczyła dziecko, bowiem tak, demoniczna magia może spaczyć, za co obwiniliście mnie...
  8. -Wiem kiedy kłamiesz i kiedy mówisz prawdę. Jednak to nie ja będę cię przesłuchiwał. Masked ponownie się ucieszył. -Ty zaś golemie wykonujesz błędną akcję łamiąc rozkaz swego pana. Według jego słów mam pilnować więźnia oraz ciebie i wszystkiego co tu się dzieję. Mimo iż więzień się nie ruszył, ani ja go nie dotknąłem, wykonałeś samowolną akcję. Wykonujesz nieautoryzowane akcje, sprzeczne z rozkazami. Zalecany jest restart i ponowne przesłanie prośby do twórcy. Nie możesz również wykonać akcji przeciw mnie, z racji tego że odgórnie, został wydany rozkaz abym pilnował wszystkiego. Masked stanął z założonymi rękoma i w ciszy zaczął coś mruczeć pod nosem.
  9. Masked skrzywił się, lecz nikt nie miał prawa tego dojrzeć. Jedynie z lodowatym spojrzeniem, zwrócił swą maskę na podmieńca. -Jeszcze nie zaczęliśmy, a już łżesz, ciekawe. Wiem że nie spałeś, a podsłuchiwałeś. Zajmę się przygotowaniem cię na przesłuchanie, wstań więc i rusz za moją towarzyszką, bo skończysz źle, a tego nie chcę ani ja, ani ci któży będą zadawać pytania. Mężczyzna ponownie delikatnie i z gracją wskazał dłonią Ane która miała prowadzić. Nie miał ochoty na pogaduszki, miał własne sprawy do załatwienia i nie miał czasu się bawić w takie bzdety. Im bardziej przyspieszy naradę i przesłuchanie podmieńca, tym więcej czasu będzie miał na odmianę księżniczki i odpoczynek po tym, a w obliczu kolejnych bitew, czasu wiele nie było. Musiał się spieszyć, jednak dokładność była jego ostateczną bronią. Musiał teraz wykonać wszystko tak, by podmieniec nie mógł podsłuchać reszty narady, ani przeszkodzić w odmienianiu Pani Nocy.
  10. Masked zaśmiał się cichutko. Jego głos stał sie dość mechaniczny. -Golemie, twój twórca wydał nadrzędny rozkaz nakazujący mi pilnowania tu wszystkiego. Według tego rozkazu więzień dla własnego i naszego bezpieczeństwa musi zostać odtransportowany. Oczywiście nie zwalnia cię to z rozkazu pilnowania go przez co musisz ruszyć z nami. Nie wolno ci sprzeciwiać się woli swojego pana. Następnie ręką lekko wskazał stronę w którą będą się kierowali. Następnie postąpił krok w stronę golema. wiadomym było że mówił prawdę i Atlantis wypowiedział takie słowa, o niestety sprawiały że jego słowa miały logiczną rację bytu. Golem mógł albo ruszyć z nim, albo złamać rozkaz, szczególnie że jego twórca nie zabronił mu się przemieszczać. Spod maski wydobywał się lekko słyszalny chichot, wiedział bowiem że jeśli golem zaatakuje jego lub więźnia będzie uznany za niebezpiecznego dla rebelii, a karę za to poniesie sam twórca tak nieprzemyślanej maszyny.
  11. Mężczyzna skończył medytować, był za daleko by wysłuchać o czym mówi reszta grupy, ruszył więc jedynie za Ane, by wraz z nią przesłuchać więźnia, a raczej do takowego przesłuchania go przygotować, bowiem sam żadnych pytań do niego nie miał. Mógł za to przygotować pomieszczenie, umieścić w nim więźnia tak by był bezbronny i pozostawić go pod strażą rebelii do czasu właściwego przesłuchania, teraz jednak musiał wraz ze swą towarzyszką doprowadzić jeńca w takowe miejsce. -Ane, chodźmy, musimy również po drodze wziąć ze sobą kogoś kto będzie go pilnował, jakąś tutejszą straż czy żołdaków. Następnie swym zimnym wzrokiem, omiótł z obrzydzeniem ową marną istotę od której oczekiwano odpowiedzi, co go wielce bawiło, bowiem co może wiedzieć ktoś taki jak on. -Ruszaj się, a z mojej ręki nic ci się nie stanie. Wskazał podmieńcowi drogę w którą powinien ruszy.
  12. Wróćmy jeszcze wcześniej. Zajęła Equestrię. Walczą o wolność, mają do niej większe prawo niż robaki (nie mogę zapamiętać angielskiej nazwy podmieńców, a polska mnie odrzuca) do ich miłości. Czemu robaki nie spróbowały pokojowo tylko zajęły kraj? Poza tym, bezkrwawe zajęcie. A odsyłanie kucy do obozów?
  13. W takim razie walczą by wymrzeć. Tępią żywicieli (zamiast ograniczyć własną liczebność co pozwoliło by im przeżyć, kontrola stanu ilościowego nacji) a już jest ich za dużo by ich wyżywić. Rasa pozostawiona na śmierć. Nawet jak im się uda wygrać to wymrą. Dlatego lepiej je wytępić, skoro same i tak tylko do tego się prowadzą.