Po prostu Tomek

Brony
  • Zawartość

    1740
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

777 Equestriańska Legenda

O Po prostu Tomek

  • Ranga
    kosmiczny pojeb
  • Urodziny 22 Lipiec

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Głębie internetu
  • Zainteresowania
    ur mum
  • Ulubiona postać
    Chrysalis, Nightmare Moon, Lyra, Neon, Bohun, Windigos. W losowej kolejności. Ah, zapomniałem o Berry Punch :^)

Ostatnio na profilu byli

16159 wyświetleń profilu
  1. Wszystkie wrażenia, emocje, te rozliczne zapachy, smaki, to wszystko zaciera się i znika, gdy Iriel pomału udaje się na spoczynek. Nie będzie spał na mchu i gołych korzeniach, nie jest więc źle, ba, nawet trochę wygodnie. Pierwszy dzień na Ziemi można uznać za zaliczony. Ciężkie powieki opadają, myśli zamieniają w złożony z przyjemnego szumu mus, rzeczywistość zaciera się a ciało rozluźnia. Mówi się, że sen to młodszy brat śmierci, i w sumie niebianin mógł poczuć się jakby tak bardzo spokojnie umierał. No, przynajmniej dopóki nie zaczął mieć snów. Pod tym konkretnym względem noc zapewne ma dla niego sporo przygód za pasem. Anioł obudził się rano wypoczęty i tylko odrobinę obolały. Słońce jeszcze nie wstało, choć ranne ptaszki już śpiewały sobie między drzewami. Dookoła wciąż była rosa. Wszyscy jeszcze śpią, ognisko ledwo dymi. Powietrze wydaje się być nabrzmiałe i ciężkie, trochę jak przed burzą. Dość niedaleko eks-anioła siedzi sobie ciemna figura. Od czasu do czasu słychać od niej pomruk, raz dało się dostrzec siwą smużkę dymu.
  2. Hamzat wzruszył ramionami w geście niemej akceptacji warunków pająka. I tak nie potoczyło się źle, może z czasem ptasznik bardziej do nich przywyknie. W końcu dla niego, jak dość mocno widać, jest to także nowe doświadczenie. Czy będzie to zabawna przygoda czy nie, nie wiadomo, jednak złocisty pajęczak na pewno nie będzie się nudził. - No widzisz a nic ci się nie stało - mężczyzna zdecydował się nie pokazać śladu zdziwienia, że jednak jest to ten sam pająk z wcześniej, choć podróżowali cały dzień. - Zabrałem ją od ciebie i porozmawiałem z nią. Widzisz, ludzie strasznie często niepotrzebnie robią różnym stworzeniom krzywdę, a często nawet sobie nie przeszkadzamy nawzajem tylko żyjemy obok. W każdym razie, dziękuję że z nami pójdziesz i nie ma problemu. Jak będziesz miał jakieś pytania, życzenia czy chciał po prostu pogadać, to na pewno mnie nie zgubisz. O cholera. Nadżibullah odwrócił się od pająka kiedy tylko usłyszał szmer piasku. Bogini za nim się obudziła, więc wstępny szkic planu numer jeden na razie diabli wzięli. Zastanowił się, czy końcówka rozmowy z pajęczakiem już do niej dotarła czy jeszcze nie. Hmm. Wydaje się, że w sumie nie. Dlatego też nomada postanowił nieco zaimprowizować. - A, do pustyni mówię. Znaczy, sam do siebie - powiedział, sprawiając wrażenie nieco zakłopotanego. - Niektórzy ludzie tak mają. Jak się spało, Pani? Jest późno, a rano musimy ruszać, więc możesz jeszcze spokojnie pospać, jeśli chcesz.
