Po prostu Tomek

Brony
  • Zawartość

    1740
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

787 Equestriańska Legenda

O Po prostu Tomek

  • Ranga
    kosmiczny pojeb
  • Urodziny 22 Lipiec

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Głębie internetu
  • Zainteresowania
    ur mum
  • Ulubiona postać
    Chrysalis, Nightmare Moon, Lyra, Neon, Bohun, Windigos. W losowej kolejności. Ah, zapomniałem o Berry Punch :^)

Ostatnio na profilu byli

16844 wyświetleń profilu
  1. Czuję się coraz lepiej, jakbym się powoli odradzał. Niestety... powoli. Moja sytuacja jako taka dalej jest no lipna, bardzo ograniczony dostęp do internetu bo dalej bez kompa żadnego, ale biorę się za to, na co mam wpływ. Pozdrawiam ciepło wszystkich was, co się pokazaliście w ciężkich dla mnie chwilach.

    1. PervKapitan

      PervKapitan

      Jak zawsze życzę wytrwałości, towarzyszu, nie poddawaj się <3

    2. Ghatorr

      Ghatorr

      Dasz radę \^.^/

  2. Jest trochę lepiej. Moja i ogólnie nasza sytuacja wciąż trochę ciężka, jednak drobna paczka dobrych wieści. Babcia jest już w domu i po badaniach. Nie ma żadnych chorób ani nic, dzięki kurwa Bogu. To stres i odwodnienie, najpewniej przepracowanie. Babcia miała dietę i pilnujemy jej żeby jadła odpowiednio i piła. Zdjęli mi gips ale nie mam hajsu na rehabilitację szybciej niż w maju. Chcąc nie chcąc dotąd żyję. Koniec paczki dobrych wieści, jak będę mógł to jeszcze napiszę. Trzymajcie się ciepło ziomeczki.

    1. PervKapitan

      PervKapitan

      Trzymaj się i nie waż się poddawać.

  3. Jestem bardzo zmęcznony.

    1. PervKapitan
    2. Ghatorr

      Ghatorr

      Co z nogą? Jak babcia? ._.

    3. Talar

      Talar

      To już brzmi mocno niepokojąco...

       

      Trzymaj się Tomek choćby nie wiem co.

  4. Jest... źle. Ale delikatnie lepiej. Babcia na diecie wróciła do domu, robi badania. Na laptopa/cokolwiek jeszcze se kurde poczekam. Spirala spierdolenia ściągnęła mnie prawie na samo dno.

    1. Talar

      Talar

      Weź Tomek przestań bo się depresja pogłębia...

    2. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      Ano racja, się kurwa pogłębia. Z każdym dniem coraz bliżej święta.

  5. Aby kontynuować ciąg pecha dodam jeszcze, że wypłata z pracy się grubo spóźnia. Najpewniej będę musiał iść i załatwić to osobiście. Po dziesiątym. Z nogą w gipsie. Co za niesamowicie popierdolony kraj.

    1. MLPFan

      MLPFan

      Trochę Cię pocieszę.

       

      - W zeszłym tygodniu, miałem podpisać umowę o pracę. Sytuacja trochę się skomplikowała (za dużo by pisać). Siedzę na bezrobociu.

      - ZUS, wysłał zasiłek chorobowy na zamknięte konto (założyłem przez internet, zaznaczyłem, że konto w ING, ma zostać zamknięte [tak się stało] oraz, że mają powiadomić ZUS, że chorobowe, mają przesłać na nowe konto). Przelew wyszedł 8 lutego. Wczoraj kilka minut po 15, pojechałem do ZUS-u sprawdzić ocb. Okazało się, że przelew poszedł na zamknięte konto. Podałem numer nowego konta i udałem się do PKO (tam teraz mam konto). Okazało się, że dzbany z poczty polskiej (specjalnie piszę z małej litery), zagubiły gdzieś korespondencję. Nie jest to pierwszy raz, kiedy poczta mnie zawiodła. W 2013 roku, zgubili przesłaną przez ING kartę płatniczą. ING, musiało wysłać nową. Ta na szczęście, dotarła. 