  3. Cholera. A mogło być tak pięknie. Jednak Hamzat prędzej podpaliłby sobie brodę niż teraz narzekał, bo nawet jeśli nie jest to dżin, to wciąż jest to kurwa mówiący ptasznik. Coś takiego można by sprzedać za grubą kasę jeśli nie tylko nomada potrafił go zrozumieć, ale mężczyzna nie chciał tego robić. Zamiast tego, mógłby zaoferować mu swojego rodzaju dom, gdzie wiedziałby jak pajęczak jest traktowany i czy nie ma źle. Do tego, i tak może przy odrobinie szczęścia spełnić obietnicę złożoną białej dziewczynce. Chyba to też nie działa ze wszystkimi zwierzętami, albo wielbłąd ma go głęboko w dupie. - Cóż, życie nikomu nie szczędzi rozczarowań - Nadżibullah rzekł sentencjonalnie po czym westchnął w nieco żartobliwej melancholii. - Jednak moja oferta jest poniekąd dalej dostępna. Nie jesteś dżinem, ale tak się składa, że jesteś naprawdę zajebisty. Czy zgodziłbyś się zaprzyjaźnić z taką jedną dziewczynką? Jest całkiem w porządku, bardzo sprytna, tylko jeszcze dorasta. Oczywiście wiadomo, będzie cię karmić, ja będę z początku pomagał i będziemy ją razem pouczali. Co ty na taki układ? Jak się nazywasz?
  4. Chłopski bojownik wykorzystał swoją przygotowaną wcześniej pozycję tak bardzo jak tylko mógł bez narażania się. Nie jest głupi i nie chce zginąć. Może wygrać, kto wie. Zatem wracając do rzeczy, Bartek po prostu poczekał na odpowiedni moment i wykonał duży krok w bok, skutecznie omijając ostrze wrogiego miecza. O ile szlachcic nie jest mistrzem zręczności, powinno to wyprowadzić go z równowagi na krótką chwilę. Ale tylko chwili potrzebuje brodacz by podjąć próbę kontrataku ukośnym cięciem na pachę gościa, a jeśli ten się będzie chciał zastawić, to Wypruwacz zwinie drugą dłoń w pięść i po prostu zajebie mu bułę w wąsatą, zadufaną mordę. Chłopi dość sprawnie i szybko rozbrajają poddających się najemników i niestety, ale nalegają by czasowo związać ich ze względu bezpieczeństwa. Zabrano im wszystkie bronie, nawet noże czy scyzoryki, ale zostawiono całą kasę i wszystkie rzeczy osobiste. Wojacy Wypruwacza pobrali sobie fajne bronie i amunicję, a także porozdzielali resztę między wieśniaków-bojowników. Niestety jak cała zabawa się skończy, trzeba będzie się chyba przygotować na zebranie się i opuszczenie wioski, bo jeźdźcy z pewnością będą chcieli poszukać posiłków. Na razie jednak mają taką przewagę, że ten spasiony kutasiarz już powinien pokapować się że nie ma szans. Jeńców zostawiono pod strażą, reszta chłopów zbiera się pomału zobaczyć bitkę między wodzami.
  5. Bartek nie odrywał oczu od twarzy szlachcica, i gdy ten wycelował w niego rapierem, brodacz wyprostował się na pełną wysokość, po czym przyjął postawę bojową z mieczem trzymanym na linii bioder, z czubkiem wycelowanym w wyżej wymienioną twarz. Nie do końca planował pojedynek, ale nie by człowiekiem który cofał się w obliczu wyzwań, poza tym może jeśli uda mu się spuścić gościowi wpierdol, to uzyska trochę respektu. Postąpił krok i drugi do przodu, pozycja pozwala mu na zarówno atak jak i zastawę, chcąc zobaczyć jak zareaguje wrogi dowódca. - No to stawaj waszmość - brodaty chłop wciąż zachowuje pełną powagę i ten charakterystyczny płomień w oczach. Kiedy wrogi szyk się załamał, chłopi dowodzeni przez doświadczonych bandytów Wypruwacza rzucili się by w miarę sprawnie i przy możliwie niewielkich stratach własnych zlikwidować ostatnie punkty oporu. Wiedzieli, że są to głównie najemnicy, dlatego nie planowali ich mordować jakoś bezdusznie bo kto wie, może i nawet by się przyłączyli. W końcu jakby nie patrzeć wszyscy razem mieli większe szanse wywalczyć zarówno majątki dla siebie, jak i poprawę położenia dla wszystkich. Jednak jeśli nikt nie będzie chciał zaprzestać oporu, nikt nie będzie dawał też pardonu. Za tymi co uciekali poleciało kilka strzał i kul, jednak czy trafią to nie wiadomo. Na razie nic więcej w ich sprawie zrobić nie można.
  6. Bartek spoważniał. Nie że się bał, bo w sumie miał w nosie to czy zginie czy nie. Lawina się rozpoczyna tak czy siak, i po jego śmierci ktoś przejmie po nim pałeczkę. Tej siły bogacze i szlachta już nie powstrzymają. Powaga chłopa brała się z tego, że ten koleś nawet w godzinie prawie zguby jest tak zadufany w sobie, tak zapatrzony we własną dupę, że groził brodaczowi i nim gardził. Wyższy i silniejszy mężczyzna może nie miał jakiegoś mocnego pancerza, ale wyprostował się i spojrzał na starego wąsala takim wzrokiem, że ten mógł aż już prawie poczuć swąd skóry swoich torturowanych dzieci. - Uwierz mi, chłopie - powstaniec celowo użył takiej formy, mówiąc bardzo poważnym głosem i po prostu patrząc temu gościowi prosto w oczy. Dyskretnie nadstawił uszu, nasłuchując otoczenia. Jego ludzie i lokalni chłopi już rozeszli się po chatach, zajmując sporo terenu więc chciał upewnić się, czy ktoś jest może niedaleko. - Już ja bardzo dobrze wiem kim ty parszywa, spasiona, różowa i pokryta śmieszną szczeciną kurwo jesteś. Zresztą wszyscy wiemy. Jakkolwiek chciałbym drzeć z ciebie pasy i cię nimi w kij do twojej własnej szabli przywiązać, moje życie jest jedyną rzeczą, która powstrzymuje moich ludzi przed zrobieniem ci dużo, dużo gorszych rzeczy. I nie tylko tobie. Myślisz, że jesteśmy jedyni? Ty sobie tu hasasz ze swoimi dragonikami, strzelając do niewinnych ludzi. A dziatki twoje, żonka czy kochaneczka doma? Bo tylko ja mogę sprawić, że dziś tam ktoś nie zapuka, korzystając z braku pana domu. Proszę bardzo, zmarnuj tę kulę, a może lepiej osobiście tchórzu zasrany podejdź. Zobacz, co będzie dalej. Jakkolwiek rebelianci Bartka i prowadzeni przez nich chłopi byli dość znaczną siłą, nie byli wszechmocni. Potrzebowali liczyć na różne rzeczy. Na swoje przewagi terenowe, liczbę, zaskoczenie, broń. Na cuda. I na błędy wroga. Otóż widocznie rzeczony wróg spanikował, czy coś, bowiem podjął jeden taki dość poważny taktyczny błąd. Dragoni odstąpili, by otoczyć chłopów. Jednak do tej pory chłopi wszak rozeszli się po domach, podwórkach, stodołach i majdanach. Żołnierze szlachcica by otoczyć Bartosza i jego ludzi musieli otoczyć praktycznie całą wieś, a na pewno było ich już zbyt mało, by to zrobić nawet choć jednym pełnym szeregiem. Zatem chłopscy dowódcy tymczasowi mianowani z sił brodacza postanowili wykorzystać okazję, by rozerwać wrażą linię i zdusić w końcu tych gnojów. Generalny plan to uderzyć w wielu miejscach na całym froncie, przy ataku wykorzystując osłony terenowe - domy, stodoły itd. Szereg wrogów ma zostać porozdzielany na mniejsze części i pootaczany. Jak będą chcieli pertraktować, to można.