    2. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      Ja pierdolę. Życie to kurwa. Po wypłatę musiałem cisnąć z gipsem na pocztę do kasy, bo zgubili mnie w biurokracji. Wypłata była już ósmego ale ofc mi nikt nie powiedział. A ja srałem ze stresu. I wisienka na tym pojebanym torcie - babcia idzie do szpitala na zakaźne. Robić badania i na obserwację. Mam nadzieję że tylko na dwa dni, nie więcej. Niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu :')

    3. MLPFan

      MLPFan

      Dziś dowiedziałem się, że po pieniądze mogłem pojechać do ING. Wystarczyło pokazać dowód i dostałbym tą pieprzoną kasę. Skąd się dowiedziałem? Nie - nie z ZUS-u ani z PKO. Dowiedziałem się o tym z internetu!!! I najlepsze jest to, że kasa dalej nie dotarła. I do uja wafla nie rozumiem, jak to możliwe, że nikt nie wymyślił mechanizmu, który uniemożliwiłby wysłanie kasy na zamknięte konto.

  6. Laptop mi umarł w niedzielę. Mam tylko telefon. Dopóki czegoś nie ogarnę będę tylko tak o wpadał sprawdzać, bo telefon bubel i źle się pisze. Lipa straszna bo wciąż mam gips.

    1. Pokaż poprzednie komentarze  [1 więcej]
    2. PervKapitan

      PervKapitan

      Wyczerp ten limit pecha, towarzyszu, bo mi smutno :c

    3. Starlight Sparkle

      Starlight Sparkle

      Limit jest na szczęście... pech jest nieskończony. :dunno:

      Ale równowaga zawsze musi być i w końcu coś się zmieni. :rd8:

    4. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      Czasem myślę czy jakiś sukinsyn nie ma w imię równowagi ciągle dzikiego farta podczas gdy ja... ech. Zawsze jest plan S (^:

  7. Brodaty chłop zmarszczył nieco brwi w nieco przesadzonym namyśle. Miał niejako ochotę się zaśmiać, tak po prostu wybuchnąć głośnym śmiechem na jakby nie było interesujący sposób, w jaki ci ludzie rozumieli swoją teraźniejszą pozycję. Nie zrobił tego głównie z takiego powodu, iż najemnik dał mu jednak troszeczkę do myślenia. Nie tylko co do samych jeńców tu i teraz, lecz także na przyszłość. - Wy musicie mieć szansę na swoje przyszłe życia, i ja to doskonale rozumiem. Z kolei ja muszę ułożyć wszystko tak, by ta rebelia się jednak jak najbardziej udała, bo inaczej ja i wszyscy których znam stracimy swoje życia. I to zapewne w dość okropny sposób. Widzisz, kolego... zdrada i przekupność niestety niespecjalnie pomagają w takich sprawach - Wypruwacz wręcz promieniował grzecznością oraz uprzejmym zainteresowaniem sprawą, kiedy odpowiadał na słowa Olecha. Jego zarośniętą i zwykle poważną twarz zdobi nienachalny uśmiech. - Cokolwiek nie powiecie swoim przyszłym potencjalnym kompanom, kontrakt konkretnie dla was jest zajebiście prosty. Macie udział w absolutnie wszystkim co zdobędziemy i teraz, i w przyszłości. Udowodnicie swoją wartość odważną i wierną służbą. Niestety takie myślenie, że w jeden dzień walczycie ze mną a w drugi przeciwko mnie daleko was nie zaprowadzi, ale jak będzie turbo źle to może was puszczę, jak upewnię się że nie podniesiecie potem na mnie ręki. Możecie mi pomóc i w ten sposób przyłożyć dłoń do zdobycia zasadniczo wszystkich bogactw tego kraju, albo umrzeć. Bo zdrada w każdej postaci karana jest śmiercią.
  8. Wypruwacz obserwował mówiącego dragona, nie przerywając mu. Na koniec skinął głową z uwagą, jakby zaznaczając w ten sposób, że go dobrze wysłuchał. A zatem ten człowiek trochę swojego tam doświadczenia już miał, trochę w wojsku przesłużył, i to takim prawdziwszym niż to co do tej pory Bartkowi udało się zebrać. Nie jest to jego wina, że akurat natrafił na zbuntowanych chłopów. Po prostu taki pech. - Masz łeb i doświadczenie - zaczął brodacz, badawczo spoglądając na rajtara i czasem na szepczącą w tle grupkę. - Myślę, że to wystarczający powód do poznania się nieco bliżej. Na imię mam Bartosz. A ty? Nasza rozmowa może jeszcze chwilę potrwać, równie dobrze możecie wyjawić mi miana czy ksywki. Będzie to na pewno lepsze niż mówienie do siebie per "chłopie", "kupcze" czy "więźniu". No, to chyba pora powoli zapoznawać się z waszą wspólną decyzją?
  9. - Oczywiście. Macie dziesięć minut, możecie się zastanawiać. Będziemy tutaj stać z chłopakami, poczekamy, wysłuchamy uważnie, poodpowiadamy jak będziecie mieli jakiś kłopot - oznajmił dość raźno acz spokojnie Bartosz. Skinął głową dwóm chłopom, a oni zostali sobie z boku, przy tej sporej, zębatej, ostrej pile. - W wojsku byliście, to powinniście wiedzieć, że odpowiada się od razu jak pytają. A zatem... skąd pochodzisz, rozmowny kolego?
  10. No właśnie. Bali się. Wszyscy się bali zemsty, wiedzieli że mogą zginąć w straszny sposób jak im nie wyjdzie. Ale właśnie o świat bez takiego strachu, bez groźby pańskiego knuta walczy Bartek i jego oddział. A przynajmniej takie jest założenie, bowiem wojna ma to do siebie, że zmienia ludzi. Wszyskich, którzy biorą w danym konflikcie udział, w różnym stopniu, lecz zmienia. I tak jak przeobraziła Bartosza z Kozieradki, losowego brodatego chłopa w osławionego Wypruwacza, tak też zrobi z tymi na razie jeszcze nieco strachliwymi, biednymi ludźmi. Dzięki w miarę sprawnej organizacji oraz łaskawości bogów wygląda na to, że na razie większość z rzeczy które trzeba było załatwić dla Magnusa i Orłowskiego została zrobiona. Dodatkowo, wyglądało na to, iż przynajmniej na razie lokalni mieszkańcy, którzy nie są w stanie walczyć o wolność będą w miarę bezpieczni. Aby to bezpieczeństwo było permanentne, Bartek musiał zająć się dalszymi planami. Kwestia pierwsza, jeńcy. Wypruwacz wziął ze sobą dwóch silnych jak młode dęby chłopów, dużą dwuosobową piłę do drewna, kozioł oraz swojego zaufanego kumpla-ochroniarza. Cała ta grupka udała się na miejsce gdzie pod strażą siedziało jeszcze dziesięciu żywych najemników. Najemnicy to ludzie ceniący sobie jasność sytuacji i proste zadania, dlatego brodacz nie poświęcał za dużo czasu na zbędne introdukcje. - Pierwsza sprawa - zaczął od razu, podczas gdy jego towarzysze luźno ułożyli przyniesione rzeczy w pewnej odległości od grupy. - Powiedzcie proszę, skąd pochodzicie? Z jakich domów? Oczywiście nie winię was za walkę, w końcu wam za to płacą, ale krew to krew. Błękitna czy czerwona, ziemia jej pragnie, a po naszej stronie trochę się jej jednak przelało. I teraz wchodzimy w drugą sprawę. Możecie przyłączyć się do mnie, rozdzielę was po moich grupach i dam wam broń. Słabszą na początek, bo zaufanie i te sprawy. Wy pójdziecie ze mną, by poić spragnioną ziemię pańską juchą. Co wyniesiecie ze szlacheckich dworów to wasze. Albo to wasza krew wsiąknie w ziemię. Wybór macie dość prosty.