  7. - Zapewne pomaga to, że mamy języki, a ty masz tylko kły i to co jest za nimi - błyskotliwie zauważył mężczyzna, dla pewności jednak postanawiając przykucnąć. Teoretycznie pajęczak nie ma aż tak dużej możliwości żeby go zaatakować, ale jest wielki i pająki to ogólnie szybkie bestie są. - Proszę cię, dżinie, daj mi moment. Muszę pomyśleć nad sprawą jedzenia, jak to sprawnie zorganizować. W rzeczywistości nie jest to jedyny kłopot, z którym Hamzat musi się teraz na szybkości zmierzyć. Nie jest nawet wysoko na jego mentalnej liście spraw do ogarnięcia, jeśli być szczerym. Wciąż miał wiele pytań, zarówno takich które może chyba normalnie pajęczakowi zadać, jak i tych, które chciałby zadać komukolwiek, ale nie może. A zatem zaklęty dżin. Czy zatem w ogóle wolno nomadowi skorzystać z jego pomocy i samemu mu pomóc, czy powinien od razu spróbować go zlikwidować? Czy Księżycowy ma coś do dżinów? Jeżeli wojownik mógłby sobie tego zażyczyć, tak po prostu, to najprawdopodobniej chciałby wyłączyć boginię z gry, ale czy w ogóle tak się da? Wreszcie, trzeba by też pomyśleć co z jedzeniem, jak wywiązać się z tej umowy samemu wcinając skorpiony i węże w sosie własnym. Bo Nadżibullah jednak szczerze wątpi w to że pająk mógłby skorzystać z ludzkiego jedzenia jakie wędrowiec ma w swoich żelaznych racjach. Po chwili Hamzat szczerze zastanowił się też nad jedną kwestią. Obiecał Sigrid złapać ptasznika, a pojawiła się przed nim okazja by zapewnić jej nie tyle zwierzątko, co mądrego i potężnego obrońcę. Oczywiście zakładając, że ten niezwykle piękny i niecodzienny arachnid nie bujał pustynnego wojownika z tym dżinowaniem, ale jak inaczej wytłumaczyć fakt niespodziewanego porozumienia? Boginią niedaleko? Sępy nie rozmawiały, a może milczały czy coś. Brodacz postanowił zrobić jeszcze jeden test, podejmując decyzję że po prostu zobaczy jak wszystko się dalej potoczy. Przemówił, żeby nie przedłużać i tak już kilkusekundowej ciszy, jaka nastała w czasie jego rozmyślań. - Myślę, że możemy się jakoś dogadać. Muszę od razu ostrzec, że sami polujemy na swoje przekąski, ale w... - Nadżibullah szybko przeliczył oczyma śpiących - czterech czy pięciu będziemy wydajni, w ogóle może uda się to tak zorganizować że sam nie musiałbyś za dużo robić. Wpierw jednak, pozwól mi coś sprawdzić... Z tymi słowami brodaty nomada odwrócił się w stronę wielbłąda, spoglądając na niego z uprzejmym zainteresowaniem. - Nie zmuszam cię żebyś faktycznie głośno mówił, kolego, jednak mam takie pytanie. Czy rozumiesz w pełni to co do ciebie mówię? Jeśli tak, kiwnij po prostu głową.
  8. Macie może moje ananasy złote jakieś szybkie protipy co do rysowania praktycznie od zera?