  11. Pffff. Hamzat obserwował Sigrid przez jakiś czas z lekkim uśmiechem podnoszącym mu kąciki ust. Ale się młoda podekscytowała! Oby tylko nie za bardzo, bo byłoby szkoda gdyby między nią a pająkiem doszło do jakichś scysji. Na razie mężczyzna skupił się jednak na tajemniczej mgle. Pustynia wyglądała na bardzo suchą, a jednak te delikatne kłębki i strzępki muszą mieć jakieś swoje źródło. - Tak, musimy się już zbierać - nomada powitał boginię poniekąd już automatycznym lekkim ukłonem. Następnie odwrócił się tak, by móc bez problemu odpowiedzieć także Harusepthowi. Rzucił przy tym nadopiekuńczemu sępowi nieco poirytowane spojrzenie, bo rano to rano i ten skrzek nie jest dźwiękiem do jakiego chce się człowiekowi budzić o tej godzinie. Czy też może "dobudzać", lepsze określenie. Alarm pieprzony. - Wydaje mi się, że niedaleko może być źródełko, może strumyk albo niewyschnięte wadi, bo wszędzie jest ta mgiełka, a to znaczy wodę. Z reguły. Pakujcie się. Znaczy, ty się pakuj proszę, Haruseptcie, bo Pani jest chyba raczej gotowa do drogi.
  12. Bezdech nie poruszył się ani o milimetr podczas całego czasu jaki Iriel poświęcił na krótkie objaśnianie swojej sytuacji. Na uzewnętrznienie się przed tym człowiekiem o cierpliwości godnej góry, jak nie kontynentu. Nie ruszać się ani na chwilę siedząc w takim grubym, włochatym i gryzącym odzieniu przez cały czas, by nie wspomnieć o ciężkim dymie, było już pewnego rodzaju osiągnięciem. Mężczyzna, którego z czystym sumieniem możnaby opisać epitetem "omszały", na raz wciągnął takiego bucha ze swojej fajki, że anioł aż widział tańczące węgielki w cybuchu. Przytrzymał go przez kilka sekund i wypuścił, razem ze słowami, które być może zaskoczyły anioła. - Łatwo się przyznajesz - oznajmił głosem tak neutralnym, jakby mówił o pogodzie. Zarówno twarz jak i ciało Bezdecha nie nosi nawet najmniejszych znamion szoku czy zaskoczenia. - Ktoś inny niechybnie wziąłby cię za szaleńca. Ktoś ograniczony. Ktoś, kto nie zna sekretów tych różnych kitajskich przepisów, które sprawiają że ja gadam z aniołami a moi podopieczni z samym Panem Bogiem. Ha. Haha. Klama to by cię na kopach wyprosił, aha? Z jakiegoś powodu, mimo manieryzmów, Bezdech wydawał się jakby bardziej świadomy tego co mówi. To już nie jest do końca takie sobie po prostu zwykłe pieprzenie ćpuna jedną nogą w grobie. - Nie będę cię pytał czy On jest jednym z wielu, czy jednym jedynym. Nie będę cię pytał o sens życia. Nie jesteś Nim. Jesteś Jego sługą. A wiem tyle, że w żadnej opowieści z Księgi jaką znam, główny bohater i sługa boży nie wygrał forów u góry siedząc w lesie, na pustyni czy w brzuchu ryby. Musiał coś zrobić, albo postanowić że coś zrobi. Spadłeś i jesteś w dupie, to prawda. Jesteś tu z nami wszystkimi i obowiązują cię te prawa co nas. Ale widzisz, ty masz tu o - majestatyczny futrzany kształt przechylił się lekko by dotknąć brudnym paluchem czoła wygnańca - i dzięki temu możesz dać sobie radę. Nie przestaniesz być aniołem, póki nie będziesz chciał przestać nim być.
  13. Okej. To postaram się wrzucić kartę jeszcze dziś, ale jak się nie uda to zapiszę się po prostu gdzieś po drodze. Dzięki za info i sorry zią xD
  14. Że max czasu co? Do kiedy? Chyba uszczkło ci posta trochę. Resetowałaś komputer albo coś?
  15. No nie zrozumiałem, bo kraje się tak nie nazywają, przecież Republika Czeska jest no... republiką kraju Czechy. Jest w nazwie, jest ustrojem. Republika Rzymska, czyli republika miasta/państwa o nazwie Rzym. Nie wykluczam, dynastia panująca mogła sobie nazwać swój kraj jak im się żywnie podobało, podaję tylko źródło niezrozumienia. Dziękuję za odpowiedzi na moje pytania. Do kiedy zapisy są otwarte, żebym się nie wiem, za miesiąc nie obudził?