     

    Spoiler

    I inne protipy dla osób co się szybko zniechęcają?I

     

    1. Siwy

      Siwy

      Jak zaczynałem rysować, starałem się samemu narysować jakiegoś kuca, albo chociaż jego ciało, ale nie wychodziło mi to w ogóle... Zacząłem sobie próbować przerysować, podobające mi się kuce samym ołówkiem, efekt wychodzi w miarę od razu więc nie zniechęcisz się za szybko a jednak nauczysz się podstawowych rzeczy ;) Tak ja robiłem na początku i u mnie działa :rdblink:

  9. - O kurwa - Hamzat zareagował w najprostrzy możliwy sposób, w jaki coniebądź wciąż ogarniający nieprzeciętne życie człeczyna mógł zareagować. Kiedy usłyszał słowa - ten kawałek sobie specjalnie powtórzył w głowie, zatem jeszcze raz, usłyszał słowa pająka, zamarł w półkroku, chwiejąc się nieco z kociołkiem i jakąś syfiatą szmatą w łapach. Nawet nie pomyślał by sięgnąć po miecz, natomiast pomyślał by opuścić rzeczy i stanąć spokojnie. Bezruch na pewno pomoże czuć się temu naprawdę bardzo intrygującemu pajęczakowi w miarę swobodnie. Z dość szerokimi oczami odezwał się ponownie, zduszonym szeptem. Czy pająk zrozumie jego słowa poprzez na przykład drgania piasku? Może powinien kucnąć? - Wybacz zaskoczenie, ale o ja pierdolę, mówisz? Czy jesteś dżinem? Czy jesteś przeklętym księciem skazanym na życie w ciele pająka? Na światło księżyca, co za pojebana akcja. Nadżibullah najprawdopodobniej wyszedł na naprawdę wulgarnego kolesia, ale docierało do niego nie tylko to, że zrozumiał pająka, ale i coś innego. Czy poprzedni pająk go rozumiał? Czy wielbłąd go rozumiał? Nomada miał wiele pytań, ale bardzo mało odpowiedzi.
  10. O skurwesyn. Bartosz zagwizdałby z wrażenia, gdyby nie to że w tej konkretnej chwili jest cokolwiek zajęty bardzo ważną kwestią nie umierania. Ma pistolet, dziadyga zasrany, i chłop szczerze powątpiewał w to, że jego masywne brodate ciało i jednak nie jakiś wspaniały pancerz wytrzymają bliskie starcie z solidną ołowianą kulką. Jednak chłopu widocznie udało się trochę zastraszyć szlachcica, skoro ten się na tyle rozproszył by jednocześnie celować i próbować się zastawiać. Może da się to wykorzystać. - Facet, proszę, nie rób scen - powiedział bez najmniejszego cienia szacunku, jednak nie postąpił na razie kroku dalej. - Jesteś w dupie. Rzuć to. Nawet jeśli mnie zabijesz, co ci to da? Rozerwą cię końmi, a wcześniej boczki przypalą. A tak, jak się poddasz, to kto wie, może nawet pożyjesz? Buntownicy pod wodzą ludzi Bartosza zawsze mogą wrócić się do taktyki podzielenia się na bojowe grupy. Dzięki przewadze wiedzy, liczby, czy nawet połączonego z syfiatym otoczeniem równie syfiatego stroju mogą spróbować z jednej strony udawać atak by przytrzymać na sobie uwagę wojaków z rapierami, a z drugiej wykorzystać podwórka, budynki gospodarskie, a nawet wnętrza domostw jako alternatywne przejścia. Mieszkańcy znali przecież swoje domostwa jak własną kieszeń. Jeśli będą cicho, to może uda się tym zaskoczyć najemników, a jeśli nie, to i tak będą mieli dogodną pozycję do ataku z dwóch stron.
  11. Oho. Wygląda na to, że zarówno z zebraniem się do tego, co zrobić należało jak i ze złapaniem pięknego ptasznika nikt mu nie pomoże. Hamzat spojrzał na zajętego absolutnie niczym specjalnie trudnym wielbłąda, i przez krótką chwilę nieco mu pozazdrościł. Zapewne nie jest bardzo przyjemnie być zwierzęciem, ale jedyna troska jaką ma ten cholerny garbus to woda, zielsko, i żeby za bardzo nie bili. No nic. Bardzo, bardzo ostrożnie i powoli nomada powstał, starając się nie spłoszyć gościa. Na chwilę skierował swój wzrok na Sigrid, śpiącą niedaleko. Trudno winić ekipę za małą gotowość do pomocy, sam chętnie by się niedługo położył. Uznał, że nie będzie ich budził. Zwłaszcza bogini, która co ciekawe też zdawała się zasypiać. Notując tę niezwykle przydatną obserwację na przyszłość, Nadżibullah, zachowując tę pełną ostrożność ruchów jakby się skradał, rozejrzał się by ogarnąć jakiś w miarę mocny kawał płótna, najlepiej niebędący kocem, i do tego jakiś spory pojemnik, kociołek obozowy się chyba nada. Plan który opracował sobie brodacz jest taki, że zarzuci płótno na pająka by go skonfundować i trochę unieruchomić, a następnie jeśli pierwsza faza się uda położyć na nim kociołek, żeby nie spieprzył. Pustynny wojownik wie, że może być zmuszony przytrzymać płótno, dlatego w razie co spróbuje klęknąć przy krawędziach i przytrzymać inne krawędzie dłonią. Nogi ma osłonięte, lecz w razie czego dłoń wycofa, bo co jak co ale nie ma ochoty na wicie się w bólu przez tydzień.
  12. Teraz po dwóch tygodniach lagu moja pora. Merr chrysler, praise Jesus.

  13. Hamzat, do tej pory całkowicie poświęcający uwagę bezpiecznej i zrównoważonej podróży, usiadł sobie spokojnie i odetchnął głęboko. W końcu ma chwilkę by pomyśleć. Jak dotąd nie szło aż tak tragicznie. Mogą się wyspać, i mężczyzna jakoś tak czuł, że mimo takiego nocowania między wydmami są całkiem bezpieczni. Jeśli chodzi o jedzenie, no to cóż, pustynny jadłospis pełną gębą, przywykły nomada nie narzekał, nieco gorzej sprawa wygląda z wodą. Do Edfu jeszcze kawałek, a została tylko połowa. A jeszcze sporo jest do zrobienia. Barbarzyńca wciąż pamięta o naczelnym zadaniu. O nieuniknionej likwidacji. Cielesność Bhati ułatwia zadanie, bo miecz na pewno sobie poradzi, ale Nadżibullah szczerze wątpi, że da radę sam na przynajmniej trzech przeciwników. I do tego jednym z potencjalnych nieprzyjaciół może być Harusepth. Ogólnie wojownik wie, że powinien już podjąć jakąś decyzję, jakieś kroki, jednak... No nie jest to proste. Brodacz spojrzał nieco smętnym wzrokiem na otaczający go zewsząd bezkres piaszczystej pustyni, bijąc się z myślami, rozważając czy może przespać się z decyzją. I wtedy zobaczył ptasznika. Majestatyczny pajęczak również zdaje się być pogrążony w głębokiej zadumie. Hamzat wiedział, że jest to praktycznie niemożliwe, jednak nie mógł nie zapytać sam siebie, czy to przypadkiem nie jest ten sam pająk, którego wkurwiała wcześniej Sigrid. O czym takie stworzenie mogło myśleć? Mężczyzna pamiętał o swojej obietnicy i dlatego zanim zrobił cokolwiek innego, rozejrzał się czy dziewczyna jest niedaleko.
  14. Bartosz postanowił skupić się oczywiście na szlachcicu. Chłop wiedział, że jest to niebezpieczne. To wraży przywódca, i niewątpliwie ma niezłe umiejętności w boju. Jednak wiedział też, że jest całkiem masywny, rozpędzony, uzbrojony i naprawdę wkurwiony. Postanowił wykorzystać wszystkie te rzeczy na swoją korzyść i kontynuował swoją szarżę, sprawiając wrażenie jakby ślepo biegł na odzianego w kirys pana. Wcale tak nie jest, Bartek biegnąc wciąż pozostawał czujny na swoje otoczenie. Plan brodacza jest prosty - chcę wykorzystać swoją masę mięśniową i wkurwa by najpierw agresywnie odbić miecz starego szlachetki, a potem całym ciałem się na niego rzucić i zabić lub zmusić do walki wręcz. Generalnie pomysł jest taki żeby wywrócić gościa i dobić mieczem lub nożem, ale chłop pozostaje gotów do uniku jakby coś się spieprzyło. Miał nadzieję, że jego żołnierze będą dobrze dowodzić chłopami, że nie będzie za duży strat. Prawda, że dragoni są lepiej uzbrojeni i opancerzeni, jednak ludzie Bartosza mieli także swoją wprawę w walce, niejednej bandzie czy oddziałowi już najebali, choć raczej mniejszym niż ten. Tym razem mają przewagę miejsca, znajomości terenu, doświadczonego dowództwa i może liczby. Powinno być dobrze.
  15. No cóż. Hamzat wiedział, że niestety, ale z zapasami po prostu nie jest dobrze. Zakładał, że jakieś swoje jedzenie czy picie miał w jukach, ale traktował to jako swoistego rodzaju żelazne racje - przecież nie bez powodu wcinał ostatnio jaszczurki i skorpiony. Wszystko potoczyło się dość nagle, i teraz z jednej gęby do wykarmienia poza nim zrobiło się trzy. Albo dwie. Czy bogowie jedzą? Szczerze mówiąc, myślał że może pani oaz, życia czy czym tam Bhati była, przywoła na przykład jakieś jedno pomarańczowe drzewko czy coś. Wojownik jednak dość szybko połapał się, że jeśli będzie miała tyle siły by to zrobić, to już będzie nieco za późno na walkę. Nie chciał rujnować dobrego humoru Haruspetha, jednak trzeba było poruszyć tę sprawę. - Pani, po drodze będziemy polować, a jak się okazja nadarzy, dokupimy zapasów aby na pewno starczyło - Nadżibullah na chwilę przerwał prawienie dziewczynce morałów, by dość raźno i śmiało dać Bhati do zrozumienia, że jeszcze nie ma się czym martwić. - Po prawdzie to jedyne czego pustynia nam na pewno poskąpi jak nie będziemy ostrożni, to woda. Wracając... Sigrid. Niestety jak go zjesz to jedyne co ci to da, to to że nie będziesz głodna przez jakąś... no jedną piątą podróży słońca po niebie, pewnie krócej. Może nie da się zrobić, żebyś była tak kolorowa jak ten pająk, ale na pewno da się zrobić co innego. Jeżeli chcesz, mogę pomóc ci złapać następnego, którego spotkamy. Jednak są dwa podstawowe warunki. Jeden, słuchasz się mnie, by cię nie dziabnął, ani od razu, ani później. I drugi warunek, pomyśl nad tym bardzo, bardzo dobrze. Taki pająk, chce sobie po prostu żyć i być na wolności, ale jeśli będziesz o niego dbać, zapewnisz mu bezpieczny dom. Może się nawet polubicie. Zwierzątko jest trochę jak niewolnik - dobry pan o nie zadba i będzie się troszczyć. Zastanów się, i daj mi potem znać. A na razie, czas w drogę! Nomada niestety nie był do końca pewien kto teraz wydaje polecenia, dlatego też po prostu ruszył. Następny cel, jakieś wadi żeby przenocować.